1°C

23
Powietrze
Wspaniałe powietrze!

PM1: 8.55
PM25: 13.94 (55,75%)
PM10: 15.37 (30,73%)
Temperatura: 1.40°C
Ciśnienie: 1017.49 hPa
Wilgotność: 69.66%

Dane z 08.03.2021 15:50, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook

Forum

Dane pedofilów i gwałcicieli pochodzących z Mińska

4287 postów
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Piątek, 26 lutego 2021 10:22:46
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Świetna inicjatywa.Nasze posłanki pomogą komisji do badania pedofilii. Z uwagi na to że komisja nie bardzo ma co robić panie dostarczą około 40 nowych zgłoszeń gdzie figurantami będą dziesiątki biskupów o kilku kardynałów https://www.facebook.com/watch/?v=771811033424652
Post edytowany
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Piątek, 26 lutego 2021 21:14:38
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Przepraszam przede wszystkim tych, którzy zostali skrzywdzeni, a także tych, którzy są tymi faktami zgorszeni. Chciałbym zrobić wszystko, by przypadki skrzywdzenia przez kapłanów nigdy nie miały już miejsca" - deklaruje bp Marek Solarczyk, który bezpośrednio skontaktował się z ofiarą księdza S. https://deon.pl/kosciol/bp-solarczyk-przeprasz...
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Sobota, 27 lutego 2021 09:53:28
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
UDOSTĘPNIJ TWEET EMAIL
Kościół katolicki w Polsce znalazł się ostatnio w kryzysie. Na jaw wychodzą coraz to nowe przypadki molestowania przez księży, co zmusza Kościół do wypłacania odszkodowań. O tę kwestię pytany był na antenie RMF FM ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

“Tak, jest takie niebezpieczeństwo” – mówił na temat możliwego bankructwa Kościoła ks. Isakowicz-Zaleski.

“Moim zdaniem o wiele gorsze jest bankructwo moralne” – dodawał jednak.

Skala pedofilii w Kościele jest rzeczywiście zatrważająca. Z szacunkowych danych opublikowanych przez serwis money.pl wynika, że w Polsce liczba ofiar księży pedofilów może oscylować między 11 tys. a nawet 16 tys. osób.

Z innego badania cytowanego przez money.pl wynika, że ujawnia się zaledwie ok. 9% ofiar molestowania. Jeśli połączyć to z liczbą ofiar, można łatwo wyliczyć, że na jaw wyjść może około 1,5 tys. przypadków molestowania.

Jeżeli każda ofiara, która zdecydowałaby się wystąpić przeciwko Kościołowi otrzymałaby milion złotych, czyli kwotę ostatnio przyznaną ofierze przez sąd, Kościół mógłby stracić aż 1,5 mld złotych.

“KK nie jest jednorodną instytucją dla Polski i świata. Zatem przy procesach o odszkodowania to konkretny zakon czy diecezja będzie musiała płacić” – komentował dla money.pl ksiądz Sowa.

Oznacza to, że oficjalnie Kościół w Polsce prawdopodobnie nie zbankrutuje. To wcale nie oznacza jednak jednoznacznie pozytywnego przebiegu wydarzeń. Możliwy jest jednak scenariusz podobny do tego z USA, gdzie kolejne archidiecezje ogłaszają bankructwo, by uniknąć wypłacania miliardowych odszkodowań.

Tylko ostatnio, katolicka diecezja Harrisburga w Pensylwanii złożyła wniosek o bankructwo – poinformowały amerykańskie media. Za przestępstwa seksualne księży wobec nieletnich grożą jej wypłaty milionów dolarów odszkodowań. Sytuacja dla Kościoła w USA jest dramatyczna. W samej Pensylwanii – jak stwierdzono przed rokiem w raporcie wielkiej ławy przysięgłych – o przestępstwa seksualne oskarżono 301 katolickich księży z sześciu diecezji.

Bankructwo kolejnych archidiecezji może doprowadzić do postępującego spadku zaufania wobec Kościoła, wspomnianego wcześniej “bankructwa moralnego”, a w efekcie okazać się przysłowiowym “gwoździem do trumny”, dla instytucji która od lat nie jest w stanie poradzić sobie z problemem.

