Polska ma moralny obowiązek wspomagania Ukrainy z prostego powodu.Ukraina była przez setki lat wykorzystywana przez polskich panów jak wykorzystuje się klonię.
http://historia.newsweek.pl/ukraina-historia-polskiej-kolo...
Artykuł dedykuje wszystkim którzy nie znają naszej wspólnej trudnej historii a Ukraina kojarzy się wyłącznie z banderowcami którzy byli nie przyczyną a efektem błędnej polskiej polityki przez stulecia
"Przecież to są fakty zapisane w trybunałach polskich, przeniesione potem do archiwów rosyjskich! Statut Litewski, który powstał w XVI wieku, nadal wtedy obowiązywał. Był niezwykle okrutny, pozwalał chłopów traktować jak niewolników, jak bydło. Niektórzy ziemianie byli wręcz przekonani, że chłop nie ma duszy. Czy wszyscy ziemianie byli tacy? Oczywiście bywali panowie, którzy pomagali swoim chłopom w czasie powodzi, głodu czy zasuchy. Jednak z reguły do ludu jako takiego odnoszono się, mówiąc bardzo łagodnie, z ogromną pogardą. A na Ukrainie pogarda była jeszcze większa. Bo prawosławnych uważano za schizmatyków, czyli najgorszy gatunek chłopstwa.."
"Ksiądz Walerian Meysztowicz twierdził, że prawobrzeżna Ukraina – Kijowszczyzna, Podole, Wołyń – była jak Sycylia. Obie te krainy stanowiły najbardziej zacofane regiony swoich krajów. Dysproporcje materialne miały tu niewyobrażalny charakter. W połowie XIX wieku 7 tysięcy przedstawicieli polskiego ziemiaństwa miało w posiadaniu 3 miliony „dusz”.
Daniel Beauvois: Takie porównanie jest jak najbardziej słuszne. To był świat, którym Polacy z Warszawy po prostu gardzili. Chyba nigdzie nie było tak źle jak tutaj. Do przedednia rewolucji bolszewickiej stosunki między wsią a dworem nie zostały uregulowane i nie było w nich nic normalnego...
Pod koniec XIX w. ziemia zaczęła przynosić większe zyski, więc liczyła się każda jej piędź. Wypędzono kogo się dało, a ziemię oddano w arendę kolonistom – Niemcom i Czechom, bo płacili więcej."
" Na tych ziemiach nieustannie wybuchały konflikty, których ofiarą padali Polacy: od buntu Chmielnickiego, przez rzeźhumańską, krwawe wydarzenia 1917 roku, po rzeź wołyńską. Czy Polacy sami sobie zgotowali ten los?
Daniel Beauvois: W wielkim stopniu, niestety. Opcja niewolnicza w końcu obróciła się przeciwko nim. Żeby wyjść z dzikiego świata poddaństwa, nie było dla Ukraińców innego sposobu, niż bić się i mordować w sposób okrutny. Oczywiście po polskiej stronie byli ludzie, którzy krzyczeli, że tak dłużej nie można, że czas już zaprzestać wyzysku. Na przełomie XVI i XVII wieku Szymon Szymonowic namawiał do ludzkiego traktowania chłopstwa i cytował te wszystkie okropności. W XVIII Adam Kisiel bronił zasady, że można być prawosławnym i Polakiem jednocześnie. W XIX wieku było sporo tzw. chłopomanów, choć już sama nazwa wskazuje, że inni ziemianie uważali ich za wariatów. Był też słynny komunard Jarosław Dąbrowski, zwolennik swobodnego wyboru narodowości. Ale generalnie nienawiść między chłopstwem a dworem narastała aż do roku 1917. I rozruchy w latach 1905-1906, w czasie pierwszej rewolucji, stanowiły próbę generalną finalnej katastrofy."