Kto tu jest zdrajcą Panie Andrzeju Dudo?
Z przerażeniem zobaczyłem i wysłuchałem kolejne wystąpienie Andrzeja Dudy.
Rocznica stanu wojennego to tylko historia. Tragiczna, ważna, jak większość zdarzeń w naszej narodowej przeszłości. Jednak tylko historia i to sprzed 40 lat.
Dlaczego nadaje się jej tak wysoką rangę, jeśli to był tylko ważny krok do wielkiej zgody narodowej na gruzach zdrady pojałtańskiej i uzależnienia od „rosyjskiego brata”?
Dlaczego rocznica stanu wojennego jest tak ważna, jeśli okrągłego stołu i pierwszych częściowo wolnych wyborów została całkowicie przez władzę przemilczana?
Przecież stan wojenny stłumił festiwal Solidarności, okres strajków wszędzie i o wszystko, ale wyzwolił demokratyczne i oczekiwane zmiany. Pobudził międzynarodową nadzieję, pomoc dla sił demokratycznych, rewolucję w partii rządzącej do jej całkowitego upadku i koniec Układu Warszawskiego i RWPG. To on w efekcie doprowadził do wielkiej rewolucji demokratycznej, której finałem było przyjęcie naszego kraju do NATO i do wspólnej gospodarki europejskiej w ramach Unii Europejskiej.
Partia szczucia i nienawiści, tworzenia podziałów społecznych, wyzwalania nacjonalizmu, budząca upiory strachu i wojny żeruje na agresji. Stan wojenny jest idealnym powodem, do promowania PiS-u, skrytykowania polskiej drogi do wolności określając ją zdradą. Przy okazji krytyki okrągłego stołu, PiS może nazwać wszystkich, zarówno Jaruzelskiego, jak i Wałęsę zdrajcami, bo przekonuje, że lepszym rozwiązaniem była droga wojny, ofiar i cmentarzy. Droga czystek, rozstrzeliwań i pomników była przecież bliższa wschodnim interesom, których orędownikami były służące sowietom rodziny Kaczyńskich, Morawieckich, Macierewiczów, …
Jeśli dzisiaj Andrzej Duda wrzeszczy z mównicy o zdrajcach i mordercach, to o kim on to krzyczy?
Po pierwsze, krzyk jest oznaką bezsilności i słabości.
Po drugie, gdyby Jaruzelski był zdrajcą i mordercą, to by ofiary stanu wojennego były liczone w setkach tysięcy, a gdyby nim był Lech Wałęsa, to 2 miliony byłych członków PZPR musiałoby zniknąć z Polski, w tym ojciec Dudy.
Tymczasem oni rozmawiali, osiągnęli kompromis i uniknęli polskiej krwi.
Kto tu jest zdrajcą Panie Duda?
Myślą przewodnią utworzenia urzędu prezydenta w Polsce, było przekonanie, że musi być w kraju niepartyjny, wysoko usytuowany konstytucyjne arbiter polskich spraw. To on ma być strażnikiem Konstytucji RP, budzić zaufanie wszystkich Polaków, łagodzić spory i szukać kompromisów.
Tymczasem Andrzej Duda stał się zaprzeczeniem roli prezydenta w Polsce. Stał się niszczycielem Konstytucji, dzielącym Polaków urzędnikiem partyjnego podporządkowania Kaczyńskiemu i jego fobii.
Kiedy słucham przemówienia Dudy, to ogarnia mnie przeraźliwe pytanie, jak taki amatorski aktorzyna marionetek mógł stać się pierwszym urzędnikiem państwa?
Z szacunku do prawdy nigdy nie nazwę Andrzeja Dudy – Prezydentem.
Śmieszą mnie ludzie, którzy potakują mu, rozpływają się nad jego postawą w ochach i achach.
Znowu z szacunku do prawdy pozwolę sobie stwierdzić, że został on narzucony Polakom przez partyjny totalitaryzm.
Jego obecność w polityce jest efektem wielkiego oszustwa i manipulacji partyjnego państwa agresywną propagandą kłamstwa. Został on namiestnikiem kościelnych trosk o wpływy oraz usłużną politycznie marionetką w rękach prezesa.
Nie wiem, jak będzie dalej pełnić swoją funkcję narzuconego rasisty jednej partii, w warunkach braku akceptacji połowy polskiego społeczeństwa i światowych instytucji demokratycznych.
Wiem natomiast, że ci, którzy tego dokonali, zamachnęli się na prawdę i polską demokrację.
Latami przez tego lokatora pałacu będziemy poniżani i izolowani w świecie wartości oraz rozwoju cywilizacyjnego. Już prawie nikt na świecie nie uważa go za przedstawiciela narodu.
Tymczasem on, wyzywa Polaków, bezrefleksyjnie obraża, szczuje, otacza się fałszywymi katolicko-partyjnymi miernotami i pusząc się podczas wystąpień, nie jest w stanie podjąć żadnej merytorycznej dyskusji na temat problemów Polaków.
Na dodatek słyszałem i nagrałem jego wystąpienie na wigilijnym spotkaniu korpusu dyplomatycznego akredytowanego w Polsce, kiedy to przez 10 minut szczuł kłamstwami na mnie, oskarżał o agenturalność, o to, że byłem oprawcą stanu wojennego i inne z palca wyssane skur*ysy**twa. Przecież nie brałem udziału w stanie wojennym i nigdy nie byłem w żadnych służbach specjalnych i on o tym wie! Jakim trzeba być nieodpowiedzialnym gówniarzem, aby czegoś podobnego dokonać i po co mu to było? On, przedstawiciel narodu, tak wielkiego kalibru kłamstwami na mnie, zwykłego skromnego obywatela. Przecież to go dyskwalifikuje jako człowieka, nie tylko jako urzędnika państwowego. Na to jednak są paragrafy i na sprawiedliwość poczekam.
Tymczasem Andrzej Duda przemawia emocjonalnie nie w imieniu Prezydenta wszystkich Polaków, ale w imieniu nacjonalistycznej, czyli nielegalnej partii wrogów Konstytucji, demokracji, UE i przyjaciół Putina. Akceptuje oszustwa, kłamstwa, złodziejstwo, korupcję władzy, uczestniczy w dewastacji polskiego systemu sprawiedliwości, edukacji, obronności, służby zdrowia… Nie reaguje na tysiące zgonów Polaków, niszczenie przyrody, zatruwania powietrza, drożyznę…
Przecież to jest klasyczna zdrada!
Adam Mazguła
Foto PAP, Mateusz Marek