"Moja żona też zmarła. Kazali jej rodzić martwe dziecko"
—Moja Ania też zmarła w 5. miesiącu ciąży w szpitalu. Też wstrząs septyczny. Leżała całą noc na oddziale i kazali jej rodzić martwe dziecko—mówi w rozmowie z Onetem pan Łukasz. Jego żona zmarła w szpitalu w Świdnicy. Trwa śledztwo prokuratury w tej sprawie.
Śmierć 30-latki w szpitalu w Pszczynie wstrząsnęła opinią publiczną. Po nagłośnieniu tej historii z Onetem skontaktował się pan Łukasz. Mężczyzna w podobnych okolicznościach stracił żonę
- W szpitalu stan Ani pogarszał się, miała 40 st. gorączki. Było jasne, że wiąże się to z sepsą. Personel wiedział o tym, mimo wszystko kazali jej rodzić martwe dziecko - opowiada
- Postępowanie zostało wszczęte i jest prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonej - podała prokuratura, która bada sprawęDo tragedii, o której opowiedział nam pan Łukasz, doszło 13 i 14 czerwca tego roku w szpitalu "Latawiec" w Świdnicy w woj. dolnośląskim. Jego żona Anna w niedzielę, ok. godziny 20 dostała lekkiej gorączki. Kobieta była w ciąży. Czuła się coraz gorzej, więc z uwagi na dziecko pojechała z mężem do szpitala.
https://www.onet.pl/informacje/onetslask/smierc-ko... godziny 23 byliśmy już na oddziale ginekologicznym. Podczas przyjęcia, po badaniach, lekarz stwierdził, że dziecko nie żyje—opisuje pan Łukasz, mąż kobiety.