22°C

6
Powietrze
Wspaniałe powietrze!

PM1: 3.03
PM25: 3.63 (24,19%)
PM10: 3.96 (8,8%)
Temperatura: 22.08°C
Ciśnienie: 1014.27 hPa
Wilgotność: 60.31%

Dane z 06.06.2026 18:10, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook
REKLAMA

Forum

"Wolność nie jest nam dana raz na zawsze"

21553 postów
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 12 kwietnia 2022 09:48:24
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
nie żebym chciał prowadzić jakąś religijną wojnę ale wobec ataków na KK i polskich katolików warto POświęcić chwilę prawosławiu którą tu jako "fajną i ludzką" religię przedstawiali różni miejscowi kumacze

Patriarcha Cyryl wzywa do walki przeciwko wrogom Rosji

Zwierzchnik Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego wezwał swoich rodaków do zjednoczenia się wokół władz w walce z „zewnętrznymi i wewnętrznymi wrogami” Rosji. Patriarcha Cyryl, będący jednym z filarów reżimu Władimira Putina, w niedzielnym kazaniu bagatelizował ludobójstwo i liczne zbrodnie wojenne popełniane przez rosyjską armię na Ukrainie, kolejny raz nazywając krwawą inwazję „interwencją wojskową”.

Prawosławny hierarcha już wcześniej wygłaszał oświadczenia, w których bronił działań Moskwy na Ukrainie i postrzegał wojnę jako zabezpieczenie przed zachodnią kulturą liberalną, którą uważa za dekadencką. „Niech Pan pomoże nam zachować jedność w tym trudnym dla naszej ojczyzny czasie, a rządzący niech będą odpowiedzialni za swoich obywateli i gotowi do służby, nawet jeżeli miałoby to kosztować ich życie” – mówił Cyryl.

Kazanie patriarchy Cyryla wyraża ton całkowicie odmienny od słów Papieża Franciszka, który tego samego dnia, podczas Mszy Niedzieli Palmowej, apelował o rozejm na Ukrainie podczas Wielkanocy, aby osiągnąć prawdziwy pokój na drodze negocjacji, pozwalający zakończyć rozlew krwi i zatrzymać masakry na bezbronnej ludności cywilnej.

Poparcie patriarchy dla rosyjskiej inwazji, w której zginęły już dziesiątki tysięcy żołnierzy i ukraińskich cywilów, budzi zażenowanie i wywołuje stanowczy sprzeciw także wielu wyznawców prawosławia, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Liczne wspólnoty, związane dotąd z Patriarchatem Moskwy, postanowiły nie wspominać imienia Cyryla podczas liturgii, a tym samym zerwać stosunki z Kościołem, którego zwierzchnik jawnie popiera wojenne zbrodnie Władimira Putina oraz ludobójstwo, którego dopuszcza się jego armia.
https://fronda.pl/a/patriarcha-cyryl-wzywa-do-wa...
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 12 kwietnia 2022 09:52:04
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Cyryl I - kim jest i jaki majątek posiada Patriarcha Moskwy i Wszechrusi?

Patriarcha moskiewski i całej Rusi od początku inwazji na Ukrainę otwarcie popiera działania Władimira Putina. Cyryl I odgrywa w tym konflikcie niezwykle ważną rolę. Z naszego artykułu dowiecie się więcej na temat jego życia, majątku, kontaktów z władzą oraz prawdopodobnej współpracy z KGB.
Patriarcha Cyryl I jest postacią o ogromnym znaczeniu dla rosyjskiej polityki. Duchowny daje ideologiczną i religijną podstawę dla tzw. "Russkiego miru" - koncepcji, która opiera się na integracji narodowo-kulturowej i politycznej całej rosyjskojęzycznej wspólnoty. Inwazja na Ukrainę i zbrodnie dokonywane tam przez Rosjan pokazują, jak Russkij Mir wygląda w praktyce. Cyryl I jest w zażyłych stosunkach z Władimirem Putinem i od samego początku ataku otwarcie popiera decyzje Kremla. Jemu samemu również zależy na podporządkowaniu Ukrainy Rosji. Warto dowiedzieć się na jego temat czegoś więcej. W dalszej części artykułu przeczytacie o tym, kim jest, jak uzyskał swoje stanowisko, co mówi się o jego kontaktach z KGB i władzą oraz jakim majątkiem może dysponować.
Cyryl I - wiek i prawdziwe imię

Cyryl I urodził się 20 listopada 1946 w Leningradzie jako Władimir Michajłowicz Gundiajew. W chwili napaści Rosji na Ukrainę miał więc 75 lat. Z pochodzenia jest Mordwinem (lud posługujący się językami ugrofińskimi żyjący na terenach federacji Rosyjskiej). Jego rodzina ma długie tradycje duchowne. Kapłanami byli zarówno jego dziadek, ojciec jak i brat. W młodości rozważał podjęcie kariery naukowej w zakresie fizyki, jednak ostatecznie, za namowami metropolity leningradzkiego i nowogrodzkiego Nikodema, wstąpił do Leningradzkiego Seminarium Duchownego. 3 kwietnia 1969 złożył śluby mnisze i przyjął imię zakonne Cyryl, na cześć św. Cyryla Oświeciciela Słowian.
Cyryl I - KGB mogło go zwerbować w 1970

Od lat dużo mówi się o prawdopodobnej agenturalnej przeszłości obecnego patriarchy. Wiele osób twierdzi, że to właśnie współpraca z KGB umożliwiła mu szybkie pięcie się po szczeblach hierarchii rosyjskiego kościoła prawosławnego. Przypuszcza się, że służby zwerbowały go w 1970 roku, podczas pierwszego wyjazdu zagranicznego. Udał się wówczas razem metropolitą leningradzkim Nikodemem do Pragi. Miał przyjąć pseudonim operacyjny Michajłow.
Cyryl I jako patriarcha Moskwy i Wszechrusi

Rolę patriarchy pełni de facto od 2008 roku - po śmierci Aleksego II, poprzedniego patriarchy, pełnił funkcję tymczasowej głowy rosyjskiej Cerkwi. Godność otrzymał zaś w 2009 roku.
Cyryl I i Władimir Putin - bliskie kontakty patriarchy z władzą

W 2012 roku Cyryl I publicznie popierał Władimira Putina jako kandydata do urzędu prezydenta po tym, gdy dzięki zmianie konstytucji dawna głowa państwa znów mogła startować w wyborach. W 2014 roku, gdy rozpoczął się konflikt z Ukrainą, którego skutkiem było zajęcie Krymu i wywołanie niepokojów w Donbasie i Ługańsku, Cyryl I nie wyrażał jednoznacznej aprobaty dla działań Rosji. Patriarcha zalecał modlitwy o pokój, a w kwestiach wyjścia kościoła Ukraińskiego spod zwierzchnictwa rosyjskiej cerkwi, opowiadał się za rozwiązaniami zgodnymi z prawem kanonicznymi. Wbrew oczekiwaniom ukraińskich duchownych, nie potępił jednak wyraźnie działań Kremla. Zmiana przyszła wraz z inwazją 24. lutego 2022. Cyryl poparł działania wojenne nazywając je "jedynym słusznym wyborem". Winą za konflikt obarczał zachód, który miał "ingerować w sprawy Świętej Rusi", zaś działania Kremla to "obrona ojczyzny". W wielu kazaniach i wystąpieniach mówił o "demoralizacji Ukrainy" i całego zachodu. Podkreślał między innymi konieczność nękania społeczności LGBT+ nazywając to "walką z tęczową zgnilizną".

Za Cyryla I związki kościoła i władzy zostały jeszcze bardziej zacieśnione. Patriarsze zależy na dominacji rosyjskiej cerkwi nie tylko w kraju, ale też w Ukrainie, Białorusi i innych terenach kontrolowanych przez Federację. Jednocześnie opowiada się za dużym udziałem kościoła w życiu publicznym.
Cyryl I a prawosławie w Ukrainie

Wojna w Ukrainie to dla Patriarchatu Moskiewskiego szansa na zapanowanie w całym regionie. Odkąd stosunki między Ukrainą i Rosją zaczęły się pogarszać, część duchowieństwa ukraińskiego podjęła próby wyzwolenia się spod władzy cerkwi rosyjskiej. Owocem ich starań było utworzenie Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego 15 grudnia 2018. Jednak wciąż duży wpływ na sprawy wiary mają tam parafie podległe Patriarchatowi Moskiewskiemu (około 12 000 parafii). Cyryl I chce odzyskać pełną kontrolę nad kościołem zaatakowanego kraju. Dlatego też, zgodnie z propagandową narracją, podważa moralność ukraińskiej autokefalii. Jego poparcie dla wojny może jednak przynieść skutek odwrotny do zamierzonego - wiele cerkwi znajdujących się pod jurysdykcją Cyryla zaczyna się buntować. Duchowni odcinają się od słów Patriarchy i nie cytują go podczas kazań.
Cyryl I - majątek

Na koniec pozostała kwestia majątku Cyryla I. Pogłoski o wielkim bogactwie duchownego krążą od lat. Swego czasu głośno było o jego kosztującym 30 tys. euro zegarku szwajcarskiej firmy Breuget. Na jednym z oficjalnych zdjęć czasomierz wyretuszowano, lecz internauci dopatrzyli się jego odbicia w blacie polerowanego stołu.
Od tego czasu wiele osób starało się prześwietlić majątek hierarchy. Pojawiły się doniesienia mówiące o tym, że na własność posiada odrzutowiec, jacht i luksusowe auta.
Mówi się też o rezydencji duchownego - posiadłości dawniej należącej do carskiej rodziny. Kreml miał ponoć wydać ponad 43 mln. dolarów na jej remont.
Żadnej z informacji na temat bogactw gromadzonych przez Cyryla I nie udało się jak dotąd potwierdzić. Jeśli jednak choć część z nich jest prawdziwa, przywódcę rosyjskiej cerkwi należy uznać za osobę niezwykle majetną.
https://www.eska.pl/wiadomosci/cyryl-i-majatek-kgb...
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 12 kwietnia 2022 09:54:56
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
12 lat wciskanego Polakom kitu przez Putina i jego V kolumnę…

Trzeba być kompletnym idiotą by dać sobie wcisnąć kit o pancernej brzozie, z którą zderzył się ważący ponad 55 ton samolot TU-154M w wyniku czego samolot obrócił się w locie na wysokości 8 metrów nad ziemią (choć TU-154M miał 38 metrową rozpiętość skrzydeł !) a następne spadł na ziemię, rozbijając się na ponad 20 tysięcy kawałków. Porozrywane szczątki ludzkich ciał i części samolotu znaleziono na obszarze 1 ha! W tym 300 metrów przed pancerną brzozą!