TAGI:EPISKOPAT, POLECANE, ŚWIECKIE PAŃSTWOUDOSTĘPNIJ
Mińsk Mazowiecki Postów: 40129
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 40129
Sobota, 27 lutego 2021 09:57:20
+2
+2 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
ksiądz Sowa.

to zapewne ten od "przyjaciół" i ośmiorniczek
faktycznie autorytet moralny
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Sobota, 27 lutego 2021 10:00:48
-3
0 -3
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Najbardziej obszerną część Facebooka „pani minister” zajmują informacje z życia Solidarnej Polski, koalicyjnej partyjki kierowanej przez Zbigniewa Ziobrę. Chrobak, która w kadencji 2015-19 była posłanką Kukiza, do partii Ziobry przystąpiła w 2020 r. Dzisiaj jest prezesem regionalnych struktur SP w Zagłębiu. Na zdjęciach można zobaczyć, jak już jako „minister” razem z posłem SP Michałem Wójcikiem wręcza śląskim gminom wozy strażackie zakupione z Funduszu Sprawiedliwości resortu Ziobry.
Ustawa o komisji uchwalona przez Sejm 30 sierpnia 2019 r. stwierdza, że jej członkiem nie może być „osoba, która (...) wchodzi w skład organu partii politycznej reprezentującego partię polityczną na zewnątrz”.
„Okręg Zagłębie” takim organem najwyraźniej nie jest, skoro Chrobak jednak weszła do komisji.
Z Krzyżem Zasługi na komisję
Ale jej droga do funkcji „ministra” i tak nie była łatwa. Barbara Chrobak do komisji została rekomendowana przez Prokuraturę Krajową. Jest jedną z najbardziej zaufanych osób szefa PK Bogdana Święczkowskiego. Nie ma jednak wymaganego ustawą wykształcenia prawniczego, a w katowickiej prokuraturze apelacyjnej, gdzie poznali się ze Święczkowskim, pracowała jako urzędniczka. Na to też znalazł się sposób.
Latem ubiegłego roku „Dziennik Gazeta Prawna” ujawnił, że w szczycie pandemii w antycovidowym pakiecie 3.0 (maj 2020) nieoczekiwanie znalazł się zapis dotyczący... komisji ds pedofilii. Stwierdza on, że członkiem komisji ds. nadużyć seksualnych może być osoba posiadająca jedno z wysokich odznaczeń państwowych. Parę tygodni wcześniej (nigdy nie ujawniono dokładnej daty) prezydent Duda nadał Barbarze Chrobak Srebrny Krzyż Zasługi. Przeciwko tak jawnemu naciąganiu prawa protestowała opozycja, ale bez skutku. Barbara Chrobak weszła do komisji. Tak jak inni członkowie będzie w niej zasiadać przez siedem lat. Ustawa jest tak pomyślana, że do powołania członków komisji potrzeba trzech piątych głosów posłów obecnych na sali. Ale odwołać ich można tylko bezwzględną większością trzech piątych wszystkich posłów danej kadencji. To zapewnia spokój i polityczną ochronę. https://wyborcza.pl/7,75398,26819493,czego-pilnuje...
Mińsk Mazowiecki Postów: 40129
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 40129
Sobota, 27 lutego 2021 10:03:50
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
i tak oto wyglądają "Dane pedofilów i gwałcicieli pochodzących z Mińska" level kumak
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Sobota, 27 lutego 2021 16:42:08
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Państwowa komisja ds. pedofilii zwróci się do sądów biskupich z prośbą o informacje
Państwowa komisja ds. pedofilii zapowiedziała, że zwróci się do wszystkich sądów biskupich w Polsce o udzielenie informacji na temat prowadzonych w nich postępowań kanonicznych wobec osób duchownych wskazywanych jako sprawcy wykorzystywania seksualnego małoletnich. Komisja wnioskuje o udzielenie takich informacji za okres od 2000 r. do dziś. https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/komi...
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Sobota, 27 lutego 2021 20:21:42
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
" Karateka, harcerz, a przede wszystkim znany radomski duchowny - Stanisław S. przez lata wykorzystywał seksualnie dzieci - czytamy w "Rzeczpospolitej". Choć śledztwo w tej sprawie się przedawniło, to ksiądz może jednak zostać ukarany z innego paragrafu."
Czy "celibat" oznacza wykorzystywanie seksualne dzieci?
Bo tak jakoś coraz częściej mi się to łączy... https://wiadomosci.onet.pl/warszawa/wykorzystywanie-seksu...
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Sobota, 27 lutego 2021 22:56:56
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
"W Witnicy już od dawna mówiło się, że były proboszcz miał niezdrowe ciągoty do nieletnich. Ale relacje osób, które miały paść ofiarą ks. Stanisława, są wstrząsające! Pokrzywdzeni do dziś czekają na sprawiedliwość. Czy to się w końcu stanie?
W ostatnich miesiącach 2020 roku opinię publiczną zszokowały doniesienia medialne, które opisywały przypadki pedofilii wśród księży oraz stawiały w złym świetle najwyższych hierarchów Kościoła, w tym bpa Stefana Regmunta, który kierował diecezją zielonogórsko-gorzowską w latach 2008-2015. Padły pytania, czy Kościół należycie wyjaśniał wszystkie zgłoszenia o molestowaniu seksualnym nieletnich.
W tym kontekście należy wspomnieć, że jednym z oskarżanych duchownych jest ks. Stanisław, były proboszcz w Witnicy, a także wieloletni dyrektor seminarium w Paradyżu. Udało nam się porozmawiać z jedną z jego ofiar - Andrzejem, elektrykiem ze wsi pod Zieloną Górą (prawdziwe imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Andrzej do dziś leczy się z traumy, ks. Stanisław żyje zaś w wygodnym domku na Podkarpaciu, bez żadnej kary. No, chyba że za taką uznać odsunięcie od posługi kapłańskiej... (...)" https://gazetalubuska.pl/nie-wszystkie-rany-czas-zagoi-... ostatnich miesiącach 2020 roku opinię publiczną zszokowały doniesienia medialne, które opisywały przypadki pedofilii wśród księży oraz stawiały w złym świetle najwyższych hierarchów Kościoła, w tym bpa Stefana Regmunta, który kierował diecezją zielonogórsko-gorzowską w latach 2008-2015. Padły pytania, czy Kościół należycie wyjaśniał wszystkie zgłoszenia o molestowaniu seksualnym nieletnich.

