Od lat tropi majątek Obajtka. Poseł KO ujawnia, co zgubiło prezesa Orlenu
Na miejscu Daniela Obajtka rodziną bym się zbytnio nie podpierał. Nie wiem, czy z tym synem w ogóle kiedykolwiek mieszkał. Jeśli on płacze, to raczej z innych powodów - mówi Marek Sowa, przewodniczący parlamentarnego zespołu śledczego ds. działalności Daniela Obajtka.
https://wyborcza.pl/7,82983,26896597,od-lat-tropi-...
Justyna Dobrosz Oracz: Od lat tropi pan majątek Daniela Obajtka. Dlaczego się pan za to zabrał?
Marek Sowa: To nie jest tak, że coś z góry podejrzewałem. Ja po prostu postanowiłem sprawdzić informacje, które do mnie docierały. Jeszcze w okresie mojej samorządowej działalności słyszałem trochę legend o nim.
Niewiele osób słyszało jednak o Danielu Obajtku, a pan go już prześwietlał. Poznaliście się osobiście?
- Nie mieliśmy kontaktu. Tak się sam zastanawiam, czy jest jakieś zdjęcie, z jakiegoś przypadkowego spotkania.
Boi się pan takiego zdjęcia?
- Absolutnie się nie boję. Na pewno Daniel Obajtek nigdy mnie do Pcimia nie zaprosił. Nawet jak byłem w tej gminie, to raczej w innym charakterze. Żadnych relacji nie było.
Prezes PKN Orlen Daniel Obajtek podczas wręczania nagród w loterii Orlenu. Warszawa, 13 czerwca 2019
Czytaj także:
Kryzys wokół Obajtka. PiS nieoficjalnie: Dostał czas, by się wybronić
Czyli to nie jest żadna prywatna krucjata?
- Żadna krucjata!
To jak to się zaczęło? Ktoś zapukał i powiedział: Daniel Obajtek coś kręci, bo jego dochody nie pokrywają się z majątkiem?
- Mniej więcej. To były takie rozmowy w gronie samorządowców, że ma nieruchomość tu i tam. Na forach wójtów i burmistrzów wieczorami się o tym mówiło. Padały pytania: "wiesz coś o tym?".
I poszedł pan tym tropem?
- Pierwszy impuls to była sprawa tej szopki z udziałem Beaty Szydło w roli głównej. Malowania szkoły z wójtem Obajtkiem. Na marginesie: remontowali szkołę, która dostała pieniądze z Ministerstwa Edukacji po rzekomej wichurze, której nigdy w Pcimiu nie było! To też sprawdziliśmy. Mam zaświadczenie od prezesa OSP. Paradoks. To mi kazało zwrócić uwagę na działanie Obajtka. Pierwsze ruchy doprowadziły mnie do wniosku, że mamy do czynienia z osobą absolutnie bezwzględną, cyniczną. Wykorzystuje on na swoją rzecz wszystko, co się da. Dziś moja wiedza jest dużo większa niż w 2018. Wtedy złożyłem zawiadomienie do CBA, pokazując czarno na białym, że wydał siedmiokrotnie więcej, niż zarobił.
Pytał pan wtedy publiczne - "skąd miał bańkę”.
- Tak. W zawiadomieniu do CBA zrobiłem jednak precyzyjną analizę porównawczą dwóch oświadczeń majątkowych. Jasno wskazałem, że wydał ponad osiemset tysięcy więcej, niż zarobił. Również jego mama nabyła udziały w firmie ERG Bieruń Folie.
Czy wtedy Daniel Obajtek zareagował? Tak jak teraz grozi pozwami?
- Nie. Zaczepiła mnie tylko rzeczniczka PKN Orlen. To odpowiedziałem jej, że nie pytam o majątek prezesa, tylko o dochody wójta gminy Pcim. Wtedy to były domysły. Dziś mamy wszystko udokumentowane. Są księgi wieczyste, zdjęcia nieruchomości, pałaców. Skoro Obajtek nie chce odpowiedzieć, to jest pytanie do prezesa Kaczyńskiego, który go promował: skąd Obajtek miał kasę. Jak mówił prezydent Kaczyński: jeśli ktoś ma kasę, to skądś ją ma.
Ile nieruchomości ma Daniel Obajtek?
- Myślę, że dziesięć. Precyzyjnie możemy je wszystkie wyliczyć: mieszkanie w Myślenicach, później drugie, dom w Stróży, domki w Kopalinie, dom w Sasinie, Lanckoronie, posiadłość w Łężkowicach, dwór w przysiółku Borkówko. W ostatnim czasie doszedł pensjonat w Łebie i apartament w Warszawie. Nie jest wyjaśniona historia Szlacheckiego Gniazda.
