22 stycznia 1863 roku demokraci wezwali Polaków do popełnienia samobójstwa. Cynicznie wyzyskawszy niedolę chrześcijańskiego narodu cierpiącego prześladowanie, popchnęli go do beznadziejnej walki Manifestem, który nasycili frazeologią katolicką i przypieczętowali Herbem Troistym. Gorące nad Wisłą nastroje, wywołane okrucieństwem caratu, a podniecone branką, zostały wykorzystane dla rozszerzenia się europejskiej rewolucji, dążącej do wykorzenienia religii i władzy królewskiej.
Niedługo nim Komitet ogłosił powstanie, ksiądz Hieronim Kajsiewicz pisał w 'Liście otwartym do braci xięży': „jeżeli chcecie być nie już kapłanami polskiemi, ale kapłanami Polski ubóstwionej, do czego świeccy zapaleńcy dążą, zamiast białej komży Boga miłosierdzia i pokoju, wdziejcie czerwoną bluzę [...]. Na miejsce Matki Boskiej Częstochowskiej postawcie jakąkolwiek niewiastę z okiem bezwstydnem a bluźnierstwem na ustach, wyobrażającą republikę socjalną, i zanućcie potem Z dymem pożarów lub hymn marsylski: bo taka jest idea, taki niezbędny koniec (przy podobnych sprzymierzeńcach) komitetu Centralnego”.
Upadek zrywu dostarczył carowi pretekstu do ostatecznej rozprawy z polskością: eksterminacyjne praktyki, jakie wdrożył, miały dopełnić miary represyj po upadku powstania, a w istocie wojny, z r. 1830. Car zabronił Polakom nabywać majątki i zajmować urzędy na Litwie i Rusi; w szkole, urzędzie i korespondencji prywatnej nakazał mowę moskiewską; skasował klasztory i zagrabił ich dobra; usunął wszelką odrębność Kongresówki i zlikwidował w niej unię brzeską. Tak więc przedstawia się, w dużym skrócie, bilans zasług tzw. lewicy niepodległościowej. Akwinata napisał: „korzystniej jest znosić do czasu łagodną tyranię, niż działając przeciwko tyranii ściągać wiele niebezpieczeństw cięższych od niej samej. Może się bowiem zdarzyć, że walczący z tyranią nie mogą jej przezwyciężyć, zaś zaczepiony tyran tym więcej szaleje” (De Regno 1,6).
Zwycięstwo bowiem było niemożliwe, gdy szczupłe i rozproszone siły rzucono przeciw regularnej armii, a także w obliczu sąsiedztwa państw, w których interesie nie leżała niepodległa Polska. Nazwiska inicjatorów tragedii są zatem okryte hańbą i na nich spoczywa odpowiedzialność za bezmiar następstw. Trudno jednak potępiać jako żołnierzy rewolucji samych aktorów smutnego biegu zdarzeń, którzy, uogólniając, często szczerze wierzyli w Boga i kochali Polskę, a przywdziawszy rogatywkę, bili się, w swym przekonaniu, za wiarę katolicką i wolność kraju przeciw schizmatyckiemu ciemiężcy prawowiernych chrześcijan, stanowiąc pewną analogię szeregowego, karlistowskiego hidalgo.
Pius IX, jakkolwiek potępił zryw, darzył Polskę szczerą miłością; 31 sierpnia 1863 r. wezwał by „osobne zanoszono modły za nieszczęśliwą Polskę, [...] że się stała w obecnym czasie polem krwi i mordów. Naród polski, który był zawsze katolickim i przeciw najazdom błędu za przedmurze służył, zasługuje zaiste by się zań modlono ażeby z klęsk trapiących go wyzwolonym został, i ażeby nie tracąc nigdy znamienia swojego, trwał na zawszę wiernym posłannictwu danemu od Boga: posłannictwu, nie tylko strzeżenia, lecz oraz zachowywania nietkniętej i nienaruszonej z jednomyślną zgodą wszystkich członków tego Narodu, Chorągwi Wiary Katolickiej, Wiary Ojców jego”.
Podobnie jak to zrobiliśmy komentując sprawę carów na tronie polskim i powstanie listopadowe, tak też wobec zrywu z r. 1863 chcemy podkreślić, że nie odżegnujemy się w najmniejszym stopniu od samej w sobie walki zbrojnej, lecz przykładamy do niej miarą katolicką. Tak też wojną sprawiedliwą byłby zryw o szczerze katolickim podłożu, podjęty w takich warunkach, które sprzyjałyby zwycięstwu i przetrwaniu odrodzonego państwa. Dla ilustracji, przytoczymy słowa protagonisty „Nadberezyńców” (Florian Czarnyszewicz, 1942): „Za króla swojego, za swobodę i za prawo. Chcemy mieć prawo budowania kościołów, kiedy i gdzie tylko nam się podoba, chcemy mieć swoje polskie szkoły trzymane "kazionnym" kosztem, chcemy żeby dla nas pisali w kancelariach po polsku i w swoich polskich pułkach chcemy służbę służyć. W swoich pułkach [...] na koniu z ostrogami na nogach, z szablą przy boku i kutasem, albo piórem u czapki, jak nasi pradziady służyli i jak na nasze rycerskie plemię przystało. Za to chcemy powstanie podejmować”.
Jeszcze w sprawie Herbu Troistego: jakkolwiek posłużył za symbol przynajmniej podejrzanego ideowo i skazanego na klęskę zrywu, to jego przesłanie wyraża ideę mieszczącą się w kanonie tradycjonalizmu: Orzeł, Pogoń i Archanioł Michał na jednej tarczy, zwieńczonej królewską koroną, to znak naszej historycznej, autentycznej tożsamości i tradycji ojczystej, zamkniętej w idei trójjedynego Polskiego Narodu, złożonego z Polaków, Litwinów i Rusinów, stanowiącego chrześcijańskie społeczeństwo polityczne ludzi wolnych, w swej wolności poddanych tylko Bogu, Jego prawom, prawom własnym i swemu królowi.
Przesłanie to wybitnie podkreślał umieszczany później pośrodku trzech pól wizerunek Pani Jasnogórskiej, otoczony często wezwaniem, które niech skończy nasz komentarz: „Regina Poloniae, ora pro nobis!”.