Dariusz Matecki przed sądem: zarzutów nie uznaje, winny nie jest, a projekty finansowane z Funduszu Sprawiedliwości za 16,5 mln zł były podobno „najlepiej zrealizowanymi projektami” w całym funduszu.
700 szkoleń, 300 GB danych, nagrania, książki, ulotki, tysiące wpisów w internecie. Im więcej liczb, tym najwyraźniej mniej pytań o to, gdzie i dlaczego popłynęły miliony.
Prokurator podsumował te wyjaśnienia znacznie mniej entuzjastycznie: „opowieści z krainy mchu i paproci”.
Do tego sześć zarzutów, w tym dotyczących konkursów Funduszu Sprawiedliwości, 16,5 mln zł przekazanych powiązanym stowarzyszeniom, prania pieniędzy oraz fikcyjnego zatrudnienia w Lasach Państwowych, z którego Matecki miał uzyskać 483,8 tys. zł nienależnych świadczeń.
Oczywiście o winie zdecyduje sąd. Ale jedno już dziś wiadomo: w Mateckowej wersji rzeczywistości nie ma żadnego Funduszu Sprawiedliwości. Jest Fundusz Najlepiej Zrealizowanych Projektów.
Tylko jakoś prokuratura i sąd nie poznali się na tej wyjątkowej jakości.