-11°C

39
Powietrze
Cóż... Bywało lepiej.

PM1: 13.86
PM25: 23.36 (155,73%)
PM10: 26.70 (59,34%)
Temperatura: -10.87°C
Ciśnienie: 1010.41 hPa
Wilgotność: 64.22%

Dane z 04.02.2026 06:30, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook
REKLAMA

Forum

Fajtłapy z partii PO-KO czyli POKO !!!!

6631 postów
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Piątek, 23 lipca 2021 17:44:31
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
sPOtkania...sPOtkania...
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Piątek, 23 lipca 2021 17:45:49
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
„Uważam, że hasło sprzed lat: „bierzemy władzę po to, by oddać tę władzę ludziom” jest ciągle aktualne.”
Donald Tusk
Platforma Obywatelska
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Piątek, 23 lipca 2021 17:47:04
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Donald Tusk

Kiedy zagłębić się w dokonania Donalda Tuska, okazuje się, że nie był on tak pracowity jak przedstawiały to media, łamał też obietnice o oszczędnościach w administracji rządowej i hojnie rozdawał nagrody:

– W 2008 roku Donald Tusk odbył służbową podróż do Peru, która trwała sześć dni. W podróż z premierem udała się jego żona, a z sześciu dni jako ściśle roboczy zaplanowano tylko jeden. W programie były takie atrakcje jak degustacja win świata w najsłynniejszej winnicy Chile Concha y Toro oraz wyprawa do najsłynniejszego miasta Inków, położonego w Andach Machu Picchu. Za podróż Donalda Tuska i jego małżonki, której koszt oszacowano na co najmniej 1,5 mln złotych zapłacili podatnicy.

– Donald Tusk nie ukrywał, że weekendy spędzał w rodzinnym Gdańsku. Jego współpracownicy utrzymywali jednak, że do domu lata rejsowymi samolotami. Jak się okazało skorzystał z lotów rejsowych tylko kilka razy, a w okresie od stycznia do października 2008 roku Donald Tusk skorzystał z samolotu rządowego 26 razy by polecieć na weekend do Gdańska. Jak wyliczyli w późniejszych latach dziennikarze, Donald Tusk od listopada 2007 roku do marca 2011 roku leciał rządowymi samolotami z Warszawy do Gdańska lub z Gdańska do Warszawy 175 razy. Na tej samej trasie zarezerwował 110 biletów rejsowymi samolotami, czasami na te same dni, gdy ostatecznie leciał samolotem rządowym. Większość z tych lotów odbywała się w weekendy.

W sumie Donald Tusk odbył co najmniej 285 podróży do i z domu, czyli średnio prawie siedem razy w ciągu miesiąca. Korzystając tak często z rządowych maszyn, premier łamał własne obietnice z expose z 2007 roku i początku kadencji o obcinaniu przywilejów władzy. Loty premiera Donalda Tuska do domu kosztowały ponad 6 mln złotych. Roboczy tydzień Donalda Tuska często trwał od poniedziałku po południu do piątkowego wczesnego popołudnia, a zdarzały się dni kiedy Donald Tusk leciał do Trójmiasta już w czwartek.

– W styczniu 2012 roku Donald Tusk przebywał z rodziną na urlopie we włoskich Dolomitach. Przerwał na jeden dzień urlop aby wrócić do kraju. Wybrał jednak podróż rządowym samolotem, którego koszt za godzinę lotu wynosił 36 tys. zł, zamiast rejsowego lotu, za który zapłaciłby kilkaset złotych.

– Również syn Donalda Tuska, Michał Tusk, odbył podróż na koszt podatników, na światowy kongres na temat kolei dużych prędkości, który odbył się w Chinach. Miał tam pojechać jako laureat konkursu „Człowiek roku – przyjaciel kolei” organizowanego przez PKP – Polskie Linie Kolejowe, które również zapłaciły za przelot. Okazało się, że Michał Tusk był jedynie nominowany, a nie został laureatem.

– Znane jest upodobanie Donalda Tuska do gry w piłkę, czasem zaniedbywał przez to obowiązki służbowe. W marcu 2009 roku W czasie kiedy posłowie dyskutowali o raporcie rządu dotyczącym budżetu państwa, szef rządu Donald Tusk grał w piłkę z Romanem Koseckim, Grzegorzem Schetyną i Tomaszem Arabskim, szefem Kancelarii Premiera. Panowie tłumaczyli później, że nie wiedzieli o czwartkowych głosowaniach, byli przekonani, że odbędą się one w piątek, a czwartkowe wieczory premier zwyczajowo poświęcał na dbanie o kondycję.

Podobnie było w 2010 roku, gdy Donald Tusk nie znalazł czasu, by wziąć udział w głosowaniach nad dodatkiem dla emerytów, ponieważ grał wtedy w piłkę m.in. z ówczesnym szefem klubu PO Grzegorzem Schetyną. Platforma Obywatelska przegłosowała wtedy odrzucenie ustawy o jednorazowym dodatku dla tych osób, których świadczenia są niższe niż 1400 złotych brutto. Gdyby uchwalono te przepisy, to starsi ludzie co roku jesienią dostaliby od 200 do 700 zł, w zależności od wysokości ich świadczeń.
– Jak ujawnił dziennik Fakt premier Donald Tusk na towarzyskie granie w piłkę jeździł orszakiem rządowych limuzyn. W jednej limuzynie jeździli ochroniarze, w kolejnej sam Donald Tusk, a w trzeciej podwożeni gracze.

– Mecze premiera Donalda Tuska ochraniał policyjny śmigłowiec. Jak podał „Super Express” helikopter kilkakrotnie oblatywał teren nad boiskiem, zanim politycy PO wybiegli na murawę. Sytuacja powtarzała się w każdy wtorek i czwartek. Godzina lotu śmigłowca, to ok. 4 tysięcy złotych. Oznacza to, że miesięcznie śmigłowiec wylatywał w związku z hobby premiera ok. 16 tys. zł.

– Dodatkowo w środowe przedpołudnia Donald Tusk grał w tenisa razem ze swoimi współpracownikami, m.in. Pawłem Grasiem, Igorem Ostachowiczem i szefem gabinetu premiera Łukaszem Broniewskim.