Daniel Obajtek
Czytaj także:
Znikające nieruchomości Obajtka w oświadczeniach. Poseł PiS: Jest ruch na rynku
To własność Daniela Obajtka, nie jego brata?
- Finał sprawy może być bardzo interesujący. Widziałem dokument z 2004 roku. Wtedy działkę pod Szlacheckie Gniazdo ojcu Daniela Obajtka darował brat jego pierwszej żony, ale jako użytkownika wskazano Daniela Obajtka.
Stawia pan tezę, że Daniel Obajtek wykorzystuje rodzinę do ukrywania własnego majątku?
- Nie chcę stawiać tezy. Mówię o tym, co jest w dokumentach. Jeśli prawdziwe są najnowsze informacje mediów, że Daniel Obajtek zataił wieczyste użytkowanie jednej nieruchomości, to ja jestem przekonany, że to jest właśnie ta działka, na której stoi Szlacheckie Gniazdo. Minister Wąsik najwyraźniej to w Sejmie ukrył. Przed laty CBA wskazało też inne nieprawidłowości. Brak czterech domków na działce pewnie w Kopalinie. I tu mamy dokładnie taki sam numer jak w Lanckoronie. Rok po zakupie działki w Lanckoronie została przepisana na mamę Daniela Obajtka. Wystąpiłem do Starostwa Powiatowego w Wadowicach, jakie pozwolenia były wydawane. Nadzór budowlany napisał mi wprost, że inwestorem był Daniel Obajtek. I wybudował tam dom 320 m kw.
"To atak na zlecenie" - mówi o zarzutach prezes Orlenu. Pana osobiście oskarża o zorganizowanie spektaklu, a nawet o prześladowanie rodziny.
- Ale w jaki sposób?
Ujawnia pan adresy i "stwarza zagrożenie".
- A ja żadnych adresów nie ujawniam.
Daniel Obajtek twierdzi, że "jego dziecko płacze i tego panu nie podaruje". Jak pan na to reaguje?
- Nie chcę być złośliwy. Na miejscu Daniela Obajtka rodziną bym się akurat zbytnio nie podpierał, PiS-owcy mają tę manierę, że mówią o przywiązaniu do rodziny. Pokazują, jacy to są bardzo wierzący, rodzinni. Myślę, że w przypadku Daniela Obajtka to wszystko to tylko gra na pokaz.
Michał Wójcik
Czytaj także:
Prawa ręka Ziobry: Drążenie sprawy majątku Obajtka nie służy Polsce
Bo?
- Rozwodnik. Nie chcę wchodzić w jego prywatne życie. Natomiast nie wiem, czy z tym synem w ogóle kiedykolwiek mieszkał. Jeśli on płacze, to raczej z innych powodów.
Prezes Orlenu zapewnia, że jest w stanie się rozliczyć z każdej złotówki. Majątku jednak nie upubliczni. Twierdzi, że ma 1,5 mln zł kredytu. To się spina?
- To się w ogóle nie spina. Ja wczoraj pokazałem jego oświadczenie majątkowe z 21 lipca 2015 r. I majątek, który udało się udokumentować. Przez dwanaście lat jako wójt i radny zarobił 1,2 mln zł i w tym czasie zmontował majątek rzędu 7-8 mln zł. Nawet gdyby był on wart 5 milionów, to się po prostu nie spina. Weźmy na tapet inwestycje z czasów, gdy był prezesem Energi czy Orlenu: 33 hektary gruntów, dworki, pałace. Jeśli weźmiemy pod uwagę cenę, która jest podawana przez Agencję Nieruchomości Rolnych, to hektar ziemi w trzeciej, czwarte klasie w woj. pomorskim to 50 tys. zł. Wartość gruntów to więc około 1,5-2 mln zł. Pensjonat w Łebie? 1,7 mln zł. To jest ujawniona przez "Gazetę Wyborczą" informacja. Doliczmy do tego apartament na Bemowie - 1,2 mln zł. Onet z kolei podał, że Obajtek kupił 5-hektarową działkę w okolicach Giżycka. W międzyczasie rozbudował dom w Łężkowicach i dokończył dom w Lanckoronie. On wydał w tych ostatnich czterech latach pewnie z 4,5 mln zł, a zarobił, ile? Przecież PiS mówi, że ludzie w tych spółkach skarbu państwa pracują de facto pro bono. Za 50 tys. zł miesięcznie. Przecież to jest absolutnie niemożliwe. Nawet jakby zarobił 1 mln zł rocznie, to to się nie spina.