Ten kit komisji Anodiny – powołanej przez Putina (Anodina wkrótce uciekła z Rosji do Francji, gdzie została odznaczona Legią Honorową!) od 12 lat wciskają Polakom politycy Platformy Obywatelskiej z Tuskiem na czele oraz polsko-języczne media: TVN, Onet, GW, Newsweek i „niezależni” dziennikarze jak Tomasz Lis oraz „eksperci” w rodzaju Laska.

Bo czy udało by się wcisnąć kit o podobnym – wirtualnym wypadku, ale z użyciem samochodu? Kto by kupił ruskie wyjaśnienie o wirtualnej katastrofie busa, którym jechał w Rosji opozycjonista Putina i zginął wraz z kierowcą i siedmioma osobami towarzyszącymi?

„Jak informuje Komisja Wypadków Drogowych Federacji Rosyjskiej, bus wiozący osiem osób wraz kierowcą – zamiast na przydrożnym parkingu – zjechał na grząskie pobocze, gdzie zderzył się z krzewem dzikiej róży. W wyniku zderzenia z dziką różą, urwało się prawe koło samochodu zaś bus dachował, rozbijając się na setki części. Wszyscy pasażerowie oraz kierowca zginęli w wypadku, a rozerwane szczątki ofiar katastrofy oraz samochodu rozrzucone zostały na obszarze 100 m2 – w tym na 30 metrów przed dziką różą”.

Jaki kretyn kupiłby taki kit, skoro kupiony został kit z pancerną brzozą? Pytam się docenta Laska oraz funkcjonariuszy pro-rosyjskich mediów i V kolumny w Polsce…

P.S. Pytacie się o dowody. A kto zlecił Rosji "wyremontowanie" samolotu tuż przed jego katastrofą? Kto oddał wszystkie dowody z katastrofy Tu-154M Putinowi? A kto nie głosował w Radzie Europy za rezolucją z 2018, nakazującą Putinowi oddanie wraku samolotu i czarnych skrzynek? Czyżby nie był to czasami Donald Tusk i Platforma Obywatelska?
https://niepoprawni.pl/blog/kapitan-nemo/12-lat-wcisk...
Post edytowany
Żabodukt Postów: 82511
kumak
Żabodukt, postów: 82511
Wtorek, 12 kwietnia 2022 09:55:41
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Kler prawosławny pazernością nie różni się od katolickiego kleru
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 12 kwietnia 2022 09:58:28
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
"Seryjny samobójca" i "nieszczęśliwy wypadek" - czas na prawdę!

Polscy politycy wreszcie teraz nabrali odwagi. Pozostaje pytanie, czy musiało dojść do wojny na Ukrainie, żeby tak się stało? Ale mniejsza z tym. Skoro dziś wreszcie oficjalnie potwierdzono zamach nad Smoleńskiem chyba warto wreszcie zacząć szukać winnych ofiar "seryjnego samobójcy" i "nieszczęśliwego wypadku", i to na przestrzeni wielu lat, czyli od zarania dziejów tzw. III RP.



Dlatego też po raz wtóry przedstawiam listę tajemniczych śmierci, nad którymi warto byłoby prokuratorsko i sądownie "pochylić głowę".



Wpierw jednak chcę zacytować fragmenty dawnego artykułu w Wirtualnej Polsce opublikowanego przez Kazimierza Turlińskiego pod znamiennym tytułem: "Ich bliscy nie wierzą w samobójstwa" (*). Zarówno sama osoba autora, jak i wartościowa treść tekstu skłoniły mnie do jego przypomnienia...

Dalej zaś - dla potomności - przedstawiam potencjalną listę ofiar "nieszczęśliwego wypadku" i "seryjnego samobójcy" za lata 2009-2012. W postscriptum podaję listę osób, które zostały zamordowane lub zginęły w niewyjaśnionych okolicznościach od końca PRL-u do 2009 roku a dalej do 2017 roku. Zdaję sobie sprawę, że owe listy z pewnością nie obejmują wszystkich, którzy być może zginęli z rąk oprawców reprezentujących III RP. Mam też nadzieję, że choć część z nich umarła jednak naturalnie lub zupełnie przypadkowo...

-------------------

Fragmenty artykułu K. Turlińskiego...

"Historia współczesnego świata i statystyka nie znają drugiego takiego przypadku jak polska seria samobójstw oraz śmiertelnych wypadków przedstawicieli jednej tylko strony sceny politycznej i świadków kluczowych śledztw. Zdarzały się za to identyczne serie zabójstw, np. we Włoszech podczas tzw. drugiej wielkiej wojny mafijnej klanów sycylijskich, albo w Związku Radzieckim w latach czystek NKWD. Wtedy też masowo ginęli politycy, urzędnicy państwowi i świadkowie, ale sprawy te, z uwagi na zazwyczaj dużą ilość ran postrzałowych, można było zaklasyfikować według mniej kontrowersyjnego kryterium".

(...)

"Dawniej, gdy przestępcami byli zwykle kiepsko wykształceni "chuligani", ewentualne pozorowanie przez nich śmiertelnych wypadków przyjmowało karykaturalne kształty (...) Dzisiaj profesjonaliści czytają, chociażby świetną "Kryminalistykę"; prof. Hołysta. Wiedzą, jakie ślady zostawia się na miejscu zdarzenia i jak technik policyjny będzie je zabezpieczał, a prokurator interpretował (...) Im więcej rutyny w działaniach organów ścigania, tym łatwiejsze reżyserowanie zbrodni na neutralne prawnokarne zdarzenia. Zarówno te powody, jak i stosunkowo prosty mechanizm śmierci przez powieszenie, czynią potencjalnie możliwym upozorowanie samobójstwa, czemu w przypadku osób znanych i "niepopularnych" sprzyja konformistyczne nastawienie prokuratorów oraz kształtujące opinię publiczną, ale zarazem niemerytoryczne, media".

(...)

"Symptomem (potencjalnego samobójstwa - dop.kj) takim mogą być natomiast schorzenia psychiatryczne (np. depresja endogenna), odizolowanie od społeczeństwa oraz wcześniejsze, nieudane próby samobójcze, a także jawne obnoszenie się z zamiarem samobójczym. Około 75 proc. sprawców takiego czynu nie kryje się ze swoimi planami, żegna się z bliskimi, rozdaje swe sprzęty, ewentualnie sporządza listy pożegnalne. Według przecieków z bieżących śledztw o tle politycznym nic takiego nie miało miejsca w żadnym z bulwersujących przypadków. Andrzej Lepper planował nowe interesy z Białorusią i dbał o cudem wracającego do zdrowia syna. Gen. Petelicki sprowadzał do Polski amerykańską wywiadownię gospodarczą, zachowywał też wesoły nastrój w czasie imprez z kolegami. Remigiusz Muś (technik JAK-a) wierzył, że znajdzie dobrą pracę w sektorze cywilnym, poza tym był młody, miał kochającą żonę a podstawy egzystencji zapewniała wojskowa emerytura. Żaden z nich nie pozostawił listu pożegnalnego, ani nie leczył się psychiatrycznie, za to wszyscy z nich byli umówieni wkrótce po dniu śmierci na spotkania ze znajomymi lub kontrahentami. Ich bliscy nie wierzą w samobójstwa".

(...)

"W żadnym zakresie, żaden poważny lekarz sądowy nie odważy się kategorycznie napisać, że na pewno doszło do samobójstwa, gdyż to ustalić można dopiero na podstawie wszechstronnej analizy materiału dowodowego. A już szczególnie trudne jest wydanie takich opinii w przypadku powieszeń" (..) Dla rozstrzygnięcia, czy śmierć miała wtedy samobójczy charakter, czy też wynikała ze zbrodniczego działania, decydujące znaczenie ma nie autopsja, lecz dokładne oględziny miejsca znalezienia zwłok, przebiegu i miejsca zaczepienia pętli, sposobu wiązania węzła i oględziny ciała. Także odnalezienie ran nie zawsze jest dowodem zbrodni, gdyż te mogły powstać w innych okolicznościach, np. jako konsekwencja drgawek przedśmiertnych, a ich brak nie wyklucza zabójstwa. Ujawnienie śladów nie po ciosach, a po chwytach obezwładniających założonych prawidłowo i bez uszkodzenia kości, bywa często niemożliwe. Kurtka, marynarka lub bluza wykluczą nawet powstanie powierzchownych zadrapań" (...) Nigdy więc nie należy utożsamiać wyników sekcji z wynikiem śledztwa, co polskie media czynią nagminnie. W ostatnich głośnych sprawach sekcje jedynie nie wykluczyły samobójstw".

(...)