W tym kontekście należy wspomnieć, że jednym z oskarżanych duchownych jest ks. Stanisław, były proboszcz w Witnicy, a także wieloletni dyrektor seminarium w Paradyżu. Udało nam się porozmawiać z jedną z jego ofiar - Andrzejem, elektrykiem ze wsi pod Zieloną Górą (prawdziwe imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Andrzej do dziś leczy się z traumy, ks. Stanisław żyje zaś w wygodnym domku na Podkarpaciu, bez żadnej kary. No, chyba że za taką uznać odsunięcie od posługi kapłańskiej...

Czytaj również: Pedofilia w Kościele. Dziennikarze nie zajmowaliby się tym tematem, gdyby Kościół sam to załatwiał
Co wydarzyło się w seminarium?
Rodzina Andrzeja była zawsze bardzo religijna, tak też rodzice starali się wychować swojego syna, wpoić mu szacunek do Kościoła i księży. Ojciec Andrzeja, z zawodu budowlaniec, przez wiele lat pomagał ks. Stanisławowi w różnych pracach, zarówno gdy ten był wykładowcą w Paradyżu, proboszczem w Witnicy, czy nawet w jego domu w Żuklinie. Andrzej znał księdza, ufał mu...

- To był początek lat 90. Miałem wtedy 11 lat. Ksiądz wciąż był jeszcze w Paradyżu. Zaprosił mnie do siebie do seminarium, abym jakoś fajnie spędził ferie zimowe. Mi się to bardzo podobało, bo tam był kolorowy telewizor czy słodycze z Zachodu, których za komuny nie dało się kupić w sklepach. Mogłem też liczyć na jakieś prezenty - opowiada Andrzej.

Chłopiec zatrzymał się w seminarium. Ksiądz zapraszał go wieczorami do swojego mieszkania nad furtą klasztoru, wspólnie spędzali czas. - Pewnego razu po dobranocce włączył kasetę wideo. Na początku nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, co widzę. Jakaś kobieta ciężko dyszała. Szybko jednak okazało się, że jest to porno - tłumaczy nasz rozmówca. - Ksiądz zaczął mnie uspokajać, twierdził, że taka jest natura człowieka, że to sprawia ludziom przyjemność.

Kolejnej nocy duchowny miał się posunąć krok dalej. - Podczas kolacji ks. Stanisław poczęstował mnie winem. Przekonywał, że to na dobre trawienie przed snem. Upił mnie, a potem zaproponował, że pomoże mi się położyć na łóżku w jego mieszkaniu - opowiada Andrzej.

Tak rozpoczął się koszmar 11-latka. Ksiądz najpierw miał rozebrać do naga jego, później siebie, a potem razem znaleźli się w łóżku. Miał chwycić chłopca za członka, ściskać i masturbować.

