kappa, marian - zdefiniujcie "sprawiedliwość" :))) a potem dopiero "społeczną". Oczywiście żartuję, chociaż pewnie Wy dwaj i tak to wyczujecie. Gwoli ścisłości - te ulgi czy dodatki na dziecko są śmieszne i nie sądzę, żeby kogoś zachęciły do posiadania większej liczby dzieci (jeśli się waha). A ta Karta to pic na wodę, taki sam efekt jak te ulgi - czy Karta obniży ceny w sklepach (obłożone złodziejskim VATem), sprawi, że potanieje benzyna i bilety na komunikację (ach, sorry, zapomniałam, że w Mińsku ten problem odpada)? Wymyślili Kartę, że niby państwo takie miłosierne i "promuje" (cokolwiek to znaczy) wielodzietność. A jeśli ktoś ma wątpliwości, co się w Polsce wspiera, to niech sobie przypomni, że pierwszeństwo w przyjęciu do państwowych przedszkoli mają dzieci samotnych rodziców, a także z rodzin wielodzietnych, czyli mających co najmniej 3 dzieci - bezsens, jeśli wziąć pod uwagę, że wsparcie, jeśli miałoby być sensowne, powinno ludzie zachęcać, żeby mieć więcej dzieci, a trudno mieć od razu troje...
Moje zdanie jest takie, że gdyby nie kretyński system i ZUS, to nie byłoby potrzeby gdakania o sprawiedliwości społecznej i jak to jedni powinni dopłacać do pseudoulg na dzieci, żeby one rzekomo potem finansowały emerytury innych. I każdy by sam odkładał na swoją własną przyszłość, a nie "sprawiedliwie" dokładał do innych.