"W praktyce nie jest możliwe zabójstwo świadomego, sprawnego człowieka przez powieszenie bez pozostawienia widocznych obrażeń defensywnych na jego ciele. Ofiara zawsze walczy, broni się. Jedyny wyjątek to pozbawienie świadomości w finezyjny sposób (...) Popularną w ostatnich latach metodą jest tzw. pigułka gwałtu GHB, czyli kwas gamma-hydroksymasłowy. Osoba której podano tą substancję traci kontrolę nad ciałem, nie jest zdolna do stawiania oporu. Po upływie 8 godzin narkotyk nie jest już wykrywalny w osoczu, a po 12 godzinach w moczu. Po śmierci organizmu synteza GHB nadal występuje, lecz katabolizm ulega zwolnieniu. Według niektórych źródeł przy skrajnie korzystnych warunkach możliwe jest wykrycie intoksynacji do 72 godzin (...) Podobne efekty oszałamiające zapewniają środki anestezjologiczne, np. stosowana dawniej w medycynie, a obecnie głównie w weterynarii, ketamina. Inne substancje, których nazw nie należy zbytnio upubliczniać, podlegają pełnemu rozpadowi niezwłocznie po zatrzymaniu krążenia, w związku z czym ich wykrycie jest niemal natychmiast niemożliwe (...) Identyczny brak śladów i przytomności ofiary zapewnić może jednak wprawnie wykonane duszenie (shime-waza) w postaci ucisku ramieniem i przedramieniem na tętnice szyjne. Nie dochodzi wówczas do uszkodzenia chrząstki tarczowatej ani innych części krtani. Jest to jeden z podstawowych chwytów judo i jujitsu, uczony też podczas kursu samoobrony w każdej służbie mundurowej. W ciągu kilku sekund pozbawia przytomności uniemożliwiając powstanie obrażeń defensywnych, a szeroki obszar ucisku nie powoduje dostrzegalnego naruszenia tkanek szyjnych i pozostaje w pełni zgodny z mechanizmem późniejszej śmierci".

(...)

"Jeśli hipotetyczny sprawca miał doświadczenie w zakresie czynności dochodzeniowo-śledczych, dysponował wiedzą z zakresu medycyny sądowej i kryminalistyki, a także był sprawny fizycznie, znalezienie dowodów zabójstwa jest niemal niemożliwe (...) Stąd świadomość wielu policjantów i prokuratorów, że wśród rutynowo umorzonych w ich karierach setek spraw samobójstw, co najmniej w kilku przypadkach miała miejsce zbrodnia doskonała. Zabójcy Krzysztofa Olewnika i strażnik więzienny ich pilnujący, powiązani z zabójstwem gen. Papały Baranina i Sasza, członkowie struktur tzw. mafii paliwowej, dyrektor kancelarii premiera Grzegorz Michniewicz (śmierć w noc powrotu Tupolewa z rosyjskiej Samary) i wielu innych... Ich "samobójstwa potwierdziła sekcja zwłok"".

(...)

"Opisane pokrótce czynniki mogące niesłusznie wskazywać targnięcie samobójcze, wykluczają wyciąganie szybkich wniosków na podstawie samego protokołu sekcji zwłok, czy nawet oględzin miejsca zdarzenia. Każdą sprawę rozpatrywać należy indywidualnie i z wielką pokorą podchodzić do wyciąganych wniosków. Tego w działaniach polskiej prokuratury absolutnie nie widać".

(...)

"Współcześni przestępcy nie korzystają już z trucizn pokroju wiecznotrwałego arszeniku, więc późniejsze podjęcie czynności jest faktycznie stratą czasu i pieniędzy podatnika. Pamiętać też należy, że w przypadku wykrycia zupełnie innego patomechanizmu śmierci, np. niewidocznych gołym okiem obrażeń wewnętrznych, opóźniona w priorytetowych sprawach sekcja umożliwia sprawcy spokojne opuszczenie terytorium Polski.
Kolejną kwestią pozostaje zupełne zaniechanie prewencji. Informowanie środowisk przestępczych o przyjmowaniu a priori domniemania samobójstwa i praktykowaniu wolnych sobót świadczy o znacznym ograniczeniu zrozumienia prawideł kryminologicznych przez rodzime organa ścigania. Dlaczego ktoś wręcza do rąk niebezpiecznych ludzi gotowe recepty na bezpieczną zbrodnię? W sytuacji, w której umierają po kolei wicepremier, szef jednostki specjalnej GROM, a następnie kluczowy świadek w sprawie śmierci prezydenta oraz całego sztabu Wojska Polskiego, opóźnianie o parę dni działań, z uwagi na weekend, potraktować należy jako niedorzeczność. Nawet w przypadku śmierci osoby nikomu nieznanej w sobotnią noc, na miejsce zdarzenia przybywa prokurator i Policja. Nie ma żadnego powodu, dla którego w europejskiej metropolii, jaką jest Warszawa, nie miałby im towarzyszyć pozostający na taką ewentualność pod telefonem jeden, dyżurny patomorfolog. Warto pomyśleć o tym na przyszłość, gdyż nic nie zapowiada końca czarnej serii nagłych i nieoczekiwanych zgonów. Zwłaszcza, przy tak intensywnej reklamie indolencji naszych śledczych".
https://niepoprawni.pl/blog/krzysztofjaw/seryjny-samo...
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 12 kwietnia 2022 09:59:33
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Jako podsumowanie powyższych fragmentów tekstu K. Turlińskiego niech wystarczą jedynie moje słowa o kompletnej degrengoladzie państwa polskiego oraz potencjalna lista ofiar "nieszczęśliwego wypadku", "seryjnego samobójcy" oraz seryjnego zabójcy: grudzień 2009 - listopad 2012 (**)

1. Chorąży Stefan Zielonka, rok 2009 - szyfrant w kancelarii premiera. Zielonka dysponował wiedzą o tajnikach łączności w NATO oraz miał dostęp do zastrzeżonych danych. Zaginął i nie został odnaleziony (?). Podobno po roku odnaleziono jego zafoliowane dokumenty (nienaruszone) w Wiśle...

2. Artur Zirajewski ps. Iwan (29.01.1972 - 03.01.2010) - samobójstwo, płatny morderca, jeden z głównych świadków w sprawie zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały.

3. Profesor Stefan Grocholewski - ekspert od odczytywania nośników cyfrowych, wykrył manipulacje w nagraniach czarnych skrzynek z CASY. Zmarł 31.03.2010 r.

4. Grzegorz Michniewicz - dyrektor generalny Kancelarii Donalda Tuska. Podobno powiesił się 23 grudnia 2009 roku na kablu od odkurzacza, w dniu, w którym z remontu w Samarze wrócił
samolot TU-154, który potem rozsypał się w drobny mak na Siewiernym. Grzegorz Michniewicz jako szefem kancelarii tajnej D. Tuska znał najtajniejsze informacje, m.in. dotyczące NATO i UE. Nie pozostawił żadnego listu pożegnalnego i wybierał się na Wigilię do żony i dzieci..

5. Mieczysław Cieślar, biskup Diecezji Warszawskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, zginął w wypadku samochodowym 18.04.2010 r, miał być następcą Adama Pilcha, który zginął w Smoleńsku. Podobno otrzymał telefon ze Smoleńska od A.Pilcha już po katastrofie.

6. Krzysztof Knyż, operator "Faktów",10 kwietnia 2010 był w Smoleńsku. Zmarł w Moskwie 2 czerwca 2010r. Śmierć całkowicie przemilczana.

7. Profesor Marek Dulinicz, szef grupy archeologicznej,zginął 6 czerwca 2010 w wypadku samochodowym, w trakcie oczekiwania na wyjazd do Smoleńska.

8. Doktor Eugeniusz Wróbel, wykładowca na Politechnice Śląskiej, specjalista od komputerowych systemów sterowania samolotem, poddawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to TU-154 o nr 101. Zabity za pomocą piły mechanicznej 16.10.2010 r, przez swego syna, który zdołał usunąć ślady krwi, zawieźć pocięte zwłoki do jeziora, wrócić i zapomnieć wszystko. Złego stanu swego "chorego psychicznie" syna przez ponad 20 lat nie zauważyła matka, która jest psychiatrą.

9. Ryszard Kuciński, prawnik Andrzeja Leppera, zmarł w maju 2011 r.

10. Wiesław Podgórski, były doradca Andzreja Leppera, w czasach gdy ten był ministrem rolnictwa, znaleziony martwy w biurze Samoobrony pod koniec czerwca 2011 r. Jako przyczynę śmierci podano samobójstwo.

11. W 2011 roku samobójstwo przez powieszenie popełnił oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego, służący w Centrum Wsparcia Teleinformatycznego i Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie. Żołnierz posiadał najwyższą klauzulę dostępu do materiałów niejawnych.

12. Róża Żarska, adwokat Andrzeja Leppera, zmarła w lipcu 2011 r. w Moskwie.

13. Dariusz Szpineta - zawodowy pilot i instruktor pilotażu, ekspert i prezes spółki lotniczej, został znaleziony martwy w łazience ośrodka wczasowego w Indiach. Wcześniej parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska, kwestionując oficjalne ustalenia.

14. Generał Sławomir Petelicki, były dowódca jednostki "Grom". Znaleziony martwy 16 czerwca 2012 roku. Ostro krytykował ustalenia Komisji Badania Wypadków Lotniczych i opieszałość polskiego rządu przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy w Smoleńsku. Zmarł na skutek ran postrzałowych.

15. Andrzej Lepper, szef "Samoobrony" oraz były wicepremier, 5 sierpnia 2011 został znaleziony martwy w swym biurze w Warszawie. Według informacji przedstawicieli policji popełnił samobójstwo poprzez powieszenie się.