- Przyłożył też moją rękę do swoich genitaliów, też kazał ścisnąć i wykonywać ruchy w górę i dół. Ale to mu nie wystarczyło. W końcu położył się na mnie, jego penis znalazł się między moimi nogami, a on zaczął się rytmicznie poruszać - wspomina z trudem Andrzej.

Dla niego opowieść o tych zdarzeniach to okropne przeżycie. Na tym jednym gwałcie miało się jednak nie skończyć. - Gdy byłem w Paradyżu, przychodził regularnie, raz nawet, gdy brałem kąpiel - dodaje.

- Jakiś czas później znowu znalazłem się w klasztorze. Tam u księdza w seminarium wtedy były też dwie dziewczynki. Byłem świadkiem, jak ksiądz je molestował - opowiada Andrzej. Ale zwraca przy tym uwagę na inną kwestię. - Aby dostać się do jego pokojów, trzeba było przejść obok portierni, 24 godziny na dobę dozorował wejście do seminarium kleryk. Żaden z nich nigdy nie zapytał, co my tam właściwie robimy, po co ks. Stanisław sprowadza tyle dzieci. Jedynymi osobami, które się mną zainteresowały, były kucharki seminaryjne. Wtedy jednak nic im nie powiedziałem, to było zanim doszło do gwałtu - zaznacza nasz rozmówca.
Koszmarne wakacje
Andrzej nigdy nie powiedział rodzicom ani słowa o tym, co go spotkało ze strony ks. Stanisława
Wstydził się. - Jak mógłbym im to zrobić? Ksiądz był szanowaną osobą, byli w niego wpatrzeni. Nie wiedziałem, jak sobie z tym poradzić - tłumaczy. Księdza starał się jednak unikać. Tak było do czasu, aż duchowny zaproponował rodzicom, że zabierze ich syna na wakacje do rodzinnego Żuklina. - Mama tak bardzo nalegała, że w końcu nie miałem wyjścia. Pojechałem - mówi Andrzej.

Dom księdza w Żuklinie był okazały, z basztami i wieżą. Dla Andrzeja miał jednak okazać się więzieniem, w którym koszmar zaczął się na nowo. Tym razem jednak udział w nim wzięła jeszcze pewna dziewczynka. - Tam się wtedy wydarzyło bardzo wiele złych rzeczy - mówi z trudem Andrzej. Ale opowiada.

Pierwsza sytuacja. Andrzej porządkuje ogród, wyrywa chwasty. Nagle ks. Stanisław woła go do garażu i mówi: „Jędruś, bo mam taką potrzebę...” i wyjmuje swojego członka ze spodni, owija w szmatę i prosi, aby mu ulżyć.

Druga sytuacja. Ksiądz najpierw w nocy odwiedza dziewczynkę, a potem przychodzi do Andrzeja. Wkłada chłopcu ręce w majtki i opowiada o tym, jak jego „kochanica” była piękna, jakie ma wspaniałe piersi. Namawia chłopca, aby ten również ją odwiedził i włożył swojego penisa w jej „usta, które ma na dole”. Andrzej nie rozumie, o co chodzi ks. Stanisławowi, więc ten woła go do sąsiedniego pokoju, tam czeka już rozebrana dziewczynka. Widać, że się wstydzi, leży na brzuchu z poduszką na głowie. Ksiądz kładzie się obok i zaczyna lizać ją między nogami...

- To trwało bez końca. Wieczorami ksiądz nas gwałcił, a następnego dnia rano odprawiał w prywatnej kapliczce mszę wraz z komunią. Później zabierał nas na wycieczki, na przejażdżkę autem po okolicy. Sadzał mnie z tą dziewczynką z tyłu na siedzeniu. Jak kogoś spotykaliśmy, to mówił, że wozi młodą parę. Z kolei od nas oczekiwał, że będziemy do siebie listy miłosne pisać. To było chore - twierdzi Andrzej.

Tomasz Terlikowski: Biskupi, którzy plują w twarz ofiarom, plują w twarz Chrystusowi
Szukanie pomocy
Z wakacji chłopiec wraca psychicznie zdruzgotany. Obiecuje sobie, że już nigdy nie chce mieć do czynienia z ks. Stanisławem, choć ten potrafi mu jeszcze wysłać pocztówkę z pobytu w USA. Ale Andrzej nikomu nic nie zgłasza, wciąż nie mówi nic rodzicom. Swoją traumę nosi w środku. Chce o wszystkim zapomnieć. Z czasem jednak te okowy zaczynają puszczać. Zaczyna szukać pomocy... wśród innych duchownych.

