Kto nas podsłuCHUJE?
Głównym architektem faszystowsko-policyjnego państwa jest Zbigniew Ziobro. Projekt trochę się przeciąga, bo zdarzają się nieplanowane przeróbki, ale budowa posuwa się do przodu. Jego głównym celem jest osiągnięcie całkowitej bezkarności dla rządzących przy zachowaniu kontroli nad opozycją. To stan błogości, do którego dąży każda dyktatura. Można robić, co się chce. Nic i nikt nie zagraża.
Istotną częścią tego projektu jest konstrukcja i implementacja systemu podsłuchowo-inwigilacyjnego. Miał w tym pomóc Pegasus, program służący do podsłuchiwania i czytania tekstów bez zgody właścicieli komórek. Program został zakupiony od Izraela w r. 2017. Nie dziwi, że bratanek Orban również wszedł w posiadanie tego cacka. Bo ma podobne pragnienia i koszmary. Madziar dokonał zakupu w identycznym celu co PIS – aby podsłuchiwać opozycję i niewygodnych sędziów, ale również aby zbierać haki na swoich. Na przyszłość, bo przecież nigdy nic nie wiadomo. Może się przydać. Ziobrze może się przydać. Lepiej coś mieć. A jak by się wszystko wydało, tak jak teraz, to oficjalnie operacja była realizowana w ramach zwiększania bezpieczeństwa obywateli i Państwa. Jasiu Kowalski już sugerował tę wersję mediom.
Ustalono (kanadyjska firma monitorująca takie włamania), że telefon między innymi senatora Brejzy był zhakowany Pegasusem 33 razy w czasie, kiedy senator prowadził kampanię wyborczą PO przed wyborami parlamentarnymi w r. 2019.
Ouch! Gruba sprawa. PIS, rzecz jasna, wypiera się wszystkiego. Ziobro tylko się rumieni i wypycha Wosia do przodu. Bo to Woś podpisywał fakturę. A nie może się wyprzeć, bo Banaś ponoć widział papier. Ministerstwo sprawiedliwości oficjalnie nic nie wie. Rząd zaprzecza, ale mało energicznie. Po stronie reżimu czuć jednak konsternację i niepokój.
Gdybyśmy żyli w praworządnym kraju, prokuratura już by siedziała na tych ludziach. Ale w Polsce prokuratura to Ziobro. A kuku!
Pojawiły się więc głosy, aby stworzyć niezależną komisję śledczą w tej sprawie. Fajny pomysł. Ale jest jeden problem. PISowski Sejm do tego nie dopuści. Oficjalny wniosek zostanie odrzucony. Terlecki i Witek będą czuwać. Senat może sobie robić co chce, bo i tak nie ma prokuratorskich prerogatyw. Mówiąc inaczej – żadnego śledztwa nie będzie. A na to właśnie liczy reżim – aby cała historia sprowadziła się do domysłów.
Jeżeli rzeczywiście telefon Brejzy był zhakowany w tym okresie, to oznacza nie tylko, że demokratyczny proces polityczny już w naszym kraju nie istnieje, ale również, że PIS znał doskonale strategię opozycji w wyborach; wiedział, jak ma przeciwdziałać, gdzie rzucić swoje siły, jak rozłożyć propagandę itd.
Czy takie wybory były sprawiedliwe? Czy końcowe wyniki są rzetelne? Czy Duda jest rzeczywiście prezydentem? I wreszcie, jeżeli reżim stosuje takie metody, czy możemy wierzyć, że kolejne wybory zostaną przeprowadzone w uczciwy sposób?
Ziobro twierdzi, że jak najbardziej. Jasiu też.
Dariusz Wiśniewski
Post edytowany