Jerzy Z Galicji
Kolonizacja, polonizacja i akcja burzenia cerkwi (II RP)
Ukraińcy podkreślają, że w latach 1918–1939 na ziemiach Galicji i Wołynia (które uważali za swoje rdzenne terytoria, obiecane im w procesach międzynarodowych jako autonomia) prowadzona była agresywna polityka asymilacyjna.
Osadnictwo wojskowe: Przekazywanie najlepszej ziemi na Wołyniu polskim osadnikom wojskowym (kolonistom) budziło ogromny opór ukraińskich chłopów.
Pacyfikacja Małopolski Wschodniej (1930): Użycie wojska i policji przez władze II RP do stłumienia ukraińskich dążeń narodowych wiązało się z brutalnością, niszczeniem mienia, zamykaniem ukraińskich instytucji (Proswita) i szkół. Dla wielu młodych Ukraińców był to moment ostatecznego upadku wiary w demokrację i impulsem do radykalizmu.
Niszczenie cerkwi: Szczególnie na Chełmszczyźnie i Podlasiu (1938 r.) władze polskie zburzyły ponad 100 cerkwi prawosławnych lub przekształciły je w kościoły katolickie, co Ukraińcy odebrali jako bezpośredni atak na ich tożsamość duchową i narodową. Dochodziło do ograniczania języka ukraińskiego w urzędach i szkołach.
2. Teza o "wojnie domowej" i symetrii win
Wielu ukraińskich historyków (np. Wołodymyr Wiatrowycz) odrzuca termin "ludobójstwo" na rzecz określenia "druga wojna polsko-ukraińska" lub symetrycznego konfliktu zbrojnego. Argumentują oni, że:
Wołyń w 1943 roku znajdował się pod okupacją niemiecką, a struktury polskiego podziemia (Armia Krajowa) dążyły do przywrócenia przedwojennych granic Polski (czyli zatrzymania Wołynia i Galicji w granicach RP), na co Ukraińcy nie mogli się zgodzić.
Akcje UPA były postrzegane przez jej dowódców jako "oczyszczanie zaplecza frontu" przed nieuchronnym starciem z ZSRR i próbą uniemożliwienia Polakom powtórzenia scenariusza z 1918 roku.
Podnosi się kwestię krwawych polskich akcji odwetowych (np. Sahryń, Pawłokoma, Wierzchowiny), w których oddziały AK, BCh czy samoobrony również mordowały ukraińską ludność cywilną, w tym kobiety i dzieci. W ukraińskiej pamięci te wydarzenia zajmują analogiczne miejsce jak Wołyń w polskiej.
3. Spór o liczby i krytyka polskich źródeł (Siemaszkowie)
W ukraińskiej dyskusji historycznej często pojawia się zarzut, że polska strona zawyża liczbę ofiar rzezi wołyńskiej, a zaniża liczbę zabitych Ukraińców.
Prace badawcze Władysława i Ewy Siemaszków (monumentalne dzieło o Wołyniu) bywają przez ukraińskich krytyków oskarżane o jednostronność, opieranie się wyłącznie na relacjach polskich świadków (które pod wpływem traumy mogły być nieprecyzyjne) oraz o wliczanie do ofiar terroru UPA osób, które zginęły z rąk Niemców, sowietów czy zwykłych bandytów.
4. Powojenne traumy i Akcja "Wisła"
Dla Ukraińców symbolem ich tragedii narodowej z rąk Polaków (choć pod rządami komunistycznymi) stała się Akcja "Wisła" z 1947 roku oraz wcześniejsze przesiedlenia do ZSRR. Ponad 140 tysięcy Ukraińców i Łemków zostało brutalnie, pod przymusem, wysiedlonych ze swoich ojczystych ziem (Bieszczady, Beskid Niski, Chełmszczyzna) i rozproszonych na ziemiach zachodnich i północnych Polski. Wspominasz też o dokumentach z marca 1949 roku – dla strony ukraińskiej represje komunistyczne, obóz w Jaworznie (gdzie więziono i torturowano podejrzanych o współpracę z UPA) to dowód na systemowe niszczenie ich społeczności przez aparat państwa polskiego.
Dlaczego Stepan Bandera jest na Ukrainie bohaterem?
Warto zrozumieć ten fenomen, który najbardziej rani Polaków. Dla współczesnego Ukraińca (szczególnie w obliczu trwającej od 2014 i 2022 roku agresji Rosji) Stepan Bandera nie jest symbolem mordercy z Wołynia.
Więzień nazistów: Bandera spędził większość wojny (w tym cały okres rzezi wołyńskiej w 1943 r.) w niemieckim obozie koncentracyjnym Sachsenhausen za to, że w 1941 roku ogłosił we Lwowie niepodległość Ukrainy wbrew woli Hitlera. Ukraińcy widzą w nim niezłomnego więźnia politycznego dwóch totalitaryzmów.
Symbol antyrosyjskiego oporu: OUN i UPA po 1945 roku prowadziły beznadziejną, partyzancką walkę z sowieckim NKWD aż do lat 50. Zginęły wtedy tysiące partyzantów, a setki tysięcy Ukraińców wywieziono na Syberię. W dzisiejszej Ukrainie UPA to przede wszystkim ci, którzy walczyli z Moskwą o wolność.
Istota konfliktu pamięci w 2026 roku
Problem polega na tym, że obie strony mają swoją pamięć selektywną:
Polacy pamiętają potworne okrucieństwo czystek etnicznych na Wołyniu i w Galicji, zaplanowanych przez OUN-B, i nie potrafią zaakceptować faktu, że organizacja odpowiedzialna za śmierć ich przodków jest dziś na Ukrainie gloryfikowana, a ofiary nie mają prawa do ekshumacji i godnego pochówku.
Ukraińcy patrzą na UPA przez pryzmat heroicznej walki z Sowietami i Niemcami o własne państwo, a polskie żądania historyczne (zwłaszcza w czasie, gdy Ukraina walczy o przetrwanie z Rosją) odbierają często jako próbę odebrania im narodowych bohaterów i powrót do roli "ofiar polskiego pana".
Decyzje o nadawaniu imion jednostek wojskowych czy stawianiu pomników wynikają na Ukrainie z potrzeby budowania mitu obronnego przeciwko Rosji. Jednak dla Polaków jest to głęboka rana, ponieważ te same symbole jednoznacznie kojarzą się z tragedią ich rodzin. Bez wzajemnego wysłuchania tych racji – bez zrozumienia polskiego bólu z powodu Wołynia i ukraińskiego bólu z powodu pacyfikacji, polonizacji i Akcji "Wisła" – ten konflikt pamięci będzie niezwykle trudny do rozwiązania.