Cztery afery i pogrzeb
Kto nie pamięta przeszłości, będzie skazany na to, że ją przeżyje powtórnie”. Tego chcesz? Na pewno wiesz, co robisz?
Niektórzy nie chcą pamiętać, nie chcą wracać do przeszłości, ani dyskutować o tym, co było. „Po co się w tym grzebać?”. „Patrzmy do przodu, nie za siebie”. Jak dzieci i niejaki Kwaśniewski: „Ważna jest przyszłość”. Ale i Grechuta śpiewał, że „Ważne są tylko te dni, których nie znamy”. Czyżby więc George Santayana się mylił? Czy to nieprawda, że ten, kto nie zna historii skazany jest na jej powtarzanie? Dlaczego ludzie mądrzy – na oko przynajmniej – nie chcą wracać do przeszłości? Nie wiem, czy to kwestia strachu przed ujrzeniem prawdziwych twarzy idoli, czy też coś innego. Kiedy mówisz: dobrze, przeanalizujmy szczegółowo ten czy tamten przypadek, tę czy tamtą aferę lub tzw. aferę, żeby zobaczyć, jak było naprawdę, oni zwykle nie podejmują rękawicy. Do tego potrzeba odwagi. Tak, odwagi. Bo można stanąć przed ścianą i trzeba będzie przyznać, że nie tędy droga. A którędy? Mam zawrócić?
Ktoś nie chciał dyskutować, a ja nie jestem zainteresowany spotkaniem konferencyjnym, na którym tylko prezentujemy swoje stanowiska Prezentacja i do widzenia, rozchodzimy się. Tego jest pod dostatkiem wszędzie. Każdy mądry. Każdy wie. Co drugi jest profesorem – i to we wszystkich dziedzinach. Naprawdę jesteśmy krajem geniuszy. Ktoś nie chciał, ale mnie się jednak chciało napisać kilka słów. Stąd wybór tematów – rzucone („jak plewy za stodołę”) przez kogoś i podjęte przeze mnie. Jak rękawica.
PIERWSZA AFERA: MON / MACIEREWICZ
O jaki konkretnie zarzut chodzi? Cóż takiego zrobił Macierewicz? Wycofał się z kontraktu, na "Karakany" (jak to ujął jeden z mędrców z PO)? Stracilibyśmy finansowo i dostalibyśmy nic nie warty złom. Czy może chodzi o tzw. Komisję Smoleńską? Ślepy chyba widział, że śledztwo rosyjskie i Millera były... szemrane – mówiąc oględnie. Początkowo sam nie wiedziałem, co o tym sądzić, ale dziś nie mam wątpliwości, że... to jednak był zamach. No tak, jestem oszołomem. Niech będzie. Czekam cierpliwie, aż ktoś wyłoży dowody na stół. Może kiedyś prawda wyjdzie na jaw. Wróćmy do MON. Chodzi o Misiewicza? Co on teraz porabia, gdzie jest? Nie chce mi się nawet sprawdzać, ale... czy tam gdzie Grad? Pawlak? Rostowski? Balcerowicz? Tusk? Chlebowski? O tym ostatnim będzie jeszcze dalej. Dlaczego wymieniam te nazwiska? Sam nie wiem... Pewnie przez roztargnienie.
DRUGA AFERA: KNF
A co tu było nie tak? Pisałem to wielu osobom, więc się powtórzę. Im dłużej dana partia jest u władzy, tym większe i częstsze są pokusy. Ludzie ulegają... lub nie ulegają. Nawet pastorowie i księża (może obecnie to niezbyt dobry przykład, ale co tam) ulegali pokusom. Czy można się dziwić, że tej presji nie wytrzymują też pojedynczy członkowie jednej lub drugiej partii? Tym bardziej, że wokoło pełno tzw. biznesmenów, którzy kombinują, jak tu by coś skubnąć, coś ugrać, coś wydębić dla siebie i dla kumpli. Na czym więc polega różnica? Na tym, że wcześniej, za PO-PSL niemal każdy kombinował, jak te lody ukręcić. Kolega kręci, a ja nie? Ma kolejny zegarek, brykę, mieszkanie... a ja? Przy wpadkach stawało się lojalnie w obronie kolegów, a jakże. Ręka rękę...
