To jest super tekst Agnieszki Leonczuk
"Na lokalnym forum mieszkańców trwa dyskusja, czy pracodawca może domagać się informacji o szczepieniu od kandydata/kandydatki do pracy. I oczywiście głosy od sasa do lasa, a wręcz, że szczepienia to faszyzm, że nie dadzą sobie wstrzyknąć nieprzebadanej substancji.
Na świecie podano ponad 3,5 miliarda dawek szczepionek, a iksińska z iksińskim wciąż uważają, że to nieprzebadany preparat? To ile ludzkości, kurczę, trzeba zaszczepić, by iksińscy w końcu zeszli ze swojego tronu i łaskawie podali ramię, abyśmy wszyscy mogli wrócić do zwyczajnego życia?
Tak daleko nie zajedziemy, bo niestety jeśli nie osiągniemy zbiorowej wyszczepialności, to ludzie będą umierać, kolejne biznesy będą padać, dzieci nie będą chodzić do szkół i będą lockdowny, depresje, przemoc domowa i wszystko to, czego już mieliśmy okazję doświadczyć.
Idzie 4 fala. W Hiszpanii już jest.
Wczoraj 22 000 nowych zachorowań.
Chorują głównie młodsi, którzy wciąż czekają na swoją kolejkę.
Jeden i drugi nasz gospodarz byli zdziwieni, że my mamy już zaszczepione dzieci, skoro oni właśnie są na etapie 1 dawki (ludzie mniej więcej w naszym wieku).
Oczywiście super, że nasze dzieci już są lepiej chronione, ale jednocześnie świadczy to o tutejszym poziomie wyszczepialności i wiedzy, a nie budowaniu teorii na podstawie opinii i newsów z rękawa.
Obostrzenia, przynajmniej na Teneryfie, są traktowane poważnie.
Jak ludzie mają chodzić w maskach, o ile nie są w stanie utrzymać dystansu 1,5 m, to chodzą w maskach. Ba... oni to naprawdę robią. Potrafią biegać w maskach, jeździć na rowerach w maskach, wszyscy sprzedawcy, kelnerzy, kucharze są w maskach oczywiście prawidłowo założonych, ludzie na górskich szlakach przed ominięciem się zakładają maski, starsze dzieci potrafią grać w piłkę w maskach, na basenie ratownik jest w masce i sprawdza, czy wchodzący ją ma.
Stoły w lokalach są dezynfekowane, butelki z oliwą przecierane, a menu z kodu kreskowego każdy sobie może zciągnąć.
Oczywiście pewnie jak wszędzie da się spotkać ludzi podważających sens noszenia masek i szczepień, ale tego nie widać. Ulica dba o siebie i innych - to jest zauważalne.
Do nas 4 fala zaczyna już pukać. Przy ogólnym rozprężeniu, ułańskiej nonszalancji (no.. ja przecież nie zachoruję) i dużym odsetku rodaków ignorujących naukę znów mamy szansę na rekordy zachorowań i śmiertelne żniwa.
Nierząd bezustannie prowadzi kampanię wyborczą, więc puszcza sprzeczne sygnały, czyli z jednej strony namawia do szczepień i robi idiotyczną loterię, z drugiej strony wspiera finansowo antyszczepionkowców, a poszczególni oficjele porozumiewawawczo puszczają oczko do elektoratu, że szczepić się trzeba, ale oczywiście każdy może mieć swoje zdanie.
Kościół to już zupełnie odleciał i zamiast wspierać życie, wspiera nadal płody, choć ostatnio delikatnie gdzieś się zająknął, że szczepienia to "dar boży". Dar z abortowanych płodów?
Państwo abdykowało i nie bierze odpowiedzialności ani za nasze zdrowie, ani za edukację, ani za prawo, ale może może... to się kiedyś zmieni. Oby jak najprędzej, a póki co szczepcie się wreszcie, bo nauka nadal daje nam i Wam szansę na życie i zdrowie."