byłem na światełku na starym rynku - dramat dramat dramat. Nagłośnienie lipa, pani mówiła jakby się helu nałykała, nic nie można było zrozumieć. Strażacy jak zawsze pokazali klasę, dopisali liczbowo wraz z pojazdami. Gdyby nie oni nie byłoby NIC.
Zawsze mówię, że na kogo jak kogo, ale na strażaków można liczyć.
Ludzie byli w delikatnym szoku jak zakończył się ten krótki pokaz fajerwerków. Wszyscy chwilę czekali z nadzieją, że to nie koniec ale cóż... myślałem, że po niewypale i kompromitacji z tamtego roku ktoś to ogarnie w cywilizowany sposób, no ale cóż. Jak to mówią "nadzieja matką głupich"








