Przygotowujemy się do świąt Bożego Narodzenia, świąt bardzo szczególnych, ale nie smutniejszych. To święta z mniejszą liczbą światełek, mniejszą liczbą choinek, mniejszą liczbą stajenek, mniejszą liczbą posiłków i okazji do zabawy, ale Pan sprawia, że nasze oczekiwanie staje się bardziej niecierpliwe. Adwent to Jezus, który przychodzi. A jeśli On przychodzi, my nie możemy znieruchomieć. W stanie, w którym się znajdujemy, musimy wyjść Mu naprzeciw z miłością, bo On ma światło, które rozświetla świat, On przychodzi nas zbawić... Święta Bożego Narodzenia to wyjście naprzeciw Jezusowi, by złożyć nasze życie w Jego dłonie.
Podczas pierwszego lockdownu - kiedy po raz pierwszy zaatakowała nas ta choroba, o której wiedzieliśmy mniej niż teraz, i byliśmy zmuszeni pozostać zamknięci w domach, a do minimum zostały ograniczone także nabożeństwa religijne - każdego tygodnia pisałem do was list, aby podtrzymać w was nadzieję, abyście czuli się pocieszeni przez waszego pasterza, abyście czuli serce, które bije obok waszego. A żeby to powtórzyć, skoro pandemia niestety jeszcze się nie skończyła, od przyszłego tygodnia znowu zacznę pisać do was listy, aż do końca całego okresu bożonarodzeniowego. Abyście wiedzieli, że jestem z wami, że podążam z wami tą drogą, że chcę naprawdę wejść do wszystkich domów, do każdej sytuacji; że chcę być przede wszystkim u boku najciężej chorych, najuboższych, by świętować Boże Narodzenie z wami. Dobrego Adwentu! Wesołych Świąt!".