-2°C

76
Powietrze
Zła jakość powietrza!
Samochód zostaw w domu, tramwaje i autobusy też są spoko!

PM1: 36.62
PM25: 57.71 (230,83%)
PM10: 88.46 (176,91%)
Temperatura: -1.50°C
Ciśnienie: 1029.76 hPa
Wilgotność: 85.64%

Dane z 23.03.2019 05:30, airly.pl


facebook

Forum

1 9 4 6 6

392 postów
Mińsk Mazowiecki Postów: 24133
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 24133
Wtorek, 12 marca 2019 21:44:12
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Tęczowa Platforma

https://tygodnik.dorzeczy.pl/96467/teczowa-platforma.html
Mińsk Mazowiecki Postów: 24133
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 24133
Środa, 13 marca 2019 20:38:48
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Wiarę i katolików można obrażać, gejów( pedałów) nie

Wiarę i katolików można obrażać, gejów( pedałów) nie

W Polska w niektórych sferach przypomina Sowietów z czasów stalinizmu. Weźmy taki zespół „Tulia”, który nagrał clip z piosenką na festiwal w Izraelu. W wersji polskiej pojawia się krzyż a w wersji angielskiej krzyż został wygumkowany, podobnie jak Jeżow w latach 30-tych został wygumkowany z otoczenia Stalina.

Rozgrzani sędziowie , którzy tak chętnie karzą za obrażenie pedała , uniewinnili piewce stanu wojennego Jerzego Urbana, któremu Sąd Rejonowy zasądził 120 tys. zł za obrażanie uczuć religijnych, Sąd Okręgowy przypuszczam w osobie sędziego lub sędzi przypuszczam chodzących na spędy z koszulką z napisem Konstytucja w jakimś sensie odpuścił Urbanowi.

Pamiętamy wielką aferę z tortem z wafelków ułożonych w kształt hakenkreutza , jakie to było oburzenie, natomiast obraz namalowany przez jakąś pseudo pacykarkę miał w swoim wyrazie dwa w jednym.

Obraz ten swoją wymową zarówno obraził katolików jak i gloryfikował faszyzm. Obok niego stoi a jakże postać z .N pan Mieszkowski.

Pedały i lesby wyciągają brudne łapska po nasze dzieci czego przykładem jest W-wa . Wielkie oburzenie wśród katolików rodziców tych dzieci, ci pedofile tłumaczą brakiem tolerancji.

Świat stanął na głowie, wszelkiego rodzaju zboczeńcy rozpychają się łokciami, ale my rodzice nie możemy dopuścić na deprawacje naszych dzieci.



https://www.tvp.info/41702817/z-krzyza-zrobiono-swastyke-posel-nowoczesnej-na-wystawie-sztuki-nowoczesnej (link is external)

https://wiadomosci.wp.pl/obrazal-gejow-wyprosili-go-z-pociagu-pkp-intercity-6358567997036673a (link is external)

https://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/593352,jerzy-urban-obraza-uczuc-religijnych-tygodnik-nie-jezus-karykatura-proces.html (link is external)


Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/andy51/wiare-i-katolikow-mozna-obrazac-gejow-pedalow-nie

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :).
Mińsk Mazowiecki Postów: 24133
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 24133
Środa, 13 marca 2019 20:40:54
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Rzeż w Palikrowach 12 marca 1944 przez UPA na Polakach

Dzisiaj mija 75 rocznica zbrodni ludobójstwa na Polskich obywatelach, przez Ukraińskich bandytów z SS Galizien, UPA i SKW, w miejscowości Palikrowy.

Zbrodnia w Palikrowach – zbrodnia dokonana 12 marca 1944 w Palikrowach przez 4 Pułk Policji SS utworzony z ukraińskich ochotników do 14 Dywizji Grenadierów SS (Galizien) oraz miejscowe bojówki UPA i SKW. 365 Polaków zostało rozstrzelanych.W 1944 Palikrowy liczyły 1884 mieszkańców (360 zagród). 70% ludności stanowili Polacy, we wsi znajdowało się także kilkanaście rodzin uciekinierów z rzezi wołyńskiej.12 marca w okolice Podkamienia przybył pododdział 4 pułku policyjnego SS wraz z bojówkami UPA i SKW. Część sił wzięła udział w szturmie na klasztor w Podkamieniu i wymordowaniu ukrywających się tam osób (w tym części mieszkańców Palikrów). Pozostała grupa napastników otoczyła Palikrowy. Po ostrzelaniu, wieś została zajęta przez Ukraińców. Na łące zebrano mieszkańców. Po oddzieleniu i wypuszczeniu Ukraińców, wszyscy Polacy zostali rozstrzelani z ciężkich karabinów maszynowych. Ocalało zaledwie kilka rannych osób.

Po egzekucji polskie domy zostały spalone wraz z dobytkiem, którego część została wywieziona przez napastników. Odnalezieni w kryjówkach Polacy zostali zamordowani. Ustalono 265 nazwisk ofiar z łącznej liczby 365 zabitych.

Jeżeli nie my Polscy patrioci, to pamięć o tych ohydnych zbrodniach banderowców z Ukrainy zaginie.

Współcześnie PiS wydaje miliardy dla potomków bandery, bo im tak nakazuje poprawność polityczna. I nie jest ważne, że banderowcy nie oddadzą tego długu, bo Ukraina to bankrut.