– Donald Tusk kilka dni po zaprzysiężeniu na drugą kadencję rządu dał nagrody, średnio po 12 500 zł, 11 ministrom i wiceministrom. Na premie otrzymali m.in. rzecznik rządu Paweł Graś i PR-owiec Donalda Tuska Igor Ostachowicz. Centrum Informacyjne Rządu tłumaczyło, że nagrody przyznane kilka dni po zaprzysiężeniu „mają ze swej istoty charakter uznaniowy i uzależnione są od oceny wyników pracy”. W sumie Donald Tusk jako premier ministrom i wiceministrom przyznał 125 nagród w łącznej kwocie 416 800 złotych. W pierwszym roku urzędowania premie otrzymali wszyscy ministrowie i wiceministrowie, średnio po tysiąc złotych. Dodatkowo na koniec 2008 roku premier wyróżnił jeszcze osiem osób i dał im po 8 625 zł. W 2009 roku premie otrzymało 11 ministrów i wiceministrów, średnio po 10 tys. zł.
http://www.grzechy-platformy.org/donald-tusk/
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Sobota, 24 lipca 2021 11:07:36
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
dla aaadasia już za późno

Pierwszy raz pomyślnie przetestowano na ludziach lek przeciwko jąkaniu
https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/pierwszy-raz-pomysln...
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Niedziela, 25 lipca 2021 20:28:07
-3
0 -3
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Zbliża się czas, że ta " perfidna obecna władza " zapłaci za wszystkie szkody jakie uczyniła naszej Ojczyżnie !!! " Będziecie siedzieć " Stan po Burzy. Amerykanie przestrzegają Kaczyńskiego przed atakiem na TVN. Wysłali szefowi PiS ultimatum za pośrednictwem Gowina [PODCAST] [PODCAST]!! https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/stan-po-burzy-a...
Postów: 8749
Zolnierz
postów: 8749
Niedziela, 25 lipca 2021 20:39:37
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
To taka jest demokracja?
Szantaz, groźby. Czym różni się Bidet od Putina?
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Poniedziałek, 26 lipca 2021 10:03:54
-3
0 -3
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Korespondencja wykradziona z poczty szefa kancelarii pokazuje, jak środowisko skupione wokół szefa rządu próbowało zneutralizować skutki "kampanii anty-LGBT" rozpętanej przez partię Ziobry. https://wyborcza.pl/7,75398,27365517,nowe-maile-dw...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Poniedziałek, 26 lipca 2021 10:44:22
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
afery...afery...

B A N

dla kumaka
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Wtorek, 27 lipca 2021 05:18:13
-3
0 -3
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 27 lipca 2021 09:27:04
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
"Ład ruski" Tuska. "To był występ politycznego wykidajły. Licha przyszłość przed PO jeśli to już wszystko"



Mylił się każdy, kto spodziewał się wystąpienia polityka formatu europejskiego.

Zamiast słowa oszlifowanego elegancją myśli i stylu był występ politycznego wykidajły.

Słuchaczy zaś mniej niż na odpuście w Sulęczynie. Niektórzy z wrażenia ziewali.

Nie ziewałem.

Słuchanie Tuska „w moim rodzinnym mieście” sprawiało przyjemność.

Swoją drogą, czemu je opuścił?

Miał okazję wyjaśnić miejscowym, jak mieszkaniec Gdańska i mieszkanka Gdyni wynaleźli wolny lokal komunalny w Sopocie.

„Ruski ład”?

Czy Tusk miał na myśli,”excuse-moi”, pogawędkę swojego ministra Sienkiewicza z prezesem NBP Belką?

Był rok do wyborów, notowania PiS sięgały 43 proc., budżet Tuska trzeszczał, deficyt zaczynał być groźny dla polityki koalicji PO-PSL - i oto były oficer UOP spotyka się z byłym sekretarzem uczelnianym PZPR.

Żeby było jak u hrabiego Lampedusy…

„Ale wtedy moim warunkiem, excuse-moi, jest dymisja ministra finansów(…) wtedy robimy co trzeba, aby kraj to zauważył”.

W zamian za pożegnanie „z tymi różnymi lansadami hrabiego von Rothfeld-Rostowskiego”, zmieni się polityka banku centralnego na bardziej dla rządu Tuska wyborczo użyteczną.

Czy Sienkiewicz z Belką chcieli z demokracji zrobić „fasadę demokracji” na rzecz T(R)uska i jego kompanii, która w 2007 i w 2011 dzięki demokracji wybory wygrała, a w 2015 i w 2019 wbrew demokracji wybory z koalicją Kaczyńskiego przegrała?

Żeby PiS „mógł zdławić wolne słowo, żeby można kraść bez żadnej kontroli i opamiętania”?

Czy b. premier miał na swojej myśli Sławomira Nowaka, który drzwi w drzwi z gabinetem premiera uruchomił, jak zauważa prokuratura, komercyjną agencję pracy tymczasowej dla menedżerów spółek państwowych?

Czy to nie Donald Tusk był „head hunterem” politycznych awansów wspólnika Dariusza Z. i Jacka P.?

Gałganił zwyczajową gdańską publiczność polityk, którego najwierniejszy stróż jego spokoju omawiał nocą przy śmietniku publikacje „Rzeczpospolitej”, a przy bakłażanie z frytką precyzował z Kulczykiem sposób na eksmisję redaktora naczelnego „Faktu”; redakcję „Wprost” naszli zaś agenci ABW, ale nieskutecznie, stąd też wiadomo jak u Tuska wyrabiano kiełbasę, której sam nie kosztował.

„Jesteśmy w życiu publicznym po to, by dzielić się dobrem, tak jak każdy potrafi najlepiej”.

Tuskowi pod Neptunem najlepiej wyszło szczucie. W kampanii 2019 próbowali swoich sił w tej konkurencji liczni jego partyjni koledzy i kolegów koleżanki.

