6°C

36
Powietrze
Dobre powietrze.

PM1: 14.10
PM25: 21.75 (87%)
PM10: 23.06 (46,12%)
Temperatura: 5.91°C
Ciśnienie: 1017.19 hPa
Wilgotność: 100.00%

Dane z 19.04.2021 05:00, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook

Forum

Już nie długo

1002 postów
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Czwartek, 8 kwietnia 2021 14:36:55
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
tak bywa...
Post edytowany
Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Czwartek, 8 kwietnia 2021 15:00:58
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Opuszczony kościół zamieniony w kolorowy skatepark w mieście Llanera, Hiszpania
Post edytowany
Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Piątek, 9 kwietnia 2021 19:59:20
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Córka wiceministra klimatu i środowiska Ireneusza Zyski dostała posadę w podlegającym mu Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska. Studentka politechniki zajmuje się tam pilotażowym projektem wartym 300 mln zł.
Cóż – tak wygląda PiSowski program „pierwsza praca”
Post edytowany
Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Niedziela, 11 kwietnia 2021 10:07:36
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Arcybiskup jest też emerytowanym generałem dywizji i z tego tytułu otrzymuje co miesiąc świadczenie wynoszące kilkanaście tysięcy złotych.
"Dalsze posiadanie orderu przez gen. Głódzia godzi w dobre imię żyjących kawalerów i dam orderu oraz pamięć tych, którzy odeszli, pozostawiając ogromny dorobek swojego życia. Arcybiskup Głódź dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu. Został on odznaczony orderem za posługę duszpasterską w Kościele, który dzisiaj uznaje go za winnego przestępstw i skazuje na banicję ze swojej byłej już diecezji (...)" - napisał Paweł Krutul, poseł Wiosny.Abp Sławoj Leszek Głódź może stracić stopień generalski?
Arcybiskup jest też emerytowanym generałem dywizji i z tego tytułu otrzymuje co miesiąc świadczenie wynoszące kilkanaście tysięcy złotych. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski uważa, że honor oficerski wymaga, by tego typu stopnie posiadały wyłączenie osoby o nienagannej przeszłości. Z apelem do prezydenta o odebranie abp. Głódziowi oficerskiego tytułu wystąpił generał w stanie spoczynku Mirosław Różański. https://polskatimes.pl/wszystkie-odznaczenia-i-tytuly...
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Poniedziałek, 12 kwietnia 2021 12:47:41
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
CZY MOŻLIWA JEST POLSKA BEZ KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO?
ANDRZEJ LEDER

Pytania są dwa. Po pierwsze, czy Polska może istnieć bez Kościoła katolickiego? Po drugie, dlaczego w ogóle stawiamy sobie takie pytanie, zamiast odpowiedzieć: oczywiście, możeczywiście, że jest możliwa. Na pewno jest możliwa. Jednak, z drugiej strony, mówi się: „W Polsce jest tylko jedna moralność, moralność katolicka. Naród pozbawiony tej moralności nie może istnieć”.

Jak wiadomo, tezę tej mniej więcej treści sformułował Jarosław Kaczyński i stanowi ona oś światopoglądową całej zjednoczonej i nie-zjednoczonej prawicy. Zresztą ta teza na prawicy istnieje od dawna. Zapewne ukształtowała się w czasie kontrreformacji polskiej XVII wieku, kiedy to walce o zachowanie Rzeczypospolitej w dawnym kształcie przeciw szwedzkim, „ruskim” czy innym innowiercom towarzyszyła restytucja katolicyzmu jako religii dominującej. Dość brutalna restytucja. Potem wiadomo – konfederacja barska, zabory, endecja i jej sojusz z Kościołem, druga Rzeczypospolita, komuniści i wielki prymas, Stefan Wyszyński, który katolicyzm i naród połączył węzłem niemalże nierozerwalnym.