16. płk. Leszek Tobiasz - były oficer WSI, główny świadek w "aferze marszałkowej". Zmarł 17.02.2012 podczas balu OHP ("zatańcował się na śmierć") rzekoma przyczyna zgonu: niewydolność krążenia. 01.03.2012 miał składać zeznania przed sądem, w tym być skonfrontowany z Bronisławem Komorowskim i jego zeznaniami na temat dotyczącej jego osoby "afery marszałkowej" dotyczącej prób nielegalnego zdobycia przez B. Komorowskiego aneksu do raportu z likwidacji WSI.

17. dr. Dariusz Ratajczak - historyk, tzw. "rewizjonista holocaustu", wydalony z "wilczym biletem" z Uniwersytetu Opolskiego. Jego zwłoki w stanie rozkładu znaleziono 11.06.2010 w samochodzie przed opolskim centrum handlowym "Karolinka". Oficjalnie samochód miał stać na parkingu od 28 maja. Nieoficjalnie - świadkowie twierdzą, że samochód ze zwłokami dr Ratajczaka został podstawiony znacznie później.

18. Jerzy Pronobis - prezes spółki Club&Travel, która zajmuje się rozprowadzaniem lukratywnych biletów na Euro 2012. Rozprowadzanie biletów odbywało się w atmosferze korupcji i skandalu. Pronobis "wpadł" pod pociąg 19 czerwca 2012. Policja nie wyklucza samobójstwa, choć denat tradycyjnie nie pozostawił listu pożegnalnego. Nazwisko Pronobisa pojawia się w tzw. "taśmach Grzegorza Laty".

19. ks. Tadeusz Kiersztyn - zginął 22 sierpnia w wypadku samochodowym spowodowanym przez TIR-a, który staranował auto księdza. Ksiądz był wielkim zwolennikiem Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Był autorem licznych opracowań, w których wyjaśniał istotę Intronizacji Jezusa Króla Polski. Do najważniejszych należą: „Ostatnia walka” oraz „Siedmiodniowe Nabożeństwo Intronizacyjne”. Kontynuował tę działalność, publikując broszurki z serii „Czas…”. Ostatnią pozycją jest „Droga do chwały". Przekazuje w niej treści duchowe, którymi sam żył i które zaleca swoim duchowym dzieciom. Jedną z najważniejszych jego publikacji jest opracowanie p.t.: Zatrute źródło MASONERIA, w którym demaskuje m.in. tragiczny dla ludzi wymiar (nie tylko duchowy) masonerii.

20. chorąży Remigiusz Muś - technik pokładowy Jaka-40, który wylądował na smoleńskim lotnisku, godzinę przed katastrofą TU 154 M. Jego zwłoki znaleziono 27.10.2012 roku w domu w powarszawskim Piasecznie. Wstępne oględziny nie wskazują na udział w "samobójstwie" osób trzecich i oczywiście chorąży nie zostawił żadnego listu pożegnalnego. Był szczęśliwym człowiekiem, ojcem małych dzieci i kochanym mężem... R. Muś był bardzo ważnym świadkiem w śledztwie smoleńskim, a fakty przez niego podawane przeczyły oficjalnym ustaleniom. Ujawnił między innymi, że kontroler z wieży na smoleńskim lotnisku, wydał im komendę o zejściu na wysokość 50 metrów i słyszał jak identyczną komendę otrzymała załoga TU-154M a także rosyjskiego Iła-76. R. Muś wspominał także, że tuż przed katastrofą rządowego tupolewa słyszał dwa wybuchy, ale wówczas nie kojarzył ich źródła.

21 (?). Profesor Józef Szaniawski. Politolog, sowietolog, publicysta i wykładowca UKSW. Zginął 4 września 2012 roku w Tatrach schodząc ze Świnicy. Spadł w przepaść w kierunku Doliny Pięciu Stawów. Szaniawski należał do grona osób negujących rządową wersję przyczyn katastrofy smoleńskiej. Uważał, że był to zamach na polskie państwo. Był apologetą bohaterstwa płk. Ryszarda Kuklińskiego i obrońcą Pomnika Katyńskiego w Warszawie.

22...117. Pasażerowie lotu do Smoleńska....

(**) http://niepoprawni.pl/blog/394/lista-ofiar-seryjnego... uzupełnione w części przeze mnie...

------

Przez 26 lat (1989-2015) Polska stała się niemal państwem mafijnym, gdzie wyroki mafii już na nikim nie robiły wrażenia. Degrengolada państwa polskiego była faktem i musimy w końcu poznać prawdę o tych zgonach.


P.S.1

Lista osób zamordowanych i tych, którzy zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach w latach 1989-2009 (***)

1. Sylwester Zych (19.05.1950 - 11.07.1989) - zamordowany, ksiądz katolicki, działacz opozycyjny w PRL,
2. Jerzy Dąbrowski (26.04.1931 - 14.02.1991) - wypadek, biskup rzymskokatolicki, bardzo bliski współpracownik prymasa Stefana Wyszyńskiego, zastępca sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski,
3. Andrzej Stuglik (? - 19.02.1991) - zamordowany, przed 1989 oficer kontrwywiadu PRL, doradca finansowy w Towarzystwie Handlu Międzynarodowego DAL SA, które sprzedawało m.in. broń, nie zawsze legalnie,
4. Michał Falzmann (28.10.1953 – 18.07.1991) - zawał serca (?), inspektor NIK, wykrył i ujawnił nieprawidłowości w FOZZ,
5. Walerian Pańko (08.10.1941 – 07.10.1991) - wypadek, prezes NIK, poseł na Sejm, prawnik
6. Janusz Zaporowski (? - 07.10.1991) - wypadek, dyrektor Biura Informacyjnego Kancelarii Sejmu
7. Jan Budziński (? - 1991) - zawał serca (?), kierowca służbowej lancii którą jechali Pańko i Zaporowski. (Dwaj policjanci, którzy pierwsi przyjechali na miejsce wypadku również zmarli. Przyczyną zgonu było utonięcie (na rybach)).
8. Jarosław Ziętara (16.09.1968 - wrzesień (?) 1992) - porwany 01.09.1992 i zamordowany, dziennikarz Gazety Poznańskiej
9. Piotr Jaroszewicz (08.10.1909 – 01.09.1992) – zamordowany, premier PRL
10. Alicja Solska−Jaroszewicz (1925 – 01.09.1992) - zamordowana
11. Tadeusz Steć (01.09.1925 – 12.01.1993) – zamordowany
12. Jerzy Fonkowicz (19.01.1922 – 07.10.1997) – zamordowany
13. Andrzej Krzeptowski (1940 - 17.02.1996) - zamordowany, rzecznik prasowy „S” w „Ursusie”
14. Grzegorz Palka (08.05.1950 - 12.07.1996) - wypadek, przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi, były prezydent Łodzi, działacz opozycji w okresie PRL
15. Andrzej Stankiewicz (1953 - 23.08.1996) - zamordowany, działacz podziemnej "S" w Hucie Warszawa, szef Biura Interwencji Regionu Mazowsze
16. Jacek Bartosiak (? - 25.10.1996) - wypadek, przed 1989 pracował w Wydziale XI wywiadu MSW, następnie w UOP
17. Tadeusz Kowalczyk (03.06.1952 - 19.07.1997) - poseł i przedsiębiorca
18. Leon Dubicki (21.08.1915 - 07.03.1998) - zamordowany w Berlinie, generał brygady LWP, w sierpniu 1981 poprosił o azyl polityczny w Berlinie Zachodnim
19. Marek Papała (04.09.1959 – 25.06.1998) – zamordowany, Komendant Główny Policji
20. Andrzej Puszkarski (? - 25.10.1998) - wypadek, rezydent wywiadu UOP w Afryce Północnej
21. Bartłomiej Frykowski (09.03.1959 - 08.06.1999) - samobójstwo (przy użyciu noża), operator filmowy
22. Ireneusz Sekuła (22.01.1943 – 29.04.2000) – samobójstwo (?), poseł na Sejm
23. Waldemar Grudziński (1942 - 17.08.2000) - wypadek, skarbnik ROP, (w wypadku lekko ranny został były premier Jan Olszewski)
24. Stanisław Faltynowski (? - 26.12.2000) - samobójstwo (?), świadek, hotelarz prowadzący interesy z mafią paliwową
25. Zdzisław Majka (? - 02.02.2001) - samobójstwo (?), świadek w sprawie mafii paliwowej, były żołnierz Ludowego Wojska Polskiego
26. Jacek Dębski (06.04.1960 - 12.04.2001) - zamordowany, polityk, były minister sportu
27. Jerzy Bednarczyk (? - koniec 2001) - świadek, były członek sztabu LWP, pracownik PKN Orlen, powiązany z mafią paliwową
28. Tadeusz Maziuk ps. Sasza (? - 26.06.2002) - samobójstwo w areszcie, morderca (?) Jacka Dębskiego
29. Stanisław Padlewski (19.06.1947 - 28.11.2002) - samobójstwo, nauczyciel, prezydent Mysłowic
30. Jeremiasz Barański ps. Baranina (23.11.1945 - 07.05.2003) - samobójstwo w więzieniu, przestępca, jeden z przywódców gangu pruszkowskiego
31. Maciej Tokarczyk (17.04.1963 - 04.10.2003) - samobójstwo, lekarz, były wiceminister zdrowia i były prezes NFZ
32. Lech Maląg (? - 19.07.2004) - samobójstwo, dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi
33. Marek Karp (02.07.1952 - 12.09.2004) - historyk, sowietolog, założyciel i wieloletni dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich. Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach tuż po czasowym wyjściu ze szpitala, gdzie trafił po wypadku samochodowym. Jego auto zostało staranowane przez białoruski TiR. M. Karp uszedł z życiem, ale na krótko... Z jego śmiercią może być związana niezależność (jako eksperta) oraz działalność (jako doradcy) zagrażająca interesom Gazpromu... Więcej tu: http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/508272,nie-naruszaj-interesu-r... is external)
34. Stanisław Skalski (27.11.1915 - 12.11.2004) – pobicie przez nieznanych sprawców, pilot, generał brygady WP, as myśliwski okresu II wojny światowej, po 1989 polityk, współzałożyciel partii Przymierze Samoobrona
35. Szymon Zalewski (? - 29.11.2004) - samobójstwo (?), ochroniarz BOR i kierowca Zbigniewa Sobotki (poseł SLD skazany w tzw. aferze starachowickiej; ułaskawiony przez Aleksandra Kwaśniewskiego)
36. Filip Adwent (31.08.1955 - 26.06.2005) - polityk, lekarz, eurodeputowany do Parlamentu Europejskiego
37. Daniel Podrzycki (14.06.1963 - 24.09.2005) - wypadek, polityk, przewodniczący Polskiej Partii Pracy
38. Anatol Lawina (10.07.1940 - 16.09.2006) - pobicie przez nieznanych sprawców, bezpośredni przełożony Falzmanna, były dyrektor Zespołu Analiz Systemowych w Najwyższej Izbie Kontroli
39. Lech Grobelny (18.06.1949 - 28.03.2007) - zamordowany, założyciel Bezpiecznej Kasy Oszczędności
40. Wojciech Franiewski (? - 19.06.2007) – samobójstwo w więzieniu
41. Sławomir Kościuk (1956 – 04.04.2008) – samobójstwo w więzieniu
42. Robert Pazik (1969 – 19.01.2009) – samobójstwo w więzieniu
43. Mariusz K. (? - 13.07.2009) - samobójstwo, strażnik który w czerwcu 2007 roku pełnił dyżur w olsztyńskim więzieniu, gdy Franiewski powiesił się w celi
44.Andrzej Andrzejewski (19.05.1961 - 23.01.2008) - wypadek (samolot CASA), generał brygady, pilot Wojska Polskiego, dowódca Brygady Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie
45.Jerzy Piłat (14.07.1962 - 23.01.2008) - wypadek (samolot CASA), pułkownik, pilot Wojska Polskiego, dowódca 12 Bazy Lotniczej w Mirosławcu
46. Dariusz Maciąg (? - 23.01.2008) - wypadek (samolot CASA), pułkownik, pilot Wojska Polskiego, dowódca 21 Bazy Lotniczej w Świdwinie
47. Wojciech Maniewski (? - 23.01.2008) - wypadek (samolot CASA), podpułkownik, pilot Wojska Polskiego, dowódca 40 Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie
48. Zbigniew Książek (? - 23.01.2008) - wypadek (samolot CASA), podpułkownik, pilot Wojska Polskiego, zastępca dowódcy 22 Bazy Lotniczej w Malborku
49. Dariusz Pawlak (? - 23.01.2008) - wypadek (samolot CASA), podpułkownik, pilot Wojska Polskiego, dowódca dywizjonu 12 Bazy LotniczejMirosławcu
50. Zdzisław Cieślik (? - 23.01.2008) - wypadek (samolot CASA), podpułkownik, pilot Wojska Polskiego, Szef Szkolenia Brygady Lotnictwa Taktycznego Świdwinie