Teraz, gdy ktoś nadużyje zaufania jest po prostu odstrzelony - przepraszam za kolokwializm. Nie może to rzutować na wizerunek partii, bo ta mówi wyraźnie - tego typu zachowania będą piętnowane. Podobnie jak podczas wojny dowództwo AK i dowódcy Żołnierzy Wyklętych karali za nieetyczne zachowania, do kary śmierci włącznie. Nie można za błędy jednej, dwóch, czy nawet 10 osób wywalać do kosza rządu i huśtać nastrojami i państwem wte i wewte. Tak się nie da rządzić państwem w sposób stabilny i zapewnić obywatelom poczucia bezpieczeństwa. Tak działają tylko panikarze lub osoby niechętne konkretnemu ugrupowaniu, które chcą wysadzić przeciwników z siodła. Mniej kolokwialnie – to nie jest działanie pro-państwowe. A bardziej kolokwialnie? Nie rzucam się na sternika podczas sztormu, gdy wszyscy przy linach, przy żaglach, sterze, na balaście, tylko dlatego, że kubka... nie odstawił do szafki.
Za tamtej ekipy (PO-PSL) była wolnoamerykanka, więc każdy, kto widział, że kumpel obok ciągnie dla siebie, też czuł się zachęcony. To obraz totalnej demoralizacji. Jakoś to będzie. Państwo teoretyczne, czyli bezradne w pełnej krasie. Celnik zeznający przed komisją vatowską potwierdził to dobitnie (porażające). Przypomnę, że akt oskarżenia przeciwko Chrzanowskiemu (KNF) trafił do sądu w 2019 roku - zarzut „przekroczenia uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego państwa w celu osiągnięcia korzyści osobistej”.
Gdzie akty oskarżenia „swoich” zamieszanych w aferę hazardową? Chodzi rzecz jasna o słynne rozmowy na cmentarzu Zbigniewa Chlebowskiego z Ryszardem Sobiesiakiem. Ten ostatni został wprawdzie w 2009 r. skazany przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu na 10 miesięcy więzienia (w zawieszeniu na 2 lata) i 2 tys. zł grzywny, ale... za korupcję urzędnika Wrocławskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w sprawie dotacji unijnej dla firmy, której jest prezesem. Zaraz, a afera hazardowa to co? Jajco.
A Zbigniew Chlebowski? W 2009 r. senat Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu przyznał mu, jako pierwszemu spośród grona absolwentów tej uczelni, Statuetkę Wybitnego Studenta. Miał ją odebrać 5 października, już po ujawnieniu afery (1 października ukazał się artykuł Cezarego Gmyza w dzienniku „Rzeczpospolita”). Okazuje się, że rektor wcale nie zamierzał zmieniać tej decyzji. Zatem, gdyby poseł Chlebowski pojawił się na uroczystości, to statuetkę by otrzymał. Jednak wizytę odwołał. Ponadto nie spadł mu chyba włos z głowy? W 2013 został wiceprezesem, a następnie prezesem Europejskiego Konsorcjum Kolejowego „Wagon”. Para - buch! Koła - w ruch!...
I wisienka na torcie. Premier Donald Tusk odwołał wtedy (13 października 2009) Mariusza Kamińskiego ze stanowiska szefa CBA (prowadziło śledztwo w tej sprawie). Skutkiem afery było również uchwalenie w przyspieszonym tempie ustawy hazardowej. Pozamiatane. Clear.
A więc widać jasno – kiedy pochylimy się nad czymś i dokładnie przeanalizujemy, wygląda to inaczej niż w TVN-ie. Ale można oczywiście twierdzić, że to stacja reżimowa stosuje nachalną propagandę. „Wybacz, rządowej nie zdzierżę”. Tak na marginesie: TVP to stacja, która zapewnia pluralizm w mediach. Tak, tak, wiem... ale nic mi nie dolega. Skoro można twierdzić, że ten pluralizm zapewnia kłamiąca co chwila i prawie na każdy temat Gazeta Wyborcza, to bez wątpienia tym bardziej odnosi się do TVP.
