"Dlaczego Jarosław Kaczyński nie może się dziś odciąć od afery w Funduszu Sprawiedliwości?
Dlatego warto na taśmy Mraza i aferę sędziego Szmydta patrzeć łącznie. Pokazuje nam to bowiem obraz patologii, którą chciała zbudować Zjednoczona Prawica: organy ścigania i wymiar sprawiedliwości całkowicie posłuszne władzy, ślepe na sposób, w jaki ta władza wypompowywała publiczne pieniądze.
To model dobrze znany ze Wschodu, ale nie ma wiele wspólnego z transparentnością państwa i zasadami, na których oparta jest cywilizacja Zachodu. Jarosław Kaczyński, mówiąc w weekend, że praworządność się dopiero teraz skończyła, a wcześniej było idealnie, dowodzi, że wszystko rozumie na opak. Dla niego praworządność to system, który budował z Ziobrą i jego ekipą. A domaganie się przez dużą część środowisk prawniczych i Unię Europejską niezależności sądownictwa uważali za zamach na demokrację.
Dlatego Kaczyński nie może się dziś odciąć od Ziobry. To on był patronem systemu, w którym karierę robił sędzia Szmydt, w którym wiceminister sprawiedliwości konsultował umorzenie kłopotliwych śledztw, w którym setki milionów zamiast do ofiar przestępstw szły do organizacji, do których nigdy nie powinny trafić. "
https://www.rp.pl/opinie-polityczno-spoleczne/ar...