-19°C

58
Powietrze
Jakość powietrza jest średnia.

PM1: 22.46
PM25: 37.49 (109,03%)
PM10: 49.06 (249,96%)
Temperatura: -19.23°C
Ciśnienie: 1017.34 hPa
Wilgotność: 56.48%

Dane z 03.02.2026 02:30, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook
REKLAMA

Forum

Fajtłapy z partii PO-KO czyli POKO !!!!

6631 postów
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Czwartek, 23 września 2021 11:27:04
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Kim jest Lempart dla Trzaskowskiego? „Autorytet, zaangażowana, mądra, empatyczna”. Czy hasło "wyp...ć" będzie sloganem promującym Warszawę?

Warszawski ratusz wraz z kapitułą wybrał 10 kandydatek, które zawalczą o tytuł „Warszawianki roku 2021”. „Plebiscyt ma na celu uhonorowanie kobiety, która swoją działalnością społeczną lub zawodową w szczególny sposób przyczyniła się do rozwoju i promowania Warszawy”. W gronie tym zabłysnęło światło Marty Lempart. Czyżby „wyp…ć” miało stać się oficjalnym hasłem promującym stolicę?

Rzeczywistość społeczno-polityczna utkana jest z coraz większych absurdów. Są jednak momenty, w których i one zaczynają się wymykać własnym definicjom. Tak oto najbardziej agresywne, wulgarne, przemocowe i knajackie akty uliczne zostały uznane za posiadające wartość promocyjną Warszawy, a działalność Marty Lempart, wzywającej do fizycznej napaści na kościoły, za promowanie otwartości i tolerancji. Zaświadcza to sam Rafał Trzaskowski, który przedstawia grono dziesięciu kandydatek jako „nasze autorytety i naszą dumę”.

Zaangażowane, mądre, empatyczne. Działające na rzecz kobiet, praw człowieka, społeczeństwa obywatelskiego. Na rzecz @warszawa. Nasze autorytety i nasza duma - poznajcie wyjątkowe kobiety nominowane do tegorocznej nagrody #WarszawiankaRoku i zagłosujcie
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Czwartek, 23 września 2021 16:34:52
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Daniel Obajtek kieruje państwowymi spółkami. Wciąż nie przeszedł pełnej weryfikacji służb
Agencje zajmujące się bezpieczeństwem państwowym wciąż nie mogą uzyskać niezbędnych informacji od prezesa PKN Orlen, aby ten mógł mieć dostęp do najbardziej tajnych dokumentów. Daniel Obajtek nie chce poddać się dalszej weryfikacji służb. Musiałby wówczas m.in. zezwolić na kontrolę stanu swojego majątku - informuje Radio Zet.
Daniel Obajtek powinien przejść odpowiednią weryfikację, ponieważ jest prezesem koncernu państwowego, o ważnym znaczeniu strategicznym dla gospodarki kraju - twierdzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ale zupełnie innego zdania są przedstawiciele państwowej spółki PKN Orlen. Ich zdaniem prezesObajtek bez dostępu do tajnych informacji
Daniel Obajtek chcąc otrzymać dostęp do informacji tajnych i ściśle tajnych, musiałby wypełnić specjalną ankietę, w której należy podać informacje o stanie zdrowia i sytuacji majątkowej.

Orlen przekazał informację Radiu Zet, że trzy lata temu Daniel Obajtek wypełnił ankietę bezpieczeństwa osobowego, która ma stanowić załącznik do ustawy o ochronie informacji niejawnych.

Jak matka Daniela Obajtka wyłożyła gotówką 800 tys. zł. Oświadczenie Obajtka
Następnie ABW przeprowadziłoby postępowanie kontrolne. Wówczas badane są m.in. bankowe i stan majątku osoby starającej się o pozwolenie dostępu do tajnych informacji. "Uzyskując kilka lat temu certyfikat dostępu do materiałów poufnych nie musiał wypełniać pełnej ankiety" - pisze Radio Zet.

Obajtek unika weryfikacji od lat
Warto zaznaczyć, że Daniel Obajtek unikał prześwietlenia przez służby już od lat, mimo że pełnił on ważne funkcje państwowe. Jego kariera w spółkach i agencjach publicznych rozpoczęła się w 2015 r., gdy objął Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Agencja ta jest odpowiedzialna m.in. za wypłatę miliardów dopłat dla rolników, które płyną z Unii Europejskiej. Obajtek ma dostęp do wszystkich potrzebnych materiałów poufnych, których potrzebuje. https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/dani...
Postów: 8749
Zolnierz
postów: 8749
Czwartek, 23 września 2021 17:56:07
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Służby POwinny sprawdzić- Lempart, TrzasKOwskiego, Jachire, Starczewskiego, Tuska i resztę POstKOmuny pod względem POsiadania rozumu.
Boję się,że nic by nie odkryli.
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Piątek, 24 września 2021 08:26:52
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
tą osobę z macicą również proszę sprawdzić
Post edytowany
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Piątek, 24 września 2021 08:35:49
-3
0 -3
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Żołnierz sam się zbadaj i nie martw się o innych Zajmij się czymś pożytecznym
Postów: 8749
Zolnierz
postów: 8749
Piątek, 24 września 2021 08:51:37
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Zajmij się czymś pożytecznym.....
napisał lewak, od rana do wieczora POwielajacy lewackie bzdety.
Kumak, ty jesteś tak tępy, że odpowiadanie tobie, jest aktem łaski.
Zapamietaj to.
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Piątek, 24 września 2021 09:00:53
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
"Zajmij się czymś pożytecznym"

prorok czy ki ch..
Post edytowany
siennica Postów: 1284
tytuss
siennica, postów: 1284
Piątek, 24 września 2021 09:33:24
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
siema z rana kumak! jak tam- stolec był?? grucha zwalona?
jak tak? to na wizytę do psychologa, a najlepiej od razu na oddział, oczywiście zamknięty........
bez PO-zdrowień
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Piątek, 24 września 2021 14:49:10
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Sitwa, układ, mafia. Tymi słowami Jarosław Kaczyński chętnie posługiwał się podczas całej swojej kariery politycznej - Karolina Lewicka opisuje kontrowersje wokół szefa Orlenu Daniela Obajtka w kontekście narracji PiS, który po władzę szedł zapowiadając walkę z układem
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Piątek, 24 września 2021 15:25:03
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
komuna ma się świetnie

Siemoniak składa samokrytykę po urodzinach Mazurka: Wiedzy kto będzie nie miałem. Żałuję. Z pokorą przyjmuję konsekwencje

„Żadnego alkoholu na spotkaniu nie piłem, z posłami PiS żadnego kontaktu tam nie miałem. Z jednym z ministrów (posłem z mojego okręgu wyborczego) i jego żoną (w większej grupie - co widać na zdjęciu) zamieniłem kilka słów przy wyjściu” - napisał na Facebooku Tomasz Siemoniak. Polityk Platformy Obywatelskiej odniósł się do swojej obecności na urodzinach dziennikarza Roberta Mazurka.
https://wpolityce.pl/polityka/567508-siemoniak-skla...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Piątek, 24 września 2021 15:26:52
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Twitter nie zostawia suchej nitki na Siemoniaku: "Samokrytyka godna czasów stalinowskich"; "Kajają się jak na partyjnych zebraniach"

Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym odniósł się do imprezy urodzinowej Roberta Mazurka, w której brał udział. Jego tłumaczenia wywołały dyskusję na Twitterze. Wielu z nich niedowierza w to, że poważny polityk, do tego były minister obrony narodowej, mógł zrobić coś takiego.
Siemoniak żałuje i przyjmuje krytykę

Udział polityków Platformy Obywatelskiej w urodzinach Roberta Mazurka rozwścieczył Donalda Tuska. Zarówno Borys Budka, jak i Tomasz Siemoniak oddali się do dyspozycji Tuska.