A gdzie jest Misiewicz? Może tam, gdzie Lewandowski? (bynajmniej nie ten z Bayernu). We wspomnianym już 2009 roku (jakiś szczęśliwy rok dla działaczy PO), a konkretnie w marcu, krakowski sąd uniewinnił byłego ministra przekształceń własnościowych Lewandowskiego Janusza od zarzutów nieprawidłowej prywatyzacji dwóch krakowskich spółek Skarbu Państwa (Techma i KrakChemia) na początku lat 90. W akcie oskarżenia znalazły się zarzuty: pomijanie korzystniejszych ofert, poświadczenie nieprawdy w antydatowanym dokumencie i wyrażenie zgody na sprzedaż akcji pomimo upływu terminu, przyjęcie zaniżonej stopy kredytu refinansowego, zaniechanie naliczania odsetek karnych i doprowadzenie do stworzenia mechanizmu samofinansowania zakupu spółki poprzez przejęcie przez nabywców dywidendy i spłacanie należności w ratach. Szkody oszacowano łącznie na 2 mln 389 tys. zł. Drobiazg, prawda? Tyle, co na onkologię można by dać.
Ten sam osobnik (przepraszam za tak łagodne określenie) w 1992 r. chciał sprywatyzować KGHM za 400 mln USD (dziś to ok. 1,6 mld zł). Koncern w kolejnych latach przyniósł ponad 36 mld zł zysku na czysto (nie wspominając o aktywach i pasywach!). Drobiazg, prawda? Do kogo trafiłyby te miliardy po sprywatyzowaniu? Na pewno nie do nas. Dla niedowiarków, zysk netto KGHM w latach (dane, do których udało się dotrzeć sięgają jedynie do 1997 r):
2019 1,421 [mld zł]
2018 1,657
2017 1,568
2016 -4,449
2015 -5,009
2014 2,450
2013 3,058
2012 4,868
2011 11,335
2010 4,569
2009 2,540
2009 2,540
2008 2,920
2007 3,799
2006 3,605
2005 2,289
2004 1,397
2003 0,411
2002 0,254
2001 –0,190
2000 0,618
1999 -0,170
1998 0,179
1997 0,501
Ale skoro Donald Tusk na początku lat 90-tych powiedział, że: „Polskie przedsiębiorstwa są mało albo nic nie warte. Dlatego są i będą tanio sprzedawane”, to nie dziwmy się, że kontrahenci dawali mało i kupowali za śmiesznie niskie ceny. Jak z osiągnięciami PRL – ciesz się, że dali 5 zł, a nie złotówkę. Ta przysłowiowa złotówka prześladuje mnie. Wraz z nadziejami z nią związanymi. Że też nie skopiowałem z YouTube’a filmiku, w którym zafrasowany Kuroń przyznaje, że nie tak to miało wyglądać, nie przypuszczali, że to pójdzie w taką stronę... Po prostu dali się wystrychnąć na dudka. Czerwoni kamraci byli sprytniejsi.
Powstaje oczywiście pytanie: dlaczego jeszcze nie siedzą? Dlaczego nikt nie skazał aferzystów III RP? Dlaczego PIS jest u władzy już parę lat i nie ma procesów, skoro ci ludzie są winni? „Pewnie się dogadali?” „Oni wszyscy są tacy sami”. Otóż nie. Nie są tacy sami. A sądy są takie, jakie są. Nie chce mi się tłumaczyć, więc przytoczę wpis jednego Internauty:
A kto miał ich skazać?? W większości przypadków nawet zarzutów nie można im było postawić. Nawet obecnie, Adamowicz ma tyle zarzutów i żaden sędzia tego nie rusza. Sędziowie i prokuratura starego układu. Jak po '89 nikt nie rozliczył poprzedniej władzy tak i teraz sami siebie sądzić nie będą... [uwaga o Adamowiczu wskazuje czas powstania wpisu]
Można to obśmiać i stwierdzić, że to teorie spiskowe. Czy zatem istotnie z rozkminiania błędów poprzedników nie ma żadnego pożytku? Zdania są podzielone. Jednak można się z tego wiele nauczyć. Przede wszystkim tego, komu zaufać dziś i w przyszłości. Niestety ci, którzy tej lekcji nie odrobili nadal będą popełniać te same błędy (od tego zacząłem).