Nie martwiłbym się jednak specjalnie tym przekonaniem przedstawicieli prawicy, gdyby podobnego sądu nie wygłaszał czasami człowiek, którego niezwykle szanuję, a mianowicie Karol Modzelewski. On też uważał, że w Polsce większość ludzi wartości społeczne i ludzkie czerpie z katolicyzmu i że bez niego grozi owej większości – był w końcu antykapitalistą – neoliberalne zdziczenie.

Jeśli tak, to trzeba się nad sprawą zastanowić. Pytania są dwa. Po pierwsze: czy Polska może istnieć bez Kościoła katolickiego? Po drugie: dlaczego w ogóle stawiamy sobie takie pytanie, zamiast odpowiedzieć: oczywiście, może?

*

Wyobrażenie o społeczeństwie popadającym w zdziczenie i Hobbesowską walkę wszystkich przeciwko wszystkim w momencie pozbawienia go gorsetu moralności katolickiej i kościelnego rytuału społecznego jest przeciwieństwem pełnej nadziei wizji, która pozwala przyjąć, że odrzucając jedną formę kulturową, ludzie mogą stworzyć inną. Porzucając pewne miejsce w kulturze, mogą wejść w nowe rejony, które mogą, ale wcale nie muszą być gorsze. Mogą nawet być lepsze albo po prostu lepiej oddawać ducha epoki.

Karol Modzelewski uważał, że w Polsce większość ludzi wartości społeczne i ludzkie czerpie z katolicyzmu i że bez niego grozi owej większości neoliberalne zdziczenie

Musimy więc zapytać, co łączy przedstawicieli prawicy tradycjonalistycznej, prawicy populistycznej i przedstawiciela – czy przedstawicieli, bo głos Modzelewskiego nie jest tu odosobniony – demokratycznej lewicy.

Odpowiadając, warto wrócić do myśli ważnej postaci polskiej historii, Jacka Kuronia. Wrażliwość prawicową od lewicowej odróżniał on przez stosunek do zmiany; w wymiarze społecznym prawica nowego się obawia, lewica zaś – nowego pragnie i wysoko je wartościuje. Dlatego prawica, nawet gdy wprowadza gwałtowne zmiany, robi to w imię wyobrażenia czegoś pradawnego i dobrze znanego – jak Trump, który wołał „make America great again”. Zygmunt Bauman nazwał tę tendencję „retrotopią”. Lewica zaś szukać będzie po prostu utopii, dziecka swobodnego myślenia, żywiącego się nadzieją.

Za tymi dwiema wrażliwościami kryją się dwie zupełnie różne i przeciwstawne antropologie filozoficzne, czyli wyobrażenia na temat człowieka. Konserwatyści mają skłonność – a jak uważał Marcin Król, jest to nawet ich cecha najważniejsza – do pesymistycznej wizji człowieka, jako istoty złej. Gdy osłabi się jego lęk przed karą, popadnie człowiek w podłość, dobrze określoną na liście siedmiu grzechów głównych. Ludzie postępowi zaś będą optymistycznie uważać, że człowiek naturalnie ciąży ku dobru. W pewnym sensie nie tyle ważne jest, kto ma rację – osobiście sądzę, że żadna ze stron – ile jakie są konsekwencje charakterystycznej dla naszego kraju, a może całego kręgu cywilizacyjnego, utraty zdolności do tego rodzaju nadziei i określonego nią stosunku do przyszłości.

W każdym razie jeśli wyobrażenie Polaków jako niesamodzielnych istot, które bez opieki Kościoła zapewne zdziczeją, dotyczy nawet lewicy – tej, która przecież powinna mieć nadzieję, że przyszłość będzie właśnie zupełnie inna i lepsza niż teraźniejszość i przeszłość – to Polska jest krajem głęboko dotkniętym przez tego rodzaju brak i utratę. Można podejrzewać, że niezbyt obfity zasób nadziei i zaufania dotyczących doczesnego świata wyczerpał się w przemianach lat 90. Potem nadziei i zaufania zabrakło.