To jak Daniel Obajtek się dorobił?
- Na to pytanie musi odpowiedzieć prezes Jarosław Kaczyński.
Kilka dni temu pan mówił: "musiał mieć lewe dochody".
- Tak. Początkowo byłem przekonany, że ta sprawa dotyczy Daniela Obajtka. Ale w świetle wiedzy, którą dzisiaj mamy, trzeba sobie uczciwie powiedzieć: w interesie państwa polskiego jest wyjaśnienie tej gigantycznej afery. Jak człowiek, prowadzący podwójne życie, mógł dojść na szczyty gospodarcze państwa polskiego? I kto mu w tej drodze pomagał? Kto mu ją przecierał? To nie jest sprawa Daniela Obajtka. Mamy do czynienia z przeniesieniem układu, który Daniel Obajtek stworzył w Pcimiu, na cały kraj. Tylko skala jest zupełnie inna. Dlaczego politycy PiS-u tak go bronią? Wszyscy są uwikłani w tego Obajtka. Dziś to kilkanaście osób. Krewni, bliscy krewni pracują w grupie Orlen. Dlatego PiS nie chciało żadnej informacji o Danielu Obajtku w Sejmie. Oni uważają, że uda im się ten temat przemilczeć. Ale nie mam dobrych wiadomości. Ten temat będzie żył. To paliwo z każdym dniem jest coraz większe i będą musieli w tej sprawie zabrać głos. Powiem więcej. To jest kwestia czasu, kiedy on straci funkcję. Zwracając się do CBA czy do prokuratury, kupuje sobie trochę czasu.
Według pana jest to ruch pod publiczkę?
- Pewnie został do tego ruchu w jakiejś mierze zmuszony. Natomiast to jest tylko i wyłącznie kupowanie sobie czasu. Testowanie opinii publicznej.
Daniel Obajtek pnie się po szczeblach kariery w państwie PiS. Kieruje największą w tej części Europy spółką paliwową, dostaje prestiżowe nagrody, jest wychwalany przez władzę i typowany na nowego premiera.
Czytaj także:
CBA "podejmie czynności" ws. majątku Obajtka
Władza rozgrzesza Daniela Obajtka. W środę w Sejmie wiceszef MSWiA Maciej Wąsik w imieniu CBA zapewniał, że oświadczenia prezesa Orlenu były sprawdzane dwukrotnie. A deklarowany przez niego majątek pokrywa się ze stanem faktycznym. Dlaczego pana to nie przekonuje?
- Dzięki temu, że media dotarły do raportu CBA sprzed lat, wiemy, że to, co powiedział minister Wąsik, jest nieprawdą. On po prostu wczoraj z trybuny sejmowej skłamał. Ujawnił tylko, że zaniżona była wycena domu. A my mówimy o czterech domkach w Kopalinie, ukrytej działce, o zaniżonej wartości i niewykazaniu w oświadczeniu majątkowym innych działek. Co trzeba więcej zrobić, żeby ponieść sankcje?
Te nieprawidłowości CBA wykryło w 2012 r. Prokuratura umorzyła śledztwo w 2013 r. Czy pan dotarł do uzasadnienia tej decyzji? My nie znamy szczegółów. "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że jeden z tych zarzutów się przedawnił. Linia obrony władzy jest taka - nawet za czasów rządów PO nic Obajtkowi nie udowodniono.
- I w tej kwestii minister Wąsik też kłamał. Powiedział, że ówczesny szef CBA Paweł Wojtunik nie odwołał się od tej decyzji. Tyle że wówczas szef CBA nie miał możliwości odwołania się! Może aparat państwa był zaangażowany, żeby sprawę wyczyścić. Ale zachowały się dokumenty. Daniela Obajtka zgubił jego sposób życia. Zgubiła go niepohamowana żądza pomnażania majątku za wszelką cenę. Dla mnie to jest niepojęte. Zadaję sobie sam pytanie: człowieku, po co ci dziesięć domów?
Inwestuje.
- Ale gdzie? Jak chce coś inwestować, to kupuje pięć mieszkań w Warszawie, pięć w Krakowie, wynajmuje te mieszkania, ma z tego stały dochód. On tego dochodu nie wykazuje. Po co człowiekowi jest dziesięć domów? Przecież fizycznie nie można w nich mieszkać. No po co? Dochody z wynajmu przez wiele lat wykazywał na poziomie 30 tys. zł. Chodzi o jedno mieszkanie. Dla mnie to jest naprawdę niepojęte. To maniakalne skupowanie gruntów rolnych, ziemi.