Na Facebooku Siemoniaka pojawił się wpis, w którym ten przeprasza za wydarzenia z minionego tygodnia, żałuje obecności na imprezie oraz przyjmuje wszelką krytykę.

Wiele osób pyta za pośrednictwem FB o moją obecność na spotkaniu urodzinowym redaktora Roberta Mazurka w piątek 17 września. Choć nie wypowiadam się w mediach to z szacunku do pytających tutaj krótko odpowiadam: żadnego alkoholu na spotkaniu nie piłem, z posłami PiS żadnego kontaktu tam nie miałem. Z jednym z ministrów (posłem z mojego okręgu wyborczego) i jego żoną (w większej grupie - co widać na zdjęciu) zamieniłem kilka słów przy wyjściu. Wiedzy kto będzie nie miałem. Żałuję, że w piątek po 21 nie zostałem w Sejmie, ale czułem się zobowiązany potwierdzeniem zaproszenia i zamiarem osobistego złożenia życzeń. Nikt z mediów przed wtorkową publikacją mnie nie pytał, gdzie byłem w piątek wieczorem. Ale oczywiście konsekwencje polityczne są twarde i jasne, ponoszę je oddawszy się do dyspozycji przewodniczącego Donalda Tuska, do którego ocen i wyczucia politycznego mam absolutne zaufanie przez 30 lat współpracy. A z tymi, którzy niszczą Rzeczpospolitą od 6 lat i ich niegodziwościami zamierzam nadal walczyć z pełną determinacją. W każdej roli jaką będę pełnić. Dziękuję za wszystkie wyrazy wsparcia i z pokorą przyjmuję ostrą krytykę. Przepraszam za wszystkie publiczne skutki mojego działania

— napisał Siemoniak.
Internauci komentują

Wpis Siemoniaka wywołał dyskusję na Twitterze, którego użytkownicy nie dowierzają, że takie słowa padły ze strony poważnego polityka. Zwracają również uwagę, że jest to samokrytyka „godna czasów stalinowskich”.

Trzaskowski, Budka i Siemoniak to chyba najwięksi frajerzy polskiej polityki, najpierw bez wyborów oddali Tuskowi partię, a on ich teraz politycznie eliminuje.

Styl samokrytyki godny czasów stalinowskich. Współczuję posłom obecnej PO.

„Samokrytyka – to najpewniejszy, najtrwalej działający, jedyny środek zabezpieczenia się przed chorobą, którą towarzysz Stalin nazwał zawrotem głowy od sukcesów.” - Siergiej Kirow, 1934.

Piękna samokrytyka, nie zapomnimy jej nigdy. Proszę tylko wytłumaczyć, jak chce Pan pogodzić niezłomną walkę „z tymi, którzy niszczą Rzeczpospolitą” i ich „niegodziwościami”, skoro większa część pana budżetu domowego pochodzi z TVP, gdzie pracuje Pana Małżonka.

Otóż to. Skoro wyborców PO tak oburzyła impreza u Mazurka to czemu nie krytykują faktu zatrudnienia bliskich polityków PO w TVP.

Aż sprawdziłem, czy to nie jest konto fejkowe i nie. Poważny facet, a samokrytyka, jak w czasach stalinowskich, tylko że wtedy mogła uratować przed rozstrzelaniem, a teraz to tylko walka o okruchy ze stołu D. Tuska. A wcześniej to gnojenie B. Budki teściową - straszny typ z Tuska

Samokrytyka Siemoniaka pokazuje „kondycję” posła Platformy Obywatelskiej. A raczej kompletny jej brak. Jasne, polityka z zasady to sztuka kompromisu i układów. Ale nie publicznego robienia z siebie szmaty, gotowej na skinienie wodza wytrzeć każdy syf, jeszcze mu za to dziękując

Mój Boże! Dwójka czołowych polityków PO przeczołgana, ośmieszona, wszystko podlane publiczną reprymendą od Donalda Tuska, karnie dziś kajają się jak na partyjnych zebraniach w PRL-u. Publiczna samokrytyka. Niewiarygodne.

Żenada czyli samokrytyka partyjna.

Tomasz Siemoniak:- alkoholu nie piłem,- z posłami PiS nie rozmawiałem,- rozmawiałem z jednym ministrem i jego żoną. Więcej grzechów nie pamiętam. Groteska.

„Żadnego alkoholu nie piłem, nie miałem kontaktu z politykami PiS”. Siemoniak szoruje kolanami po betonie z kawałkami szkła. Jednak Tusk jest mistrzem w upokarzaniu podwładnych.

Nakazywanie pisania politykom oświadczeń, tłumaczenia się z kim rozmawiali, z kim pili, jest dla nich mocno upokarzające! A w dodatku to wszystko wygląda bardzo infantylnie.
https://wpolityce.pl/polityka/567529-komentatorzy-n...
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Piątek, 24 września 2021 20:32:54
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
W mailach z września 2019 roku współpracownica Dworczyka wylicza skrupulatnie wpłaty wpływające wówczas na jego kampanię wyborczą. Porównaliśmy je z wyciągiem z rachunku bankowego, złożonym przez PiS w PKW. Zgadzają się. https://oko.press/dworczyk-maile-wplaty-afera/?u...
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Piątek, 24 września 2021 20:33:23
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Taka tam kolacyjka za 4 tysiące z haczykiem. Po ile były te ośmiorniczki?
https://dziennikmetropolii.pl/kategoria/artykuly/pis-zaplaci...
Post edytowany
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Piątek, 24 września 2021 22:21:44
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Afera mailowa, czyli prawda o rządach Jarosława Kaczyńskiego w Polsce - Jan Piński
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Sobota, 25 września 2021 16:40:41
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
KIM BYŁ I JEST WŁADYSŁAW FRASYNIUK?

IM BYŁ I JEST WŁADYSŁAW FRASYNIUK?

SKĄD WZIĘŁA SIĘ LEGENDA I MAJĄTEK WŁADYSŁAWA FRASYNIUKA?



ANDRZEJ ROZPŁOCHOWSKI WYJAŚNIA.



Hej Władek, przebrała się miarka. Ponieważ należysz do tych, co to lubią publicznie

pozować na ludzi prawych, teraz zatroskanych o stan rzekomo zagrożonej w Polsce demokracji i praw obywatelskich, czego jak słucham, to mi się nóż otwiera w kieszeni,

opowiedz - w jaki to sposób po przemianach „okrągłego stołu” - z kierowcy miejskiego autobusu stałeś się właścicielem dużej firmy transportowej?

Prawda na ten temat najlepiej charakteryzuje cwaniaczków takich, jak ty. W latach 80. ludzie we Wrocławiu za ciebie się modlili, bo byłeś dla nich ikoną „Solidarności” i ich bohaterem, ale kim ty naprawdę już wtedy byłeś?

