1°C

42
Powietrze
Dobre powietrze.

PM1: 14.02
PM25: 25.13 (100,51%)
PM10: 33.28 (66,55%)
Temperatura: 1.12°C
Ciśnienie: 1023.27 hPa
Wilgotność: 85.25%

Dane z 30.11.2020 14:45, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook

Forum

Dane pedofilów i gwałcicieli pochodzących z Mińska

4198 postów
Żabodukt Postów: 43008
kumak
Żabodukt, postów: 43008
Niedziela, 22 listopada 2020 12:20:30
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Wierzymy ofiarom. Dziwisz nie. https://www.facebook.com/VidKOD/videos/2482349148734578...
Żabodukt Postów: 43008
kumak
Żabodukt, postów: 43008
Środa, 25 listopada 2020 05:21:08
-3
0 -3
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
4dnd tgSaocponnsodrreezd. ·
Wreszcie coś bez klęczenia. Na Zachodzie takie teksty ukazywały się już dawno, w Polsce to nowość. Najlepszy wywiad jaki czytałem o pontyfikacie Jana Pawła II. Cały tekst: https://next.gazeta.pl/next/7,151003,26537236,wojtyla...
Fragmenty:
Kościół jako korporacja?
- Oczywiście. Za Wojtyły tak to wyglądało. System uśmiechów, awansów, audiencji, błogosławieństw, benefitów, które otrzymywali ludzie o określonych cechach osobowości. I jednocześnie odcinanie dostępu do awansu ludziom, którzy ośmielili się formułować oceny krytyczne, jak Hans Küng i cała plejada wybitniejszych teologów.
Gdyby Wojtyła był szefem korporacji, to jak by pan nazwał jego styl zarządzania?
- Nadwiślański styl menadżerski - jak się dziś mówi. Czyli styl autorytarny, pełna kontrola i zamordyzm.
Klucz do kariery w tej korporacji był jaki?
- Pochlebstwo. Absolutna bezkrytyczna akceptacja doktryny konserwatywnej, czyli następującego zestawu zainteresowań: antykoncepcja, aborcja, celibat.
Ale - przepraszam za dosadność - to jest zestaw zainteresowań z gatunku "dupa i okolice".
- No cóż, niestety tak. Zestaw kontrolny.
Kontrolny?
- Prosty test na lojalność wobec konserwatywnej doktryny koncentrujący się na "tych sprawach". W seminariach za Wojtyły zaczął obowiązywać ten sam model: bierny, mierny, ale wierny. Zaliczasz zestaw kontrolny - piątka. Plus zamordyzm, czyli śledzenie i donoszenie na siebie nawzajem. Monarchia absolutna, ale nie oświecona. I są efekty.
Bo papiestwo zawsze tak działało czy bo Wojtyła taki był?
- Wojtyła. Jako szef był twardy w kontrolowaniu własnego personelu i strasznie wrażliwy na jakąkolwiek krytykę. Nieprawdopodobnie pamiętliwy. Wymuszał posłuch, żeby utrzymać w kościele konserwatywną doktrynę. Jak tylko został papieżem w 1978 roku, to już po paru miesiącach mnóstwo energii skierował na ściganie Hansa Künga, który dla mojego pokolenia był gwiazdą otwartej teologii katolickiej....
...
A Jan Paweł II ilu swoich krytyków odstrzelił?
- O rany, tych głównych z wielkimi nazwiskami to było kilkudziesięciu, tylu jest na liście. A pomniejszych to już nie zliczę. Różne były formy odstrzeliwania, bo wycofanie missio canonica - czyli pozbawianie prawa nauczania - to jedno. Ale było też coś takiego jak efekt mrożący. Możemy przejść na polski grunt i sposób działania Ziobry, dość podobny. Czyli powstaje cały system awansu i metod dyscyplinowania, który promuje osoby spełniające kryterium pełnej lojalności. I to przyciąga ludzi obłudnych, niezbyt zdolnych, ale chcących za wszelką cenę robić kariery. Takich klakierów w teologii za Wojtyły pojawiła się cała chmara. I oni klaskali najgłośniej. .....