Licha przyszłość przed PO jeśli to już wszystko.

https://wpolityce.pl/polityka/559891-licha-przyszlo...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 27 lipca 2021 09:29:00
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
A wtedy kiedy Rosja miała przejąć Lotos, Orlen Możejki i Azoty, to jaki miał być "Ład"?



Donald Tusk na wiecu zorganizowanym na Długim Targu w Gdańsku, opowiedział ckliwą historyjkę jak to jakaś starsza Pani miała mu powiedzieć na ulicy, krytykując rządy Prawa i Sprawiedliwości, że rząd premiera Morawieckiego wcale nie chce wprowadzać „Polskiego Ładu” tylko „Ruski Ład”.

Tusk wprawdzie się zastrzegł, że takie stwierdzenie, to może przesada ale zaraz dodał, jak się dobrze przyjrzeć, to znalazłoby się wiele działań obecnej władzy, które jego zdaniem prowadzą Polskę na Wschód. Teraz tym hasłem „Ruski Ład” posługują się czołowi politycy Platformy, którzy w mediach , ale także na spotkaniach z wyborcami, próbują udowadniać jak to polityka realizowana przez rząd premiera Morawieckiego, ma sprzyjać Rosji. To klasyczne „odwracanie wektorów”, bo to właśnie wiele działań rządu Tuska, a później Ewy Kopacz, było korzystne dla Rosji i to w zasadzie w każdej dziedzinie od spraw zagranicznych do spraw gospodarczych.

Najbardziej skandalicznym w tej pierwszej dziedzinie był udział rosyjskiego ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa w spotkaniu polskich ambasadorów, zorganizowanym przez ówczesnego ministra Radosława Sikorskiego, na którym ten pierwszy tłumaczył politykę zagraniczną swego kraju i namawiał do jej wspierania. W tej drugiej dziedzinie przebiły się do świadomości opinii publicznej działania rządu Tuska, dotyczące prób prywatyzacji koncernu Lotos z udziałem firm rosyjskich, próby sprzedaży rafinerii Możejki na Litwie, której właścicielem był Orlen, wreszcie próby przejęcia tarnowskich Azotów przez jednego z rosyjskich oligarchów. Szczęśliwie wszystkie one skończyły się niepowodzeniem ale głównie ze względu na zdecydowany sprzeciw ówczesnej opozycji w tym głównie Prawa i Sprawiedliwości ale także działań społeczeństwa obywatelskiego, które w przypadku Lotosu zebrało blisko 160 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy „O zachowaniu przez państwo polskie większościowego pakietu akcji grupy Lotos S.A”.

Donald Tusk wiosną 2011 roku mówił na konferencji prasowej na terenie koncernu Lotos w Gdańsku „nie ma żadnej ideologicznej przesłanki, by mówić kategorycznie „nie” inwestorom z jakiegokolwiek kraju, także z Rosji, nasi sąsiedzi są również od tego, abyśmy robili z nimi wspólne interesy”. I rzeczywiście procedura poszukiwania inwestora dla Lotosu się rozpoczęła, podczas swojej wizyty w Warszawie pod koniec 2010 roku prezydent Rosji Dimitrij Miedwiediew, rozmawiał o tym z premierem Tuskiem i prezydentem Komorowskim. Ofertę złożył rosyjski koncern Rosnieft ale po upublicznieniu tej informacji, wybuchł skandal i w związku z tym, że trwała już kampania wyborcza do jesiennych wyborów parlamentarnych w 2011 roku, rząd z tych działań się wycofał. Aby jednak zblokować ten pomysł rządu, stworzono inicjatywę obywatelską w sprawie projektu ustawy blokującej taką sprzedaż i w marcu 2012 roku, trafiła ona do Sejmu, Platforma przegrała glosowanie, żeby ją odrzucić, trafiła do stosownych komisji sejmowych ale po blisko rocznych pracach nad nią w styczniu 2013 roku, została jednak zaledwie 2 głosami odrzucona (za odrzuceniem opowiedziało się 224 posłów, 222 było przeciwnych, 1 wstrzymał się od głosu). Nagłośnienie tej sprawy i nieuchronna kompromitacja Platformy, gdyby ostatecznie zdecydowała się na sprzedaż Lotosu Rosjanom, spowodowało, że mimo odrzucenia ustawy, rząd Tuska już do prywatyzacji tej firmy nie wrócił.

Podobnie było z próbą sprzedaży Możejek, tu ze względu położenie na terytorium Litwy, rafineria kupiona przez Orlen w 2006, pracująca ze stratami, miała zostać sprzedana także Rosjanom. Rzeczywiście niedługo po nabyciu Możejek przez Orlen, Rosjanie przerwali dostawy ropy rurociągiem i trzeba było ją sprowadzać koleją, w związku z czym, firma przynosiła straty. Rząd Tuska nie zrobił nic, żeby doprowadzić do odtworzenia dostaw rurociągiem, a coraz częściej zaczęto mówić o sprzedaży Możejek Rosjanom, po dojściu do władzy Zjednoczonej Prawicy, sytuacja firmy uległa radykalnej poprawie, przy wsparciu litewskiego rządu dostawy odbywają dalej koleją ale już po znacznie niższych kosztach, firma odzyskała rentowność, a niedawno nowe władze Orlenu, zadeklarowały kolejne wielomilionowe inwestycje w tę rafinerię.