- Najpierw w 1999 roku opowiedziałem o wszystkim na spowiedzi ks. Maciejowi z Międzychodu. W odpowiedzi usłyszałem jednak, że może zaszła jakaś pomyłka. W 2002 roku piszę do siostry Teresy z Pniew, ale ona jedynie zapowiada, że będzie się za mnie modlić. W 2006 roku koresponduję ze znajomym wikarym z Sierakowa, ale w odpowiedzi dostaję ogólniki. W 2007 roku piszę do franciszkanina z Wronek. W zamian przychodzi SMS ze słowami: „Mocne świadectwo” - wylicza Andrzej.

Dlaczego szukał pomocy jedynie w Kościele? - Tak zostałem wychowany. Wtedy wierzyłem, że tę sprawę należy rozwiązać wewnątrz Kościoła. Dziś wiem, że to był olbrzymi błąd. Kościół wykorzystał tę moją słabość. Na długie lata wpadłem w apatię i nic w tej sprawie nie robiłem. Dopiero film braci Sekielskich oraz poznanie historii pana Badowskiego były dla mnie przebudzeniem, stały się motorem napędowym do działania. „Tylko nie mów nikomu” i „Zabawa w chowanego” to obraz współczesnego Kościoła - uważa pokrzywdzony.

Pusta teczka ks. Stanisława
W 2014 roku ks. Stanisław kończy posługę w Witnicy i odchodzi na emeryturę, zamieszkując w odnowionym domu rodzinnym w Żuklinie. Tymczasem Andrzej o swojej traumie jest w stanie opowiedzieć dopiero kilka lat później. W 2019 roku postanawia zgłosić oficjalnie sprawę do kurii diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Zaczyna chodzić na terapię, stara się normalnie funkcjonować. Z wydarzeń z dzieciństwa zostaje mu jednak wstręt do alkoholu, kojarzy mu się z zagrożeniem. Nie znosi, gdy niespodziewanie ktoś go dotyka. Odczuwa lęk, gdy ma nocować w obcych pomieszczeniach, które przypominają te z czasów seminarium i Żuklina...

- Wielokrotnie rozmawiałem z ks. Dariuszem Mazurkiewiczem (delegat biskupa diecezjalnego ds. ochrony dzieci i młodzieży - przyp. red.) na temat tego, co mnie spotkało. Odnoszę jednak wrażenie, że tak naprawdę kurii nie zależy na ukaraniu winnego. Na przykład z wakacji w Żuklinie zachowałem do dziś zdjęcia, znam też część danych do identyfikacji dziewczynek. Ich tożsamość jest po części znana, ale nie zrobiono nic, aby je odnaleźć - złości się Andrzej. - Okazało się także, że teczka ks. Stanisława jest pusta (chodzi o zgłoszenia przestępstw na tle seksualnym - przyp. red.). Jak to możliwe, skoro kilka lat temu Dariusz Badowski w mediach opowiedział o tym, jak ksiądz go wykorzystał? Przecież spotkał się w tej sprawie z bp. Stefanem Regmuntem i ks. Mazurkiewiczem. To należy wyjaśnić.

Kuria oficjalnie przekazała zgłoszenie Andrzeja do prokuratury w Świebodzinie. Z powodu przedawnienia czynu postępowanie zostało jednak umorzone.

Komisja ds. pedofilii ma pierwsze zgłoszenia. "Skala tuszowania jest porażająca"
Ksiądz prosi o przebaczenie
Co ciekawe, w 2019 roku ks. Stanisław usilnie próbował spotkać się z Andrzejem. - Zaczęło się od tego, że moja terapeutka zaproponowała, abym napisał list do księdza, ale taki, który nigdy nie zostanie wysłany. A ja miałem pustkę w głowie, żadne słowa nie były w stanie wyrazić tego, co czułem. Więc poszedłem do warsztatu i wykonałem wielki półmetrowy krzyż. Nazwałem go Golgotą - opowiada Andrzej. I faktycznie, krzyż robi wrażenie, zrobiony z gwoździ łączonych drutem, jest symbolem bólu.

- Gdy pokazałem go terapeutce, to zbladła. Ale zaproponowała, żebym go wysłał księdzu. Tak też zrobiłem - mówi Andrzej. Wkrótce przyszedł list od ks. Stanisława. Czytamy w nim: „Szanowny Panie Andrzeju. Otrzymałem od Pana bardzo wymowny znak w dniu św. Apostołów Piotra i Pawła - w sobotę 29 czerwca br. Jest mi ogromnie przykro, że byłem przed 27 laty powodem zgorszenia dla Pana i cierpienia przez kapłana Kościoła. Obecnie stan mojego zdrowia (w maju miałem operację na biodro, poruszam się z trudnością, a mam już 81 lat) nie pozwala mi, abym przyjechał do Pana osobiście błagać o przebaczenie. Ale bardzo proszę, aby Pan mógł przyjechać do Żuklina, wrócę koszty podróży, abym mógł osobiście prosić o wybaczenie”.