Bo czy można aż tak skrajnie się zmienić? W to nie wierzę, łatwiej udawać człowieka o dwóch twarzach. Pamiętam rok chyba już 1981, kiedy pierwszy raz zjawiłeś się na obradach KKP, czyli władz krajowych NSZZ „Solidarność”.

Byłeś nieśmiałym i ugrzecznionym synkiem, który dziwnie od zaraz stał się pupilkiem „Bolka”, czyli Lecha Wałęsy.

Nie zdajesz sobie może nawet z tego sprawy, że tak widzieli to ludzie, którzy w tej „krajówce” byli od samego początku. Tworzyliśmy ją i walczyliśmy z komuną, kiedy tobie o takich działaniach jeszcze się nie śniło. Dlatego z prawdziwym zdumieniem reagowałem na to, jak po wprowadzeniu stanu wojennego kreowano twój wizerunek jako wojowniczego przywódcę wrocławskiego podziemia, którego akurat nie internowano.

Jak wiemy, innego ulubionego twojego towarzysza działania, Zbigniewa Bujaka, też jakoś nie internowano, dzięki czemu i on znalazł się w podziemiu i rósł z podobną tobie legendą dzielnego opozycjonisty regionu „Mazowsze”.

Ale jeszcze wtedy nikt niewtajemniczony nie wiedział, że ta legenda „ukrywa się" np. u… Mieczysława Rakowskiego - jednego z głównych bandytów komunistycznej

dyktatury Jaruzelskiego.

Ludzie nie znając prawdziwych kulis wydarzeń, powierzchowne pozory biorą za rzeczywistość i w takich warunkach łatwo jest ich oszukiwać. Kiedyś jak i dzisiaj. Przypomnę, jak nikczemnie Zbigniew Bujak i spółka zagarnęli przed laty dolary nagrody od amerykańskiej senator, która pośmiertnie przyznana została również

bł. księdzu Jerzemu Popiełuszce.

Byłem już wówczas na uchodźstwie w Stanach Zjednoczonych i opublikowałem tam na ten temat felieton, który głośnym echem odbił się w kraju i poza jego granicami. I jeszcze jeden wymowny przykład z głębokiej przeszłości, która cieniem kładzie się także na dniu dzisiejszym, ponieważ ci sami ludzie dzisiaj są wśród KOD - owców. Z udostępnionych mi przez IPN archiwów SB i MSW PRL związanych z moją antykomunistyczną działalnością, wyłaniają się bardzo ciekawe obrazy. W 1984 r. zostałem wraz z innymi zwolniony warunkowo z więzienia mokotowskiego, jako jeden ze słynnej 11-tki czołowych więźniów politycznych. I oczywiście zaraz włączyłem się w dalszą jawną i konspiracyjną działalność antykomunistyczną. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to albo jeszcze w 1984 r. lub jednak w 1985 r. w kraju wybuchła nagle głośna sprawa.

Aresztowano niedawno uwolnionych kilku czołowych działaczy opozycji po tym, jak prasa podziemna oraz rozgłośnie zachodnie podały, że osoby te spotkały się potajemnie z TKK, czyli podziemnym kierownictwem „Solidarności” i podpisały imieniem i nazwiskiem wspólny komunikat. Nie mam czasu sprawdzać detali, ale był to Władysław Frasyniuk, Adam Michnik i Bogdan Lis oraz ktoś jeszcze. Junta Jaruzela i Kiszczaka podeszła do tego z wielkim zadęciem w peerelowskich mediach. Grożono wielkim procesem itd. W tym czasie otrzymałem propozycję, czy jestem gotów powtórzyć to samo, za co teraz z takim rozmachem propagandowym chcą sądzić kolegów. Odpowiedziałem, że oczywiście tak i tak się stało. Nie pamiętam tylko

kulis, od kogo i jak przyszła do mnie ta propozycja. Określonego dnia, u mnie na Śląsku odbyło się konspiracyjne spotkanie TKK ze mną, po którym znowu opublikowano komunikat, podpisany wspólnie przez ukrywających się członków TKK oraz moim imieniem i nazwiskiem.

I co się działo po tym fakcie? Czy zostałem podobnie jak tamci z hukiem aresztowany? Nie. Absolutnie nic się nie stało! Władza ani mnie nie usiłowała przesłuchać, ani zatrzymać lub aresztować!

Jakby nic nie miało miejsca. Byłem tym wówczas bardzo zaskoczony, gdyż psychicznie przygotowałem się na represje wobec mnie, na nowe aresztowanie. Dopiero po latach, z udostępnionych mi teczek bezpieki i MSW dowiedziałem się, dlaczego tak było. Otóż z Warszawy do prokuratury w Katowicach została przekazana dyrektywa, że owszem, mają zbierać na mnie dalsze materiały, mają otworzyć nowe śledztwo, ale… po cichu, i pod żadnym warunkiem nie wolno mnie oficjalnie wzywać na przesłuchania, zatrzymywać lub więzić, aby… bardziej nie nagłaśniać publicznie mojego nazwiska! Ale przecież właśnie odwrotnie postąpiono z panami opozycjonistami Frasyniukiem, Michnikiem, Lisem i kimś jeszcze. Dlaczego?

W mojej opinii, sprawa się wyjaśniła w roku 1989, w związku z haniebnym spektaklem „okrągłego stołu”. Zmuszani przez ekipę Gorbaczowa do pierestrojki, władcy PRL-u przygotowywali grunt pod te wydarzenia. I jak wiemy, znaleźli się w nich… wszyscy bohaterowie ówczesnego głośnego aresztowania.

Władza więc już wcześniej przygotowywała im jak najmocniejszą legendę „niezłomnych opozycjonistów”, z którymi jako tzw. stroną społeczną, będzie zawierała oszukańczy kontrakt tzw. końca komunizmu. A dlaczego mnie miano za wszelką cenę bardziej

nie nagłaśniać? Bo było komunistom wiadomo, że od 1980 roku zawsze

należałem do tzw. extremy „Solidarności”. Wiedzieli, że dla mnie w procesie „okrągłego stołu” miejsca być nie mogło, bo nigdy bym nie poszedł na zdradę ideałów „Solidarności” i wolnej Polski oraz na zapewnienie komunistom bezkarności i miękkiego

lądowania po okresie PRL.

Z nimi mogłem rozmawiać tylko o warunkach ich kapitulacji. Dlatego po wypuszczeniu mnie z więzienia, w interesie takiego kontraktu było, aby wokół mojej osoby panowało jak największe milczenie.

Nawet za cenę oficjalnego nie reagowania na moją dalszą antykomunistyczną działalność. Takich ludzi jak ja, w Polsce jest z pewnością więcej. „Największymi bohaterami opozycji” mieli być (i są do dziś) ci, którzy w latach 80. gotowi byli do tego, co zamierzano zrobić i co zrobiono, a owoce tej III RP spożywamy do dnia dzisiejszego. I do dzisiaj też wobec mojej osoby w przestrzeni publicznej panuje największa możliwa cisza. Bez względu na to co robię, jakby mnie dalej w Polsce nie było, choć jestem już od prawie sześciu lat. Pilnuje tego krajowy i zagraniczny układ zamknięty postkomunizmu, czyli liberalnego socjalizmu, którego aktywiści oraz naiwni użyteczni idioci demonstrują dzisiaj na ulicach Polski i zagranicą. W interesie tego układu dążą do obalenia obecnej władzy bez względu na jej plusy i minusy, jak w przeszłości obalili rząd Jana Olszewskiego i pierwszy rząd Prawa i Sprawiedliwości. Bez względu na pozory cząstkowe, naprawdę toczy się walka o naszą wolność. I na nowo jest ważne, kto po jakiej stoi dzisiaj stronie. Gdzie jest Władysław Frasyniuk i jemu podobni, już wiemy i wiemy dlaczego.