51-64. Pozostali polegli w katastrofie CASY - https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotnicza_w_Mir... is external)
65. Marian Goliński (16.07.1949 - 11.06.2009) - wypadek, polityk, poseł na Sejm

I jeszcze uzupełniająco (***)

1. Bogusław Kania (1968 - 31.05.2010) - katastrofa lotnicza, przedsiębiorca (firma Kanlux SA), zaangażowany katolik
2. Marek Rosiak (1948 - 19.10.2010) - zamordowany, pracownik biura poselskiego posła Janusza Wojciechowskiego
3. Witold Hatka (25.06.1939 - 13.11.2010) - wypadek, były poseł, polityk, przedsiębiorca
4. Paweł Żak (1966 - 13.12.2010) - samobójstwo, były komendant miejski policji w Kielcach
5. Piotr M. (1962 - 18.05.2011) - samobójstwo, były szef malborskiej policji, powiązany z mafią paliwową
6. Henryk Szumski (6.04.1941 - 30.01.2012) – zamordowany, generał broni WP, szef Sztabu Generalnego, członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego

(***) http://lazacylazarz.nowyekran.pl/post/66017,samobojstwo-musi-wy... is external)

P.S.3 - Dopisek z dnia 15.02.2016

1. Sławomir Berdychowski (48 lat) - został znaleziony martwy we środę 10 lutego 2016 roku z raną postrzałową. Informacje podano dopiero w poniedziałek 15 lutego (?). Podobno został znaleziony w lesie (pierwsza wersja) albo w domu w warszawie (druga potwierdzona wersja oficjalna!) - pułkownik Wojska Polskiego, były żołnierz GROM i twórca elitarnej jednostki Agat, przyjaciel śp. gen. Sławomira Petelickiego, miał się zastrzelić. Okoliczności śmierci pułkownika Berdychowskiego są bliżej nieznane. Jak podaje dziennik „Polska The Times”, powodem samobójstwa Berdychowskiego mogły być problemy rodzinne albo zdrowotne. Rozmówcy gazety wskazują, że żołnierze zmagają się ze zespołem stresu bojowego, który wynika z wielu lat trudnych doświadczeń na wojnach. Znajomi są w szoku po śmierć pułkownika. Nikt się tego po tak doświadczonym i odpornym psychicznie wojskowym nie spodziewał. Sławomir Berdychowski miał 48 lat, rysowała się przed nim wielka kariera w polskiej armii. Ukończył Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu. W latach 1992-2007 kierował instruktażem i selekcją w GROM. Tam poznał Sławomira Petelickiego, z którym się zaprzyjaźnił. Uczestniczył w wielu zagranicznych operacjach: w Haiti w 1994 r., we Wschodniej Slawonii i w Afganistanie w latach 2008-2009 podczas misji ISAF. Szkolił się i piął w górę w strukturach wojska – ukończył specjalistyczne kursy w Stanach Zjednoczonych, dotyczące działalności operacyjnej. Wreszcie w 2011 r. został dowódcą nowej jednostki specjalnej Agat, utworzonej decyzją ministra obrony narodowej, Bogdana Klicha. Kierował nią przez trzy lata. Agat wzoruje się na tradycji Oddziału Dywersji Bojowej z lat 1943-44, patronem żołnierzy jest gen. Stanisław Rowecki „Grot”. Żeby dostać się do szeregów tej elitarnej jednostki, trzeba przejść przez mordercze szkolenia m.in. w terenie, wysokościowe i spadochronowe. Odznaką rozpoznawczą żołnierzy Agat jest symbol Grup Szturmowych Szarych Szeregów AK – orzeł, który pod szponami trzyma monogram „GS”. Obok GROM-u i Formozy był najbardziej elitarną jednostką specjalną. Berdychowski pozostawał w dyspozycji Inspektoratu Wojsk Specjalnych, ukończył kurs generalski, co daje poważne perspektywy zrobienia kariery w siłach NATO. Odznaczony w toku służby m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem „Za Dzielność”, Gwiazdą Afganistanu, Odznaką GROM, Odznaką AGAT, Odznaką Honorową Wojsk Specjalnych, Kordzikiem Honorowym Sił Zbrojnych RP. - Dystyngowany oficer, stabilny psychicznie, uśmiechnięty, pomocny. Trudno uwierzyć w jego śmierć – mówi „Polska The Times” jeden z jego kolegów. – (…) Miał mocny kręgosłup moralno-polityczny. On się w politykę nie bawił. Dla niego najważniejsze było dobro jednostki. Nie miał tendencji do gwiazdorstwa. Ale miał aspiracje i dobre kontakty w USA – przyznaje "Polsce The Times" osoba związana ze służbami specjalnymi. Według ustaleń gazety, żołnierz miał się zastrzelić. "Postrzegany był przez nas wszystkich jako bardzo ułożony, stabilny psychicznie facet. Był oficerem jak za sanacji, dystyngowanym" - mówią koledzy.
( http://newsroom.salon24.pl/696616,kolejne-samobojstwo-nie... is external)) ( http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/02/seryjny-samobojca-dzis... is external))

2. dr inż. Stanisław Żurkowski.- 13 listopada 2015 (piątek!!!) - zmarł nagle i okoliczności są nieznane - członek PKBWL. Pracę na rzecz bezpieczeństwa lotniczego rozpoczął w Głównej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, a w latach 2001-2002 pełnił funkcję jej Przewodniczącego. Po utworzeniu w 2002 Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych to właśnie jemu powierzono zadanie utworzenia nowego zespołu badaczy wypadków w lotnictwie cywilnym. Funkcję Przewodniczącego PKBWL pełnił do 2006. Uczestniczył w badaniu najgłośniejszych wypadków lotniczych ostatnich lat. Był członkiem komisji badającej wypadek śmigłowca Mi-8 pod Piasecznem w grudniu 2003, a w 2009 został przewodniczącym zespołu biegłych prokuratury wojskowej w sprawie katastrofy samolotu C-295 pod Mirosławcem (Przyczyny katastrofy w Mirosławcu, 2008-04-02). W komisji badającej wypadek Tu-154M pod Smoleńskiem pełnił funkcję przewodniczącego podkomisji technicznej (Smoleński offset, 2013-11-06). Stanisława Żurkowskiego do Rosji wysłał Tadeusz Jarmuziewicz, wiceminister infrastruktury. (…) szczegóły związane z tą kwestią znalazły się w sprawozdaniu z wyjazdu, jakie przygotował po tym spotkaniu dla wiceministra Jarmuziewicza. Brał udział w badaniu wypadku samolotu Boeing 767 na Okęciu (Wrak Boeinga sprzedany, 2012-11-08, Lasek zamiast Klicha, 2012-02-11) i wielu, wielu innych. W swej pracy zawsze kierował się starannością, rzetelnością i bezstronnością doskonale rozumiejąc, że celem badania każdego wypadku jest poprawa bezpieczeństwa lotów. Był bezkompromisowy, a jednocześnie z wielką życzliwością podchodził do każdego, z kim zetknęła go praca zawodowa.
(m.in: http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=17946(link is external))