Andrzej nie miał jednak zamiaru odwiedzać księdza. Dlatego ten postanowił napisać również do jego rodziców. „Piszę ten list do Państwa, bo ciąży mi na sumieniu zgorszenie, jakie dałem Pańskiemu Synowi małoletniemu Andrzejowi, gdy był u mnie 26 czy 27 lat temu w Żuklinie, zabawiając się niestosownie przy nim z (...). Na pewno dla młodego chłopca był to szok, iż kapłan może tak postępować. To był mój ciężki grzech, z którego się wiele razy spowiadałem, ale u pana Andrzeja pozostało do dzisiaj w pamięci to straszne moje zachowanie. Dzisiaj po tylu latach jest mi ogromnie przykro i okrywam się wielkim wstydem!” - pisze ks. Stanisław.

- Proszę sobie wyobrazić, że on nawet przyjechał do moich rodziców. Chciał, aby to oni nakłonili mnie do spotkania. Oni już wtedy wiedzieli, jak ksiądz mnie skrzywdził, ale i tak z szacunku do kapłana przyjęli go w salonie poczęstunkiem. Potem, odpowiadając na ciągłe pytania ks. Stanisława, wyjawili wiele informacji o moim obecnym życiu. Ksiądz kilkukrotnie wtedy dopytywał: „Kto to tak rozdmuchał?”. Do spotkania jednak nie doszło - mówi Andrzej.

Dlaczego jego zdaniem ks. Stanisławowi tak bardzo na tym zależało? - To taka taktyka księży oskarżanych o pedofilię, gdy grunt pali im się pod nogami. Próbują spotkać się z ofiarą, wręczyć jej jakiś prezent, przeprosić, załagodzić całą sytuację. A później w kurii twierdzić, że sprawa jest załatwiona - uważa Andrzej. - Ja nie jestem jeszcze w stanie wybaczyć tego, co się stało. Nie wierzę w jego skruchę. Ks. Stanisław powinien zostać wydalony ze stanu kapłańskiego. Ludzie powinni usłyszeć, że był po prostu psycholem i pedofilem.

Krzyż, jaki Andrzej wykonał „w prezencie” dla ks. Stanisława
„Ksiądz zaczął się do mnie dobierać”
Jedną z osób, która również miała być molestowana przez ks. Stanisława, jest Dariusz Badowski. Mężczyzna odważył się w 2013 roku ujawnić i opisać swój przypadek w liście do bpa Regmunta na łamach „Gazety Świebodzińskiej”.

- Ks. Stanisława poznałem w kościele pw. św. Michała Archanioła w Świebodzinie, gdzie byłem ministrantem. Byłem młodym chłopcem, ks. Stanisław wydawał mi się wtedy fajnym, dynamicznym księdzem, takim z werwą i dobrym nastawieniem. Nie taki beton, jak to czasami potrafią być duchowni - mówi Badowski. - Ja byłem i wciąż jestem osobą wierzącą. Dlatego bardzo szanowałem księdza. Z tego powodu nie widziałem nic złego w tym, że ks. Stanisław zaprosił mnie na jasełka do seminarium w Paradyżu. Ta wizyta była uzgodniona z moimi rodzicami.

Ksiądz zabrał 13-latka na wieczór do swojego mieszkania nad furtą wejściową do seminarium. Wspólnie zaczęli oglądać telewizję. - W końcu zaproponował, że poczęstuje mnie jakimś napojem. Zgodziłem się, czemu nie. Niestety, ale okazało się, że to był alkohol. Dosyć szybko odpłynąłem, a ksiądz zaczął się do mnie dobierać - opowiada Badowski.

Czy pamięta, co się z nim wtedy działo? - Tego nie da się zapomnieć! Ks. Stanisław rozebrał mnie do naga, a potem zaczął kąpać w wannie. Potem sam położył się nago ze mną w łóżku. Masturbował na zmianę mnie oraz siebie. Ta noc była straszna, ciągnęła się bez końca. A po wszystkim czułem się kompletnie zeszmacony. Byłem na dnie rozpaczy - opowiada Dariusz.