...
- Niech pan spojrzy na stukilkudziesięciu polskich biskupów. Proszę mi wskazać jakąś charyzmatyczną postać, która się wyróżnia w jakiejkolwiek dziedzinie. Czy któryś z nich powie coś ważnego, napisze coś interesującego? Cokolwiek? Tak zostali wytresowani. Mamy tu prosty efekt kilkudziesięciu lat kościoła kształtowanego przez Wojtyłę, Dziwisza, Kowalczyka, Glempa, Gulbinowicza, Głódzia. Mamy całą galerię postaci, których jedynym atutem była bezgraniczna wierność, oddanie i podziw dla Wojtyły. Plus obsesja na punkcie moralności dla innych.
Dla innych?
- Bo jakoś dziwnym trafem te wszystkie "tematy kontrolne", które są wciąż wybijane w homiliach Jędraszewskiego i innych czołowych intelektualistów polskiego kościoła, to są rzeczy, które ich nie dotyczą. Bezpiecznie odległe, bo związane z ciałem kobiety, z aborcją, z LGBT i tak dalej. Czyli nic z problemów ich życia: konsumeryzmu ludzi kościoła, życia ponad stan części kleru albo - no nie wiem - problem godności pracy w Polsce, który też jest niewygodnym tematem, bo dotyczy marnego opłacania i złego traktowania ludzi pracujących na samym dole korporacji o nazwie Kościół. Nie ma tych tematów, istnieją tematy bezpieczne, bo nas niedotyczące.
...
A jak krytykujesz Watykan, to znikasz?
- Nie od razu. Najpierw nie masz prawa kontaktować się z mediami, to zresztą sposób do dziś popularny w Polsce. Metoda Wojtyły.
Metoda?
- "Wojtyliański styl rządzenia" - tak się o tym mówiło. On naprawdę był mistrzem w uciszaniu niewygodnych i krytycznych głosów. Kościół w Polsce to skopiował. Istnieje typowy przykład tej metody zarządzania: oto mamy połowę lat 80., pojawia się tzw. oświadczenie kolońskie, które podpisało stu teologów i moralistów niemieckich, sprzeciwiali się polityce represyjnej, autorytarnej, pozbawiającej ludzi prawa nauczania, zamykającej dyskusję o antykoncepcji i kapłaństwie kobiet. Sygnatariusze byli szykanowani w ten sposób, że ktokolwiek machnął tam podpis, nie mógł objąć "funkcji przełożeńskich" w kościele. Żadnych.
....
Bo Wojtyła zostawił kościół skoncentrowany na "tych sprawach"?
- Absolutnie. Jak pada nazwisko jakiegoś hierarchy, który za Wojtyły zrobił karierę, to niech pan sprawdzi, jakie tematy on porusza. Pan mówi: "dupa i okolice". I ja się z tym niestety muszę zgodzić.
Ale to wynikało z seksualnej obsesji Wojtyły czy z czego?
- Nie sądzę, żeby miał taką obsesję. Raczej był to dobry wytrych do sprawdzania lojalności. Dobry, bo prosty jak budowa cepa: "cztery nogi dobre, dwie nogi złe". Skonstruowano prosty miernik konserwatyzmu: antykoncepcja, aborcja, celibat, z tym nie wolno dyskutować. I jeśli to akceptujesz, to jesteś swój. A jak nie - to dziękujemy, nie będziesz awansować. To jest bardzo sprytne, bo wymaga, żeby się nagiąć.
...
Nagiąć?
- Złamać. Daję panu słowo, że większość z awansowanych za Wojtyły teologów tak naprawdę nie wierzy, że antykoncepcja jest grzechem. Oni wiedzą, że to bzdura. Ale jeśli zmusisz kogoś do uwierzenia w dowolną bzdurę i on się nagnie, zgodzi się na to upokorzenie, no to znaczy, że jest w pełni lojalny. To naprawdę był genialny pomysł, żeby takim konserwatywnym zestawem ludzi kościoła testować i łamać.
.....
Wojtyła był dogmatykiem?