3. Rafał Łuckoś (?) - (40 lat) zginął 31 stycznia 2014 (piątek!!!) w Valle de Bravo w Meksyku zginął tragicznie „dobry duch” sportów lotniczych Rafał Łuckoś. Tragiczny wypadek miał miejsce w dniu treningowym przed zawodami Pucharu Świata (PWC). Rafał był niezwykle utalentowanym pilotem i sportowcem. Wieloletni członek paralotniowej kadry narodowej, reprezentant Polski i medalista wielu międzynarodowych zawodów sportowych. Życie poświęcił lataniu paralotnią. Był wszechstronnym i doświadczonym pilotem łączącym latanie wyścigowe i przelotowe na najwyższym poziomie. W ostatnim czasie zaczął również latać szybowcem oraz startował w zawodach triathlonowych. Facet pozytywnie zwariowany na punkcie latania i sportu w ogóle. Przez kilka ostatnich lat działał społecznie w Komisji Lotniowej i Paralotniowej AP. Rafał jest aktualnym rekordzistą Polski w przelocie otwartym (366,57 km), 2-krotnym mistrzem Polski (z 2009r. i 2011r.) oraz medalistą Mistrzostw Europy w 2010r. Kurs paralotniowy ukończył w 1996r. a na najwyższym sportowym poziomie latał od ponad 10 lat. W 2010 i 2013r. znajdował się na 18 miejscu światowego rankingu WPRS FAI. Rafał Łuckoś był także absolwentem Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej w Katowicach oraz studiów MBA Maastricht School of Management. Zawodowo był prywatnym przedsiębiorcą specjalizującym się w zarządzaniu nieruchomościami i reklamie zewnętrznej. Od 2009 roku był członkiem Komisji Lotniowo-Paralotniowej AP. Współtworzył Paralotniowy Puchar Beskidów oraz Polską Ligę Paralotniową. Był także współzałożycielem Beskidzkiego Stowarzyszenia Paralotniowego, gdzie w latach 2007-2010 pełnił funkcję członka zarządu.

P.S. 4 - Informacje o wcześniej wskazanych "samobójstwach" i "wypadkach"

Według oficjalnej wersji, życie odebrał sobie sam także przyjaciel Berdychowskiego, gen. Sławomir Petelicki. Twórca GROM w czerwcową sobotę 2012 roku miał strzelić do siebie w podziemnym garażu na warszawskim Mokotowie. Ciało odkryła jego żona. Tezę o samobójstwie miał potwierdzić zapis z monitoringu. Na kamerach nie został uwieczniony moment wystrzału, ale wjazd samochodem do podziemia przez Petelickiego. Dużo wątpliwości wzbudziła sekcja zwłok generała, wykonana dopiero po dwóch dniach od znalezienia zwłok. Strzelił w głowę, trzymając pistolet w lewej ręce, choć był praworęczny. Śledczy umorzyli śledztwo w sprawie śmierci Petelickiego, gdyż nie doszukali się konkretnych motywów samobójstwa. Wykluczyli też udział osób trzecich.

W sierpniu 2011 roku z niewyjaśnionych do dzisiaj przyczyn zmarł Andrzej Lepper. Lider „Samoobrony” został znaleziony martwy w biurze partii w centrum Warszawy. Według śledczych, Lepper powiesił się w łazience na sznurze, przywiązanym do worka bokserskiego. Podobnie jak w przypadku Petelickiego, wykluczono morderstwo, a sekcję zwłok wykonano po dwóch dniach od śmierci polityka. Prokuratura uznała, że przyczyną samobójstwa mogły być kłopoty finansowe Leppera. Nieoficjalnie wiadomo, że znany działacz „Samoobrony” po godzinie 10 był umówiony na wywiad z dziennikarką TVN. W sierpniu miał również zeznawać w sądzie na temat afery gruntowej. W samobójstwo Leppera nie wierzą niektórzy jego współpracownicy z partii.

Chor. Remigiusz Muś – technik pokładowy JAK-a 40 – złożył zeznania po katastrofie smoleńskiej, obciążające rosyjskich kontrolerów. Mówił polskim prokuratorom, że załoga Tu-154 M otrzymała zgodę na zejście do wysokości 50 m. W kabinie JAK-a 40, po wylądowaniu w Smoleńsku, słuchał korespondencji wieży kontroli lotów z załogą Tupolewa. Zwłoki Remigiusza Musia odnaleziono w piwnicy w jego mieszkaniu w Piasecznie w grudniu 2012 roku. Prokuratorzy wykluczyli udział osób trzecich.

W tajemniczych okolicznościach w grudniu 2009 roku samobójstwo popełnił Grzegorz Michniewicz – dyrektor generalny kancelarii premiera Donalda Tuska. „Gazeta Polska” ustaliła, że ciało urzędnika w jednej z podwarszawskich wsi odnaleziono w tym samym dniu, w którym tupolew wrócił do Polski z remontu w Samarze. Michniewicz pełnił funkcję dyrektora Biura Dyrektora Generalnego, Biura Ochrony i pełnomocnika ds. ochrony informacji niejawnych. Według zeznań świadków, powiesił się na sznurze od odkurzacza. „W dniu 23 grudnia 2009 r. planował bowiem pojechać do Białogardu, aby z żoną i jej rodziną spędzić święta. Wszystkie jego zachowania podejmowane nie tylko w ostatnich dniach, ale także i godzinach życia, wskazywały, iż plan ten chce wypełnić. Wskazuje na to choćby sporządzony przez niego wniosek urlopowy, zakup prezentów czy też podejmowanie jeszcze późnym wieczorem 22 grudnia przygotowania do wyjazdu. Niewątpliwie więc decyzja o popełnieniu samobójstwa podjęta została nagle pod wpływem impulsu” – czytamy w uzasadnieniu umorzenia śledztwa.


Jednym z najbardziej zagadkowych przypadków jest zaginięcie szyfranta Stanisława Zielonki. Oficer służył w Służbie Wywiadu Wojskowego, miał dostęp do wielu tajnych informacji o kulisach III RP. Kamera z monitoringu przed jego blokiem zarejestrowała wyjście Zielonki w pierwszy dzień świąt wielkanocnych 2009 r. Przez dwa tygodnie wywiad zaprzeczał, by szyfrant zaginął. Uważano, że przebywa na zwolnieniu lekarskim i normalnie wróci do pracy. Policja przeszukała całą Polskę w poszukiwaniu oficera z niebezpiecznymi informacjami, nie wiedząc nawet, kim był w rzeczywistości zaginiony. Miesiąc później pod ziemię zapadła się również żona Zielonki, która – jak się później okazało – również pracowała w służbach specjalnych. Przez lata krążyły teorie, że szyfrant przebywa na tajnych misjach poza granicami Polski. Francuski portal Intelligence Online podał w kwietniu 2010 roku, że Zielonka z żoną i dzieckiem przebywają w okolicach Szanghaju. Chińskie służby miały pomóc mu w organizacji nowego życia. Do dzisiaj nie wiadomo, czy Zielonka zginął – nie odnaleziono jego ciała – czy też został zwerbowany przez wywiad innego państwa.
https://niepoprawni.pl/blog/krzysztofjaw/seryjny-samo...
Żabodukt Postów: 82511
kumak
Żabodukt, postów: 82511
Wtorek, 12 kwietnia 2022 10:00:42
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
To przez niego?
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 12 kwietnia 2022 10:00:58
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Tadeusz Czichon, współzałożyciel ,wieloletni szef i przewodniczący rady nadzorczej firmy ATM. Zginął 1 maja w katastrofie lotniczej samolotu VL3. Miał 58 lat.

Rejestrator parametrów lotu firmy ATM był zainstalowany na pokładzie TUPOLEWA z katastrofy 10.04.2010 roku i jako jedyny jego zawartość i dane odszyfrowywane były przez firmę ATM.

W Ekspertyzie ATM na temat danych zawartych w tym rejestratorze podano, że do urządzenia wprowadzono czas astronomiczny, który był też zarejestrowany w CVR i FDR.

SMOLEŃSK 2010 - EKSPERTYZA ATM z 15.07.2011 ROKU – CZAS

W treści ekspertyzy: „EKSPERTYZA TECHNICZA DESZYFRACJA I ANALIZA DANYCH Z POKŁADOWYCH REJESTRATORÓW PARAMETRÓW”

na stronie 13/45 napisano:

(…)

4. Określenie zależności Czasu FDR, Czasu CVR I Czasu Astronomicznego

System rejestracji MSRP - 64 posiada w swoim komplecie blok ITV-4 który służy do odmierzania czasu lotu. Przed lotem, załoga lub obsługa przygotowująca samolot ustawia na tym urządzeniu aktualny czas. Na podstawie zarejestrowanych danych można jednoznacznie stwierdzić, że wprowadzono czas zgodny z Czasem Warszawskim.

(…)



oraz na stronie 44/45:

(…)

Określono zależności pomiędzy czasem CVR, czasem FDR i czasem astronomicznym:

Czas FDR = Czas Astronomiczny + 3 sekundy

Czas VCR = Czas Astronomiczny + 6 sekund

(…)

Z ekspertyzy wynika, że o bloku ITV-4, który służy do odmierzania czasu lotu, wprowadzono:

„Czas Warszawski” = „Czas FDR” = „Czas CVR” = „Czas Astronomiczny”

Uściślijmy terminologię „Czasu Warszawskiego”:

Czas Warszawski – to czas lokalny urzędowy strefy czasowej środkowoeuropejskiej(to czas strefy między 7*30’ długości geograficznej wschodniej ,a 22*30’ długości geograficznej wschodniej.)