*

Jeśli chodzi o kulturową i społeczną dominację rzymskiego katolicyzmu, to w gruncie rzeczy wszystkie narody europejskiego Zachodu były w jakimś momencie w podobnej do Polski sytuacji. Od XVIII wieku sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Oświecenie wyłoniło możliwość „społecznego istnienia” bez Boga. A w wieku XX doszło do gwałtownej laicyzacji Europy Zachodniej.

Z naszego punktu widzenia ważne są dwa modelowe procesy zmiany usytuowania Kościoła katolickiego w społeczeństwie. Nazwijmy je „francuskim” i „niemieckim”. Francuski Kościół od wielkiej rewolucji 1789 roku przez 200 lat występował jako fundamentalny przeciwnik wszelkich zmian modernizacyjnych w społeczeństwie. Szczególnie III Republika, trwająca od 1870 do 1940 roku, była polem zaciętej i bezkompromisowej walki Kościoła o utrzymanie tradycyjnej hierarchicznej struktury społecznej, której kamieniem węgielnym byłaby władza kleru nad sumieniami. Mimo głębokiego już wtedy zakorzenienia ideałów republikańskich w społeczeństwie Kościół funkcjonował tak, jakby roku 1789 nigdy nie było, jakby nadal rządził król, arystokracji ciągle należało się prawo pierwszej nocy, a Francja była „ukochaną córą Rzymu”. Apogeum walki była sprawa Dreyfusa, gdy kler patronował wszystkim ruchom militarystycznym, antysemickim, antymodernizacyjnym i popierającym fałszywe oskarżenie.

Niezbyt obfity zasób nadziei i zaufania dotyczących doczesnego świata wyczerpał się w przemianach lat 90. Potem nadziei i zaufania zabrakło

Już wcześniej kler jednak znalazł twardego przeciwnika. Republikański, „pozytywistyczny” ateizm, podzielany przez dużą część mieszczańskich elit III Republiki, skłonił je do wyrzucenia Kościoła ze szkół już w 1882 roku. W ustawie wprowadzającej powszechną bezpłatną edukację jej autor, Jules Ferry, zapisał, że miejscem nauczania religijnego są tylko dom i Kościół, szkoła zaś ma być od religii wolna, by można było dać „edukację moralną i obywatelską”. Ruchy robotnicze, niezależnie od tego, jak mocno występowały przeciw mieszczańskim rządom, w tej sprawie jednak je wspierały. Kościół zareagował usztywnieniem, w międzywojniu popierając potężne ligi nacjonalistyczne dążące do obalenia Republiki, zaś gdy upadła po inwazji nazistów, od 1940 roku otwarcie wspierając faszystowskie rządy Vichy.

Po wojnie jego pozycja była więc dość słaba. Im bardziej zaś tak było, tym bardziej reagował gwałtownym oporem – nie tylko na niesione przez lewicę laicyzujące tendencje w społeczeństwie, ale również na zmiany w Kościele powszechnym. Biskup Marcel Lefebvre z dużą grupą francuskiej hierarchii wystąpił przeciw reformom Soboru Watykańskiego II i w końcu został objęty ekskomuniką, później zresztą cofniętą.

Ta nieprzejednana postawa, zupełnie oderwana od przemian świadomości społecznej zachodzących w latach 60. i 70. – utrwalanych przez system szkolny, od dawna pracujący na rzecz świeckości – spowodowała u schyłku stulecia odchodzenie coraz większych grup społeczeństwa francuskiego od religii katolickiej. Dzisiaj, w XXI wieku, Francja jest w ogromnej części zlaicyzowana i co więcej, do laickości, swoistej „religii” niesionej przez instytucje Republiki, bardzo przywiązana. Pozostaje oczywiście grupa katolików głęboko wierzących i Kościołowi wiernych; dziś we Francji jest ich mniej więcej tyle samo co wierzących muzułmanów.