- On tępił ludzi, którzy chcieli używać intelektu w służbie wiary. Równo jak leci.
Prezes tępi pracowników, którzy są inteligentniejsi od niego?
- I co mam panu odpowiedzieć? Że tak, że owszem? Że awansowani byli idioci albo ci, którzy potrafili się sprytnie nagiąć? No więc dobrze, tak, za Wojtyły kariery robili najczęściej ludzie mierni. I dlatego mamy ruiny. Kościół po 27 latach Wojtyły to zgliszcza....
...
A jeśli będzie ciąg dalszy? Jeśli pojawią się inne przypadki, które pokażą, że Wojtyła wiedział, tuszował, czy on wtedy będzie ściągany z ołtarzy?
- Nie sądzę. Raczej zostanie wygumkowany.
Post edytowany 2 razy
Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
Żabodukt Postów: 43008
kumak
Żabodukt, postów: 43008
Środa, 25 listopada 2020 17:30:10
-3
0 -3
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Skandal we wsi na Podkarpaciu. Ksiądz przez 17 lat wykorzystywał seksualnie dzieci
https://natemat.pl/amp/239941,kim-jest-stanislaw-... sprawie molestowania chłopców przez księdza Stanisława zrobiło się głośno 13 kwietnia. Na lekcji religii 15-letni chłopak wyznał, że dzień wcześniej proboszcz dotykał go w miejsca intymne. Do zajścia miało dojść w zakrystii kościoła pw. Matki Boski Częstochowskiej w Lipie. Po usłyszeniu historii chłopca, młody wikary natychmiast zawiadomił dyrektor szkoły, która z kolei powiadomiła kurię oraz organa ścigania. Proboszcza jednak wtedy już nie było w Lipie. Miał wyjechać na urlop. Wielu mieszkańców w tamtym czasie nie wierzyło w słowa ministranta.rokuratura po zeznaniach chłopaka zaczęła zbierać zeznania również innych ministrantów z pracy księdza w kościele w latach 2001-2018. Po pierwszych przesłuchaniach postawiono księdzu cztery zarzuty. Gdy w końcu się odnalazł, Stanisław M. został zatrzymany i przesłuchany. Początkowo mężczyzna nie przyznawał się do winy, ale po spędzeniu dwóch tygodni w areszcie zmienił zeznania. Przyznał się do molestowania czterech chłopców. Śledczy nie wykluczają kolejnych zarzutów.

Sąd zdecydował o tymczasowym areszcie dla księdza. Duchowny trafił za kratki na trzy miesiące. Grozić mu może do 12 lat więzienia.

Gwałt na dziewczynce
Skandalicznych praktyk w polskim Kościele ujawnianych jest ostatnio sporo. Sąd Okręgowy w Białymstoku skazał w środę podlaskiego księdza na 5 lat pozbawienia wolności za trzykrotne zgwałcenie w 2017 roku 14-letniej dziewczynki, która była jego uczennicą. Jak ustaliła prokuratura, duchowny podstępem zwabiał małoletnią do budynku plebanii, gdzie wykorzystywał ją seksualnie. Jakiś czas temu pisaliśmy również o zarzutach dla szpitalnego kapelana z Piły, który miał molestować 17-letnią pacjentkę.
Żabodukt Postów: 43008
kumak
Żabodukt, postów: 43008
Piątek, 27 listopada 2020 05:26:45
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Na Janie Pawle II ciąży nie tylko sprawa kardynała McCarricka. Papież systemowo lekceważył problem pedofilii w Kościele. W 1983 r. uchwalił kodeks prawa kanonicznego, który wyłączył czyny pedofilne z rzędu najcięższych przestępstw przeciw wierze katolickiej https://oko.press/jan-pawel-ii-pedofilia-kodeks/...
