To straszne nie śmieszne. Ale dożyliśmy czasu w wolnej Polsce.30-latkowie za biedni na własne mieszkanie. "Jesteśmy na końcu łańcucha pokarmowego"
Jak byłem nastolatkiem, śniły mi się szalone imprezy. Wiesz, co teraz mi się śni? Że maluję ściany we własnym mieszkaniu.Młodym Polakom coraz trudniej jest kupić własne mieszkanie. Stoją za tym rosnące stopy procentowe i galopująca inflacja. Nie pomaga też rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego, która zaostrzyła warunki przyznawania kredytów. I tak przed cyklem podwyżek stóp zdolność kredytowa trzyosobowej rodziny z dochodem na poziomie dwóch średnich krajowych wynosiła 700 tys. zł. Zacieśnianie polityki pieniężnej w lipcu 2022 r. obniżyło ją do mniej niż 400 tys. zł.Na wynajęcie mieszkania w dużym mieście też stać już mało kogo. Według danych serwisu Domiporta za wynajem kawalerki w Warszawie w styczniu 2023 r. trzeba było zapłacić średnio 2670 zł. Do tego dochodzą jeszcze opłaty za media i internet. Dla jednej osoby taka kwota za wynajęcie mieszkania staje się nie do udźwignięcia.PiS i PO prześcigają się w pomysłach, które w zamierzeniu mają rozwiązać kryzys mieszkaniowy w Polsce. Donald Tusk proponuje "kredyt zero procent" na pierwsze mieszkanie dla osób do 45. roku życia. Zapewnia, że jego propozycja nie dotyczyła "bogatych, deweloperów, ani tych, którzy mają pięć, sześć mieszkań". Z kolei PiS proceduje w Sejmie "Pierwsze mieszkanie" — program tanich, oprocentowanych na 2 proc. kredytów mieszkaniowych dla osób chcących kupić pierwsze mieszkanie, a którzy nie skończyli jeszcze 45 lat.
Eksperci obawiają się jednak, że nowe propozycje dla młodych Polaków okażą się fiaskiem. Nie zatrzymają wzrostu cen mieszkań, będą go jedynie potęgować.
Według ekonomisty i analityka rynków finansowych z Akademii WSB Marka Zubera programy oparte na kredytach niskoprocentowych mają sens, pod warunkiem że państwo jednocześnie będzie miało wpływ na drugą stronę mechanizmu rynkowego, czyli na podaż.
— Programy wsparcia istnieją od około dwudziestu lat. Wszystkie jednak prowadziły do wzrostu cen, bo państwo nie udrażniało wystarczająco możliwości budowania mieszkań i nie ma wystarczającego wsparcia budżetu centralnego dla samorządów w tym zakresie. Jeżeli wprowadzamy tego typu programy, a jednocześnie nie udrożnimy możliwości budowania mieszkań, to zawsze skończy się to wzrostem cen. A to oznacza wieczną pogoń za mieszkaniem.