Z kolei przejęcie tarnowskich Azotów przez firmę Acron, rosyjskiego oligarchy Wiaczesława Kantora, miało się odbyć za cichą zgodą Tuska, którą „wylobbowali” u niego były prezydent Aleksander Kwaśniewski i szef doradców ówczesnego premiera Jan Krzysztof Bielecki (tak pisała o tym wówczas Gazeta Polska Codziennie). Jego firmy zaczęły skupować akcje Azotów, gdy zgromadziły około 12% akcji Tarnowa, wybuchł skandal, ówczesny minister skarbu publicznie zaprzeczył, że jest jakakolwiek zgoda na prywatyzację Azotów i zaczęto się bronić przed jak to nazwano „wrogim przejęciem”. Ostatecznie połączono tarnowskie Azoty z Azotami w Puławach, podniesiono w ten sposób udziały Skarbu Państwa w całej firmie i Rosjanie wycofali się z prób przejęcia pakietu kontrolnego. Gdyby więc nie działania Prawa i Sprawiedliwości, wtedy jeszcze jako partii opozycyjnej, a także społeczeństwa obywatelskiego, to Donald Tusk prywatyzując Lotos, Orlen Możejki, czy tarnowskie Azoty, wprowadziłby „Ruski Ład” w polskiej gospodarce.

https://wpolityce.pl/polityka/560054-a-wtedy-gdy-ro...
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Wtorek, 27 lipca 2021 13:45:56
-3
0 -3
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Sondaż. Kaczyński uznawany za najmniej inteligentnego polityka w Polsce. Inaczej Hołownia i Trzaskowski
Z badań przeprowadzonych przez Kantar Public wynika, że prezes Prawa i Sprawiedliwości jest uważany przez respondentów za najmniej inteligentnego polityka w kraju. Sondaż został zlecony przez Polską Agencję Prasową, chociaż informacja ta nie pojawiła się na stronie agencji. Kaczyński wypada też bardzo źle w sondażach dot. uczciwości i wiarygodności.
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 27 lipca 2021 15:01:45
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
w rejonie Mińska Mazowieckiego osobą POzbawioną jakiejkolwiek inteligencji od zawsze był gamoń , Maciej Kuźma a odkąd zaczął wklejać na tym "forum" swoje POpierdółki stale mu się POgarsza
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Środa, 28 lipca 2021 15:25:39
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
„Myśmy grali w piłkę, bo była przerwa, to wyjedliśmy cały szczaw z nasypu i wszystkie śliwki ulęgałki, mirabelki jedliśmy. Dzisiaj te wszystkie gruszki, śliwki leżą i nikt tego nie zbiera. Chłopaki grają w piłkę na tych samych boiskach, szczawiu nikt nie zjada. Ja nie mogę słuchać o przynajmniej 800 tys. głodnych dzieciach.”
Stefan Niesiołowski
Platforma Obywatelska
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Środa, 28 lipca 2021 15:26:38
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
„Zbudujemy państwo, gdzie polityk, sędzia, policjant będą tak samo ciężko pracowali jak tak zwani zwykli obywatele. Władza musi znaczyć wyłącznie obowiązki i nigdy więcej przywilejów.”
Donald Tusk
Platforma Obywatelska
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Środa, 28 lipca 2021 15:29:03
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
„Teraz, k***, to paliwo może być nawet i po 7 zł ”
Donald Tusk
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Środa, 28 lipca 2021 15:31:21
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Radosław Sikorski

Radosław Sikorski – ur. 23 lutego 1963 r. w Bydgoszczy, polski polityk, senator i poseł, politolog, dziennikarz, minister obrony narodowej w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Żonaty z amerykańską dziennikarką i pisarką Anne Applebaum. W czerwcu 1981 roku wyjechał do Wielkiej Brytanii w celu nauki języka angielskiego. Po pół roku, kiedy w Polsce wprowadzony został stan wojenny, wystąpił o azyl polityczny, który przyznano mu w 1982 roku.

Studiował na Uniwersytecie w Oksfordzie. Po trzech latach studiów uzyskał tytuł Bachelor of Arts, czyli anglosaski odpowiednik licencjata. Później, zgodnie z tradycją, uniwersytet ten na wniosek Radosława Sikorskiego wystawił mu także dyplom Master of Arts, uzyskiwany bez pobierania dalszej nauki po co najmniej siedmiu latach od przyjęcia na studiach. Radosław Sikorski wskazywał ten dyplom jako podstawę posiadania tytułu magistra.

W 1999 roku ukończył wyższy kurs obronny na Wydziale Bezpieczeństwa Narodowego Akademii Obrony Narodowej w Warszawie. W latach 1986–1988 pracował jako dziennikarz dla różnych tytułów prasy brytyjskiej. W 1986 roku pojechał do Afganistanu, jak sam stwierdził, aby przyłączyć się do mudżahedinów. W 1987 roku otrzymał pierwszą nagrodę World Press Photo w kategorii zdjęć reporterskich za zdjęcie rodziny afgańskiej zabitej w bombardowaniu. W 1989 roku został współpracownikiem amerykańskiego czasopisma „National Review”. W latach 1990–1991 pełnił funkcję warszawskiego korespondenta „The Sunday Telegraph”.

W 1992 roku w rządzie Jana Olszewskiego pełnił funkcję wiceministra obrony narodowej, opowiadał się za szybką integracją Polski ze strukturami NATO. W późniejszych latach związany był ze zorganizowanym przez Jana Olszewskiego Ruchem Odbudowy Polski. W 1995 roku był inwigilowany przez WSI. W latach 1998–2001 w rządzie Jerzego Buzka był wiceministrem spraw zagranicznych. W 2005 roku został posłem, startował z list PiS jako kandydat bezpartyjny. Został ministrem obrony narodowej w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, a w 2006 roku w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Był członkiem PiS, ale w 2007 roku przeniósł się do PO i został ministrem spraw zagranicznych w pierwszym i drugim rządzie Donalda Tuska. Kiedy przeniósł się do PO ujawnił nienawiść do swojej niedawnej partii. Słynne już stały się jego słowa o niszczeniu opozycji: „Jeszcze jedna bitwa, jeszcze dorżniemy watahy, wygramy tę batalię”. Marszałkiem Sejmu był wtedy Donald Tusk, a słowa te zostały wypowiedziane w końcówce kampanii wyborczej w przyśpieszonych wyborach do parlamentu.
W 2010 był jednym z dwóch (drugim był Bronisław Komorowski) kandydatów biorących udział w partyjnych prawyborach o nominację na kandydata w wyborach prezydenckich z ramienia PO. Przegrał rywalizację stosunkiem głosów 31,5% do 68,5%.