Żabodukt Postów: 43008
kumak
Żabodukt, postów: 43008
Piątek, 27 listopada 2020 06:18:47
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Jacek Nikodem KRZYŻ UKRADZIONY Z GROBU…
Do kamiennej płyty grobu moich dziadków na wrocławskim cmentarzu był przymocowany krzyż z brązu. Nieduży, prosty, bez ozdób. Ważył może ze 2 kg. Więc jego wartość nie przekraczała pewnie 200 zł. A w skupie złomu najwyżej 50 zł. Pewnej pięknej nocy ktoś pofatygował się na cmentarz z brzeszczotem do metalu, przeciął śruby 12 mm mocujące krzyż do płyty i tyle widziałem ten krzyż. Można sobie tylko wyobrazić hałas, jaki w nocy, na pustym cmentarzu, towarzyszył przecinaniu tych śrub. W ciemno stawiam, że złodziejem nie był żaden Niemiec, Żyd, Ukrainiec, Rumun, Cygan, LGBT, liberał, ani grupa feministek lub „lewaków”. Nie był to również żaden, „roznoszący bakterie i inne choróbska”, muzułmański uchodźca. Bo oni się po naszych cmentarzach nie włóczą. Nie był to również żaden satanista, który nie mógł znieść widoku krzyża na grobie. Bo on by w jego miejscu wymalował pentagram lub "666". Czyli nie był to nikt z tradycyjnych już wrogów Polski, "polskości", "wartości chrześcijańskich" i "wielowiekowej tradycji katolickiej", w rozumieniu polityków prawicy i ich wyborców. Był to jakiś jebany "Prawdziwy Polak". Niemal na pewno wierzący w Boga, przyjmujący księdza chodzącego po kolędzie, płaczący w trakcie śpiewania kolęd, oglądający "kurwizję", złorzeczący na Angelę Merkel i Unię oraz uważający się za dobrego człowieka. Nie jakiś menel, bo menele po nocach śpią, umęczeni chlaniem w dzień. Tylko ktoś, kto, odwiedzając grób swoich bliskich, przypadkiem przyuważył ten krzyż na grobie moich dziadków. No i pofatygował się w nocy na zamknięty cmentarz, żeby mieć na pół litra i zakąskę. Bo raczej nie o zakup podręczników dla jego dzieci mu chodziło.
Niby ta kradzież krzyża i profanacja grobu nie ma nic wspólnego z polskim kościołem katolickim. A już na pewno nie z polskim Episkopatem. Więc czemu, ilekroć jestem na grobie dziadków i widzę ślady po odciętych śrubach, stają mi przed oczami twarze biskupów Sławoja-Głodzia, Jędraszewskiego, Gądeckiego lub Michalika. Może powodem takich dziwnych moich skojarzeń jest to, że Jędraszewski, Nycz lub Gądecki też mają w d. znak krzyża? Oni też tysiące razy sprofanowali ten znak. Też pewnie odpiłowaliby krzyż, gdyby mieli z tego mieć jakąś korzyść. Ale na razie dla nich krzyż jest bezcenny. Nie jako symbol, tylko jako źródło doraźnych korzyści z tym znakiem związanych. Władzy, bezkarności i bogactwa. Trudno bowiem nawet zakładać, że chodzi im o dobro instytucji kościoła w przyszłości. Bo to oni teraz kopią temu kościołowi grób i doskonale sobie z tego zdają sprawę. Jest to swoisty paradoks, że kościół, bez większego uszczerbku, przetrwał 40 lat rządów pozornie wrogiej mu komuny. A dziś jest niszczony przez swoich własnych, najważniejszych hierarchów. Nie jest to jednak dla mnie powód do zmartwień. Gdyby to zależało tylko ode mnie, w Polsce byłoby ok. 20 kościołów. Po jednej w każdym z miast wojewódzkich.