FRASYNIUK WCZORAJ I DZISIAJ.



Władysław Frasyniuk po tym co zrobił i co go za to spotkało 10 czerwca 2017 r. w Warszawie grzmi, że dzisiaj czuje się jak w stanie wojennym i że "Lech Kaczyński byłby po naszej stronie".

Jest to cynicznie absurdalna i nikczemna retoryka tego byłego działacza "Solidarności" z lat 80., powtarzana teraz również przez obóz tzw. totalnej opozycji.

Frasyniuk 2 dni temu wystąpił jako członek bojówki Obywatele RP, która publicznie zapowiedziała, że będzie tego dnia łamała prawo. I Frasyniuk razem z nią to prawo łamał, okupując jezdnię na trasie przemarszu uczestników legalnej uroczystości religijno-patriotycznej.

Zachował się więc jak prowokator, który po niezastosowaniu się do wezwań policji, został przez nią usunięty w inne miejsce. Ale w trakcie tych wydarzeń zachował się on również jak pospolity przestępca, bo naruszył nietykalność osobistą policjanta na służbie. Został więc spisany i grozi mu za to odpowiedzialność karna. I taką sytuację ten człowiek śmie porównywać do realizowanego w Polsce przez komunistów stanu wojennego lat 80., w którym i ja siedziałem w więzieniu, dłużej od Frasyniuka.

Za to, co zrobił 2 dni temu, zostałby on tak samo potraktowany w Stanach Zjednoczonych Ameryki, a myślę nawet, że w chwili naruszania nietykalności osobistej interweniujących policjantów, mógłby dostać od nich solidne pały.

I słusznie. Frasyniuk posuwa się nawet do tego, iż twierdzi, iż Lech Kaczyński rzekomo byłby po ich stronie. Nikczemność ta polega na tym, że śp. Prezydent RP nie może temu zaprzeczyć. Za to z całą pewnością trzeba powiedzieć, że Frasyniuk jest po stronie TW "Bolka" i jemu podobnych oraz wszystkich innych pogrobowców komuny.

Uważam też panie Frasyniuk, że nie po waszej stronie byłby Marszałek Józef Piłsudski i gdyby on mógł zmartwychwstać, szybko byłby z wami porządek. Frasyniuk jest dzisiaj po stronie już nie jakiejś dopuszczalnej opozycji, ale jawnych wrogów wewnętrznych Polski. Jest z nimi od czasu "okrągłego stołu", a może i dłużej?

Poznałem fragment wspomnień lidera "Solidarności" z lat 80. Mirosława Krupińskiego, który do 13 grudnia 1981 r. był wiceprzewodniczącym Komisji Krajowej związku, a parę lat temu zmarł na uchodźstwie w Australii. Napisał on, że w pewnym okresie stanu wojennego siedział sam na sam w jednej celi więzienia z Władysławem Frasyniukiem, który usilnie namawiał go do... podjęcia kolaboracji z reżimem PRL!

Trzeba iść tym tropem i starać się zweryfikować wiarygodność politycznej przeszłości Frasyniuka i jemu podobnych "opozycjonistów" PRL.

Nie wiem, czy już to zrobili, dlatego jeżeli chcą oni dalej mieć czystą kartę przynajmniej za tamten okres, na wszelki wypadek wzywam Frasyniuka i innych, aby natychmiast wystąpili do Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z wnioskiem o nadanie im statusu działacza opozycji antykomunistycznej i/lub osoby represjonowanej. Na ich piersiach jeszcze nigdy nie widziałem również Krzyża Wolności i Solidarności. Można było dotąd otrzymać różne inne, nawet wysokie odznaczenia państwowe, ale tylko procedura nadania statusu oraz Krzyża Wolności i Sprawiedliwości przewiduje wcześniejszą lustrację w zasobach archiwalnych IPN w oparciu o ich stan aktualny. Dopóki ktokolwiek z was tego nie zrobi, waszą przeszłość opozycyjną z lat 80. należy traktować z należytą ostrożnością.



Andrzej Rozpłochowski

Katowice, 5 czerwca 2016



Andrzej Ryszard Rozpłochowski (ur. 7 września 1950 w Gdańsku) – działacz opozycji w okresie PRL i jeden ze współtwórców śląskiej „Solidarności”. Odznaczony m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi przez prezydenta RP na uchodźstwie. W 2010 r. prezydent Bronisław Komorowski wyróżnił go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Andrzej Rozpłochowski zwrócił go prezydentowi w styczniu 2012 r. w proteście przeciwko wyrokowi w sprawie sprawców stanu wojennego.

W 2015 został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Wolności i Solidarności.



SZOKUJĄCE ZACHOWANIE FRASYNIUKA NA MIESIĘCZNICY SMOLEŃSKIEJ.

ZAMIESZKI W WARSZAWIE W CZASIE OBCHODÓW 86 ROCZNICY SMOLEŃSKIEJ.

LIDERZY OPOZYCJI USUNIĘCI SIŁĄ.



W sobotę, 10 czerwca rano odbyła się msza św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Następnie przez Krakowskie Przedmieście przeszedł Marsz Pamięci, by wreszcie przed Pałacem Prezydenckim złożyć kwiaty. W obchodach 86. miesięcznicy smoleńskiej wzięli udział: Jarosław Kaczyński, marszałkowie Sejmu i Senatu oraz członkowie rządu. Na czele marszu niesiony był transparent z napisem "Smoleńsk - pamiętamy".

Do kolejnych zamieszek doszło podczas obchodów 86. miesięcznicy smoleńskiej.

Niestety przemarsz postanowili zakłócić Obywatele RP, którzy zorganizowali kontrmanifestajcję. Najpierw doszło do słownych przepychanek między uczestnikami obu marszów.

Obywatele RP zorganizowali kontrmanifestację, której celem było zablokowanie comiesięcznego marszu pamięci. Policjanci byli zmuszeni siłą usuwać demonstrujące osoby z trasy marszu. Wśród nich byli przedstawiciele opozycji.

. Policja zaczęła siłą usuwać demonstrantów, którzy zablokowali trasę Marszu Pamięci. "Podczas tzw. kontrmiesięcznicy organizowanej przez nas tj. Obywateli RP na placu Zamkowym, zostały z ulicy ściągnięte siłą dziesiątki osób m.in. Ewa Siedlecka, Paweł Kasprzak, Władysław Frasyniuk i Joanna Scheuring-Wielgus" - napisali w oświadczeniu Obywatele RP.

Wśród ściągniętych z ulicy kontrmanifestantów w czasie miesięcznicy smoleńskiej był też legendarny działacz Solidarności, Władysław Frasyniuk. Jego zdjęcie niesionego przez policję obiegło media. Sam Frasyniuk komentował sprawę: - Jarek, widziałeś te filmy? Widziałeś? Byłeś kiedyś w takiej sytuacji? Ja już jestem kolejny raz. Zastanów się co robisz. Dewastujesz polskie państwo - odnosząc się do Jarosława Kaczyńskiego. Teraz w Internecie pojawiło się nagranie, na którym widać, jak Frasyniuk zachowywał się wobec policji.

