To prawda:) Od dziś wjeżdżam od Kościuszki w Daszyńskiego:) To nie luki, a wielkie dziury w lokalnych działaniach:)))
A tak poważnie. Płaciłam przez wiele lat podatek za psy, nie wiadomo dlaczego. Sama je szczepiłam, sama po nich sprzątałam... . Może choć teraz władze miasta potraktują mnie jak uczciwego, lojalnego obywatela i pozwolą w ciągu np. 2 godzin załatwić sprawy za darmo. Swoją drogą straż miejska (twór niepotrzebny nikomu) ma bardzo łatwy chlebek. Też bym chciała za pieniądze spacerować na świeżym powietrzu i wkładać karteczki za wycieraczki. Jesteśmy jednym z nielicznym krajów, gdzie za obijanie się w majestacie prawa dostaje się pieniądze.









