Końcówka lat 80., małe miasteczko w woj. kujawsko-pomorskim. Młoda kobieta zakochuje się w księdzu. Rodzi dziecko, które po latach milczenia, decyduje się otwarcie powiedzieć prawdę. – Jestem Martą Glanc, córką księdza, która w końcu być może będzie wolna od ciężaru, który dźwiga przez Kościół – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.Joanna Bercal-Lorenc, dziennikarka Wirtualnej Polski: Dlaczego postanowiłaś przerwać milczenie i powiedzieć prawdę o sobie?
Marta Glanc: Wypowiedzenie tych słów nie było łatwe i wciąż nie jest. Dojrzewałam do tego latami. Choć nigdy nie lubiłam tematów tabu, dotyczyło to wszystkiego, ale nie tego, że mój ojciec jest księdzem. W tym przypadku sama byłam częścią "tajemnicy" i długo nie potrafiłam się z tego wyrwać.
Byłam zmrożona lękiem przed ujawnieniem prawdy. Nadal się zresztą uczę, jak o tym mówić. Z pewnością wiele dała mi terapia, bo w końcu otwarcie przyznałam się w gabinecie, kim jest mój ojciec. Kolejnym krokiem był anonimowy reportaż. Z każdym miesiącem czułam jednak, że powinnam powiedzieć to głośno.
https://kobieta.wp.pl/czesc-jestem-marta-glanc-dzien...