Będę powtarzał w kółko. Tym razem z pomocą Jacka Żakowskiego, którego akurat nigdy nie trzeba było budzić, bo on przytomności raczej nigdy nie stracił pomimo odwrotnie brzmiących zarzutów. Tytułem uzupełnienia:
Kaczyńskiemu partie opozycji potrzebne są jak Gierek potrzebował ZSL i SD. A nawet koła Znak. Niezależnie od tego, że zachowują się nieco inaczej, są takim samym kwiatkiem do kożucha. Opisywanie ich przez publicystów, jakby to była naprawdę polityka, jest moim zdaniem równie szkodliwe, jak sama działalność tych partii. Jest zawracaniem naszych głów bzdurami, wmawianiem, że fikcja jest rzeczywistością.
Jak można było na przykład w każdych kolejnych przegranych wyborach pozwalać tym państwu bezkarnie wygadywać jawne bzdury o nadziei na zwycięstwo, o gigantycznej stawce wyborów? Przecież ślepiec wiedział, że idziemy na zderzenie z kolejną ścianą. Że np. trzy bloki w ostatnich wyborach sejmowych to z arytmetyczną pewnością recepta na klęskę. Jak można było?
Kaczyński legitymizuje władzę fikcją parlamentu i fikcją opozycji -- jak kiedyś powtarzał, że "demokracja ma się nieźle, skoro każdemu wolno demonstrować". Ta jego legitymacja ma drugą nóżkę. Kompletnie zdelegitymizował konstytucję i samą ideę praworządności. Opozycja łamie te rzeczy nieco tylko zakłopotana przy każdej okazji -- godząc się na wybory z Trzaskowskim, głosując za podwyżkami, ostatnio w sprawie zwierząt nikomu nie przeszkadzała typowa pisowska galopada, brak oceny skutków, brak konsultacji, brak notyfikacji UE.
Mniejszościowy rząd poradziłby sobie świetnie. To widać. Głosowanie w sprawie zwierząt było Kaczyńskiemu potrzebne nie tylko dla policzenia naprawdę wiernych szabel, ale również dla pokazania, jak niewiele znaczy niewierność i kalkulacje na załamanie większości. I co z tego, że większości nie ma? Opozycję da się wystraszyć byle czym i byle czym kupić. A jakby co -- nie trzeba ustaw, żeby rządzić. To również pokazano.
Rząd Budki z Kosiniakiem i Czarzastym to kompletna groteska, a pewnie trzeba by jakiegoś Gowina w tym towarzystwie sobie wyobrazić. No, po przedterminowych wyborach jeszcze Hołownię.
To nie jest beznadziejna sytuacja, da się zrobić bardzo wiele -- ale to jest temat osobny, wymagający rozmowy nie naznaczonej fikcją partyjnej polityki oficjalnej. Tym państwu należy z całą stanowczością podziękować i stanąć za ziemi. Jeśli mamy myśleć o zmianie i o zwycięstwie -- to bez nich. Są co najmniej bezużyteczni. W rzeczywistości szkodzą.
https://wyborcza.pl/7,75968,26332539,prezes-zalozy...