*

Zupełnie inny jest model niemiecki. Być może z powodu wielowiekowego, wymuszonego współistnienia z Kościołami protestanckimi w XX wieku wykazał się o wiele bardziej elastyczną postawą. Wobec niemieckiego faszyzmu był ambiwalentny, wielu księży i katolików świeckich – jak Konrad Adenauer – było wobec niego w opozycji, choć inni, jak Karl Schmitt, Hitlera popierali. Postawa opozycyjna części dała jednak katolicyzmowi moralną legitymizację w powojennej rzeczywistości. Zmianom obyczajowym i społecznym Kościół niemiecki przyglądał się z niepokojem, nie potępiał ich jednak z góry. Był raczej tym Kościołem, który najmocniej promował reformy po Soborze Watykańskim II i adaptował się do równościowych i demokratycznych postulatów drugiej połowy XX stulecia. Stosunek do mniejszości seksualnych i kobiet jest tu najlepszym przykładem, ale bardzo ważna była też zmiana relacji pomiędzy klerem a laikatem, radami parafialnymi i świeckimi aktywistami. W Niemczech ta relacja najdalej odeszła od feudalnego, hierarchicznego „całujcie ręce kapłana, bo to ręce Chrystusa…” ku rzeczywistemu partnerstwu.

I znowu być może wpływ miało tu sąsiedztwo z relacjami społecznymi w obrębie Kościołów protestanckich, dość że katolicyzm niemiecki przeszedł w tej materii głęboką transformację. W efekcie Kościół katolicki jest w Niemczech nadal ważnym i wpływowym elementem życia społecznego. Dwie trzecie Niemców to wierzący, z tego mniej więcej połowa to katolicy.

W Europie model niemiecki jest raczej odosobniony. W krajach, gdzie Kościół katolicki był monopolistą i dzięki temu sytuował się blisko władzy, laicyzacja odbywa się późno, ale na wzór francuski. Przykładem są tu Hiszpania czy Irlandia.

W Europie model niemiecki jest raczej odosobniony. W krajach, gdzie Kościół katolicki był monopolistą i dzięki temu sytuował się blisko władzy, laicyzacja odbywa się późno, ale na wzór francuski

Ten ostatni przykład pokazuje jeszcze jedno. W społeczeństwie, w którym Kościół katolicki ma niemalże monopol na organizację życia społecznego – prowadzi szpitale, sierocińce, wszelkie inne instytucje – możliwy jest nagły kryzys zaufania do niego i odejście znaczącej części społeczeństwa od religii instytucjonalnej, bez jakiegoś szczególnego „zdziczenia” czy rozpętanej fali „moralnego upadku”. To właśnie zdarzyło się w Irlandii po ujawnieniu skali pedofilii (i innych nadużyć) w Kościele. Wynika z tego wniosek ciekawy i ważny. Civility, cnoty obywatelskie, a mówiąc po prostu: umiejętność życia w społeczeństwie, mają dziś nie-religijne źródło, nawet w społeczeństwach jeszcze niedawno głęboko przez religię przenikniętych.

*

Nie chcę urazić ludzi, dla których wiara odgrywa istotną rolę, a relacja z Bogiem, kimkolwiek lub czymkolwiek miałby on być, stanowi ważne, egzystencjalne przeżycie. Choć jednak dla wielu ludzi medytujących w klasztorach i świątyniach są to sprawy ważne, rzeczywista społeczna rola Kościoła hierarchicznego w Polsce opiera się na czymś innym. Jest on bowiem głównym, a na prowincji jedynym organizatorem życia społecznego. Ogromna część Polaków żyje w ramach wyznaczonych przez rytm i rytuał Kościoła. To, czy możliwe jest powszechne przetrwanie indywidualnej katolickiej religijności tam, gdzie rozpada się społeczna funkcja Kościoła, jest sprawą otwartą. Wydaje mi się to jednak wątpliwe, wspólnotowy i jednocześnie hierarchiczny sposób praktykowania wiary jest głęboko związany z katolicyzmem. Tą właśnie społeczną rolą Kościoła będziemy się zajmować, pozostawiając na uboczu kwestię osobistej wiary religijnej poszczególnych osób.