W sobotę doszło do zamieszek na Krakowskim Przedmieściu w czasie miesięcznicy smoleńskiej. Policja musiał siłą usunąć kontrmanifestantów z ulicy. Najbardziej znaną osobą, która znalazła się tej grupie był były działacz Solidarności, Władysław Frasyniuk. Jak podała policja: -Władysław Frasyniuk będzie odpowiadał za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta. Czy tak faktycznie było? W Internecie pojawiło się nagranie rozmowy Frasyniuka z funkcjonariuszami. Widać na nim i słychać, jak Władysław Frasyniuk w lekceważący sposób odnosi się do mundurowych, a jednego z nich łapie za ramię.

Pytany przez policjanta o personalia Frasyniuk najpierw mówi, że nazywa się Jan Kowalski PiS i sprawiedliwość, a potem dodaje: - Proszę pana, ja panu powiem tak. Przeżyłem 4 lata dlatego, że tamta władza miała w d**** prawo. Ta władza też ma w d**** prawo. Też mam w d**** prawo. Po czym mówi, by policjant uśmiechną się do kamery, to wtedy łamie za rękę mundurowego. - Proszę mnie nie dotykać - stanowczo reaguje funkcjonariusz. Policjant chcący dowiedzieć się prawdziwego imienia i nazwiska Frasyniuka dowiaduje się, że jest to Jan Józef Grzyb. Nie daje się jednak zwieść żartom Frasyniuka i mówi, że to nie jest jego prawdziwe nazwisko. W końcu wspomina Jarosława Kaczyńskiego. Jak wyglądała cała sytuacja?



JAREK PLUJESZ W TWARZ WŁASNEMU BRATU - POWIEDZIAŁ FRASYNIUK -

TERAZ GO BĘDZIE ŚCIGAĆ POLICJA





Podczas obchodów 86. miesięcznicy smoleńskiej wielokrotnie musiała interweniować policja. Władysław Frasyniuk był jedną z osób, wobec której funkcjonariusze musieli użyć siły. Teraz rzecznik stołecznej policji zapowiedział, że były opozycjonista odpowie za naruszenie nietykalności policjanta. Całą sytuację skomentował także sam Frasyniuk.

Obchody 86. miesięcznicy smoleńskiej upłynęły pod znakiem zamieszek. Policja wielokrotnie musiała interweniować, ponieważ dochodziło do starć między uczestnikami Marszu Pamięci i kontrmanifestacji, zorganizowanej przez Obywateli RP. Funkcjonariusze siłą usunęli demonstrantów, którzy zablokowali trasę marszu. Wśród nich był Władysław Frasyniuk, który, jak wynika z relacji policjantów, miał popychać mundurowego. - Władysław Frasyniuk będzie odpowiadał za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta - powiedział rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Głos w sprawie zabrał też sam zainteresowany, Władysław Frasyniuk. - Plujesz w twarz swojemu bratu, plujesz w twarz polskiej Solidarności - powiedział o Jarosławie Kaczyńskim. - Jarek, widziałeś te filmy? Widziałeś? Byłeś kiedyś w takiej sytuacji? Ja już jestem kolejny raz. Zastanów się co robisz. Dewastujesz polskie państwo. Dewastujesz państwo prawa. Dewastujesz nasz szacunek dla Lecha Kaczyńskiego. Lech Kaczyński, gdyby żył, byłby po tej stronie. Lech Kaczyński nie pozwoliłby na to, co ty wyprawiasz z policją. Szczujesz tych młodych ludzi na obywateli polskiego państwa. Skandal - dodał zbulwersowany Frasyniuk.



Opracował Aleksander Szumański - dziennikarz niezależny

zaświadczenie Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych

nr B 18668/KT3621



Dokumenty, źródła, cytaty:



"Głos" Toronto nr 24 14.06 - 20 06.2017
https://niepoprawni.pl/niepoprawni2/blog/aleszumm/kim...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Sobota, 25 września 2021 16:51:45
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
„Szczujnia odjazd!”. Działaczka KOD prezentuje nową nomenklaturę. W niej... „naszczalnik”

- Szczujnia odjazd! Jaki tępy facet, chyba go walnę - tak na pytania Mikołaja "Jaoka" Janusza z Republika Pyta dotyczące Trybunału Konstytucyjnego odpowiedziała pewna działaczka KOD-u. W jej wypowiedzi nie zabrakło nowego pojęcia: "naszczalnik". - To jakaś nieślubna siostra Marty, tej Marty? - pyta internauta.
https://niezalezna.pl/412464-szczujnia-odjazd-dziala...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Sobota, 25 września 2021 16:52:18
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Warszawianka roku pod trybunałem
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 4414
Totamto
Mińsk Mazowiecki, postów: 4414
Niedziela, 26 września 2021 11:22:46
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Teściowie

https://niezalezna.pl/humor/7216-tesciowie
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Poniedziałek, 27 września 2021 05:25:40
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Byli urzędnicy, koledzy ojca z Solidarności Walczącej, koledzy z banku - premier M. Morawiecki powstawił do spółek skarbu państwa ponad setkę znajomych. Nepotyzm? Czy prawo współpracy z zaufanymi ludźmi? https://www.facebook.com/watch/?v=599107031258413
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Poniedziałek, 27 września 2021 08:53:40
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
wy coś o nePOtyźmie komuchy , bardzo śmieszne :


Nepotyzm

Nepotyzm w Platformie Obywatelskiej stanowił poważny problem. Świadczyć mogła o tym przygotowana przez „Puls Biznesu” tzw. lista wstydu, czyli lista 428 działaczy PO, członków ich rodzin i znajomych którzy zasiadali w latach 2007-2012 w spółkach i instytucjach państwowych. Zobacz: Lista wstydu Platformy Obywatelskiej. Przez niecałe pięć lat od objęcia władzy wymienieni nominaci PO zarobili 200 mln zł.

Nepotyzm był obecny już od najwyższego szczebla administracji. Minister sprawiedliwości w rządzie Platformy Obywatelskiej w 2009 roku otaczał się bliskimi ludźmi. Nieoficjalnie, bo nie został zatrudniony, współpracownikiem Andrzeja Czumy, jako asystent społeczny został jego syn Krzysztof Czuma. Rzecznikiem Ministerstwa Sprawiedliwości został Bogusław Mazur, dobry znajomy córki ministra. Gdy media ujawniły tę informację rzecznik podał się do dymisji.

Syn Andrzeja Czumy przyznał, że jest „gorącym zwolennikiem nepotyzmu, bo każdy polityk, który chce coś zrobić musi być otoczony przez osoby zaufane, czyli rodzinę i przyjaciół. Jeśli polityk nie ma w swoim otoczeniu takich ludzi, to nic nie zrobi.”

– Jacek Protas, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego i szef Platformy Obywatelskiej w regionie, dofinansował inwestycję Hotel Krasicki kwotą 15 mln zł. Kwota wydzielona była z funduszy europejskich, które przydzielał zarząd województwa. Hotel znalazł się na pierwszym miejscu inwestycji w regionie, którymi PO chwaliła się w broszurze „Polska w budowie”, przygotowanej z myślą o kampanii wyborczej na Warmii i Mazurach. Mieszczące się w hotelu „SPA Świętej Katarzyny” prowadziła żona marszałka, Eleonora Protas.