A co mamy w zamian od banderowców??? Mamy plucie na zamordowanych Polaków, mamy stawianie pomników banderowskim zbrodniarzom i katom narodu polskiego, mamy wylewanie pomyj na Polskę i Polaków i domaganie się, by Polska oddała ziemie od Lublina po Kraków dziczy banderowskiej.

Mamy ponadto burdy na polskich ulicach i promowanie banderyzmu w Polsce. A rząd pisowski siedzi i popuszcza w gacie ze strachu, zamiast robić porządek z banderowcami!!!

Jaki rząd, - takie prawa.

Cześć i chwała po wieczne czasy Polakom z kresów wschodnich.



"Jeśli my zapomnimy o was, to niech Bóg zapomni o nas"
(Adam Mickiewicz).


Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/jestem-jakim-jestem/rzez-w-palikrowach-12-marca-1944-przez-upa-na-polakach

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :).
Mińsk Mazowiecki Postów: 24133
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 24133
Piątek, 15 marca 2019 19:24:24
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Elity władzy przeciw Internetowi

Wszystkie elity władzy robią, co mogą, by zniszczyć wolność słowa w Internecie. Oto dwa przykłady z niedzieli 10 marca 2019. W portalu RMF24.pl mogliśmy przeczytać: "Wielotysięczny wiec w Moskwie przeciw izolacji internetu" .

"Co najmniej 10 tysięcy uczestników zgromadził w Moskwie wiec przeciwko przyjmowanym w parlamencie przepisom przewidującym możliwość izolowania rosyjskiego segmentu internetu od globalnej sieci. Wiec zorganizowała niezarejestrowana Partia Libertariańska. (...) Parlament Rosji rozważa obecnie projekt ustawy zakładający stworzenie środków, które zapewniłyby funkcjonowanie rosyjskiego segmentu internetu (Runetu) w warunkach odłączenia go od globalnych serwerów. 12 lutego projekt został przyjęty w pierwszym czytaniu. Zwolennicy ustawy argumentują, że chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa rosyjskiego internetu w sytuacji zagrożenia. Krytycy tych przepisów uważają, że celem jest stworzenie pewnego rodzaju "żelaznej kurtyny" w internecie.
Niedzielna demonstracja była najliczniejszą w Moskwie w ostatnich miesiącach. Protesty w obronie wolności internetu odbyły się w niedzielę również w innych miastach Rosji, m.in. w Petersburgu, Chabarowsku i Woroneżu.",

Jeden z komentarzy do tego tekstu brzmiał:

"Wredny Dziadzio
władza jak zwykle zakłamana .... oglądałem streaming na żywo .... na placu faktycznie było 10 tysięcy ... ale policja i rosgwardia zablokowała ulice i kolejne 20 tysięcy nie mogło dostać się na plac ... około tysiąca ludzi aresztowano bo "obrażali władzę Rosji" - nowe prawo reżimu Putina.".

Kilka dni wcześniej w portalu Niezalezna.pl mogliśmy przeczytać, że:

"Dziś rosyjskie media poinformowały o wniesieniu pod obrady Dumy projektu nowego prawa, które miałoby wprowadzić obowiązek moderacji treści w sieciach społecznościowych.". W Polityka.pl ukazał się w dniu 11 marca artykuł "Rosja ocenzuruje internet?" pióra Wiesława Romanowskiego . Według niego:

"Od ponad roku trwa w Rosji dyskusja nad projektami blokowania dostępu do sieci. Rosjanie skrzętnie korzystają z doświadczeń Chin, które mają ponoć najlepszą w świecie internetową cenzurę. Rosyjscy specjaliści pracują nad „suwerennym” internetem, do którego nikt inny nie będzie miał dostępu. Jak coś, to się odłączymy – mówią, i po kłopocie. O takim rozwiązaniu wspomniał podczas ostatniej konferencji prasowej prezydent Władimir Putin. Ale do wirtualnej „żelaznej kurtyny” droga daleka.
Na razie władze domagają się od Google i Facebooka usuwania adresów internetowych, które ich zdaniem nie powinny być używane przez Rosjan. Chodzi podobno o adresy organizacji terrorystycznych, treści amoralne, atakujące wiarę prawosławną, związane z grami hazardowymi, handlem ludźmi, narkobiznesem. W ubiegłym roku Google otrzymało od władz Rosji listę 120 tys. adresów, z których już ponad 70 proc. zablokowano.".

Sytuacja w Unii Europejskiej przypomina tę w Rosji. W tę samą niedzielę, 10 marca 2019, portal Wmeritum.pl opublikował tekst "Fala protestów w Niemczech! Ludzie wychodzą na ulicę przeciwko ACTA 2". Czytamy w nim:

