Z tymi związkami partnerskimi poniekąd się z tobą zgadzam, ale to nie jest miejsce na dyskusje na ten temat, natomiast mój tok rozumowania wynika stąd, że z bloku mam widok na baraki i codziennie widzę te wielodzietne rodziny, jak ciężko w życiu mają. Rodzicom, to szczerze mówiąc zazdroszczę, nie pracują, latem wystawiają sobie przed baraczki kanapy, stoliczki, grille i kiedy ja styrana wracam z pracy do mieszkania, które bedę spłacać przez następne trzydzieści lat (bo nikt mi nic za darmo nie daje), potykam sie o siaty z zakupami, bo do pracy dojeźdżam pociągiem (na dwa samochody z mężem nas nie stać) z jakimś pieprzonym robocikiem pod pachą, który kupiłam za ostatnie pieniądze, bo mój synek akurat taki sobie wymarzył i widzę jak ci biedni ludzi siedza na tych kanapach popijaja piwko, graja na gitarze, wracają sobie z rybek to mnie krew zalewa. A potem oglądam na youtube filmik nagrany jeszcze za rządów poprzedniego burmistrza, jak ci sami ludzie krzycza pod Urzędem Miasta razem z Ikonowiczem jacy oni są biedni i że im sie należą mieszkania socjalne, no przecież można sobie żyły podciąć jak na to się patrzy. Biedne to są tylko ich dzieci, bo zamiast dziecku kupić lizaka, czy dac na karuzelę mamusia woli palic blanty. Polecam popatrzeć w okna bloku socjalnego przy ulicy Chełmońskiego i na parking, jaka tam bieda, pierwsze bodajże piętro - plazma - tak wielka, że jak po zmroku jedzie sie ulicą to trzeba oczy mróżyć, na parterku naklejki juwentusa, na parkingu toyotka. Crap, ja pracuje w szkole, wiem, jak wygląda prawdziwa bieda, ale taka bieda niepatologiczna, wiem, że jest wielu biednych ale bardzo dobrych ludzi, których dzieci wyrosną na fajnych obywateli, ale z własnego doświadczenia (nie wie, może się mylę), że w dużej części rodziny wielodzietne to są rodziny patologiczne i bardzo proszę, żeby ten, kto rozpoczynał ten wątek nie brał tego do siebie, bo nie znam tego człowieka i nic na jego temat nie moge poweidzieć i państwo z tej wielodzietności raczej nie skorzysta. Ja mam jedno dziecko i drugie w drodze, więcej nie bedzie, bo wiem, że na nie mnie po prostu nie stać i tyle w tym temacie. Natomiast temat pomocy socjalnej, podobnie jak związków partnerskich, aborcji, eutanazji to są tematy w których ludzie nigdy nie dojdą ze soba do porozumienia choćby i dyskutowali 1000 lat. Pozdrawiam:)