Ludzie rodzą się, dojrzewają, wchodzą w dorosłość, wiążą się w tak czy inaczej rozumiane rodziny, mają swoje własne dzieci, starzeją i umierają. Ten cykl, związany z fundamentalną kwestią reprodukcji ludzkiego społeczeństwa, dokonuje się we wspólnocie i jest ujęty w zrozumiałe dla wszystkich rytuały – od wprowadzenia dziecka w społeczność po odprowadzenie zmarłego „w zaświaty”. W większości kultur tradycyjnych rytuały te tworzone i kontrolowane są przez religie. Od chrzcin po ostatnie namaszczenie chrześcijaństwo regulowało życie ludzi wszędzie tam, gdzie było religią dominującą. Co więcej, relacje społeczne wewnątrz wspólnoty, więzy solidarności, pomocy, dobroczynności również były organizowane przez porządek religijny i jego funkcjonariuszy.

Jednak w nowożytnych społeczeństwach zinstytucjonalizowana religia znalazła porządek z nią rywalizujący – państwo. Państwo, które w XIX i XX wieku modernizowało formę życia społecznego, dostosowując je do warunków industrializacji i urbanizacji. Zmieniało więc formę i rytm życia ogromnych mas ludzkich, przenoszących się do miast i zapędzanych do fabryk. W zależności od szczególnych uwarunkowań historycznych państwo mogło współistnieć z Kościołami – jak w modelu niemieckim – albo rywalizować z Kościołem i dążyć do eliminacji jego wpływów – jak w modelu francuskim. Modernizacji w duchu kapitalizmu, której Kościół się przeciwstawiał, służyło tam tworzenie świeckich instytucji, jak szkoła laicka. Świeckie rytuały szkolne organizowały „rytm życia” w sposób porównywalny do kościelnego.

Nie chcę urazić ludzi, dla których wiara odgrywa istotną rolę, ale kościół hierarchiczny jest w Polsce przede wszystkim głównym, a na prowincji jedynym organizatorem życia społecznego

Bywały też społeczeństwa, w których z państwem długo było bardzo słabo. Jak włoskie. I polskie. Tam, gdzie z przyczyn historycznych państwo nie tworzyło powszechnych instytucji organizujących życie społeczne, tam, gdzie do połowy XIX stulecia utrzymywały się stosunki społeczne przedłużonego średniowiecza, Kościół pozostawał jedynym regulatorem życia społecznego. Jak na południu Włoch. I w Polsce. Co więcej, pozostawał delegatem tkwiącej w przeszłości, ale głęboko uwewnętrznionej struktury społecznej opartej na przyjęciu „naturalnej” hierarchii. Jak sama jego nazwa – Kościół hierarchiczny – zresztą pokazuje.

*

II Rzeczypospolita w niewielkim stopniu próbowała „przedłużone średniowiecze” polskiej prowincji przełamywać. Dopiero Polska Ludowa, budująca społeczeństwo przeciwko tamtej hierarchii, zaczęła tworzyć rytuały i instytucje mające być alternatywą dla wszechwładzy Kościoła. Z jednej strony komitety partyjne, mające upowszechniać komunizm, ale z drugiej wiejskie ośrodki kultury, koła gospodyń, poradnie świadomego macierzyństwa… Jednak tamta Polska, oparta o władzę autorytarną i pozbawiona demokratycznej legitymizacji, co więcej, przez wielu postrzegana jako rosyjska władza zaborcza, nie zdołała zakorzenić świeckiej kultury poza częścią tworzącej się klasy średniej wielkich miast.

Gdy więc w 1989 roku nad Polskę nadciągnął neoliberalny sztorm, ograniczając rolę państwa wszędzie, gdzie tylko się dało, ogromna część wysepek świeckiej kultury i życia społecznego znikła, a społeczności, szczególnie prowincjonalne, pozostawione zostały w rękach jedynej sprawnej i dysponującej ogromnymi i odzyskiwanymi zasobami instytucji – Kościoła katolickiego. Sprawnie też odcinającego kupony od swoich realnych zasług – zaplecza oporu społecznego w czasach dyktatury.