– W Kancelarii Donalda Tuska zatrudnione zostały dzieci wysoko postawionych osób zaprzyjaźnionych z Michałem Bonim, szefem zespołu doradców strategicznych w rządzie Donalda Tuska, przewodniczącym Komitetu Stałego Rady Ministrów. Byli to m.in. Paweł Bochniarz, syn Henryki Bochniarz, prezes Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, współpracującej z Bonim w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego i Mikołaj Herbst, syn Ireny Herbst, byłej wiceminister gospodarki, a następnie doradcy zarządu Lewiatana.

– Natomiast w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, kierowanym przez Radosława Sikorskiego została zatrudniona 23-letnia Maya Rostowska, córka ministra finansów Jacka Rostowskiego. Została ona zatrudniona nie mając żadnego doświadczenia i bez przeprowadzenia konkursu. Oficjalnie szef MSZ nie był zadowolony z pracujących w resorcie tłumaczy i dlatego podjął decyzję o przyjęciu panny Rostowskiej, która m.in. redagowała jego wystąpienia w języku angielskim.

– Minister sportu i turystyki Joanna Mucha mianowała nowym wicedyrektorem Centralnego Ośrodka Sportu swojego znajomego, Marka Wieczorka, właściciela lubelskiego salonu fryzjerskiego, z którego korzystała minister. Jako wiceszef COS miał on odpowiadać m.in. za kwestie programowo-sportowe.

– Wiceministrem nauki i szkolnictwa wyższego została prof. Daria Lipińska-Nałęcz, żona doradcy Tomasza Nałęcza, doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego. W resorcie miała realizować zadania z zakresu szkolnictwa wyższego, obejmujące m.in. jakość kształcenia, współpracować z rektorami oraz Parlamentem Studentów Rzeczypospolitej Polskiej. W trakcie swojej pracy niejednokrotnie odwiedzała Pałac Prezydencki, w którym przyznawane są nominacje profesorskie i w którym pracuje jej mąż.

– W 2009 roku szefem podległej Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Naukowo-Akademickiej Sieci Komputerowej, został dyrektor ABW Michał Chrzanowski. NASK jest operatorem telekomunikacyjnym i internetowym, działa jako jednostka badawczo-rozwojowa. Nadzoruje też rynek domen internetowych w Polsce i zajmuje się bezpieczeństwem systemów informatycznych.

Wiele wątpliwości wzbudził konkurs, który wyłonił nowego szefa NASK, ponieważ pojawili się nim ludzie ze służb w tym sam dyrektor bezpieczeństwa teleinformatycznego i informacji w ABW Michał Chrzanowski, który oceniany był w konkursie przez innego członka ABW Piotra Durbajło. Był on przez pewien czas zastępcą Michała Chrzanowskiego w ABW. Zanim został powołany do komisji, przesunięto go na stanowisko doradcy szefa ABW, jako eksperta ds. cyberzagrożeń i teleinformatyki. Komisję konkursową powołało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

– W Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej miały miejsce liczne przypadki zatrudniania członków rodzin osób zajmujących kierownicze stanowiska. W tej państwowej agencji odpowiedzialnej za nadzór i kierowanie ruchem lotniczym na terytorium Polski zatrudnione były m.in. żona i córka prezesa Krzysztofa Banaszka, dwie córki i dwóch zięciów dyrektora Biura Zarządzania Przestrzenią Powietrzną i Przygotowania Operacyjnego, syn i żona dyrektora Biura Szkoleń i Rozwoju Personelu, mąż i córka kierowniczki Działu Organizacji i Zarządzania oraz syn głównego księgowego. Pracę w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej znalazła nawet żona doradcy wiceministra infrastruktury Tadeusza Jarmuziewicza, który nadzorował między innymi Agencję.

– Nepotyzm miał też miejsce w Urzędzie Marszałkowskim w Opolu, rządzonym przez Platformę Obywatelską. W urzędzie pracę znalazł syn należącego do PO wiceprezydenta Opola Janusza Kwiatkowskiego, Zbigniew Kubalańca, członek rady regionalnej PO, dyrektor biura poselskiego Tadeusza Jarmuziewicza, wiceministra infrastruktury, synowa Janusza Trzepizura, radnego PO w sejmiku opolskim.

– Przypadki nepotyzmu miały też miejsce przy układaniu list wyborczych. W 2010 roku liderką listy Platformy Obywatelskiej do Rady Warszawy została żona byłego sekretarza stanu w Kancelarii Premiera Rafała Grupińskiego – Ewa Malinowska-Grupińska. Z kolei do warszawskiej Rady Dzielnicy Włochy kandydował syn byłego ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy – Krzysztof Czuma. Inni członkowie rodzin działaczy Platformy Obywatelskiej na listach PO w wyborach samorządowych w 2010 roku:

– Agnieszka Gierzyńska-Kierwińska – liderka listy do Rady Dzielnicy Śródmieście, żona Marcina Kierwińskiego, wicemarszałka Województwa Mazowieckiego z PO,
– Robert Kropacz – kandydat do Rady Dzielnicy Bielany, syn Jerzego Kropacza, działacza bielańskiej PO i byłego radnego PO na Bielanach,
– Łukasz Lanc – kandydat do Rady Dzielnicy Praga-Południe, syn Elżbiety Lanc, radnej Województwa Mazowieckiego z PO,
– Karolina Mioduszewska – kandydatka do Rady Dzielnicy Ursynów, żona przewodniczącego Rady Dzielnicy Ursynów Michała Matejki,
– Krystian Malesa – kandydat do Rady Dzielnicy Ursynów, syn byłego radnego PO na Ursynowie Wojciecha Malesy,
– Łukasz Jeziorski – kandydat do Rady Dzielnicy Wawer, syn radnego PO na Pradze-Południe Bogdana Jeziorskiego,
– Joanna Tracz-Łaptaszyńska – liderka listy do Rady Dzielnicy Wola, żona Krzysztofa Łaptaszyńskiego, zastępcy dyrektora Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego,
– Joanna Tucholska – liderka listy do Rady Dzielnicy Żoliborz, córka Joanny Tucholskiej, skarbnika PO na Ursynowie,
– Szymon Kozłowski – kandydat do Rady Warszawy, mąż radnej PO na Bielanach Ilony Soji-Kozłowskiej.

– Minister obrony narodowej w rządzie Donalda Tuska, Bogdan Klich, był jednym z założycieli Instytutu Studiów Strategicznych. Instytut prowadziła wtedy żona ministra Bogdana Klicha. W 2009 roku dziennik Rzeczpospolita ujawnił, że należące do Skarbu Państwa spółki węglowe oraz koncern PKN Orlen finansowały działalność Instytutu w czasie, gdy formalnie jego prezesem był Bogdan Klich, będąc jednocześnie ministrem w MON.

Spółki węglowe sponsorowały konferencję, która odbyła się w listopadzie 2007 roku. Ich przedstawiciele nie chcieli ujawnić wysokości wsparcia. Nie wiadomo też, ile pieniędzy przeznaczył PKN Orlen. Jedną z konferencji instytutu z czasów, gdy kierował nim Klich, sponsorowały firmy działające w branży zbrojeniowej, w tym włoski koncern Finmeccanica. W jego skład wchodzi firma Augusta Westin startująca w przetargu na śmigłowce, organizowanym przez MON. Gdy Instytutem kierowała już żona Bogdana Klicha, Anna Szymańska-Klich, powierzono Instytutowi organizację konferencji poświęconej kwestiom bezpieczeństwa i dalszego rozwoju NATO. Stało się tak bez procedury przetargowej.