W czasie kiedy był ministrem spraw zagranicznych zasłynął zwłaszcza z rozdawania wysokich nagród swoim urzędnikom – łącznie ponad 60 mln zł w czasie swojego urzędowania. Symbolem jego rządów w MSZ stało się 28 foteli kupionych za łączną sumę 301,5 tys złotych. Jeden fotel dla urzędnika MSZ kosztował więc średnio blisko 11 tysięcy złotych. W latach 2008-2013 Ministerstwo Spraw Zagranicznych pod rządami Radosława Sikorskiego kupowało też co miesiąc średnio aż 163 butelki alkoholu. Zakładając, że jedna butelka kosztowała około 50 zł, to Radosław Sikorski wydał na alkohol ok. 562 tysięcy zł.

Od 2009 roku, gdy ujawniane były oświadczenia, Radosław Sikorski jako szef MSZ wykorzystywał publiczne środki na podróże prywatnym autem. W 2009 roku z kasy sejmu pobrał 1245 zł, rok później ta kwota urosła do ponad 21 tys. zł. W 2011 roku było to już 26,5 tys. zł, w 2012 roku pobrał 19,1 tys. zł, a w 2013 roku niecałe 10 tys. zł. Uwzględniając ceny benzyny obliczono, że w samym tylko 2011 roku Radosław Sikorski przejechał prywatnym samochodem w celach służbowych 32 tys. km. Tygodnik Wprost wyliczył, że Radosław Sikorski musiałby w każdy weekend przejeżdżać prywatnym samochodem prawie 600 km i w każde święto 300 km.

Zobacz więcej: Tanie państwo i MSZ podczas rządów PO.

W czerwcu 2014 roku, w tygodniku Wprost została ujawniona jego rozmowa z Jackiem Rostowskim (afera podsłuchowa), w której Radosław Sikorski używając wulgarnych słów krytykował swoją politykę zagraniczną:

„Wiesz, że polsko-amerykański sojusz to jest nic niewarty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa. […] Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją, i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy. Kompletni frajerzy.”

Problem w Polsce jest, że mamy bardzo płytką dumę i niską samoocenę. (…) Taka murzyńskość.

Radosław Sikorski popisał się też niewybrednymi dowcipami:

Słyszałem dziś kawał. Agencja towarzyska, oferta promocyjna, cennik. Szef agencji mówi „Panowie: blow job – 25 złotych. Anal job – 35 zł. To bardzo przystępnie. Klient pyta: a klasyczne pierdolenie? A szef burdelu odpowiada: klasyczne nie jest jeszcze w ofercie, bo niestety jestem jeszcze sam.
We wrześniu 2014 roku został odwołany ze stanowiska ministra spraw wewnętrznych, ale nie z powodu jego udziału w aferze podsłuchowej, ale z powodu zakończenia działalności rządu Donalda Tuska, po powołaniu premiera na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Radosław Sikorski został marszałkiem Sejmu. Znany ze swojej arogancji i „parcia na szkło” często wychodził poza rolę marszałka Sejmu.

W rozmowie z amerykańskim portalem „Politico” relacjonował rozmowę spotkanie Donalda Tuska z Władimirem Putinem w 2008 roku w Moskwie.

Jednymi z pierwszych słów, jakie wypowiedział Putin, były: „Ukraina jest sztucznym państwem, a Lwów to tak naprawdę polskie miasto. Dlaczego nie mielibyśmy tego wspólnie rozwiązać?”. Donald Tusk na szczęście nie odpowiedział, wiedział, że był nagrywany.

Sikorski mówił też, że Polska miała jeszcze później dostawać wiele takich sygnałów. Rosjanie chcieli nawet, żebyśmy wysłali na Ukrainę wojsko. Słowa te wywołały międzynarodowe poruszenie, a Radosław Sikorski stwierdził, że wywiad nie był autoryzowany. Zaprzeczył temu autor wywiadu.

Później Radosław Sikorski twierdził, że premier Donald Tusk nie spotkał się wtedy z Władimirem Putinem i taka rozmowa nie miała miejsca. Pytany o całą sprawę marszałek Sejmu w obcesowy sposób potraktował dziennikarzy. Na zwołanym w południe briefingu prasowym Sikorski odmówił udzielania odpowiedzi na pytania i uciekł dziennikarzom w eskorcie straży marszałkowskiej. Jednak na stronie Kremla można było przeczytać relację z tego spotkania, co oznaczało, że Radosław Sikorski kolejny raz mijał się z prawdą.

Kiedy w maju 2015 roku ukazały się kolejne nagrania z afery podsłuchowej, a następnie Zbigniew Stonoga ujawnił dokumenty prokuratury (ponad 1000 stron akt ze śledztwa w sprawie afery podsłuchowej), Ewa Kopacz zapowiadała dymisję ministrów zamieszanych w aferę. Marszałek Radosław Sikorski podał się wtedy do dymisji. Mimo zapowiedzi o starcie, nie wystartował także w wyborach parlamentarnych w 2015 roku.
http://www.grzechy-platformy.org/radoslaw-sikorski/
Post edytowany
Żabodukt Postów: 82154
kumak
Żabodukt, postów: 82154
Środa, 28 lipca 2021 21:46:16
-3
0 -3
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Jakub Banaś o Funduszu Sprawiedliwości: Skarbonka Solidarnej Polski. "Ewidentne znamiona korupcji"
Syn szefa Najwyższej Izby Kontroli, a zarazem jego doradca, poinformował, że raportu NIK w sprawie Funduszu Sprawiedliwości należy się spodziewać pod koniec wakacji. https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,27382465,j...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Czwartek, 29 lipca 2021 10:33:59
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Führer czeka na samokrytykę Mężydły…

Rzecznik dyscypliny klubu KO oświadczył, że czeka na wyjaśnienia senatora Antoniego Mężydły (KO) w sprawie głosowania za wyborem Karola Nawrockiego na prezesa IPN, tj. wbrew klubowej dyscyplinie.