Czas warszawski (czas uniwersalny) - czas słoneczny średni na 20. południku przechodzącym przez obserwatorium astronomiczne w Warszawie. Jest czasem strefowym pierwszej strefy czasowej, od którego liczy się czas pozostałych stref.

https://wielkapedia.fandom.com/wiki/Czas_warszawski(link is external)

Czas Uniwersalny Koordynowany(UTC) to czas strefy położonej między 7*30’W i 7*30’E.

W Polsce, tak jak w UE(dyrektywa UE 2000/84/EC) obowiązuje czas urzędowy strefy środkowoeuropejskiej CET (UTC+1) (ang. Central European Time) tzw. zimowy i czas letni CEST(UTC+2) (ang. Central European Summer Time).

Terminy zmiany czasu strefowego CET czyli zimowego na czas letni CEST ustala rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów, ostatnio z dnia 3 listopada 2016 r.

º

Definicja Czasu Astronomicznego:

„Czas, który wyznacza nam Słońce swoim pozornym ruchem po sklepieniu niebieskim, nazywany jest czasem słonecznym miejscowym lub czasem astronomicznym. Moment górowania Słońca wyznacza godzinę 12:00. Istnienie czasu to skutek ruchu obrotowego Ziemi. We wszystkich miejscach położonych na tym samym południku występuje taki sam czas!”

Co to oznacza?

To oznacza, że Czas Astronomiczny w każdej strefie czasowej, zawsze jest czasem lokalnego południka w tej strefie. W Polsce czas standardowy to jest to czas strefy środkowoeuropejskiej CET, czyli czas słoneczny południka 15°E, czas różniący się o 1 godzinę od czasu południka „O” przebiegającego przez Londyn(Greenwich) czyli dla Polski jest to UTC+1.

Od 1988 roku UTC utrzymywane jest przez Sekcję Czasu BIPM w Paryżu. Lokalne realizacje UTC prowadzone są przez narodowe laboratoria czasu. W Polsce realizuje to Główny Urząd Miar, Laboratorium Czasu i Częstotliwości.

Główny Urząd Miar udostępnia poprzez Internet usługę umożliwiającą synchronizację czasu w systemach komputerowych z czasem urzędowym obowiązującym w Polsce. Usługa jest realizowana poprzez dwa serwery czasu o nazwach:

tempus1.gum.gov.pl

tempus2.gum.gov.pl

Jeśli potraktować ekspertyzę ATM poważnie(a tak traktowała ją Prokuratura Wojskowa, co budzi poważne wątpliwości ), to należałoby założyć, że eksperci tej firmy użyli świadomie terminu „Czasu Astronomicznego” i dane czasowe podane w ekspertyzie a dotyczące czasu lotu samolotu TU154M nr 101 w dniu 10.04.2010 roku, dotyczą czasu strefowego UTC+1 a nie czasu urzędowego letniego UTC+2.

Skoro tak, to oś czasowa lotu i wydarzeń podawana w Raportach MAK i KBWLLP jest osią wyrażoną czasem zimowym CET(UTC/GMT+1) w Polsce i MSK(UTC/GMT+3) w Smoleńsku będącym w moskiewskiej strefie czasowej.

Podczas lotu w strefie mińskiej, w kabinie załogi pada taka wypowiedź: „Ale dziesiąta i mgła?” i pytanie jest, jakiego czasu, zimowego UTC/GMT+3 czy letniego UTC/GMT+4?

Ta wypowiedź o godzinie „dziesiątej” wskazuje na czas letni moskiewski UTC/GMT+4 MSD(czas polski letni UTC/GMT+2)

Załoga lub obsługa, wprowadzając czas przed rozpoczęciem lotu do bloku ITV-4, posługiwała się czasem UTC jak zalecają przepisy, przeliczając go na czas urzędowy letni UTC+2, natomiast wykonujący EKSPERTYZĘ ATM, potraktowali ten czas jako zimowy UTC+1, bo taki czas pokazywały serwery GUM i ich moskiewskiego odpowiednika jako UTC+3(różnica czasu moskiewskiego i polskiego wynosiła 2 godziny.

Po co więc służby państwowe (GUM w Polsce i jego odpowiednik w Moskwie) na swych serwerach mających ustawowy obowiązek przekazywania sygnału czasu urzędowego(w tym dniu letniego), przekazywały czas strefowy zimowy, opóźniony w stosunku do czasu urzędowego letniego o 1 godzinę?

Chodziło zapewne o opóźnienie w czasie, przybywania na lotnisko osób mających witać Prezydenta i Delegację, którzy kierowali się czasem lądowania zapisanym w porządku uroczystości i traktowanym jako czas urzędowy letni, podczas gdy w smartfonach i w mediach pokazywany był czas zimowy i by po inscenizacji katastrofy, rosyjskie służby wykorzystały ten czas do odpowiedniego przygotowania miejsca zdarzenia na wizytę dyplomatycznych przedstawicieli Polski i mediów.

Z wywiadu z A.Wosztylem przeprowadzonym przez @Romana M. (Romana Misiewicza) wynika, ze w "rozpisce" lotów w Domku Pilotów napisane było, że Jak-40 nr 044 ma wystartować o godzinie 5:00 a TU154M nr 101 godzinę po nim czyli o godz. 6:00.

Czas lotu TU154M nr 101 to 1:10 h a Jak-40 nr 044 to ~2 h

Nie powinno dziwić więc to, ze w stenogramach , w rozmowie załogi TU154M nr 101 i Jak-40 nr o44(już po przekroczeniu granicy białorusko rosyjskiej) padło pytanie do załogi Jak-a: "A wy wylądowaliście już?"

Było to pretekstem dla "pancerno - brzozowych" do wyśmiewania śp. Protasiuka jako byle jakiego pilota, nie orientującego się w czasie lotu Jaka, bo skoro Jak wystartował o 5:25 i lot miał trwać ~2 h, a Tupolew wystartował o 7:27 , więc po ~1h lotu Tupolewa była po godzinie 8-mej a Jak przecież wylądował o 7:25 czyli godzinę wcześniej i to to miało świadczyć o braku profesjonalizmu u Protasiuka.

Dane z Ekspertyzy ATM wyjaśniają dlaczego padło to pytanie Protasiuka(zarówno w "rozpisce" jak ina zegarach w kokpicie TU154M nr 101 był czas zimowy(astronomiczny=warszawski).

Ten wypadek awionetki Tadeusza Czichona, współzałożyciela ,wieloletniego szefa i przewodniczącego rady nadzorczej firmy ATM, mógł być nieprzypadkowy, bo to już było za rządów PIS i gdy działała już podkomisja MON(być może tak jak Zielonka czy Michniewicz, chciał ujawnić tajemnice z odszyfrowaniem zapisów rejestratora ATM, by uniknąć ewentualnych zarzutów za fałszowanie odczytów.
https://niepoprawni.pl/blog/krzysztofjaw/seryjny-samo...
Post edytowany
Żabodukt Postów: 82511
kumak
Żabodukt, postów: 82511
Wtorek, 12 kwietnia 2022 10:06:17
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
To kiedy zwrócą nielegalne odszkodowania?
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 12 kwietnia 2022 10:09:30
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
teraz napierdol tu kumak kilkanaście swoich bździn , niczego innego nie sPOdziewam się PO przygłupie z mazgułowa
Żabodukt Postów: 82511
kumak
Żabodukt, postów: 82511
Wtorek, 12 kwietnia 2022 10:12:34
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Nadzieja towarzyszu sailorze to istotny element w życiu każdego wierzącego... Zwłaszcza przed świętami
Żabodukt Postów: 82511
kumak
Żabodukt, postów: 82511
Wtorek, 12 kwietnia 2022 12:08:11
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Arkadiusz Szczurek z Lotnej Brygady Opozycji: Też uważam, że Jarosław Kaczyński ma prawo przeżywać swoją traumę. Ale nie może tym katować całego państwa. To się robi prywatnie, na cmentarzu. https://www.facebook.com/63563473556/posts/101595231318...
Żabodukt Postów: 82511
kumak
Żabodukt, postów: 82511
Wtorek, 12 kwietnia 2022 16:57:52
-1
+1 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Antoni Macierewicz zmyślił już kilkadziesiąt teorii o zamachu w Smoleńsku
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 3889
Silencium
Mińsk Mazowiecki, postów: 3889
Wtorek, 12 kwietnia 2022 17:42:31
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
A kiedy przygłup zwróci pieniądze z pozakonkursowych zleceń? Przypominam, że odszkodowania wypłacano za rządów po na mocy ugód z PGSP,.
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 12 kwietnia 2022 18:09:01
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
przygłup biedny a biedny bo głupi, zwróci wtedy kiedy pewien szczur zostanie "prezydętem" mazgułowa
Post edytowany
Żabodukt Postów: 82511
kumak
Żabodukt, postów: 82511
Wtorek, 12 kwietnia 2022 18:10:35
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Wyciem syren zagłuszają swe sumienia - Roman Giertych komentarz
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 12 kwietnia 2022 18:14:52
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
koń we Włoszech to i syren nie słyszy ruska onuca
Post edytowany
Żabodukt Postów: 82511
kumak
Żabodukt, postów: 82511
Wtorek, 12 kwietnia 2022 18:18:08
0
+1 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Wskaźnik pisowskiej inteligencji jest odwrotnie proporcjonalny do poziomu wiary w brednie Macierewicza o zamachu.
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Wtorek, 12 kwietnia 2022 18:19:08
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
dla was gnido
Post edytowany
Mińsk Mazowiecki Postów: 50642
sailor
Mińsk Mazowiecki, postów: 50642
Środa, 13 kwietnia 2022 08:49:48
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Katastrofa smoleńska z punktu widzenia panświnizmu, czyli na co chce być ślepa „Gazeta Wyborcza”



Po konferencji w sprawie katastrofy smoleńskiej wylało się to paskudztwo, które od 12 lat truje polskie życie. Jak się szło w zaparte i opowiadało brednie, że Putin to demokrata, Rosja jest w przedsionku Unii Europejskiej i NATO, i trzeba robić nie tylko reset, ale i z wdzięczności zapalać znicze dzielnym krasnoarmiejcom, to trzeba być ślepym i głuchym. A nie ma nikogo lepszego w tej konkurencji niż „Gazeta Wyborcza”.