"Gazeta Wyborcza" ujawniła, że prezes Orlenu założył firmę i wchodzi w deweloperkę. Szef największej filmy paliwowej prowadzi własny biznes. Daniel Obajtek wszystko może?
- To jest wątek, który był mi znany już w ubiegłym tygodniu. Linda Dom to jest projekt, którego udziałowcem jest Daniel Obajtek, ale jego partnerka właścicielem spółki cywilnej DP Invest. Ta spółka prowadzi już działalność deweloperską, choć została założona 1 lipca 2020 r. W tym czasie nabyła działkę, ma wszystkie pozwolenia i ten projekt jest już w fazie: stan surowy otwarty. Te mieszkania pewnie za jakieś dwa, trzy miesiące będą do zamieszkania. Ten wątek jest też ciekawy, bo ta wspólniczka spółki cywilnej być może też ma jakieś powiązania. Zostawiam to do rozpracowania mediom. To pokazuje, że z transferu układu do Orlenu są jakieś benefity i zwroty.
Co pan przez to rozumie?
- Do Orlenu trafiły osoby anonimowe. Wiele z nich nie zajmowało żadnych poważnych stanowisk. Nie miał żadnego doświadczenia biznesowego. W bardzo krótkim czasie udało im się tak zmienić swój status społeczny, że mogą teraz realizować wielomilionowe projekty deweloperskie. Mówię tylko i wyłącznie tyle, że im się pewnie bardzo dobrze powodzi. Chyba że pieniądze, tak jak w przypadku Obajtka, pochodzą z innego źródła.
Chce pan powiedzieć, że zbudował swoistą ośmiornicę?
- Chyba nikt nie ma wątpliwości, że układ Obajtka został przeniesiony z Pcimia do Orlenu. Trzy osoby z maleńkiej gminy są w zarządzie Orlenu. Czwarta jest w Lotosie. Jak popatrzymy na spółki zależne, to jest kilkanaście osób, które sprawują swoistą kontrolę nad bardzo ważnymi procesami. Dzisiaj postawię taką tezę: Daniel Obajtek dostał Orlen na wyłączność. Jest całkowicie poza jakąkolwiek kontrolą.
Parówki z Orlenu
Czytaj także:
Parówki na stacje Orlenu dostarcza mała firma z Myślenic. Szefuje jej radczyni prawna z rządowej placówki
Nawet wybór parówek na stacjach mógł być wynikiem układu.
- Rzecz oczywiście marginalna, ale pokazująca sposób funkcjonowania tego człowieka. Jeżeli głównym zajęciem prezesa Orlenu jest decydowanie, kto co ma dostarczać i w którym miejscu, to o poważnym zarządzaniu firmą nie ma mowy. Tutaj raczej jest troska o interes, nawet jeśli nie swój, to swojego środowiska.
Ujawnił pan historię budowy okazałej willi w Łężkowicach. Prezes Orlenu oburzał się ostatnio w mediach przychylnych rządowi, że ona wcale nie jest warta 5 mln. Pytał publicznie, skąd pan wziął taką wycenę.
- Ta 50-arowa działka jest w pełni i komfortowo urządzona. Na bogato. Powierzchnia willi w mojej ocenie to około 600 metrów kwadratowych. Do tego mała architektura, zagospodarowany cały ogród, basen, garaż, ogrodzenie. To wszystko po prostu musi kosztować. To, co mówi pełnomocnik prezesa Obajtka, kupy się nie trzyma. Dam przykład. Dwa razy większy dach w pałacu w Borkówku kosztował 1,5 mln zł. Drogo, a dlaczego? Bo został sfinansowany z pieniędzy państwa polskiego, z dotacji ministra kultury na zabytki. Więc jak w grę wchodzą publiczne pieniądze, to Daniel Obajtek robi inwestycje drogo, a gdy prywatne, to Daniel Obajtek buduje tanio. Być może posiadłość w Łężkowicach wybudował za pół ceny. Dziś już wiemy, że apartament na Bemowie kupił za pół darmo. Po cenie, która była dostępna tylko dla Daniela Obajtka.
Daniel Obajtek opowiada, że apartament był tańszy, bo tam przebiega trasa S8 i jest duży hałas.
- No przecież ludzie się przewracają ze śmiechu, jak to słyszą.
Kim jest dla pana Daniel Obajtek?
- Nie rozszyfrowałem tej postaci. Sam sobie zadaję pytanie, kto stoi za Danielem Obajtkiem. Ta droga wójta Pcimia, bez protektorów, bez całej zorganizowanej grupy, która go prowadziła, w mojej ocenie byłaby po prostu niemożliwa.