Prymas jedno, Radio Maryja drugie
W związku z tą akcją do proboszczów specjalny list wystosował prymas Polski abp Wojciech Polak, który pełni rolę delegata KEP do spraw ochrony dzieci i młodzieży. Prosi w nim o wywieszenie plakatu w gablotach, przekazanie informacji o możliwości uzyskania wsparcia podczas ogłoszeń parafialnych i na stronach internetowych i w mediach społecznościowych parafii.
"Każdy rodzaj pomocy w dotarciu do osób zranionych jest bezcenny" - argumentuje prymas.
I tu wkraczają media związane z o. Tadeuszem Rydzykiem.
Na łamach "Naszego Dziennika" i na antenie Radia Maryja Sławomir Jagodziński przekonuje, że "taka akcja plakatowania kościołów jest nie do przyjęcia". W jego opinii "sugeruje ona, że w każdej polskiej parafii mamy przestępcę i jest to przestępca najczęściej w sutannie". "Jest to prowokowanie całej sytuacji w taki sposób, żeby tylko i wyłącznie w kontekście Kościoła mówić o grzechach pedofilii" - uważa Jagodziński.
Dziennikarz krytykuje też hasło "Zranieni w Kościele". Jak przekonuje, "Kościół nikogo nie krzywdzi", "to Kościół jest zraniony".
"Odebrałem to jako atak"
- Uważam, że media toruńskie niestety zupełnie nie rozumieją, co przeżywają osoby wykorzystane seksualnie przez księży. Nie słyszałem nigdy, by ktokolwiek ze zranionych pojawił się w mediach o Rydzyka. To symptomatyczne - komentuje w rozmowie z Interią Robert Wiktor Fidura-Porycki, w młodości wykorzystany seksualnie przez księdza, dziś członek Rady Fundacji Świętego Józefa.
- [wspomniane publikacje] Odebrałem jako atak, zupełnie nieuprawniony, który bardzo mocno mnie dotknął - zauważa. - W samych plakatach nie ma nic, co sugerowałoby, że w każdej parafii jest przestępca w sutannie. To zwykła informacja: jeśli zostałeś zraniony, zadzwoń. Przecież tam jest mowa o uzyskaniu pomocy, a nie zgłoszeniu policji czy prokuraturze - mówi.
Fidura-Porycki odniósł się też do krytyki nazwy "Zranieni w Kościele".
- To prawda, że skrzywdzenie każdego członka Kościoła uderza w całą wspólnotę. Ale tu trzeba odpowiednio postawić akcent. Najczęściej mówimy o dzieciach i ludziach młodych, którzy zostali zranieni przez ludzi Kościoła o bardzo specjalnym statusie. Pasterzy, którym zaufali, a którzy okazali się oprawcami - mówi.
- Zostałem zraniony w Kościele, bo to, co się wydarzyło, miało miejsce w Kościele i między wiernymi. A jeśli mamy mówić "Zraniony Kościół" to z zaznaczeniem, że sprawcą był duchowny, czyli "Kościół Zraniony przez Księży" - podkreśla.
Czytaj więcej na
https://fakty.interia.pl/raporty/raport-pedofilia-w-kos...