TRZECIA AFERA: NIK
Wstęp mógłby być podobny jak przy KNF – człowiekowi zasłużonemu w walce z mafiami vatowskimi nagle coś się zarzuca. Przyznam, że tu nie mam pewności, jak było naprawdę, a nie mam też ani czasu, ani ochoty się w to wgłębiać. Przypuśćmy więc – dla ułatwienia i skrócenia tego i tak za długiego tekstu – że oskarżony jest winny (na wszelki wypadek wspomnę, że winę należy udowodnić zanim się kogoś skaże i publicznie zlinczuje. Czy ktoś z nas brał kiedyś udział w linczu, czy to pierwszy raz?).
Mówimy o prezesie NIK. Ze strony najwyższych władz PIS oraz premiera padły deklaracje jednoznacznie potwierdzające, że powinien odejść. Prezes NIK ma takie umocowanie w polskim prawie, że nie można go odwołać – właśnie po to, żeby uniknąć wywierania nacisków, żeby nie było usuwania niewygodnych prezesów (przykład Waleriana Pańki pokazuje, że to jednak możliwe, ale...). Tu mógłbym zakończyć, ale istnieje prawdopodobieństwo, że nie ktoś nie zechce zrozumieć, więc postaram się pomóc. Jak mielibyśmy usunąć prezesa NIK? Zmieniając na chwilę Konstytucję? Czy nasyłając na niego seryjnego samobójcę? Jest jakiś inny sposób? A może... załatwią to kosmici, którzy przecież dawno już wylądowali w Kabatach?
CZWARTA AFERA: DWIE WIEŻE czyli SREBRNA
Wprawdzie to nie Tolkien, ale jednak ten wątek ma w sobie wiele z gatunku fantasy. Mamy tu magiczne i nadprzyrodzone motywy, będące pierwszorzędnym składnikiem fabuły, czasu, miejsca akcji i okoliczności zdarzeń. Nie jest to całkowite Science Fiction ani też horror, ale trzeba przyznać, że zahaczamy o tematykę naukową (czyli jednak Science Fiction), a miejscami wchodzimy w klimat grozy (ang. macabre). W tej powieści... pardon, w tym zdarzeniu te gatunki wyraźnie i silnie przenikają się tworząc pierwszorzędną fantastykę (ang. speculative fiction). To chyba wyczerpuje temat.
Choć nie... Kiedy o „aferze” było już głośno, zadzwoniłem do znajomego z pytaniem, czy słuchał tej taśmy. Kiedy padła odpowiedź twierdząca, poprosiłem o krótkie resume. Na końcu padło pytanie, które paść musiało: co tu jest nie tak? Nic - usłyszałem. Na pewno? Ponieważ to osoba, której ufam, więc jej zapewnienie mi wystarczyło. Jednak kilka dni później już nie. Za dużo było dymu i stwierdziłem, że muszę sam przesłuchać wszystko od A do Z, żeby mieć całkowitą pewność, co zostało powiedziane, w jakim kontekście i czy przypadkiem coś komuś nie umknęło. Nie mogłem brać udziału w dyskusji nie mając tej pewności, nie sprawdzając wszystkiego w dokładnie. Też tak masz?
I tu można by się na chwilę zatrzymać. Ile osób zrobiło to, co ja? Kto poświęcił te 70 czy 80 minut (już dokładnie nie pamiętam), żeby przekonać się, kto manipuluje faktami i wypowiedziami. Spośród osób, którym zadałem to pytanie... NIKT. Poważnie. ANI JEDNA osoba. Ja tymczasem upewniłem się, że wcześniejsze resume było jak najbardziej rzetelne. I co było nie tak? Kompletnie nic. Przychodzi facet z magnetofonem i próbuje wymusić zapłatę bez żadnych papierów. W walizce pod stołem? I co słyszy? Tak nie można. „Muszą być faktury... Ale zapłacimy”. „Dlaczego nie chcecie zapłacić, skoro innemu gościowi zapłaciliście”? „On przyszedł z fakturą”. Normalna rozmowa i odpowiedzi jedyne, jakie w tej sytuacji paść mogły. Ale Austriak nie daje za wygraną. A więc co? „Najlepiej, jak pójdziesz z tym do sądu. Przedstawisz faktury. Pójdziemy na ugodę – tak będzie nawet szybciej – i zapłacimy tyle, ile chcesz”.