– Błyskawiczne kariery robili też byli współpracownicy wiceministra finansów i szefa Służby Celnej Jacka Kapicy. Arkadiusz Tomczyk kierujący Izbą Celną w Poznaniu, znający Jacka Kapicę z czasów wspólnej pracy w Izbie Celnej w Rzepinie, awansował czterokrotnie w bardzo krótkich odstępach czasu. Za czasów wiceministra Kapicy aż dwa razy w odstępie zaledwie roku. W myśl przepisów Służby Celnej awanse na stopnie, które dostawał Tomczyk, powinny następować nie częściej niż co dwa lata. Szybkie awanse otrzymali też Lidia Mołodecka dyrektor szczecińskiej Izby Celnej i jej zastępca Dariusz Pawłowski oraz Remigiusz Woźniak, pełniący obowiązki wiceszefa Izby Celnej w Białej Podlaskiej. Wszyscy oni związani byli z jednostkami, w których wcześniej pracował wiceminister Jacek Kapica.

– Spółka Małopolska Grupa Geodezyjno-Projektowa, której udziałowcem był Aleksander Grad, minister skarbu państwa w rządzie Donalda Tuska, a następnie udziałowcem została jego żona, miała milionowe kontrakty od państwa, m.in. na wykonywanie map lotniczych. Z powodu nieprawidłowości przy wykorzystaniu tych map do rozdzielania unijnych dopłat, UE nałożyła na Polskę 400 milionów złotych kary. Polska musiała zapłacić 400 milionów złotych kary za to, że źle przygotowała mapki lotnicze do wniosków o dopłaty rolne. Najwięcej nieprawidłowości było tam, gdzie zdjęcia wykonywała spółka MGGP, założona przez Aleksandra Grada. Spółka zarobiła 11 milionów złotych na wykonaniu map lotniczych. MGGP otrzymała też w 2010 roku kontrakt bez przetargu na 7,5 mln zł na projekt autostrady.

– Inne przykłady nepotyzmu w Platformie Obywatelskiej:

– Anna Budzanowska, żona ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego, wygrała konkurs na dyrektora Biura Ministra Transportu.
– Piotr Borawski, działacz PO z Gdańska, został członkiem rady nadzorczej PPHU Zaplecze sp. z o.o., spółki należącej do samorządu Warszawy w czasie, kiedy był narzeczonym Katarzyny Kopacz, córki ówczesnej marszałek Sejmu Ewy Kopacz.
– Iga Isańska-Rosół, żona Marcina Rosoła, jednego z bohaterów afery hazardowej, pracowała w Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Programów Unijnych. Pracowały tam również: żona Michała Matejki, jednego z liderów PO na Ursynowie i wiceprzewodniczącego Rady Dzielnicy Ursynów, synowa Elżbiety Neski, radnej PO na Bielanach, żona Piotra Żbikowskiego z PO), wiceburmistrza warszawskiej dzielnicy Ochota, żona Krzysztofa Łaptaszyńskiego, wicedyrektora w Mazowieckim Urzędzie Marszałkowskim.

– W Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Programów Unijnych pracowało w sumie 47 osób powiązanych z Platformą Obywatelską: jej członkowie, albo członkowie ich rodzin, czy też małżonkowie. Byli to m.in:

– Justyna Adamek – radna PO na Pradze-Południe,
– Łukasz Augustyniak – członek koła PO Warszawa-Bielany,
– Roman Błocki – członek koła PO Warszawa-Targówek,
– Łukasz Bogudał – członek koła PO Warszawa-Targówek,
– Bogdan Buczyński – członek koła PO Warszawa-Wawer,
– Anna Cichoń – członek PO w Ostrołęce,
– Patryk Czarniecki – członek koła PO Warszawa-Targówek,
– Rafał Dworacki – członek koła PO Warszawa-Targówek,
– Katarzyna Dziuba-Kubicka – wcześniej pracownik Klubu Parlamentarnego PO.

Były to też m.in. żony działaczy PO, ich córki i synowa jednej z radnych PO. I dużo radnych oraz członków kół PO w warszawskich dzielnicach.

nepotyzm-w-platformie-obywatelskiej
– W Krajowej Spółce Cukrowej kierownicze stanowiska objęli krewni ministrów Platformy Obywatelskiej. Byli to: kuzynka Aleksandra Grada, brat Krzysztofa Kwiatkowskiego i młody radny PO z warszawskiej Pragi. Stanowiska objęli bez konkursu. Krajowa Spółka Cukrowa Polski Cukier to jedna z najcenniejszych firm kontrolowanych przez Skarb Państwa. Monika Ziółkowska pracę w Polskim Cukrze otrzymała w 2010 roku, kiedy jej wujek Aleksander Grad jako minister skarbu przygotowywał tę największą firmę produkującą cukier do prywatyzacji. Natomiast Maciej Bogucki, młody radny PO z warszawskiej Pragi w 2010 roku ujawnił, że uczestniczy w rozgrywanych co tydzień meczach z udziałem Donalda Tuska.

– Również znajomi ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka obsadzeni zostali w państwowych spółkach. Na początku 2011 roku, SLD przygotowało listę 36 takich osób, związanych z ministrem, którzy znaleźli zatrudnienie w PKP, Poczcie Polskiej i Ministerstwie Infrastruktury. Wszyscy pochodzili z Łodzi, większość studiowała na Uniwersytecie Łódzkim, tam gdzie Cezary Grabarczyk.

– Henryka Strojnowska, były wojewoda lubelski z Platformy Obywatelskiej została dyrektorem Zarządu Nieruchomości Wojewódzkich. W konkursie pokonała czterech konkurentów, a w komisji konkursowej zasiadał m. in. Jacek Sobczak, członek zarządu województwa i były szef PO w Lublinie.

– Sławomir Nowak po objęciu stanowiska szefa resortu transportu obsadził swoimi ludźmi zarządy spółek z grupy PKP. Byli to głównie finansiści nie mający nigdy do czynienia z transportem. Większość z nich była uczniami Leszka Balcerowicza i absolwentami tej samej uczelni ekonomicznej. Członkami zarządu PKP SA zostali Jakub Karnowski i Piotr Ciżkowski, ekonomiści nie mający nic wspólnego z koleją.

Prezesem PKP PLK został Remigiusz Paszkiewicz, były prezes włocławskiego Anwilu, który pracował wcześniej w Ministerstwie Finansów i w NBP. Jednym z najważniejszych członków zarządu PLK został Aleksander Wołowiec. Stał się odpowiedzialny za inwestycje na kolei. Z zawodu ekonomista, pracował w Generalnym Dyrektoriacie Komisji Europejskiej w Brukseli. Natomiast Łukasz Górnicki, były rzecznik prasowy PKO TFI, został członkiem rady nadzorczej w PKP LHS.

Sławomir Nowak utworzył też wiele niepotrzebnych, a dobrze opłacanych etatów dyrektorskich w PKP PLK. Były to m.in: dyrektor projektu współpracy z organami centralnymi czy dyrektor projektu ochrony przed hałasem, dyrektor projektu ds. koordynacji i integracji strumieni projektowych, zarządzania komunikacją wewnętrzną, koordynacji procesu wymiany informacji, a także ds. monitorowania funkcji wsparcia zarządu. W sumie były 82 stanowiska dyrektorskie w spółce.