"Niemcy znów wyszli na ulice. To sprzeciw wobec unijnej dyrektywy zwanej ACTA 2, której jednym z punktów jest artykuł 13. Zakłada on, że platformy społecznościowe będą zmuszone do filtrowania treści, które publikują ich użytkownicy. W założeniu ma to blokować naruszenia praw autorskich, w praktyce może doprowadzić do groźnej cenzury.
Wczoraj w kilku niemieckich miastach na ulice wyszli przeciwnicy ACTA 2. Protesty miały miejsce m.in. w Magdeburgu, Kolonii oraz Lipsku. (...) W tym miejscu warto przypomnieć, że wczorajsze protesty przeciwko ACTA 2 miały charakter spontaniczny. Oznacza to, iż ludzie organizowali je maksymalnie dzień-dwa dni przed. Wcześniej protesty na znacznie większą skalę odbywały się m.in. w Kolonii oraz Berlinie. Miało to miejsce pod koniec lutego i zaraz na początku marca. (...) Kolejne protesty 23 marca! ACTA 2 pójdzie pod głosowanie
Kulminacja protestów zapowiadana jest na 23 marca. Wówczas demonstracje odbędą się na terenie całej Europy, w tym również w Polsce. Wszystko ze względu na fakt, iż już kilka dni później odbędzie się ostateczne głosowanie ws. ACTA 2. Europosłowie zdecydują, czy filtrowanie internetu, które zakłada artykuł 13 groźnej dyrektywy, stanie się faktem. Jeżeli prawo zostanie przegłosowane, wówczas każdy post użytkownika np. Facebooka, będzie musiał zostać przeskanowany pod kątem ewentualnego naruszenia praw autorskich.
Serwisy społecznościowe będą zmuszone do wprowadzenia takiego rozwiązania, ponieważ dyrektywa nakłada na niego całkowitą odpowiedzialność za treści publikowane przez użytkowników. Aby uniknąć wysokich kar serwisy typu Facebook czy YouTube będą zmuszone do prewencyjnego usuwania wszelkich wrzutek internautów, które będą choćby w najmniejszym stopniu narażały portal na konsekwencje. Nietrudno więc wyobrazić sobie, że prawo, które w założeniu miało pomóc twórcom, w efekcie doprowadzić do prewencyjnej cenzury oraz ograniczenia wolności słowa.
Co ciekawe, o tym, że wolność słowa może zostać poważnie ograniczona, mówi niemiecki europoseł Axel Voss, który jest największym orędownikiem wprowadzenia ACTA 2." ..

Jak wiec widać - elity władzy wszędzie zachowują się tak samo. Boją się wolności w Internecie i za wszelką cenę starają się ją ograniczyć.


Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/elig/elity-wladzy-przeciw-internetowi

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :).
Mińsk Mazowiecki Postów: 24133
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 24133
Niedziela, 17 marca 2019 11:16:03
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
A. Żabierek: Działania bojowe 307 nocnego dywizjonu Lwowskich Puchaczy – kwiecień/maj 1943 roku

https://wprawo.pl/2019/03/11/a-zabierek-dzialania-bojowe-307-nocnego-dywizjonu-lwowskich-puchaczy-kwiecien-maj-1943-roku/
Mińsk Mazowiecki Postów: 24133
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 24133
Niedziela, 17 marca 2019 20:09:42
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Na Biedronia finansowanego przez Niemców zagłosują durnie albo zdrajcy

olski plebs ma kolejnego polityka, który będzie go należycie reprezentował. Oto Fragment wywiadu "Deutsche Welle" z Robertem Biedroniem, liderem finansowanej przez Niemców partii "Wiosna":



DW: Rozmawiamy w Berlinie. Jakich życzyłby Pan sobie stosunków polsko-niemieckich?

- Dobrosąsiedzkich! My jesteśmy partnerami. Powinniśmy traktować naszych przyjaciół po niemieckiej stronie tak jak najlepszego sąsiada na świecie. Dla nas Niemcy są najlepszym sąsiadem, nie ma alternatywy. W naszym interesie są dobre koleżeńskie stosunki z tym silnym graczem nie tylko w Europie, ale i na świecie. I to co się teraz dzieje w polityce polsko-niemieckiej jest kompletnie nierozsądne. Z Niemcami mamy do wyjaśnienia wiele spraw, choćby Nord Stream 2, ale Niemcy mogą być dla nas partnerem w rozwiązywaniu wielu problemów.

DW: Ale mamy z tym partnerem trudną historię. Czy Polska powinna domagać się od Niemiec reparacji za drugą wojnę światową?

- Oczywiście, że nie. To głupota. Czy Niemcy powinni zacząć domagać się oddania Słupska albo Wrocławia? Polacy chcą mieć w Niemczech dobrego sąsiada, chcą razem rozwiązywać problemy europejskie, chcą siedzieć razem przy wspólnym stole z Angelą Merkel i Emmanuelem Macronem, żeby załatwiać polskie problemy w Europie. Wywracanie stolika nie ma sensu. Niemcy poradzą sobie bez Polski, ale czy Polska poradzi sobie bez Niemców, kiedy Putin grasuje w Europie?

źródło:

https://www.dw.com/pl/robert-biedro (link is external)ń-jestem-europejskim-fundamentalistą/a-47941146



W tekście "Ziemie Zachodnie nie są rekompensatą" za II wojnę światową pisałem już:



Prof. Paweł Wieczorkiewicz mówił, że przyznanie Polsce Ziem Zachodnich było „gestem Stalina”, ale ten przecież musiał coś zrobić z wysiedlonymi z Kresów Polakami. Powróćmy do tematu relacji Polsko-niemieckich. Niemcy uznają je za dobre, jeśli sami narzucają Polakom ich tempo, jakość, a Polacy niczym słowiańskie półgłówki i frajerzy z amerykańskich filmów, mają pozycję klęczącą. Hańba. Co się stało z naszym niegdyś dumnym narodem!?

Do Wrocławia, najbardziej chamskiego – antypolskiego miasta w Polsce – w otoczeniu ochroniarzy ma czelność przyjeżdżać matka nazistów 88 –letnia Gudrun Burwitz, z domu Himmler...

