Od wielu dni pocztowa spółka znajduje się w centrum uwagi polityków i dziennikarzy. Wszyscy zaczęli bacznie przyglądać się firmie wtedy, gdy PiS ogłosił, że chce przeprowadzić wybory prezydenckie wyłącznie w formie korespondencyjnej. Poczta Polska ma być kluczowym elementem tego planu.
Dlatego błyskawicznie wymieniono jej prezesa. Został nim Tomasz Zdzikot, do niedawna wiceminister obrony narodowej. Zaufany człowieka szefa MON Mariusza Błaszczaka ma być gwarantem, że przygotowywana na ostatnią chwilę operacja się powiedzie.
W ostatnich dniach samorządy zelektryzowały maile od Poczty Polskiej, w których – powołując się na wątpliwą podstawę prawną – domaga się ona przekazania danych ze spisu wyborców, by można było dostarczyć pakiety wyborcze.
Poczta Polska chciała by, dane wyborców (m.in. imię, nazwisko, PESEL oraz adres) zostały przekazane w formie dokumentu opatrzonego podpisem elektronicznym, podpisem osobistym albo podpisem zaufanym, za pośrednictwem internetowej platformy ePUAP.
"Wyżej wymieniony plik powinien zostać skompresowany do pojedynczego pliku w formacie .ZIP lub .RAR, lub .GZIP, lub 7ZIP bez hasła" – czytamy w mailu, który otrzymali samorządowcy.
– Działania Poczty Polskiej mogą narazić na wyciek danych dziesiątek milionów obywateli. To jest rzeczy niebywała. To jest skandal, żeby w ten sposób postępować. To jest skandal, by np. żądać w otwartym pliku tekstowym danych wrażliwych – komentował działania Poczty Polskiej przewodniczący PO Borys Budka
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wybory-prezyden...