– Wojciech Saryusz-Wolski, syn europosła Platformy Obywatelskiej został wicedyrektorem Biura Projektów Programowych w Kancelarii Prezydenta RP. Stanowisko objął 13 stycznia 2014 roku, a mimo obowiązku informacyjnego, fakt nominacji nie został odnotowany na stronie internetowej Biuletynu Informacji Publicznej Kancelarii Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Zajmował się głównie pracami związanymi z obchodami Święta Wolności, czyli 25-leciem polskiej transformacji ustrojowej.

– Syn Władysława Bartoszewskiego ówczesnego sekretarza stanu w Kancelarii Premiera został zatrudniony w spółce Exatel kontrolowanej przez Skarb Państwa i został w niej wiceprezesem. Prezesem spółki był Marcin Jabłoński, działacz Platformy Obywatelskiej i były wiceminister spraw wewnętrznych w rządzie Donalda Tuska.

– W Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, od kiedy przeszła pod kontrolę szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, zatrudnieni zostali były wydawca miesięcznika „Egzorcysta”, minister łączności w rządzie AWS, szwagier byłego lidera LPR Romana Giertycha.

– W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska zatrudniono niedoświadczonego 23-letniego Mateusza Dąbrowskiego związanego z Forum Młodych Ludowców, młodzieżówką koalicyjnego PSL. Został asystentem politycznym Tomasza Jędrzejczaka, który był wcześniej asystentem Janusza Piechocińskiego, prezesa PSL. Do jego obowiązków należała obsługa spotkań, wyjazdów i kalendarza ministra.

– Magdalena Sulik, córka Iwony Sulik, wieloletniej współpracowniczki Ewy Kopacz, pełniącej funkcję rzecznika rządu, znalazła pracę w państwowej spółce. 28-letnia Magdalena Sulik pracę w PGE zaczęła kilka dni po tym jak jej mama została formalnie rzecznikiem rządu Ewy Kopacz.

– Marek Kęsik, który w stanie wojennym weryfikował dziennikarzy, nieprawomyślnych wyrzucając na bruk, był kandydatem Platformy do sejmiku województwa zachodniopomorskiego. Marek Kęsik był wcześniej działaczem SLD.

– Ewa Kopacz załatwiała pracę mężowi swojej przyjaciółki i późniejszej rzeczniczki Iwony Sulik. Robert Sulik, emerytowany policjant został zatrudniony w NFZ jako specjalista w Departamencie Gospodarki Lekami, gdzie zajmował się kontrolą. Kiedy ministrem zdrowia został Bartosz Arłukowicz, Robert Sulik odszedł z pracy i został zatrudniony w PKP, a następnie w NIK, gdzie został starszym specjalistą w dziale strategii kontroli.

– Anna Glijer, absolwentka politologii, która pracowała w NFZ i z list Platformy Obywatelskiej bezskutecznie kandydowała w wyborach, m. in. do Sejmu i sejmiku województwa, była też asystentką posłanki PO Joanny Muchy i szefową jej gabinetu politycznego w czasach jej pracy w roli ministra sportu. Następnie otrzymała pracę w Wojewódzkim Urzędzie Pracy, gdzie była starszym specjalistą ds. polityki informacyjnej. Latem 2015 roku została przeniesiona do Urzędu Marszałkowskiego, gdzie została zastępcą dyrektora Departamentu Promocji i Turystyki.

– Michał Marcinkiewicz, młody działacz i poseł Platformy Obywatelskiej został konsulem RP w Helsinkach. Sprawa budziła wątpliwości, ponieważ dostał nominację dzięki przepisom przewidzianym na nadzwyczajne sytuacje. Według przepisów kandydat na konsula powinien m.in. odbyć aplikację, na którą kwalifikuje się po otwartym naborze w drodze konkursu oraz powinien odbyć co najmniej roczny staż w MSZ. W przypadku Marcinkiewicza dyrektor służby zagranicznej zastosował procedurę uproszczoną. Dodatkową rekomendacją było m.in. to, że był posłem.

– W 2013 roku szefem PLL LOT został Sebastian Mikosz, lecz okoliczności jego wyboru były co najmniej dziwne. Konkurs na prezesa PLL LOT ogłoszono zaraz po tym, jak rada nadzorcza odwołała w grudniu 2012 roku prezesa Marcina Piróga. Do konkursu przystąpiło 31 osób, spośród których wyłoniono 27 kandydatów. Do kolejnego etapu przeszło 5: Paweł Dąbkowski z firmy Lot Air, Witold Jesionowski z Bomi, Wojciech Tomikowski z Letus Capital, Andrzej Wysocki z LOT oraz Bertrand LeGuern z Petrolinvestu i nie zalazł się w nim Sebastian Mikosz.

Żaden z kandydatów nie został wybrany podczas trzech posiedzeń Rady Nadzorczej, a jej szef Wojciech Balczun pojechał do Ministerstwa Skarbu Państwa przedstawić ministrowi Mikołajowi Budzanowskiemu ostateczną listę kandydatów. Członkowie rady ocenili, że fotel prezesa powinien przypaść Andrzejowi Wysockiemu lub Bertrandowi LeGuern. Jednak wyznaczono kolejne posiedzenie rady. A do listy kandydatów dokooptowano Sebastiana Mikosza. Według „Naszego Dziennika” żaden z kandydatów nie został zaakceptowany przez ministra skarbu, ponieważ ten miał już swój typ – Sebastiana Mikosza.

– W Łukowie, w Domu Kultury, pani Anna Tymińska została zwolniona po 32 latach pracy. Anna Tymińska miała wtedy 54 lata, wyższe studia zawodowe z administracji, kursy m.in. menedżera zarządzania instytucjami kultury. Była wykwalifikowanym instruktorem tańca, pracowała z dziećmi i młodzieżą. Jej miejsce zajęła niewykwalifikowana sekretarka ze średnim wykształceniem o nazwisku Kucharska. Była ona żoną stryjecznego brata posła Platformy Obywatelskiej Cezarego Kucharskiego, byłego piłkarza i menadżera Roberta Lewandowskiego.

– Szefem gdańskiej delegatury ABW został w 2008 roku płk Adam Gruszka. Nominacja ta była o tyle zaskakująca, że miał wtedy dopiero 36 lat, nigdy nie pracował w służbach, a najwyższe samodzielne stanowisko jakie zajmował to komendant powiatowy policji w Lęborku. Stanowisko miał otrzymać dzięki prywatnej znajomości z z kaszubskim posłem PO, Kazimierzem Plocke i gen. Leszkiem Elasem, komendantem Straży Granicznej.

W 2013 roku stracił nagle stanowisko. Oficerowie narzekali na swojego szefa, że z jednostki ABW zrobił komendę policji i zajmował się głównie szukaniem skradzionych samochodów. Spodziewano się, że płk Gruszka straci stanowisko po wybuchu afery Amber Gold, która całymi latami rosła spokojnie w Gdańsku i nikt się nią nie interesował. Jak mówili oficerowie ABW z Gdańska, zgłaszali wielokrotnie dziwne działania związane z Amber Gold, jednak płk Adam Gruszka nie widział w nich nic dziwnego.
http://www.grzechy-platformy.org/nepotyzm/

Watek został zamknięty ze względu na długi czas (minimum pół roku), jaki upłynął od ostatniego postu.

Aktualności

OK