Przeklinam, więc jestem !
W „Słowniku etymologicznym języka polskiego" Aleksandra Brücknera (Wiedza Powszechna, Warszawa 1957) na stronie 410 widnieje hasło „pierdolić". Konia z rzędem temu, kto wiedział, że czasownik ten urobiono od wyrazu „pierdoła" oznaczającego pierdzącego starca. „Pierdolić – mówić, pleść, bajać; ludowe powszechne już od XVI wieku, od »pierdoła«, a to od »pierdzieć«...".
Na karcie tytułowej swojego słownika Brückner umieścił motto zaczerpnięte z Norwida:
„I gdy wciąż wszyscy mówią, mało kto się spyta,
jakiż też jest cel słowa, jak słowo się czyta
W sobie samem? I dziejów jego promień cały
Rozejrzeć, mało kto jest ciekawy, zuchwały".
Dzisiejszy wulgaryzm nie zawsze nim był. Jeszcze w XIX wieku w eleganckich salonach można było usłyszeć: „Co on/ona pierdoli?" – gdy ktoś gadał coś bez sensu. Z czasem czasownik „pierdolić" przybrał nowe znaczenia. Obecnie znajduje zastosowanie w wielu kontekstach i życiowych sytuacjach. Dziś można kogoś „pierdolić", gdy się go lekceważy, można komuś „przypierdolić", czyli dać mu w mordę, można komuś kazać gwałtownie opuścić pomieszczenie, scenę teatralna bądź polityczną, plac sportowy, mówiąc „wypierdalaj", wreszcie „pierdolić" to odbywać stosunek płciowy bez romantycznego entourage'u, etc.
https://www.rp.pl/Felietony/312039964-Krzysztof-...