nie licz tylko pensji...częśc wydatków da się jeszcze zablokować
Dwutygodniowy rząd Morawieckiego wydał miliardy. Gorączkowa aktywność
Skończyła się trzecia "kadencja" rządu Mateusza Morawieckiego. Przez dwa tygodnie gabinet zrobił zapewne więcej niż przez ostatnie miesiące poprzedniej kadencji. Czy mądrze? To już zupełnie inna sprawa.
W Sejmie nie ma zapewne ani jednej osoby, która potrafiłaby wymienić skład rządu Mateusza Morawieckiego. Posłowie PiS dostali z biura partii specjalną ściągę i mieli "wykuć na blachę", ale i tak się nie powiodło. Skład rządu bowiem jest efektem prawie miesięcznych poszukiwań – żeby nie użyć słowa łapanka – które skończyły się na ludziach bez politycznego znaczenia i jednym przypadku interwencji prezesa.
Mariusz Błaszczak nie chciał być dwutygodniowym ministrem w rządzie Morawieckiego i nawet zapowiedział to publicznie. Okazało się jednak, że nie ma nikogo innego. Sprawa oparła się o Nowogrodzką i minister Błaszczak musiał zostać na stanowisku dwa tygodnie dłużej. W piątek, ostatniego dnia roboczego tego rządu, udało mu się jeszcze wydać 10 miliardów, bo podpisał kontrakt na zakup 152 armatohaubic Krab. Ostatnio identyczny sprzęt rząd PiS kupował w Korei, ale na ostatniej prostej uznał, że trzeba także dofinansować polskich producentów uzbrojenia.
https://www.newsweek.pl/polska/polityka/dwutygodniowy-...