Następnego dnia chłopiec postanowił wyjechać jak najszybciej do rodziny. - Pamiętam do dziś, jak czekałem na przystanku. Był trzaskający mróz, minus 20 stopni. Ale ja wolałem tam siedzieć niż wrócić do mieszkania księdza. W domu nic nie powiedziałem rodzicom - twierdzi mężczyzna.

Dlaczego nie powiadomił żadnych organów ścigania? - To były lata 80. Ksiądz jawił nam się wtedy jako półbóg, który walczy z komunistami. Ludzie po rękach całowali księży. U nas w domu nigdy nie rozmawiało się o sprawach związanych z seksem. Tym bardziej jak miałbym komuś opowiedzieć o gwałcie? Byłem wtedy przekonany, że nie dość, że zaprzepaściłbym swoją przyszłość, ludzie wytykaliby mnie palcami, to jeszcze dałbym komunistom „smaczny kąsek” i pretekst do ataków na Kościół - tłumaczy Badowski.

„Wybaczyłem księdzu to, co zrobił”
Po tych wydarzeniach Dariusz starał się ułożyć sobie życie, z ks. Stanisławem już się nie kontaktował. - Poszczęściło mi się, skończyłem szkołę, założyłem rodzinę, uporałem się z traumą. W końcu przyszedł taki dzień, że wstałem i zadzwoniłem do ks. Stanisława. Powiedziałem, że przebaczam mu to, co zrobił. On się wtedy rozpłakał przez telefon. Słyszałem, jak się jąka, próbując coś z siebie wykrztusić. Chciałem definitywnie zamknąć tę sprawę, mieć to już za sobą. Poczułem wtedy, jak całe to brzemię ze mnie spada - przekonuje Badowski.

Po tym zdarzeniu ksiądz miał zaprosić Dariusza do siebie na plebanię. - Gdy się spotkaliśmy, w ramach przeprosin wręczył mi obraz przedstawiający Chrystusa w drodze do Emaus. A z tyłu była dedykacja, że dziękuje za okazanie wybaczenia. Ale jednocześnie zasłaniał się niepamięcią wobec tego, co się wydarzyło. Strasznie się w tym plątał, nie chciał się otwarcie przyznać do tego, co zrobił - zauważa Badowski.

Dlaczego więc, mimo wybaczenia, Dariusz upublicznił sprawę? - Jako osoba wierząca muszę nieść świadectwo. Ja już nie mam żalu do ks. Stanisława, przebaczenie to jeden z największych darów wiary. Ale ludzie muszą znać prawdę. Musimy też pamiętać, że w każdym środowisku znajdą się osoby, które krzywdzą innych, nie oznacza to jednak, że od razu cała organizacja jest zła. Ludzie mają swoje słabości, ale w przypadku księży oskarżanych o pedofilię bardzo dużą rolę do odegrania mają hierarchowie Kościoła - podkreśla Dariusz.

I kontynuuje ten wątek: - Ten list w mediach pisałem, mając 46 lat. Po jego publikacji zostałem zaproszony na spotkanie z bp. Regmuntem, na które w 2014 roku udałem się z Dariuszem Krokoszyńskim. Obaj opowiedzieliśmy o naszych przypadkach molestowania przez księży. Usłyszałem wtedy od bp. Regmunta, że on zajmie się tą sprawą, mam to nawet na piśmie. Później okazało się, że teczka ks. Stanisława jest pusta. Wygląda na to, że jedyną przykrością, jaka go spotkała, było przejście na emeryturę - twierdzi Badowski.

Prokuratura umorzyła postępowanie w jego sprawie z powodu przedawnienia czynu.
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Wtorek, 2 marca 2021 19:57:25
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Pedofil się przyznał. Zwycięża prawda! - mówi Bartłomiej Pankowiak, ofiara księdza Arkadiusza H.Pedofil się przyznał. Zwycięża prawda! - mówi Bartłomiej Pankowiak, ofiara księdza Arkadiusza H.
Ksiądz Arkadiusz H. przed sądem w Pleszewie. Jest oskarżony o molestowanie