Przedwojenną halę z 1913 roku nazywa się tam „Halą stulecia” na cześć bitwy pod Lipskiem w 1813 roku, gdzie zginął książę Józef Poniatowski. Hańba! Proszę zwrócić uwagę na mapy wyborcze – choć sam mam przodków z Kresów, to muszę przyznać, że tam, gdzie mieszkają Kresowiacy i ich potomkowie, zawsze wygrywają partie, które wstydzą się patriotyzmu.



„Niemieccy przyjaciele” we Wrocławiu maja się dobrze, ale to temat na inny tekst. Warto żeby Czytelnik się tym zainteresował.

Tymczasem Niemcy nie mają nam zamiaru oddać zrabowanych podczas II wojny światowej dzieł sztuki. W tym miejscu powróćmy do pogróżek bezczelnych potomków zbrodniarzy i złodziei:

- Wysuwanie przez Polskę roszczeń reparacyjnych grozi powrotem do dyskusji o polskich granicach - nie tylko zachodniej, lecz także wschodniej - napisał niemiecki historyk Gregor Schoellgen na łamach niedzielnego wydania "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ).



- Zwrot Niemcom byłych obszarów niemieckich na wschód od Odry i Nysy byłby do pomyślenia tylko wtedy, gdyby dawne polskie obszary na wschód od Bugu zostały zwrócone Polsce, a to było właśnie nie do pomyślenia.

Źródło: http://niezalezna.pl/202859-bezczelnosc-niemieckiego-historyka-quotroszc ... (link is external)

Ps. Na stronie „Miziaforum” użytkownik „Llubię” napisał: „jak się Niemcom marzą korekty granic, to proszę bardzo – niech się sami zgłoszą po te wschodnie do Litwy, czy Ukrainy , bo My ich nie chcemy , a te zachodnie są już Nasze”.


Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romuald-kalwa/na-biedronia-finansowanego-przez-niemcow-zaglosuja-durnie-albo-zdrajcy

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :).
Mińsk Mazowiecki Postów: 24133
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 24133
Środa, 20 marca 2019 13:58:43
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
afery, afery cd...

Fundacja Pro Civili

Fundacja Pro Civili powstała w połowie lat 90., z kapitałem założycielskim wynoszącym 300 000 złotych. Formalnie miała zajmować się wspieraniem oficerów Wojska Polskiego oraz innych osób, w tym także ich rodzin, które poniosły szkodę broniąc bezpieczeństwa i porządku prawnego III RP.

Jak podaje Wojciech Sumliński w książce „Niebezpieczne związki Bro­ni­sła­wa Komorowskiego” z dokumentów CBŚ, w których posiadanie wszedł autor wynikało, że głównymi założycielami Pro Civili byli Anton Wolfgang Kasco, poszukiwany listem gończym za malwersacje fi­nan­so­we w spółce Advantage, oraz Patryk Manfred Holletschek, twórca pierwszej w Polsce piramidy finansowej Global System, aresztowany przez policję w 1998 roku.

Patryk Holletschek był również zaangażowany w interesy z Olegiem Białym, oficjalnie będącym biznesmenem, pełnomocnikiem spółki Billa Poland. W rzeczywistości Oleg Biały był bezwzględnym gangsterem. Stał na czele grupy wywodzącej się z Grupy Wojsk Armii Sowieckiej stacjonujących w Le­g­ni­cy oraz członków ukraińskich grup przestępczych, zajmujących się za­ma­cha­mi bombowymi i zabójstwami na zlecenie. Grupa ta była ściśle powiązana z rosyjskim sektorem bankowym i osobami z najwyższych władz Rosji. Na terenie Warszawy blisko współpracowała z szefami mafii pruszkowskiej. Zwłaszcza z Leszkiem Danielakiem ps. „Wańka”, Jackiem Haronem i handlarzem bronią Leszkiem Grotem.

Miejscem spotkań była kawiarnia w Sejmie, a współpraca polegała na przemycie samochodów (również drogą lotniczą), handlu narkotykami, spirytusem, a nawet perfumami.
Zdaniem CBŚ skład osobowy Fundacji Pro Civili i jej działania, a także pro­wa­dzo­ne wokół niej działania osłonowe, wska­zy­wa­ły, że było to przedsięwzięcie zo­r­ga­ni­zo­wa­ne przez WSI pod ścisłym nad­zo­rem Ministerstwa Obrony Narodowej. W rok po stworzeniu Fundacji Pro Civili po­sze­rzo­no jej działalność o po­śre­d­ni­ctwo ubezpieczeniowe, handel sprzętem naukowo-technicznym, działalność w bra­n­żach budowlanej, przemysłu drzewnego, papierniczego, skórzanego, dzia­ła­l­ność usługową w branżach budowlanej, drzewnej, informatycznej i przemysłu spożywczego, a także organizowanie targów, wystaw, prze­ta­r­gów, aukcji oraz import i eksport. Pod koniec lat 90. Pro Civili działała w całym kraju i otworzyła dwa ośrodki zamiejscowe. Jeden przy firmie Quorum – Agencja Marketingowa w Krakowie, a drugi w kooperacji z Metro sp. z o.o. w Nowej Soli.

W tym czasie kierownicze stanowiska w Fundacji Pro Civili zajmowali między innymi generał Stanisław Świtalski, pułkownik III Zarządu WSI Marek Wolny, porucznik Marek Olifierczuk, poseł Samoobrony Janusz Maksymiuk oraz kapitan WSI Piotr Polaszczyk, który był prze­wo­d­ni­czą­cym Rady Fundacji Pro Civili, a w latach 2000-2001 przedstawiał się jako pełnomocnik Ministerstwa Obrony Narodowej. Ministrem obrony na­ro­do­wej był w tych latach Bronisław Komorowski.

Fundacja Pro Civili reprezentowała w Polsce austriackie firmy ubez­pie­cze­nio­we, a do pierwszych nadużyć doszło w ramach kooperacji z Fundacją Dziecko Warszawy. Następnie, aby wyłudzić podatek VAT utworzono kil­ka­dzie­siąt firm powiązanych osobowo i kapitałowo z Pro Civili. Z tymi pod­mio­ta­mi Fundacja Pro Civili zawierała setki fikcyjnych umów na sprzedaż i lea­sing nieistniejących produktów, maszyn rolniczych, samochodów i sys­te­mów komputerowych o wartości od setek tysięcy do kilkunastu milionów złotych. Przykładem udokumentowanej przez CBŚ działalności przestępczej były rozliczenia Fundacji ze spółką Ortis, od której Pro Civili kupowała sprzęt rolniczy, a następnego dnia sprzęt odsprzedawała spółce, a ta sprze­da­wa­ła go kolejnym spółkom-krzakom. Sprzedaż odbywała się je­dy­nie na fakturach.

Podobnie było z handlem systemami komputerowymi. Między innymi z sy­s­te­mem UNIMED, przeznaczonym do zarządzania dużymi jednostkami w słu­żbie zdrowia. Pro Civili podpisała z Fun­da­cją Rozwoju Integracji Dzieci trzy umowy leasingu programu UNIMED o łącznej wartości ośmiu milionów złotych. Za każdym razem cena była inna, co tłumaczono rzekomo inną wersją nieistniejącego produktu. Część wierzytelności z tych umów Fun­da­cja Pro Civili sprzedała spółce Pati Soft, a następnie kupiła od niej rze­ko­mo 300 stanowisk programu za kwotę wielokrotnie wyższą, wynoszącą ponad 12 milionów złotych.
Swoje działania Fundacja Pro Civili pro­wa­dzi­ła też na Wojskowej Akademii Te­ch­ni­cz­nej. Fundacja handlowała m.in. sys­te­mem komputerowym AXIS, który miał być rzekomo wytworzony przez Centrum Usług Produkcyjnych Wojskowej Aka­de­mii Technicznej. Nabywcą systemu miała być spółka Glicor, a kolejnym jego na­by­w­cą Fundacja Pro Civili, która le­a­sin­go­wa­ła te systemy spółce Kiumar. Na­s­tę­p­nie spółka ta sprzedała Fundacji Pro Ci­vi­li ten sam system za kwotę ponad 16 mi­lio­nów złotych, z czego zapłaciła tylko 9 mi­lio­nów. Transakcje z Wojskową Aka­de­mią Techniczną i spółką „Kiumar” były załatwiane osobiście przez prezesów Fu­n­da­cji Pro Civili Piotra Polaszczyka i Krzysztofa Werelicha. Celem wy­s­ta­wie­nia tych wszystkich faktur było obejście przepisów podatkowych i uzy­s­ka­nie dokumentów pozwalających na wyłudzanie nienależnych zwrotów podatków VAT w wysokości kilkudziesięciu milionów złotych, a późniejszym okresie także pranie brudnych pieniędzy mafii pruszkowskiej.

Osobą z mafii pruszkowskiej, związaną szczególnie z Fundacją Pro Civili był Jarosław Sokołowski ps. „Masa”, który na zarządcę swoich interesów zatrudnił Roberta Eckerta z Pro Civili, a ten zatrudnił kolejne osoby z Fu­n­da­cji. Warszawski klub Planete był częścią łączącą mafię pruszkowską i kie­ro­wa­ną przez WSI Fundację Pro Civili. Formalnym właścicielem klubu była firma Mekka, należąca do Susan Tonuzi, Amerykanki, żony Andreasa Ed­lin­ge­ra przedstawiciela włoskiej mafii w Polsce, która jako miejsce za­me­l­do­wa­nia w Polsce podawała miejsce zamieszkania Roberta Eckerta z Pro Civilli. Faktycznym właścicielem Planete był jednak Jarosław Sokołowski, posiadał też on nieoficjalne udziały w Pro Civili. Pracownicy Planete jeździli najdroższymi modelami Mercedesów, należącymi do Pro Civili, które po­cho­dzi­ły z komisu Margot w Bytomiu powiązanym ze złodziejami sa­mo­cho­dów, prowadzonym współpracownika Nikodema Skotarczaka ps. „Nikoś”, który z kolei był twórcą mafii samochodowej.

Fundacja Pro Civili sprzedawała natomiast samochody z firmy Sobiesława Zasady do Ministerstwa Obrony Narodowej, co ustalono podczas kontroli Urzędu Skarbowego, wszczętej po informacji o sprzedaży i leasingu przez Fundację programów komputerowych, które nie istniały. Ujawniono wtedy dokumenty wskazujące na powiązania Fundacji Pro Civili z firmą Mekka, z której w oparciu o umowę leasingową wpływały do Fundacji pieniądze „Masy”, które następnie prano. Piotr Polaszczyk zagroził kontrolerce Urzędu Skarbowego i działania kontrolne wstrzymano, a najważniejsze dokumenty zniknęły.

Z Fundacją Pro Civili związany był też IV oddział PKO BP na warszawskiej Pradze, który wykupywał od wierzytelności z tytułu umów leasingowych i fa­kto­rin­go­wych (umowy na dostawę towaru i usług), rzekomo zawartych z Wojskową Akademią Techniczną. Uczelnia kupowała sprzęt komputerowy czy lasery. Bank przejmował wierzytelność, ale nie sprawdzał, czy WAT rzeczywiście ma zakupione towary. Nie sprawdzano też rzetelnie spółek. Jako zabezpieczenie umów przyjęto np. wyciąg z pszczelego jadu do pro­du­kcji kosmetyków i leków, wyceniony na ponad 100 mln zł. Jad wciąż ma znajdować się w sejfach banku. Proceder ten był możliwy dzięki przy­chyl­no­ści dyrektora IV oddziału banku Jerzego Sutora, byłego pracownika straży granicznej, który szybko awansował ze zwykłego wartownika banku w Grójcu.

Proceder urwał się jesienią 1999 roku, gdy WAT wyparł się umów. Dyrektor Jerzy Sutor stracił pracę, a bank wpisał w straty 113 mln zł. Prokuratura nie ustaliła, gdzie przepadła lwia część pieniędzy. Majątek zniknął na zagranicznych kontach i w rajach podatkowych, w tym na Cyprze. Zarzuty za udział w tym procederze postawiono w 2013 roku Piotrowi Polaszczykowi. Jerzy Sutor według prokuratury miał popełnić samobójstwo. Zginął strze­la­jąc do siebie 3 razy z broni palnej, w tym raz z 3 metrów. Funkcjonariusze CBŚ w swoim śledztwie stwierdzili 17 osób związanych z Fundacją Pro Civili, które popełniło samobójstwo bądź zginęło w dziwnych oko­licz­no­ś­ciach.
BRONISŁAW KOMOROWSKI A FUNDACJA PRO CIVILI

Funkcjonariusze CBŚ ustalili, że wyłudzanie kredytów organizował Ros­ja­nin posługujący się personaliami Igor Kopylow, współdziałający z WSI i mafią pruszkowską. Miał niezbędne pełnomocnictwa wydane przez Mi­ni­ster­stwo Obrony Narodowej, do zapoznawania się z pracami badawczymi Wojskowej Akademii Technicznej, obejmującymi nawet tajemnice pań­stwo­we oraz o procesy ich wdrażania na potrzeby Sił Zbrojnych Rzecz­po­spo­li­tej Polskiej. Szczególnie interesował go nowoczesny system ra­kie­to­wy. Świadkowie potwierdzili, że Igor Kopylow regularnie kontaktował się z Piotrem Polaszczykiem, który według tych samych świadków miał dostęp do Bronisława Komorowskiego, który był na bieżąco informowany o dzia­ła­l­no­ści Igora Kopylowa i miał w tej kwestii pełne rozeznanie, nie zrobił jed­nak nic aby ją powstrzymać. Ponadto to WSI, które odpowiadały za kontr­wy­wia­do­w­czą osłonę technologii rozwijanych w ramach projektów ba­daw­czych na WAT, same przekazały je w ręce Igora Kopylowa.
Kluczowymi postaciami w tym procederze, a także w dopuszczeniu do wyłudzania setek milionów złotych z WAT, był właśnie Bro­ni­sław Komorowski, a także generał Andrzej Ameljańczyk i zastępca komendanta WAT do spraw ekonomiczno-organizacyjnych puł­ko­w­nik Janusz Łada, który przekroczył swoje up­ra­w­nie­nia i podpisał zgodę na założenie ra­chu­n­ku w IV oddziale PKO BP w Warszawie. Płk Janusz Łada udzielił też pełnomocnictw do korzystania z konta osobom związanym z Fundacją Pro Civili. Skompromitowanego płk. Janusza Ładę zastąpił pułkownik WSI Romuald Miernik, były zastępca dowódcy 36. oddziału Zarządu III WSI, w którym powstał specjalny zespół operacyjny do spraw malwersacji na WAT. Utrudniał on śledztwo jak tylko mógł, regularnie informował osoby zaangażowane w działalność Fundacji Pro Civili o wszystkich posunięciach prokuratury i Urzędu Kontroli Ska­r­bo­wej w sprawie śledztwa na WAT. W śledztwie tym Prokuratura Okręgowa w Warszawie odgrywała podrzędną rolę względem WSI, które miały zadbać o wyciszenie sprawy.

Śledztwo prokuratury przez siedem lat pozostawało na etapie po­stę­po­wa­nia przygotowawczego, w którym nie podjęto decyzji o postawieniu ko­mu­ko­l­wiek zarzutów. Tymczasem w śledztwie prowadzonym przez CBŚ nie­o­mal natychmiast odnotowano pierwsze sukcesy. Trzy miesiące po pie­r­wszym meldunku oficerów CBŚ do Komendanta Głównego Policji w MON zainicjowano działania prowadzące do zamknięcia śledztwa w sprawie Pro Civili. Dużą rolę odegrał tutaj szef WSI generał Tadeusz Rusak, który zażądał oddania śledztwa WSI i zakazując policji podejmowania ja­kich­ko­l­wiek działań w sprawie Fundacji. Śledztwo w sprawie Fundacji Pro Civili odebrały CBŚ Wojskowe Służby Informacyjne, które nie dopuściły do peł­ne­go zrealizowania wątku śledztwa dotyczącego nadużyć na WAT.

Akcję osłaniającą Fundację Pro Civili prowadził Zarząd III WSI oraz war­sza­w­ski oddział Kontrwywiadu WSI. Do jej realizacji powołano specjalny od­dział operacyjny pod nadzorem pułkownika Kazimierza Mochola oraz puł­ko­w­ni­ka Józefa Łangowskiego. Według dokumentów śledczych ujawnionych przez Wojciecha Sumlińskiego dla akcji osłaniającej zastosowano kontrolę operacyjną, podsłuchy i obserwacje. Uruchomiono sieć współ­pra­co­w­ni­ków, tzw. „śpiochów”, czyli głęboko zakonspirowanych agentów, uru­cha­mia­nych do specjalnych zadań. Byli oni pozyskani do służb m.in. przez Piotra Polaszczyka. Zwerbowano też do współpracy urzędnika Urzędu Kontroli Skarbowej. Wykorzystano też mafię pruszkowską i współpracujących z nią międzynarodowych gangsterów takich jak Jeremiasz Barański, Oleg Biały, czy Igor Kopylow, a także najwyższych rangą przedstawicieli tajnych służb i świata polityki, takich jak Bronisław Komorowski.

Z materiałów śledczych opisanych przez Wojciecha Sumlińskiego, wy­ni­ka­ło, że ówczesny minister obrony narodowej Bronisław Komorowski, w spo­sób szczególny traktował wszystko co wiązało się z Wojskową Akademią Techniczną i interesami tej uczelni. Szczególnie podejście Bronisława Ko­mo­ro­w­skie­go zaznaczyło się w sprawie dr. Krzysztofa Borowiaka, który przy­go­to­wał program restrukturyzacji szkolnictwa wojskowego, obejmujący też Wojskową Akademię Techniczną, zakładając połączenie jej wraz z innymi uczelniami w jeden Uniwersytet Obrony Narodowej. Dr Krzysztof Borowiak, jako Dyrektor Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON nie był zapraszany przez kierownictwo MON na spotkania dotyczące szkolnictwa wojskowego, bez przedstawicielstwa jego departamentu podejmowano decyzje o przyszłym kształcie systemu szkolnictwa wojskowego.

Spotkało się to z ostrym sprzeciwem dr. Krzysztofa Borowiaka i został on wezwany przez Bronisława Komorowskiego, który odtworzył mu spo­rzą­dzo­ne przez WSI nagranie, w którym dr Borowiak miał grozić posłowi Sta­ni­sła­wo­wi Głowackiemu z AWS, przewodniczącemu sejmowej Komisji Obrony Narodowej, a w rzeczywistości wyrażał głębokie zaniepokojenie zaistniałą sytuacją w MON. Na tej podstawie dr Krzysztof Borowiak został oskarżony o działanie sprzeczne z interesami MON i ingerowanie w sprawy, które nie powinny go dotyczyć. Bronisław Komorowski przedstawił mu ultimatum, którym albo poprze projekt zmian na Wojskowej Akademii Technicznej, przygotowany przez Sztab Główny MON, albo zostanie zwolniony. Po 4 la­tach decyzję o odwołaniu dr. Krzysztofa Borowiaka podważył Sąd Okręgowy w Warszawie, orzekając prawomocnie, że nie istniały żadne podstawy do zwolnienia Bronisława Komorowskiego.

Według notatki sporządzonej przez CBŚ:
(…) [Bronisław Komorowski] wykorzystując posiadaną pozycję pró­bo­wał wdrożyć rozwiązania korzystne tylko dla określonej grupy in­te­re­sów, związanej z Fundacją Pro Civili. Nie można wykluczyć, że za­s­to­so­wa­ny szantaż miał związek z malwersacjami grupy przestępczej skupionej wokół Fundacji Pro Civili, która wyłudziła z WAT kwotę blisko 400 milionów złotych. Współodpowiedzialnym za taki stan rzeczy był Bronisław Komorowski.

Odpowiedzialność za przestępstwa dokonane przez Fundację Pro Civili wy­ni­ka­ła nie tylko z jego nadzoru nad WSI jako ministra obrony narodowej, ale także z całkowitej jego pasywności w tej sprawie. W efekcie WSI w ca­ło­ści kontrolowały sytuację poprzez siatkę swoich współpracowników i za­cie­ra­ły ślady prowadzące do Zarządu III WSI. W operacji zacierania śladów brali udział również gangsterzy z mafii pruszkowskiej i zabójcy związani bezpośrednio z Igorem Kopylowem, którzy eliminowali fizycznie osoby stanowiące zagrożenie dla działalności Fundacji Pro Civili.

O wiedzy jaką miał Bronisław Komorowski o działaniach Fundacji Pro Civili świadczyć może rozmowa z Komorowskim, którą nagrał Wojciech Sumliński. Ówczesny marszałek Sejmu umówił się z dziennikarzem na rozmowę o WSI, dotyczącej między innymi ich rozwiązania, któremu Bronisław Komorowski, jako jedyny poseł Platformy Obywatelskiej był przeciwny. W czasie rozmowy marszałek Komorowski chętnie udzielał informacji, zmieniło się to w momencie, gdy padło pytanie o Fundację Pro Civili. Bronisław Komorowski zapytał Wojciecha Sumlińskiego czy wie co robi i dał mu minutę na opuszczenie gabinetu. Nagranie tej rozmowy nigdy nie zostało opublikowane, znajduje się w archiwach TVP.

Działalność Fundacji Pro Civili została zawieszona przez ówczesnego prezesa Wiesława Bruździaka, który został szefem ochrony w szwajcarskim Cottbus Banku. Pieniądze stracone przez Skarb Państwa, także poprzez defraudacje na WAT nigdy nie zostały odzyskane. Nie ustalono, gdzie ostatecznie trafiły wyprane pieniądze, które transferowano na Cypr. Wiadomo jedynie, że do Rosji, gdzie rozdzielono je na tysiące firm-krzaków, a te z kolei tworzyły kolejne spółki-córki itd. Należy przypomnieć, że ad­mi­nis­tra­to­rem aktywów Cottbus Banku był Peter Vogl, znany jako „kasjer le­wi­cy”, a którego dotyczyła tzw. afera Petera Vogla.

Szwajcarscy prokuratorzy stwierdzili istnienie ponad trzydziestu rachunków w Cottbus Banku i Banku EFG w Zurychu, przez które transferowano pieniądze na łapówki dla polityków i innych osób wspierających dzia­ła­l­ność Fundacji Pro Civili. Łącznie było to ponad pięćdziesiąt milionów franków szwajcarskich. Wszystkie postępowania karne dotyczące dzia­ła­l­no­ści Fundacji Pro Civili, także tych dotyczących defraudacji na WAT zostały umorzone. Jak wynikało z dokumentacji, którą opisał Wojciech Sumliński, stało się tak dzięki protekcji ludzi z najwyższych stanowisk w MON, a wy­pra­ne pieniądze stanowią kapitał do dalszych, prowadzonych na jeszcze szerszą skalę działań przestępczych.
http://yelita.pl/artykuly/art/fundacja-pro-civili
Mińsk Mazowiecki Postów: 24133
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 24133
Czwartek, 21 marca 2019 09:22:41
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
LGBT w Rosji: Rozkoszna dupa Lenina

Na początku lat siedemdziesiątych XX wieku we Francji ukazała się książka „Wielcy homoseksualiści” J.W. Sokołowa. W Związku Sowieckim krążyła ona jako wydanie samizdatowe (publikacja rozpowszechniana w Związku Radzieckim bez wiedzy i zezwolenia władz) zagrożone wieloletnim więzieniem dla każdego posiadacza. W książce tej jako jednym z najważniejszych „wielkich homoseksualistów” jest Lenin. Dopiero w 2010 roku książka została opublikowana. Od czasów, gdy Sokołow mógł dotrzeć do surowo wcześniej zakazanych dokumentów, zainteresowały go dokumenty osobiste działaczy tak zwanego „leninowskiego” naboru /zaciągu/, czyli elitarny rdzeń sowieckiego bolszewizmu. Zwrócił szczególną uwagę na tych działaczy, którzy zostali poddani represjom po śmierci Lenina. Udało mu się przejrzeć dokumenty niektórych i opublikować.

https://www.fronda.pl/a/lgbt-w-rosji-rozkoszna-dupa-lenina,123888.html
Mińsk Mazowiecki Postów: 24133
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 24133
Czwartek, 21 marca 2019 09:23:21
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Biskupi apelują o wycofanie budzących wątpliwości etyczne i prawne rozwiązań zawartych w tzw. Karcie LGBT

https://www.magnapolonia.org/biskupi-apeluja-o-wycofanie-budzacych-watpliwosci-etyczne-i-prawne-rozwiazan-zawartych-w-tzw-karcie-lgbt/
Mińsk Mazowiecki Postów: 24133
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 24133
Czwartek, 21 marca 2019 09:24:37
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
IPN rozpoczął na warszawskim Polu Mokotowskim prace poszukiwawcze ofiar komunizmu

IPN rozpoczął prace archeologiczne na terenie Pola Mokotowskiego w Warszawie, które mają na celu odnalezienie miejsc pochówku ofiar komunizmu. Specjaliści Instytutu chcą odnaleźć szczątki osób straconych przez bezpiekę w dawnym areszcie przy ul. Rakowieckiej.

https://www.magnapolonia.org/ipn-rozpoczal-na-warszawskim-polu-mokotowskim-prace-poszukiwawcze-ofiar-komunizmu/
Mińsk Mazowiecki Postów: 24133
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 24133
Piątek, 22 marca 2019 22:48:38
0
0 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Adiutant Józefa Kurasia „Ognia”

4 kwietnia na cmentarzu Rakowickim w Krakowie odbędzie się uroczysty pogrzeb Stanisława Ludzi – adiutanta Józefa Kurasia „Ognia”. „Jego losy doskonale obrazują logikę działań bezpieki wobec żołnierzy powojennego antykomunistycznego podziemia” – tłumaczy w rozmowie z PAP dyrektor krakowskiego oddziału IPN dr hab. Filip Musiał.

https://niezalezna.pl/264291-adiutant-jozefa-kurasia-ognia

Zaloguj się aby uczestniczyć w dyskusji oraz uzyskać dostęp do większej ilości wątków na tym forum.

Aktualności

OK