Pałek mieli użyć ci z wydziału drugiego, wiernego dobrozmianowemu szefowi. W światku antyterrorystów zawrzało
- Jest spory wkur..., na to co się stało. Najczęściej pada słowo "hańba" - mówi nam informator powiązany z Biurem Operacji Antyterrorystycznych, w którym tli się "wojna domowa". To funkcjonariusze tej wyspecjalizowanej jednostki mieli w środę użyć po cywilnemu pałek teleskopowych przeciw demonstrantom.
https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26529279,p...
Temperaturę wewnątrz BOA podnosi fakt, że od kilku lat tli się w nim "wojna domowa", mająca wątek polityczny. Wielu "szturmanów" jest wrogich obecnemu dowódcy, inspektorowi Dariuszowi Ziębie, który pojawił się wraz z "dobrą zmianą". - Uważają go za niekompetentnego. Po prostu kiepskiego operatora, ale za to bardzo uległego wobec przełożonych i bardzo dbającego o ich akceptację. Nie bez powodu ma ksywę "kelner" i nie cieszy się szacunkiem wielu podwładnych - opisuje nasz rozmówca.
Szerszym echem odbiło się wydarzenie, kiedy w 2019 roku, podczas kampanii do europarlamentu, grupa funkcjonariuszy BOA posłużyła jako statyści w spocie wyborczym posła PiS Marka Opioły. Razem z policyjnym śmigłowcem Black Hawk. Tak się składa, że Opioła od 2015 roku był szefem sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, a wcześniej wiele lat jej wiceprzewodniczącym. Dodatkowo tak się składa, że Zięba i Opioła dobrze się znają, i to jeszcze z czasów sprzed objęcia władzy przez PiS.
Warto jednak postawić pytanie, czy charakter tej demonstracji uzasadniał użycie takich sił? Przecież te protesty były dotychczas pokojowe, a incydenty nieliczne. Tym bardziej że wśród ich uczestników, jest autentyczna obawa przed atakami bojówek narodowców. W takiej atmosferze łatwo o pomyłkę, bo funkcjonariusze BOA po cywilnemu mogli zostać wzięci za bojówkarzy, zwłaszcza zanim założyli opaski identyfikujące ich jako policjantów. Użycie ich do tej akcji było więc ryzykownym pomysłem - uważa Piekarski.