A tam, jak trzeba, to się wysyła do akcji Dominikę Wielowieyską, że niby umiarkowana. Tyle tylko, że potrzeba sprawia, iż niczym się to nie różni od wypocin Jarosława Kurskiego, Bartosza Wielińskiego, Wojciecha Czuchnowskiego czy Romana Imielskiego.

W pisaninie „Gazety”, a więc także Wielowieyskiej zadziwia jedno. Właściwie nie istnieje coś takiego jak prawda i dążenie do niej. Wszystko jej ubabrane partyjnością, grami, interesami, czyli wszystko w sferze publicznej jest brudne. To o tyle zaskakujące, że wydawało się, iż „Gazeta” to nie jest mutacją „Nie” Jerzego Urbana, czyli przez lata naczelny organ panświnizmu (teraz to medium jest tylko marnym ogryzkiem). No, ale skoro „Nie” osłabło, to ktoś musi panświnizm reprezentować. Gdyby to porównać z deklaracjami, jakie towarzyszyły narodzinom niegdysiejszej gazety solidarnościowej opozycji (w założeniu, bo potem ideał sięgnął bruku), można by się pochlastać, tak wszystko zostało ześwinione.

Nie dziwi nic, gdy Wielowieyska napisała, iż „fakt, że Jarosław Kaczyński wrócił do kłamstwa smoleńskiego, może być oznaką paniki prezesa. Sięgnął po instrument, który ma zmobilizować twardy elektorat PiS. Widocznie jest na tyle wystraszony wyborami na Węgrzech czy we Francji, że uznał, że trzeba podgrzać emocje we własnym obozie”. Wszystko jest tu żenujące, poczynając od określenia „kłamstwo smoleńskie”. Bo w obiegu publicznym mocno funkcjonują określenia „kłamstwo oświęcimskie” i „kłamstwo katyńskie”. I z tym ma się nowe „kłamstwo” kojarzyć. Już na początku mamy więc wzorcowy urbanizm, a wręcz goebbelsizm. Żenada i hańba są jeszcze większe, gdy zważyć, że przypisując „kłamstwo”, tym, którzy chcą dotrzeć do prawdy, anuluje się Putinowe „kłamstwo smoleńskie” i Tuskowe „kłamstwo smoleńskie”. A tylko one są realne.

W tekście Wielowieyskiej przeraża typowy dla „Gazety” cynizm i opętanie polityką jako czymś brudnym. Co też Adam Michnik zrobił z ludźmi „Wyborczej”, że politykę widzą oni wyłącznie jako zło, brud i wszelkie ohydztwo? A ludzi polityki uważają za kanciarzy i łajdaków. Stąd wyjątkowo niemądre dywagacje o „poszerzaniu bazy wyborców partii rządzącej” poprzez „powrót do kłamstwa smoleńskiego”. Ponoć „w 2019 i w 2015 roku sprawa została wyciszona i - choć nie tylko - dzięki temu PiS wygrywał wybory”. W „Gazecie” nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, że ktoś może chcieć ustalić, jak było. Zresztą oni wiedzą, jak było. Od pierwszych minut po katastrofie to wiedzą. Polityczna instrumentalizacja wszystkiego jest zwyczajnie obrzydliwa. Tym bardziej u ludzi, którym moralizowanie nie schodzi z klawiatur.

Instrumentalizacja zabija logikę, ale z tym w „Gazecie” nigdy nie było dobrze. Czego przykładem wywód Wielowieyskiej na temat tego, „dlaczego wybory we Francji czy na Węgrzech mogły wystraszyć prezesa?”. To już jest czysta logika paranoika. Skoro „Orban wygrał dzięki temu, że powtarzał wyborcom, że z Rosją trzeba robić interesy, brać od niej ropę i gaz, bo dzięki temu benzyna będzie tania, a rachunki za ogrzewanie domu – niższe”, a Le Pen. „mówi podobnie”, to z PiS łączy ich to, że „rząd Mateusza Morawieckiego mówi coś dokładnie odwrotnego”. Ale to jest to samo, gdyż „odcięcie rosyjskich surowców będzie kosztować. Inflacja już jest bardzo wysoka, raty kredytów rosną. A będzie jeszcze trudniej”. Dlatego, jak „nie ma chleba, to trzeba urządzić igrzyska”. Czyli interesy z Rosją to to samo co nierobienie interesów z Rosją.

Tylko doktryna panświnizmu uzasadnia taki oto sąd: „Prezes postanowił podpiąć się pod wojnę w Ukrainie i zbrodnie Władimira Putina, bo skoro Putin jest mordercą, to można go o wszystko oskarżyć, nawet o najbardziej absurdalne rzeczy”. Tak, tak, można przyznać, że Putin jest zbrodniarzem na wielką skalę, ale nie można, że jest na mniejszą skalę. A jak ktoś to robi, to „powtarza swoje brednie”. Aha, Putin jest zdolny do każdej zbrodni, ale nie jest zdolny do zamachu na polskiego prezydenta. Dlaczego nie? Bo Macierewicz i Kaczyński.

Wielowieyska, tak jak cała „Gazeta” wiedzą, że „prokuratura szuka pretekstu, żeby się wykręcić od końcowych wniosków”. Bo pewnie posługuje się tą samą logiką, co „Wyborcza”. Dlaczego by miała? Bo każdy powinien, skoro raz się uznało, że nie może być innej wersji wydarzeń niż ta Putina, Anodiny, Tuska, Millera i Laska. A potem jest już tylko dziecinada i logika paranoika: „Gdyby doszło do zamachu, to struktury Paktu Północnoatlantyckiego musiałyby się tym zająć, tym bardziej że na pokładzie tupolewa byli generałowie NATO-wskiej armii”. Przecież „szef NATO Jens Stoltenberg nie wahał się zająć stanowiska w sprawie zestrzelenia malezyjskiego samolotu z obywatelami Australii i Holandii na pokładzie. Wezwał Rosję do wzięcia odpowiedzialności za śmierć pasażerów. Oba kraje idą do międzynarodowych trybunałów ścigać Rosję. A Kaczyński ze ściganiem się ociąga, choć też mógłby skorzystać z wiedzy NATO”.

Kilka faktów zrozumiałych nawet dla ludzi o poziomie IQ w okolicach 70 punktów. NATO się nie zajęło, bo do jesieni 2015 r. rządziła w Polsce PO (do połowy 2014 r. Donald Tusk), a ona identyfikowała się z wersją Putina. A to ta ekipa reprezentowała wtedy Polskę i tylko ona mogła coś wnioskować do NATO czy dokądkolwiek. Ekipa PiS musiała najpierw wywrócić wersję Putina, co nie było łatwe, bo ta była w Polsce broniona rękami i nogami, także przez „Gazetę Wyborczą”. Dowody były ukrywane bądź fałszowane, więc wszystko się przedłużało. No i była wielka medialna nagonka, żeby tego nie robić. Ale wreszcie już można.

Tylko na gruncie panświnizmu można wytłumaczyć opinię, że „katastrofa smoleńska to awantura tylko i wyłącznie na użytek wewnętrzny. Ma też ponownie spolaryzować scenę polityczną, bo skoro wojna w Ukrainie nie przyniosła wzrostu słupków i hasło o pojednaniu w obliczu wroga nie działa, (…) to trzeba sięgnąć po temat, który podgrzeje emocje, skonsoliduje elektorat”. Wielowieyskiej nie mieści się w głowie, że można się kierować wartościami i chcieć dociec prawdy. Można jej tylko współczuć, że nie zna innego sposobu uprawiania polityki, ale trudno się dziwić, gdy szkołą polityki była „Gazeta”.

Na koniec mamy wyjątkową podłość, bo to też stały element. Raport smoleński „pozwoli Kaczyńskiemu po raz kolejny budować mit brata, którego rzekomo zamordował zbrodniarz Putin. Jak to pięknie by wyglądało na kartach historii. I Lech Kaczyński jawiłby się wtedy jako prorok (to prawda, że przewidział agresję na Ukrainę), ale i zarazem ofiara zbrodniczej Rosji. To wymarzona sytuacja dla prezesa PiS”. Nawet osoba z IQ 70 i moralnością na poziomie Kalego zrozumiałaby, że nic nie trzeba budować, bo wszystko zbudowało się samo. Za realne zasługi dla Polski, dla regionu, dla Europy. Za mądrość, dalekowzroczność i oparcie polityki na zasadach. Dla troglodytów to za trudne. Oni wierzą wyłącznie w kreację, czyli pic. Bo nic innego nie znają. W sumie biedni ludzie. Tylko dlaczego muszą fajdać wszystko, czego się tkną, w tym najszlachetniejsze postacie i wydarzenia polskiej polityki ostatniego trzydziestolecia.
https://wpolityce.pl/smolensk/594094-katastrofa-smo...

Watek został zamknięty ze względu na długi czas (minimum pół roku), jaki upłynął od ostatniego postu.

Aktualności

OK