Ksiądz Arkadiusz H. przed sądem w Pleszewie. Jest oskarżony o przestępstwo o charakterze seksualnym.
molestowaniesekielscyprocespedofilksiądz Arkadiusz H.rozprawaZabawa w chowanegoPleszew
W ostatnim głośnym filmie braci Sekielskich pt. "Zabawa w chowanego" Arkadiusz H. został oskarżony przez trzech dorosłych dziś mężczyzn o wykorzystywanie seksualne. Do przestępstw miało dochodzić, kiedy ofiary były ministrantami w dwóch parafiach diecezji kaliskiej: w Sycowie oraz Pleszewie.- Zarzut, o którym tutaj mowa został przeze mnie popełniony. (...) Chcę z głębi serca pokornego bardzo serdecznie przeprosić. Jeszcze raz powtarzam - bardzo mocno przeprosić pana Bartłomieja P., który wnosi dzisiaj w swoim oskarżeniu. Mam świadomość i poczucie ogromnej szkody, jaką przez swoją słabość ludzką, nieudolność, grzeszność dokonałem wobec pana Bartłomieja – powiedział w sądzie Arkadiusz H. https://www.zpleszewa.pl/wiadomosci/ksiadz-arkadiusz-h-...
Post edytowany
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Wtorek, 2 marca 2021 20:13:30
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Przez swoją słabość i grzeszność wyrządziłem ogromną krzywdę. Mam tego świadomość - mówił przed sądem ksiądz Arkadiusz H. z Pleszewa
Chronił go biskup Janiak, pokazali bracia Sekielscy. Ksiądz pedofil przeprasza i prosi o wybaczenie https://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,26840613,chroni...
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Wtorek, 2 marca 2021 20:21:23
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Pogrzeb bezkarnego zboka i pedofila ks. Dymera.
Ktoś coś chce zmienić?
Polska w swoim gównie jedynej wiary trwa niezłomnie.
Liczy się tylko tradycja i pamięć.
Pojęcie "Przyszłość" Polakom nie jest znane.
Post edytowany
Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Wtorek, 2 marca 2021 20:36:08
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
https://natemat.pl/341629,pogrzeb-ks-andrzeja-dym... na pogrzebie ks. Dymera. Osławionego duchownego żegnało ponad 100 osób
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Sobota, 6 marca 2021 06:59:07
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Pedofil nie odsiedział kary więzienia, bo sędzia nie miał czasu zająć się sprawą
Od listopada 2018 r. do stycznia 2020 r. sędzia Michał Lasota - zastępca sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego i prezes Sądu Rejonowego w Nowym Mieście Lubawskim - nie znalazł czasu, by podjąć decyzję o zarządzeniu wykonania kary więzienia dla pedofila, którego dwukrotnie skazano za seksualne wykorzystanie małoletniego. Mężczyzna co prawda trafił do więzienia na dwa lata, jednak powinien odsiedzieć jeszcze rok. Nie odsiedział, bo Lasota sprawą najpierw się nie zajął, a potem ją umorzył. https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/pedo...
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Sobota, 6 marca 2021 12:27:21
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Wykładowczyni miała polecić studentom skandaliczny podręcznik do psychologii. "Dziecko prowokuje"

Jedna z wykładowczyń Tarnowskiej Szkoły Wyższej miała podczas wykładu rekomendować studentom psychologii publikację "Elementy psychopatologii i psychologii klinicznej". Pada tam stwierdzenie, że "w dużym procencie przypadków dziecko prowokuje i bierze czynny udział w aktywności erotycznej".O sprawie w "Faktach" TVN opowiedziała Maria, jedna ze studentek. Kobieta przyznała, że była w szoku, gdy pani doktor na jednym z wykładów zalecała studentom, by przeczytali "Elementy psychopatologii i psychologii klinicznej". Pozycja została wydana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego w 2000 roku. Pojawia się w niej między innymi taki fragment: "W dużym procencie przypadków dziecko prowokuje i bierze czynny udział w aktywności erotycznej. Te fakty wyraźnie kłócą się z popularnym obrazem każdego dziecka jako niewinnego aniołka zmuszanego do seksu".
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Niedziela, 7 marca 2021 16:30:00
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Prof. Obirek o wyjaśnianiu afer pedofilskich w Kościele: Jan Paweł II był głównym hamującym
Post edytowany
Żabodukt Postów: 45812
kumak
Żabodukt, postów: 45812
Dziś, 54 min. temu
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Wyrok dla księdza Arkadiusza H., antybohatera filmu "Zabawa w chowanego"
Ksiądz Arkadiusz H. został uznany przez Sąd Rejonowy w Pleszewie za winnego molestowania nieletniego. Duchowny, którego ofiary wystąpiły w filmie dokumentalnym braci Sekielskich "Zabawa w chowanego", został skazany na trzy lata bezwzględnego więzienia. https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/zaba...

Zaloguj się aby uczestniczyć w dyskusji oraz uzyskać dostęp do większej ilości wątków na tym forum.

Aktualności

OK