Dlaczego policja to znów milicja
To dość skomplikowany proces, który trwa od mniej więcej 4 lat, a który uległ gwałtownemu przyspieszeniu w czasie trwającej ciągle pandemii. Należy więc być pełnym podziwu dla wszystkich tych generałów i oficerów z mentalnością milicjantów z PRLowskich dowcipów, że tak sprawnie dokonują przemian. Milicja znów staje się zbrojnym ramieniem ludowej władzy.
Kiedy nastała nam cała ta epidemia i wprowadzono kuriozalne czasami zasady obrony przed nią, zadaniem policji było dbać o bezpieczeństwo, w sensie pilnować, upominać i tłumaczyć, a dopiero w ostateczności karać mandatami. Wyszło jednak kompletnie na odwrót.
Działania policji skoncentrowały się bowiem na zastraszaniu oraz permanentnym, kompletnie niepotrzebnym używaniu siły. Więc pierwszy, podstawowy i oczywisty wniosek jest taki, że niektórym w tej policji stan epidemii pomylił się ze stanem wojennym.
Mamy przeto, do czynienia z policyjnym terrorem, i nic dziwnego w tym, że policja zaczęła być wręcz z dnia na dzień postrzegana jako wróg publiczny numer jeden. Stała się instytucją czyniącą z opresyjnego działania cnotę, nie powinno więc dziwić, że zaczęto porównywać ją do milicji obywatelskiej, poprzedniczki z PRL. Co gorsze, nazwa „milicja” w zasadzie już się chyba przyjęła i nie wiem, czy dla policji jest to jakiś powód do chluby. No, ale koledzy i koleżanki, wzmożonym wysiłkiem i w krótkim czasie sami na to sobie zapracowaliście. Przejebaliście z kretesem wszystko co tylko można było przejebać, cały ten i tak bardzo kruchy i wątły bagaż zaufania. Jesteście dziś trochę niczym granatowa policja w czasie okupacji.
https://tabloidonline.blog/2020/05/04/dlaczego-policja-to...