Dziś jesteśmy świadkami gwałtownego zwarcia szeregów „naszy partii” po mianowaniu wysłannika Angeli Merkel na dublera Borysa Budki. Po „dobrowolnej” dymisji Borysa Budki – do „dobrowolnej” dymisji podał się Cezary Tomczyk, żeby zrobić miejsce dla Budki, który już został mianowany na dublera Tomczyka. Widać więc jak na dłoni, że Führer żelazną ręką prowadzi partię do nieuchronnego blitzkriegu…

Niestety. Na przeszkodzie planom Angeli Merkel i jej namiestnika na Polskę stanął senator Antonii Mężydło, który wbrew linii „naszy partii” oraz samego Führera zdobył się na odwagę i zagłosował na Karola Nawrockiego – kandydata PIS na prezesa IPN. Nie trzeba udowadniać, że senator Mężydło popełnił niewybaczalną dla „naszy partii” zbrodnię i przed karą może go tylko uchronić druzgocąca samokrytyka, jakiej poddawali się członkowie partii w okresie stalinowskim.

Wprawdzie samokrytyka automatycznie nie uwalnia przestępcy od kary śmierci ( w tym przypadku politycznej) – jednak samokrytyka była i jest widocznym znakiem tego „kto tu rządzi” żelazną ręką führera czy Stalina. Niejeden aparatczyk przed śmiercią krzyczał: „Niech żyje Stalin”, podczas gdy Führerowi Platformy Obywatelskiej należy się nie mniejszy szacunek!

Senator Antoni Mężydło jest jednak w tej dobrej sytuacji, że jego ostateczna likwidacja oznaczałaby równoczesną utratę przewagi „naszy partii” w senacie RP, gdyż Führer nie może wstawić do senatu dublera senatora Mężydły! I to jest dziś największy szkopuł Führera.

Gdyby jednak senator Antoni Mężydło uległ partyjnemu terrorowi i skłonił się do złożenia druzgocącej samokrytyki – podaję mu wzór do naśladowania z czasów, gdy towarzysz Stalin prowadził partię od zwycięstwa do zwycięstwa.

Samokrytyka ( z rosyjskiego: Самокритика) to publiczne przyznanie się danej osoby do popełnionych lub przypisywanych jej błędów politycznych. Samokrytyka stanowiła ważny element rytuału politycznego w okresie stalinowskim, kiedy do składania samokrytyki poczuwali się bądź byli do niej zmuszani czołowi aparatczycy. Nie inaczej jest w okresie tuskowskim, gdy brak podporządkowania führerowi naszy partii nie może być dłużej tolerowany. Oto przykład wzorcowej samokrytyki:

„Ja, Antoni Mężydło – senator RP z wysuniętego ramienia Platformy Obywatelskiej oświadczam, że nie wykazałem dostatecznej czujności politycznej przy głosowaniu na prezesa IPN. Jeszcze przed głosowaniem uległem podszeptom wrogów naszy partii, zaś w trakcie głosowania do mojego umysłu wkradły się momenty antydemokratyczne, co było wyrazem fałszywej oceny sytuacji politycznej w kraju.

Nie dostrzegłem, że głosowanie było istotnym elementem rozbicia kaczystowskiego reżimu a moje nieodpowiedzialne zachowanie może doprowadzić do pogłębiającej się dezorientacji sił postępu, walczących o wiodącą rolę RFN w naszym kraju.

Dzisiaj w pełni zdaję sobie sprawę z mojego błędu i z jego szkodliwości. Tym silniejsza jest moja wola zrehabilitowania się przed partią i polskimi masami pracującymi. Głęboko przekonany, że Komitet Centralny Zjednoczonej Platformy Obywatelskiej nie odmówi mojej prośbie, proszę osobiście Führera naszy partii o poparcie sprawy mojego powrotu do życia społecznego Polski.

Mój głos oddany za wyborem Karola Nawrockiego na prezesa IPN niewątpliwie uderzył w słuszną linię Partii, ugodził w jej spoistość oraz poderwał autorytet Komitetu Centralnego Platformy Obywatelskiej w osobie Dublera Borysa Budki. Źródłem mojego ześlizgnięcia się z linii Partii było założenie, że dr Karol Nawrocki będzie dobrym prezesem IPN.

Niestety - swój błąd zrozumiałem dopiero po oddaniu głosu. Dziś mogę zapewnić naszego Führera, iż do ostatniej kropli krwi bronić będę interesów naszy Partii i że już nigdy nie zrobię naszy Partii wbrew!

Dlatego zwracam się do dublerów Kidawy-Błońskiej, Cezarego Tomczyka oraz do samego dublera Borysa Budki – naszego drogiego Führera - o przyjęcie mojej druzgocącej samokrytyki.

Z partyjnym pozdrowieniem ***** PIS

Antoni Mężydło”


Źródło: https://niepoprawni.pl/blog/mpyton/fuhrer-czeka-na-sa...

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :).
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Czwartek, 29 lipca 2021 10:37:00
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Media

Platforma Obywatelska obiecywała odpolitycznienie mediów, jednak w 2010 roku, dzięki głosom koalicji PO-PSL w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji znalazło się dwóch byłych członków PO, jeden były członek PZPR, jeden członek Stowarzyszenia Ordynacka i jeden polityk PSL-u. Oto jak wyglądały „odpolitycznione” media podczas rządów Platformy Obywatelskiej:

– W 2011 roku Paweł Miter dokonał prowokacji, wysyłając maila do Włodzimierza Ławniczaka, prezesa TVP, w którym podszywał się pod Jacka Michałowskiego, szefa Kancelarii prezydenta Bronisława Komorowskiego. W mailu przekazywał rzekomą prośbę od Bronisława Komorowskiego o stworzenie programu, gdzie „forum do wypowiedzi miałoby w całości młode pokolenie (od 25- do 35-latków), które w Polsce interesuje się sytuacją społeczną, polityczną itp.” W mailu sugerowano również osobę, która taki program miałaby stworzyć, a był nią właśnie Paweł Miter.

Odpowiedź na maila przyszła jeszcze tego samego dnia. Zaproszono Pawła Mitera na spotkanie, prowadzono z nim rozmowy o programie. Kolejne fałszywe maile z Kancelarii sugerowały ogromną kwotę wynagrodzenia miesięcznego 17 tys. zł, ale ostatecznie stanęło na kwocie 13 tys. zł, a także 5-7 tys. zł za każdy odcinek. Podpisano z Pawłem Miterem trzymiesięczną umowę na kwotę 39 tys. zł. Paweł Miter dostawał do dyspozycji samochód z kierowcą, otrzymał VIP-owską przepustkę. Dopiero po pewnym czasie i zaawansowanych pracach przy programie zorientowano się, że Paweł Miter nie jest nawet dziennikarzem, a tym bardziej dziennikarzem rekomendowanym przez Kancelarię prezydenta.