Proste i nieskomplikowane. Rozmawiają osoby, które mają do siebie zaufanie, z dala od niepowołanych uszu: biznesmen (który jednak wszystko nagrywa) i Kaczor (nieświadomy tego, że gość, z którym pertraktuje, prywatnie zięć kuzyna, właśnie nagrywa). Ktoś widział w tym grę na zwłokę. Ktoś chciał się tu czegoś dopatrzyć. Ale czego? Kompromitującego, rzecz jasna. Tylko czyja to kompromitacja?
Potem pojawiła się faktura. Nie w kolejnej rozmowie, ale w prasie. Dwa różne numery NIP (czyli dwie różne firmy) na jednej fakturze. Księgowa wie, o co chodzi, a reszta towarzystwa? I tylko jedna pozycja: „refakturowanie kosztów”. Jakich kosztów? Za co? W jakim wymiarze? To ma być faktura na kwotę 2 milionów czy to paragon na pudełko zapałek? Halo? Czy leci z nami pilot? To jest ta wasza „afera”? Wszędzie dookoła już stoją lub są właśnie budowane są nowoczesne wieżowce:
Chmielna 85/87 - biurowiec Warta Tower (lata 1998–2000)
róg ul. Miedzianej i Chmielnej - wieżowiec w ostatniej fazie budowy
Al. Jerozolimskie 123a (przy Pl. Zawiszy) – Atlas Tower (d. Millennium Plaza) – oddany w 1999, modernizacja w 2018
al. Jerozolimskie 128 - Equator II (2011)
ul. Towarowa 2 - Hotel Golden Tulip (2004)
ul. Prosta 51 - Prosta Office Center (2006)
ul. Prosta 32 - Prosta Tower (2011)
ul. Pańska 112 (przy Pl. Daszyńskiego) - Warsaw Unit (w budowie)
ul. Towarowa / Prosta (przy Pl. Daszyńskiego) - Skyliner (oddanie w 2020)
Rondo Daszyńskiego - (d. Sienna Towers) The Warsaw Hub 1 i 2 (2019)
Rondo Daszyńskiego - The Warsaw Hub 3 (2019)
ul. Towarowa - Generation Park (do oddania w 2021)
ul. Kasprzaka 29/31 - Bliska Wola Tower, bud. A i B (oddanie w 2021)
ul. Grzybowska 45 - JM Tower (2011)
ul. Grzybowska 51 - Unique Tower, bud. A, B, C (oddanie w 2021)
ul. Grzybowska 53 - Pekao Tower (1993)
ul. Grzybowska 59/61 - Platinum Tower 1 i 2 (2009)
ul. Grzybowska 63 Hotel Hilton (2007)
ul. Grzybowska 78 - Prime Corporate Center (2016)
ul. Pereca 21 - Mennica Legacy Tower (2019)
...plus 8 budynków, których budowa się dopiero zacznie (okolice Grzybowskiej, Towarowej, Prostej)
Ponad 30 wieżowców, biurowców, hoteli, apartamentowców w bliskiej okolicy. I tylko na rogu Srebrnej i Towarowej, a konkretnie pod nr 16 na Srebrnej NIE WOLNO NICZEGO BUDOWAĆ. Widzisz to?
PS: A co z tym pogrzebem? Jak by to ująć?... Musisz pogrzebać w Internecie, żeby sprawdzić to i owo. Kiedyś były punkty za pochodzenie. Trzeba się było nachodzić, żeby coś wychodzić i cokolwiek ugrać. Dziś nie trzeba chodzić, co w dobie kwarantann jest nie bez znaczenia. Wystarczy pogrzebać. Pogrzeb, to się przekonasz.
PS2: Są trzy powody, żeby nie pisać takich tekstów. Pierwszy – nie czas teraz. Hmm... Zwykle jeśli już raz pojawi się taka myśl, zjawia się ona ponownie. Po jakimś czasie zamienia się w pewność. Po drugie – można oberwać. Zawsze można, kiedy się jest za, a nawet nie przeciw. I trzeci... Zapomniałem. Latka lecą.
Źródło:
https://niepoprawni.pl/blog/krispin/cztery-afery-i-po...
©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :).