PROPAGANDA, GŁUPCY!
Jad PIS-owskiej propagandy już dziś, na 10 miesięcy przed wyborami, jest właściwie wszechobecny i trudny do zniesienia. Nawet najmniejszą luką lub szczeliną próbują go wtłoczyć do głów milionów Polaków. Zdarza się, niestety, że ta ohydna PIS-owska propaganda emitowana jest nie tylko w "kurwizji", ale również w wywiadach, relacjach lub reportażach mediów niezależnych, nawet TVN-u. Bo jeśli w jakimś materiale słyszymy pełną kłamstw wypowiedź polityka PIS i nie zostanie ona opatrzona żadnym komentarzem stacji te kłamstwa demaskującym, to ten przekaz PIS-owca idzie w świat, uwiarygodniony przez stację TV, która go upowszechniła. W dodatku w tej rzece kłamstw zalewającej Polaków „propaganda sukcesu” i chwalenie działań rządu miesza się wciąż z propagandą oskarżania, mającą zdyskredytować głównych przeciwników politycznych lub krytyków obecnej władzy. Jest to czysta manipulacja, toporna i nachalna, która czasami jest widoczna gołym okiem. Ale bardzo często jest tak, że jest ona widoczna i oczywista tylko dla nielicznych.
Do studia mediów ogólnopolskich przychodzi polityk koalicji rządzącej np. Cep, rzecznik rządu Müller, rzecznik PIS Bochenek, Buda, Kaleta lub Kanthak. Czyli któryś z tych „wygadanych”. Prowadzący program dziennikarz pyta go o najbardziej aktualne lub bulwersujące opinię publiczna tematy np. o powód braku środków z KPO, kulisy kolejnej awantury w koalicji rządzącej lub politykę cenową Orlenu. I ten PIS-owski polityk, zmuszony pytaniem, w 2-3 zdaniach prześlizguje się po danym temacie. Słyszymy więc łgarstwa, że brak miliardów z Unii to wina wyłącznie Brukseli, bo przecież rząd PIS wypełnił już wszystkie wymagane „kamienie milowe”. Lub słyszymy kłamstwa i frazesy, że koalicjanci ze sobą rozmawiają, uzgadniają swoje stanowiska, szukają kompromisu i są na dobrej drodze do jego osiągnięcia. No bo przecież dla obu koalicjantów to dobro Polski i Polaków są najważniejsze.
Ale to jest tylko część propagandy, jaką próbuje nam się wtłoczyć i zakodować w naszej świadomości. I to ta część mniej ważna. Bo raptem następuje swoisty "myk" i ten przepytywany polityk PIS zaczyna nagle mówić o tym, że to rząd PIS wprowadził kolejne „tarcze antyinflacyjne”, które uchroniły miliony Polaków przed ubóstwem, wprowadził dopłaty do węgla i innych rodzajów paliwa, obniżył VAT na żywność itd. Albo zaczyna gadać o zamrożeniu cen na energię elektryczną, o 14. emeryturze lub waloryzacji emerytur i o tym, że "rząd PIS zawsze troszczył się o Polaków i państwo”… I tu bardzo często następuje nawiązanie do polityki poprzednich rządów. Słyszymy więc, że to rząd Tuska podwyższył 10 lat temu wiek emerytalny. Lub że to rząd PO i PSL-u zawarł 14 lat temu niekorzystny dla Polski kontrakt na dostawy rosyjskiego gazu.
Jeśli dziennikarz prowadzący program ma refleks i rzetelnie traktuje swoje obowiązki, to szybko zawróci PIS-owca z tej oczywistej ucieczki od niewygodnego dla niego tematu. Tylko że dziennikarze na ogół tego refleksu lub rzetelności w sobie nie mają. W efekcie wywiad, który miał dotyczyć KPO, wojny Ziobry z Cepem lub mega szwindlu Orlenu, przemienia się w festiwal hymnów pochwalnych na cześć partii rządzącej i atak na jej przeciwników politycznych… Mam więc do czynienia z przedziwną, ale i dość znamienną sytuacją. Polityk PIS, który, wydawałoby się, będzie zmuszony bronić działań swojej partii i rządu lub wyjaśniać kulisy kolejnej PIS-owskiej afery, właściwie nawet przez chwilę nie znajduje się w opresji! On nie tylko nie jest zmuszony do bronienia się, ale właściwie przez cały czas atakuje albo krytyków rządu, albo poprzednie rządy lub Unię.
Na ogół mało który z telewidzów zauważa, że wywiad, który miał dotyczyć jakiegoś aktualnego, bardzo kłopotliwego dla Nowogrodzkiej tematu, dotyczy czegoś zupełnie innego, na ogół tematu dla PIS wręcz wymarzonego. Co wspólnego z KPO lub ciągłymi wojnami w koalicji mają dopłaty do węgla lub 14. emerytura?! Co ma wspólnego łupienie Polaków przez "Skurw*syna Ch*ja Pierd*lonego Brudną Pałę" Obajtka z wiekiem emerytalnym?! Po zakończeniu programu mało kto jednak pamięta, od czego ten wywiad się zaczął. A jeśli ktoś nawet pamięta o wątku braku miliardów euro z Brukseli, to nie dopatruje się żadnej manipulacji w tym, że ten temat został bardzo szybko zastąpiony zupełnie innym. Dużo lepiej w pamięci widzów zapiszą się słowa PIS-owca o tym wrednym Tusku, który chciał zmusić Polaków do "pracy aż do śmierci", niż frazesy o szukaniu kompromisu przez skłócone partie koalicyjne, bo te banialuki słyszymy na okrągło od miesięcy.
FUNKCJONALNY ANALFABETYZM. Niemal 70% Polaków to tzw. funkcjonalni analfabeci. Tak przynajmniej było 3 lata temu i nie sadzę, by do dziś coś się w tych statystykach zmieniło. Czyli 70% z nas albo w ogóle nie rozumie tekstu, który właśnie czyta (40%), albo rozumie tylko niewielką jego część (30%). Dotyczy to zarówno treści ulotek reklamowych, jak i np. instrukcji obsługi odkurzacza. To dane zatrważające. Dla przykładu w Niemczech takich ludzi jest 28%, a w Czechach tylko 23%. Można przyjąć za pewnik, że bardzo wysoki jest u nas także procent obywateli, którzy nie rozumieją wypowiedzi słyszanych w mediach, a już szczególnie wypowiedzi wielowątkowych, w których jest poruszany więcej, niż jeden temat. Jeśli już coś z kilkuminutowego wystąpienia jakiegoś polityka zapada im w pamięć, to tylko zdania, które im się spodobały lub końcowe fragmenty wypowiedzi. I dotyczy to nie tylko wyborców PIS, ale większości Polaków.
I z tych problemów z rozumieniem przez obywateli słowa pisanego i mówionego doskonale zdają sobie sprawę nie tylko Kaczyński i Cep, ale także większość polityków PIS. Nieprzypadkowo partia wysyła ich na kursy (m.in. na "uczelni" Rydzyka) przygotowujące do wystąpień w mediach. Kontaktom z dziennikarzami oraz sposobom zachowania się "przed kamerą" poświęcone są także cykliczne szkolenia prowadzone przez PR-owców Nowogrodzkiej. Można więc powiedzieć, że polityk PIS zabierający głos w mediach jest do tego na ogół wszechstronnie przygotowany. Ma nie tylko wykute na pamięć oficjalne stanowisko partii (czyli obowiązkowego "gotowca"), ale wie także, co jest dla jego partii ważne, a co można zignorować, jak umiejętnie zmieniać temat lub zaskoczyć dziennikarza albo adwersarza z innej partii.
Kaczyński w nadchodzącej kampanii wyborczej wszystko postawi na PR i propagandę. Bo właściwie cała jego nadzieja opiera się już wyłącznie na propagandzie, przekupieniu emerytów oraz osób najmniej zarabiających. A nachalna i bezczelna, często robiona na „rympał” propaganda, to jedyne, co PIS-owi wychodzi. Ci z Was, którzy w miarę uważnie śledzili sukcesywnie ujawniane maile ze skrzynki Dworczyka, być może zauważyli, że chyba połowa z tych maili dotyczyła głównie jednego zagadnienia. Wcale nie afer PIS-u, rozgrywek personalnych wewnątrz partii lub problemów gospodarczych. Tylko tego, jak „coś” przedstawić w mediach, jak coś umiejętnie nagłośnić albo odwrotnie, jak coś zatuszować lub odwrócić od tego „czegoś” uwagę! Ustalano, kiedy należy rozpocząć nagonkę na osoby LGBT i jak ją zintensyfikować, jak zorganizować „konwój wstydu Schetyny” i oczernić szefa ZNP Broniarza. Albo jak w mediach wybronić tę kanalię Szumowskiego po ujawnieniu afery z zakupem za 5 mln zł maseczek od zaprzyjaźnionego instruktora narciarstwa. Albo jak zdyskredytować w „kurwizji” sędziego NSA, który wydał niekorzystny dla Cepa wyrok. Albo jak przykryć tematem uchodźców sprawę planowanego Polexitu, o której zrobiło się zbyt głośno. Mógłbym z głowy tych przykładów wymienić kilkadziesiąt…
Współpracownicy Kaczyńskiego są do dupy. I totalnie do dupy są politycy jego partii oraz przeróżni „eksperci”. Ale PIS ma całkiem niezłych PR-owców i speców od wizerunku partii. Z pewnością lepszych, niż partie opozycyjne. I to oni rekompensują Kaczyńskiemu intelektualną ułomność jego partyjnych podwładnych, ich nieudolność, koszmarne błędy i setki afer. My wszyscy utrzymujemy cały potężny sztab ludzi, których jedynym zadaniem jest w sposób jak najkorzystniejszy przedstawiać PIS w mediach. Dworczyk niejednokrotnie w swoich mailach wymienianych np. z Chłopikiem (doradcą Cepa) pisał o konieczności gruntownego „odpowiedniego przygotowania” polityków PIS udających się do mediów lub o sposobach umiejętnego „publicystycznego podgrzewania” jakiegoś tematu. I trzeba przyznać, że przez ostatnich 7 lat PR-owcy PIS-u na ogół bardzo dobrze wywiązywali się ze swoich obowiązków. Na wszelkie zagrożenia dla wizerunku partii reagowali szybko i adekwatnie do sytuacji. Oczywiście dla nas ta PIS-owska propaganda to szczyt zakłamania, chamstwa, obłudy, manipulacji i hipokryzji, rodem z czasów Gomułki i Cyrankiewicza. Ale to nie do nas ta propaganda jest kierowana, to nie nas ma ona otumanić i przekonać, tylko głównie wyborców PIS. Więc to, co my sądzimy o tej zasranej propagandzie jest zupełnie obojętne zarówno Kaczyńskiemu, jak i jego PR-owcom. Obojętne jest im również to, ile jest w tej propagandzie prawdy, a ile zwykłych kłamstw i manipulacji.
ORLEN. W lecie miliony polskich kierowców były oburzone rekordowo wysokimi cenami paliw na stacjach. I PIS-owscy spece od wizerunku zareagowali błyskawicznie. Zrealizowali telewizyjny spot, w którym jakiś niewymieniony z nazwiska „ekspert”, w sposób bardzo czytelny i przekonujący uzasadniał powody tak olbrzymich wzrostów cen paliw w Polsce. Było oczywiście o wojnie w Ukrainie, wzrostach cen ropy na giełdach, kursie dolara i niskich marżach narzucanych przez Orlen. W spocie, utrzymanym w konwencji przyjacielskiej rozmowy, ów „ekspert” mówił, że w Polsce „dzięki skutecznym działaniom rządu i PKN Orlen, ceny paliw niezmiennie od wielu tygodni należą do najniższych w Unii Europejskiej, a ich sprzedaż na polskim rynku ma niewielki udział w zyskach PKN Orlen. Koncern generuje je przede wszystkim z działalności petrochemicznej i energetycznej”. I dla laików to wszystko brzmiało dość wiarygodnie… A ja kilkakrotnie zachodziłem w głowę, kim jest ten „ekspert”. Aktorem? Dziennikarzem?
Podejrzewam, że wszyscy ów spot widzieliście i dobrze go pamiętacie (patrz zdjęcie). Jakiś czas temu ten spot zniknął z mediów. Nie był już potrzebny, bo ceny paliw nieco spadły. Ale ostatnio wybuchła kolejna afera - z zawyżaniem cen paliw przez „Skurw*syna…” Obajtka. Afera, która kosztowała polskich kierowców co najmniej 2,5 miliarda zł! I oto w mediach znów pojawił się nasz nieoceniony „ekspert”, tym razem już podpisany imieniem i nazwiskiem. Okazuje się, że ten sku*wiel nazywa się Adam Czyżewski i jest… głównym ekonomistą PKN Orlen! Oraz prawą ręką „Skurw*syna…” Obajtka! I teraz znów usprawiedliwia swojego szefa, swój koncern i siebie samego twierdząc, że to wojna w Ukrainie i inne czynniki zewnętrzne nie pozwalały na obniżkę cen paliw o 1 zł na litrze już w początkach listopada.
Afera z zawyżaniem cen paliw wybuchła niecałe 2 tygodnie temu. A już od soboty we wszystkich dosłownie mediach puszczane są na okrągło spoty reklamowe… właśnie Orlenu! PR-owcy PIS musieli je wymyślić na cito i wyprodukować w ciągu zaledwie tygodnia. Te spoty nie mają wcale na celu zachęcać kierowców do tankowania na stacjach koncernu. Jedynym ich zadaniem jest zatuszowanie kolosalnego skandalu oraz rozpaczliwe próby ratowania wiarygodności i wizerunku partyjnego koncernu, który nie dość, że sprzedał za grosze naszą rafinerię i część swoich udziałów, to jeszcze okazał się zwykłym oszustem i złodziejem. No i wizerunku partii, która była jedynym beneficjentem dealu z Arabami i łupienia Polaków. Wszystkich Polaków, a nie tylko kierowców, jak niektórzy uważają! Bo to sztuczne utrzymywanie wysokich cen paliw podwyższało inflację, z którą rzekomo rząd PIS i Glapiński tak dzielnie walczą.
Bill Clinton w kampanii prezydenckiej w USA w 1992 r. startował z hasłem „Gospodarka, głupcze!”. Kaczyński zmodyfikował to hasło. Brzmi ono: „Propaganda, głupcy!”. Jest to oczywiście hasło nieoficjalne, adresowane wyłącznie do jego partyjnych podwładnych. Każdy narzucony przez PIS temat kampanii – osoby LGBT, źli Niemcy i reparacje wojenne, bezpieczeństwo państwa i zagrożenie ze strony Putina, wredna Unia, knowania Tuska z Kremlem, nawet przywrócenie kary śmierci – będzie dla Nowogrodzkiej znacznie korzystniejszy, niż temat gospodarki i zasobności portfeli Polaków. I tej kampanii PIS-u to my musimy się przeciwstawić. Także na forach społecznościowych. Nie wystarczy to, że my się tej propagandzie nie poddamy… My musimy również uodpornić innych na jej wpływ.
https://www.facebook.com/Polityczne-wariacje-1094218982...
Dziękuję za uwagę.
I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da...
Jacek Nikodem vel Jacek Awarski