– O tym czy media podczas rządów Platformy Obywatelskiej były odpolitycznione może świadczyć fakt, że zabraniano dziennikarzom zadawania pytań. Jeden z reporterów PAP podczas wizyty Donalda Tuska w Izraelu chciał zapytać premiera o zapowiedzianą, także w Jerozolimie w kwietniu 2008 roku ustawę reprywatyzacyjną. Szef rządu mówił wtedy, że powstanie ona w ciągu kilku miesięcy. Minęły trzy lata i nadal jej nie było. Treść pytania, jeszcze przed jego zadaniem poznał Tomasz Arabski, szef Kancelarii Premiera, który próbował skłonić dziennikarza do zmiany pytania. Gdy to mu się nie udało zadzwonił do szefa Polskiej Agencji Prasowej. Po kilku minutach reporter otrzymał telefon od swojego szefa, który zakazał mu zadawania pytania o ustawę reprywatyzacyjną. Pytanie nie padło.

– Jeden z prekursorów dziennikarstwa śledczego w Polsce, Jerzy Jachowicz, któremu w 1990 roku nieznani sprawcy podpalili mieszkanie, a w pożarze zginęła jego żona, został skazany za komentarz w prasie dotyczący byłego esbeka płk Ryszarda Bieszyńskiego. Komentarz nawiązywał do wyprawy Ryszarda Bieszyńskiego do Chicago, gdzie pojechał bronić Edwarda Mazura, którego polskie państwo oskarżyło o zlecenie zabójstwa gen. Marka Papały. Znajomość między płk. Bieszyńskim a Edwardem Mazurem trwała co najmniej od połowy lat 80-tych, kiedy to Edward Mazur był tajnym współpracownikiem Bieszyńskiego.

Komentarz sugerował, iż wyprawa do Chicago płk. Ryszarda Bieszyńskiego nie była prywatną wycieczką, ale jakaś grupa zainteresowana była najprawdopodobniej tym, aby do ekstradycji Edwarda Mazura nie doszło. Płk. Ryszard Bieszyński oskarżony też był w procesie o przekroczenie uprawnień, proces ten ciągnął się latami. Natomiast Jerzy Jachowicz został skazany błyskawicznie, otrzymał też bardzo wysoką karę 16 tys. zł. W 2012 roku Jerzy Jachowicz został od tego wyroku ułaskawiony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

– Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, której przewodniczył wieloletni członek PO Jan Dworak ogłosiła konkurs na programy telewizyjne na pierwszym multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej. Jednym ze zwycięzców była firma ATM Grupa, której członkowie zarządu wpłacali w 2007 roku darowizny na Fundusz Wyborczy Platformy Obywatelskiej. Była to kwota przynajmniej 38 tys. złotych.

9 grudnia 2008 roku spółka podpisała też warty 13 mln zł kontrakt z TVP na realizację pierwszej serii odcinków serialu „Tancerze”, a w styczniu 2009 roku serwis branżowy mediafm.net poinformował, że ATM Grupa zawarła umowę z rządową Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości na dotację projektu „Kompleksowo wyposażone nowoczesne studio filmowo-telewizyjne do produkcji w technologii XDCAM-HD”. Dotacja PARP przyznana ATM opiewała na prawie 31 mln zł. ATM Grupa realizowała też orędzia premiera Donalda Tuska. Za stworzenie krótkiego materiału spółka otrzymała kilkanaście tysięcy złotych.

– Sejm odrzucił sprawozdanie KRRiT za 2010 rok i do skrócenia kadencji rady brakowało decyzji prezydenta Bronisława Komorowskiego, który uchronił ją przed rozwiązaniem argumentując, że powinna ona „pełnić rolę kontrolera mediów publicznych w okresie kampanii wyborczej”. „Jak jej nie będzie, no to wszyscy: hulaj dusza bez kontusza”. Jednak z ustaleń tygodnika Wprost wynikało, że o decyzji głowy państwa przesądziły ekspertyzy prawne, które miały odpowiedzieć na pytanie, czy w przypadku rozwiązania KRRiT prezydent będzie mógł powołać Jana Dworaka i Krzysztofa Lufta do kolejnego składu Krajowej Rady. Dodatkowo sprawdzono też czy Dworaka i Lufta w kolejnym rozdaniu będzie mógł powołać nie prezydent, ale Sejm. W obu przypadkach odpowiedzi prawników były negatywne.

– Ministerstwo Spraw Zagranicznych naciskało na szefową „Wiadomości” w TVP, aby wysłała z Lechem Wałęsą do Tunezji innego reportera, ponieważ do wskazanego do wyjazdu resort nie miał zaufania. Chodziło o Piotra Góreckiego, który dla TVP relacjonował m.in. rewolucje w Egipcie i Tunezji. Do Małgorzaty Wyszyńskiej zadzwonił rzecznik MSZ Marcin Bosacki, który wcześniej pracował w „Gazecie Wyborczej”. Rozmowa zakończyła się awanturą i stanowczym oporem Małgorzaty Wyszyńskiej, która według świadków zwracała rzecznikowi uwagę, że nie tak wygląda odpolitycznianie mediów. Piotr Górecki do Tunezji poleciał.

– Szymon Majewski, satyryk występujący w TVN został ze stacji zwolniony. Jak stwierdził później w wywiadzie dla „Wprost” dyrektor programowy TVN Edward Miszczak – Szymon Majewski został zwolniony ponieważ „chciał się śmiać nie tylko ze strasznego Kaczora, ale również z PO”:

Takie są prawa rynku: wszyscy, którzy zawodzą, wylatują. On się sprawdzał, kiedy emocje leżały na ulicach. Ale lemingi nie chcą, żeby się specjalnie śmiano z Platformy Obywatelskiej.