Wydawało się, że burza, jaka rozpętała się po projekcji dwóch filmów braci Sekielskich, to apogeum afery pedofilskiej w polskim kościele. Nic bardziej mylącego. Afera, nie tylko pedofilska, ale także obyczajowa, chyba dopiero się zaczyna. I to wcale nie za sprawą tej żenującej "komisji", powołanej przez PIS pod patronatem Episkopatu. Której skład gwarantuje tylko jedno. Że ta komisja nigdy niczego nie ujawni i nie wyjaśni, niczego nie udowodni, a jeśli będzie mieć okazję jakieś dowody winy księży katolickich zniszczyć, to na pewno je zniszczy. Będzie działać w podobny sposób i z podobnym skutkiem, jak analogiczna komisja w Irlandii. Która też miała ujawniać i wyjaśniać, a zajmowała się głównie pozorowaniem prac, a nawet tuszowaniem przestępstw kleru. I w efekcie „zatopiła” cały irlandzki kościół katolicki oraz przyczyniła się do upadku rządu…
Koszmar polskich biskupów ma dziś zupełnie inny wymiar, niż jeszcze 1,5 roku temu, po emisji „Tylko nie mów nikomu”. Pojawiły się dla kościoła katolickiego w Polsce nowe, śmiertelne zagrożenia. Nie one są tematem tego postu, więc tylko króciutko o dwóch z nich. Fatalne dla wizerunku Episkopatu wydaje się być to, że mamy do czynienia z nagłośnieniem kolejnych kompromitujących ich afer, ale to ich ujawnienie nie jest żadną zasługą Episkopatu! Nie jest to dowód na samooczyszczanie się kleru. Przeciwnie, jest to świadectwo ukrywania nadal przez polski kościół strasznych, obciążających go faktów. I to przez dziesięciolecia! Afera z ks. kardynałem Gulbinowiczem jest na to najlepszym dowodem. Zupełnie inny byłby odbiór społeczny rewelacji o pedofilskich skłonnościach Gulbinowicza i molestowaniu przez niego ministrantów, gdyby Episkopat już kilka lat temu, sam z siebie, nagłośnił całą sprawę. Ale Episkopat wolał chować głowę w piasku. A przecież pierwsze informacje o zboczeniach Gulbinowicza pochodziły z 60. lat XX w.! Przez ponad pół wieku były starannie skrywane i tuszowane. Setki ludzi wiedziały o tym, że lubi on młodziutkich chłopców. Setki księży skorzystały na tej jego „słabostce”. Gdy któryś z nich chciał awansować w hierarchii kościelnej, a ten awans był uzależniony od decyzji Gulbinowicza, to po prostu podsyłał mu swojego ministranta lub seminarzystę, najlepiej w wieku 14-17 lat… Funkcjonował więc w obrębie kościoła, aprobowany przez „górę”, cały system prostytucji nieletnich. A to już się w głowie nie mieści…
60 lat… Kto dziś uwierzy, że hierarchowie w rodzaju Jędraszewskiego, Hosera, Michalika lub Gądeckiego nic o tym nie wiedzieli? Wiedzieli o tym wszyscy członkowie polskiego episkopatu! Żaden z nich nie kiwnął palcem. Wielu z nich pewnie dlatego, że sami gustowali w młodziutkich ministrantach. A pozostałych obowiązywała zmowa milczenia. I to by trwało w nieskończoność, gdyby nie cios, który zadał… Watykan. Teczka z dowodami przestępstw starego zboczeńca musiała trafić z archiwów Episkopatu aż do współpracowników papieża Franciszka, by cała afera ujrzała światło dzienne. Polscy biskupi sami siebie zaszachowali. Jaką wiarygodność mają teraz tacy moralni degeneraci jak Jędraszewski i Gądecki, którzy grzmieli o „zarazie LGBT”, a chwilę później czule obściskiwali się z prawdziwą zarazą o nazwie „Gulbinowicz”?
I jeszcze jedno odnośnie Gulbinowicza. Stanisław Huskowski powiedział o nim ostatnio: „to bohater, choć ze skazą, który być może w pewnym momencie się pogubił i możliwe, że dokonał czynów karygodnych. Uważam jednak, że ten kubeł pomyj, który się teraz na niego wylewa, jest niedopuszczalny”. Nie masz racji, Staszku. Zawsze Cię lubiłem i ceniłem, ale tym razem pieprzysz androny… Wspomnienia z czasów stanu wojennego przesłaniają Ci rzeczywisty obraz kardynała. To nie żaden „bohater, choć ze skazą”! Tylko wielka, haniebna skaza, która przez jakiś czas dokonywała czynów bohaterskich… Zresztą z tym bohaterstwem Gulbinowicza też nie przesadzajmy, bo nie był on ani przez moment tak zagrożony represjami ze strony komuny, jak ukrywający się działacze podziemnej „S”. Chroniły go purpurowe szaty… Po zamordowaniu księdza Popiełuszki junta bardzo uważała, aby już nikomu ze znanych przedstawicieli kleru nie stała się żadna krzywda. A co dopiero komuś takiemu, jak Gulbinowicz. Hierarcha z bastionu opozycji, jakim był Wrocław. Teraz zresztą też, choć Watykan ukarał go bardzo surowo, to i tak go oszczędził. Prawdopodobnie ze względu na podeszły wiek i właśnie pozycję, jaka niegdyś zajmował w polskim kościele.
