Bezwzględny zakaz wjazdu to chyba za bardzo radykalne rozwiązanie jak na Mińsk. Ale każde próby ograniczenia ruchu samochodowego w centrum, uważam za jak najbardziej słuszne. Czytając posty niektórych znawców tematu i ich czystego LENISTWA i WYGODNICTWA, to ręce opadają. Próbujemy aspirować do kulturalnych, obytych ludzi, a wychodzi... jak zwykle, czyli byle jak. W każdym cywilizowanym mieście w Europie ( a za takie chcemy uchodzić), jest maksymalnie ograniczany ruch w centrum, a promowaniu ruchu pieszego i rowerowego i nikt na to nie zrzędzi jak kura na grzędzie. Tylko w Polsce biadolenie: bo mam dzieci, bo mi się nie chcę chodzić, bo ziemia jest za okrągła... itp. Mińsk jest akurat na tyle mały, że spokojnie można w miarę szybko wszędzie dojść (ja do centrum mam 20 minut pieszo i nie robię z tego problemu, samochodu używam tylko kiedy naprawdę muszę). Większość osób jeżdżących samochodami (celowo nie używam słowa KIEROWCA, bo większość jeżdżących niestety nimi nie jest, posiadane prawo jazdy tego nie zmieni), jest tak wygodna, że jakby się dało podjechać pod kasę w sklepie, aby zapłacić, to by nawet z samochodu nie wysiadali. Widać to szczególnie w miejscach typu miński dworzec, zakupy na Stojadłach lub właśnie w centrum. Mi nigdy nie sprawiało problemu, aby zaparkować samochód np. na Wyszyńskiego i przejść się 3 (słownie TRZY) minuty do dworca. I zgadnijcie kto był w tym przypadku szybciej na miejscu: ja idąc z Wyszyńskiego, czy osoba szukająca miejsca w okolicach dworca?
Reasumując każda inicjatywa ograniczająca ruch w Centrum jest dobra i ją całkowicie popieram. A niestety niektórym jak tutaj widzę na forum to "nigdy nie dogodzi".