– Andrzej Wajda podczas prezentacji komitetu honorowego kandydata na prezydenta Bronisława Komorowskiego powiedział: „Mamy przyjaciół w TVN, wspiera nas też druga prywatna telewizja”.

– Wspomniany wcześniej Paweł Miter zawiadomił prokuraturę o możliwości nacisków i przekroczenia uprawnień przez pracownika kancelarii premiera ws. umorzenia śledztwa dotyczącego tzw. afery hazardowej. Po przesłuchaniu w prokuraturze Paweł Miter powiedział prasie, że przedstawił prokuraturze dowody na naciski ws. umorzenia śledztwa dotyczącego afery hazardowej. „To dowody na to, że szef kancelarii premiera Tomasz Arabski naciskał na szefa Krajowej Rady Prokuratury Edwarda Zalewskiego.” Dowodem miały być maile ze skrzynki służbowej Tomasza Arabskiego, a informacje te miały się znaleźć w posiadaniu Pawła Mitera od osoby związanej z Kancelarią Premiera Donalda Tuska.

– Paweł Miter był też autorem prowokacji po wybuchu afery Amber Gold. Podając się za urzędnika kancelarii Donalda Tuska, zadzwonił do prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego. W rozmowie sędzia prosił o instrukcje, czy przyspieszać posiedzenie sądu ws. aresztu Marcina P., prezesa Amber Gold. Paweł Miter jako asystent szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego, ustalił z Ryszardem Milewskim zarówno datę posiedzenia sądu ws. zażalenia obrońcy Marcina P. Łukasza Daszuty na areszt szefa Amber Gold, jak i umówił spotkanie Ryszarda Milewskiego z premierem Donaldem Tuskiem.

Paweł Miter został zatrzymany w tej sprawie 14 marca 2014 roku, mimo, że już w lipcu 2013 roku złożył zeznania, a wcześniej Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze ustaliła, że „autor prowokacji wobec b. prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego nie działał w celu uzyskania korzyści, a publikacji treści rozmowy nie można uznać za pomówienie”. Śledczy wysłali jednak w marcu za Pawłem Miterem list gończy i złożyli wniosek do sądu o 14-dniowy areszt.

– Telewizja TVN otrzymała od Ministerstwa Spraw Zagranicznych, na zrealizowanie programu „Tu Europa”, 600 tys. euro. Ministerstwo opublikowało też specjalny 130-stronicowy podręcznik pt. „Jak pisać o Funduszach Europejskich”. Znajdowały się w nim wszelkie możliwe porady dla dziennikarzy: od merytorycznych uwag związanych z europejskimi dotacjami, po sugestie dotyczące wyglądu artykułów i telewizyjnych programów, a nawet wskazówki dotyczące stosowanego języka i ortografii.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego sponsorowało natomiast audycję TVN „Xsięgarnia” prowadzoną przez Agatę Passent i Filipa Łobodzińskiego, ze stałymi felietonami Michała Komara i Michała Rusinka byłego asystenta Wisławy Szymborskiej. Na ten program przeznaczono w 2013 roku 240 tys. zł, a w 2014 roku 300 tys. zł. TVN otrzymał też w formie kosztów publikacji reklam oraz emisji materiałów promocyjnych ponad 3 mln zł. z dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego.

– Monitoring Fundacji im. Stefana Batorego prowadzony podczas kampanii wyborczej w 2011 roku . wskazał wyraźnie, że najczęściej ukazywanym w pozytywnym świetle we wszystkich głównych serwisach informacyjnych był Donald Tusk. Prawie jedna czwarta materiałów mu poświęconych miała wydźwięk pozytywny. W pozostałym czasie pokazywano go głównie neutralnie (73,9%). Także PO była partią najczęściej pokazywaną w przychylny sposób. Głównie przez stacje komercyjne: Polsat i TVN.

– „Raport o politykach” pokazujący zestawienie czasu wystąpień polityków w programach Telewizji Publicznej pokazał jak uprzywilejowana w mediach była Platforma Obywatelska. Przykładowo w okresie od 1 do 30 marca 2014 roku tylko w TVP1 całość czasu antenowego przeznaczonego dla polityków wynosił niespełna siedem godzin. Połowę tego czasu poświęcono PO, która miała 199 wystąpień o łącznym czasie 3 godzin i 9 minut, natomiast Prawo i Sprawiedliwość zaledwie 75 wystąpień o łącznym czasie 1 godziny i 10 minut.

– Ministerstwo Kultury skierowało do konsultacji nową ustawę medialną, z której założeń wynikało, że każdy przedsiębiorca zostanie zmuszony do zapłacenia opłaty audiowizualnej, niezależnie od tego, czy posiada radio lub telewizor. Osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą miałyby płacić około 10-20zł miesięcznie, natomiast przedsiębiorstwo, które zatrudnia ok. 50 osób, już około kilkaset złotych miesięcznie. Dzięki nowej opłacie od samych samo zatrudnionych publiczne media miałyby dostać od 266 do 532 milionów złotych. Nowa opłata audiowizualna nie miała ominąć także fundacji, stowarzyszeń i organizacji społecznych. Niezależnie od liczby członków, wszystkie miałyby obowiązek uiszczenia opłaty na podstawowym poziomie.

– Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta zgodził się, aby Polskapresse odkupiła od Mediów Regionalnych należących do brytyjskiego koncernu Mecom wszystkie jego gazety lokalne, tygodniki i portale internetowe. Decyzją polskiego urzędu powstał w Polsce, także regionalnej, niemiecki monopol informacyjny. Ta decyzja oznaczała, że w niemieckich rękach znalazło się 90% czasopism i portali internetowych w regionach głównie zachodniej i północnej Polski.

– Polityk PO Leszek Korzeniowski: „Nastała jakaś moda na atakowanie PO i nie oszczędza nas już nawet TVN„
http://www.grzechy-platformy.org/media/

Watek został zamknięty ze względu na długi czas (minimum pół roku), jaki upłynął od ostatniego postu.

Aktualności

OK