Drugim, znacznie poważniejszym zagrożeniem, jest ta menda Dziwisz. A przede wszystkim, związany także z jego osobą, krach mitu o nieskazitelnym, boskim JPII. Nie będę się tu zajmować wielbicielem wadowickich „kremówek”. Powiem tylko jedno. Polski Episkopat popełnił kardynalny (kardynalski?) błąd budując cały wizerunek współczesnego polskiego kościoła na osobie JPII. Na jego autorytecie, podziwie dla niego i uwielbieniu, jakim darzyły go miliony Polaków, tyle że 15-20 lat temu! Dziś na obrazie JPII pojawia się coraz więcej już nie tylko rys, ale głębokich pęknięć. Cały jego wizerunek trzeszczy w szwach, a opinia o jego osobie i pontyfikacie pogarsza się z miesiąca na miesiąc. W miarę, jak otoczenie obecnego papieża ujawnia coraz to nowe afery z dawnych czasów. O większości których JPII musiał wiedzieć. I przymykał na to oko. Z pewnością robił to z myślą o „dobrym imieniu kościoła” (jest w ogóle coś takiego?!), tyle że, jak na tak wybitną postać, wykazał się wyjątkową krótkowzrocznością i naiwnością. Nie próbował nawet rozbroić pola minowego. Przysypał tylko miny warstwą piasku i myślał, że to wystarczy. Dziś już wiadomo, że te miny wybuchają jedna po drugiej. A każdy wybuch to cios w fundamenty polskiego kościoła który, jak żaden inny na świecie, utożsamiany jest całkowicie właśnie z mitem JPII.
A tym, który budował fałszywy obraz JPII i jego mit oraz pomagał mu w ukrywaniu afer pedofilskich, był właśnie Dziwisz. Jego ryj kojarzy mi się z tłustym, lubieżnym, zaślinionym zboczeńcem oglądającym dziecięcą pornografię. Czuję coś gorszego, niż odrazę i nienawiść. Jeśli zaś weźmie się po uwagę jego obłudę, hipokryzję i zakłamanie, to śmiało mógłby zostać honorowym prezesem PIS. Przez dziesięciolecia chodził w glorii jednego z najbardziej wpływowych polskich hierarchów kościelnych, najbliższego współpracownika JPII, jego powiernika, doradcy i przyjaciela. A teraz próbuje nam wmawiać, że był tylko wiejskim plebanem. Nic nie wiedział, nic nie słyszał, nikogo nie podejrzewał, nikt się z nim w żadnych sprawach nie konsultował. I to do tego wiejskiego plebana amerykański kardynał-pedofil McCarrick pisał list z prośbą o wstawiennictwo u JPII?! Pod wpływem jakiegoś wiejskiego plebana papież zmienił decyzję w sprawie jednego z najważniejszych kościelnych hierarchów w USA? Dziwisz to nie jest jakaś tam kanalia. Dziwisz to jest cały katalog zbrodni, nie tylko pedofilskich. Już kiedyś napisałem, że ja stawiam znak równości pomiędzy winą pedofila i winą obrońcy pedofila. Bo pedofil ma na swoje usprawiedliwienie przynajmniej to, że jest jednak chory umysłowo. Gdyż nikt zdrowy psychicznie nie krzywdzi małych dzieci. A obrońca pedofila nie ma na swoje usprawiedliwienie nic. Dziwisz, stojący już na szczęście nad grobem, przyjął zasadę zaprzeczania wszystkiemu. Nawet faktom oczywistym. Doprowadza tym do furii już także wielkich przyjaciół kościoła w Polsce. To chyba Terlikowski powiedział niedawno szyderczo, że gdyby Dziwisza zapytać dziś o JPII, to zrobi zdziwioną minę, wzruszy ramionami i powie „JPII? Nie znam… Nigdy nawet o kimś takim nie słyszałem!”.
I na koniec jeszcze kilka zdań. Episkopat, przez czysty przypadek, miał i ma nadal niepowtarzalna okazję, aby choć spróbować poprawić swój wizerunek w oczach wiernych. Tę okazję dał mu Covid19. Wystarczyło, by biskupi zdjęli z głów te swoje pierd…, śmieszne torebki po cukrze i wyszli do ludzi potrzebujących wsparcia, słów otuchy i pocieszenia. Żeby odwiedzili DPS-y, domy starców, szpitale… Bo najciężej chorują i najczęściej umierają ludzie w podeszłym wieku. Czyli najwierniejsi wierni. Jędraszewski i Gądecki mogli dać im przykład w chwili ciężkiej próby. Udowodnić, że są rzeczywiście „dusz pasterzami”, a nie gnidami i pasożytami. Nie skorzystali z okazji. Obwarowali się w swoich kuriach i rezydencjach. A w dodatku, zamiast wziąć się naprawdę za zrobienie rachunku sumienia i naprawę krzywd wyrządzonych przez funkcjonariuszy kościoła, woleli na sierpniowej Konferencji Episkopatu zajmować się problemem tworzenia poradni dla osób… LGBT! Starzy geje, ukrywający swój homoseksualizm, chcą „leczyć” z homoseksualizmu gejów, którzy otwarcie przyznają, że są gejami…
Dziękuję za uwagę.
I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da...
Jacek Nikodem vel Jacek Awarski
Post edytowany
Żabodukt Postów: 43008
kumak
Żabodukt, postów: 43008
Piątek, 27 listopada 2020 10:59:19
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Pan Bartoś to były zakonnik, dobrze wie o czym mówi.
Post edytowany
Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
gdzieś indziej Postów: 3188
michal1965
gdzieś indziej, postów: 3188
Piątek, 27 listopada 2020 13:52:14
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Pewną karierę robią ostatnio, przypomniane przez amerykańskiego katolickiego blogera Michaela Vorisa, pochodzące z lat 50 zeznania Belli Dodd. Ta nawrócona na katolicyzm amerykańska komunistka zeznała przez Komisją Do Badania Działalności Antyamerykańskiej, jakoby w latach jej działalności w KP USA na skalę masową kierowano do seminariów duchownych komunistycznych agentów, aby po latach stali się oni biskupami i kardynałami. Ona sama, osobiście (!), miała podobno skierować do seminariów około 1200 takich agentów.
gdzieś indziej Postów: 3188
michal1965
gdzieś indziej, postów: 3188
Piątek, 27 listopada 2020 13:52:46
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Drugie życie tych rewelacji związane jest, oczywiście, z kryzysem pedofilsko-homoseksualnym w Kościele. Voris podkreśla, że – przyjmując zeznania Dodd za prawdziwe – to właśnie ci agenci z lat 30 i 40, których szczyt kariery przypadł na lata 60 i 70, odpowiadaliby za rekrutację do seminariów homoseksualistów, którzy z kolei stali się następnie „bohaterami” skandali, związanych z molestowaniem nieletnich. Zresztą, według Vorisa, również wśród tych agentów – komunistów miałoby być wielu homoseksualistów. Stąd już niedaleko do, ponętnej dla wielu uszu, wizji, w myśl której skandal pedofilski był niemal (albo i dosłownie) świadomą antykościelną prowokacją, celową działalnością demonicznej agentury.
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/415162-masowa-ko...

Zaloguj się aby uczestniczyć w dyskusji oraz uzyskać dostęp do większej ilości wątków na tym forum.

Aktualności

OK