Kluczowy jest tutaj demontaż społecznej roli państwa w III RP. Wszystko, co wydarzyło się w poprzedzającym półwieczu, było wykpiwane i dewaluowane. Co więcej, przyjmując zgodnie z dominującym w latach 90. anglosaskim modelem liberalnym przekonanie, że państwo powinno być „nocnym stróżem” – czyli za pomocą policji i sądu pilnować prawa własności – i dążąc do równoważenia budżetu państwa, ówczesna klasa polityczna obcinała fundusze wszystkim instytucjom mogącym w niezależny od Kościoła sposób organizować i nadawać sens życiu społecznemu. W wielkich miastach tworząca się kultura klasy średniej i opierające się o nią samorządy wypracowywały alternatywę. Ale poza nimi znikające świetlice, kluby książki i prasy, osłabienie zbiurokratyzowanych urzędów pracy, bezradność ośrodków pomocy społecznej – szczególnie w okolicach, gdzie panowała bieda – wszystko to kontrastowało z rosnącymi możliwościami duszpasterzy.

Dopiero Polska Ludowa zaczęła tworzyć rytuały i instytucje mające być alternatywą dla wszechwładzy Kościoła. Jednak nie zdołała zakorzenić świeckiej kultury poza częścią tworzącej się klasy średniej wielkich miast

Trzeba też pamiętać, że system społeczny PRL, szczególnie na prowincji, opierał się o „folwark industrialny”. Kombinaty i fabryki, rozsiane po kraju, odgrywały nie tylko rolę produkcyjną – być może ta była nawet mniej ważna – a przede wszystkim socjalną. Mieściły się przy nich przedszkola, patronowały szkołom, miały swoje sklepy fabryczne, swoje przychodnie i kliniki, ośrodki wczasowe, kluby i programy kulturalno-oświatowe. Oczywiście, dystrybucja dóbr wszelkich, która w tym systemie się odbywała, wymagała pokory i lojalności wobec funkcjonariuszy reżimu, ale w tym nie różniła się od utrwalonego przez wieki modelu folwarcznego. Stosunki w „folwarku industrialnym”, bezlitośnie i bez zrozumienia wykpiwane przez kulturę wielkomiejskiej inteligencji – patrz filmy Barei – tworzyły nową tkankę społeczną w rejonach, gdzie wcześniej był tylko Kościół, dwór i czworaki.

W ramach transformacji ogromną część tych „kombinatów” sprywatyzowano, wiele po prostu zamykając, a w tych, które pozostały, likwidując wszelkie funkcje socjalne. Krajobraz prowincjonalny zaczął z powrotem ewoluować ku tamtemu, trwającemu przez wieki obrazowi – czworaki z prefabrykatów, wille o kształcie dworku „nowych bogatych”, a w środku tego – kościół. Dawni sekretarze i dyrektorzy, uwłaszczeni i przedzierzgnięci w prowincjonalną burżuazję, w ogóle przestali się poczuwać do jakichkolwiek zobowiązań wobec porzuconych przez „kombinaty” i Państwowe Gospodarstwa Rolne „nowych biednych”. Mogli najwyżej uprawiać ostentacyjną dobroczynność, której organizatorem stał się oczywiście – Kościół.

I rzeczywiście, w bardzo wielu miejscach pełni tę funkcję skutecznie i jako jedyny. Jednocześnie zaś, przez system zależności głęboko zakorzeniony w rytuałach dystrybuujących winę i odpuszczenie, może znakomicie kontrolować tę krainę obłudy.

*

Zinstytucjonalizowana hierarchia w dużym stopniu opiera się na obłudzie. Możni odgrywają rolę „dobrego pana”, ubodzy – „wdzięcznego poddanego”. I jedni, i drudzy są świadomi, że to kłamstwo. Atoli ta wiedza, jako fakt przeżywany indywidualnie, nie ma żadnego znaczenia. Ważne jest to, że publicznie to kłamstwo stale jest podtrzymywane i praktykowane. Parafrazując Błażeja Pascala: uklęknij, ukórz się, nawet jeśli twój Bóg się oddalił. Powtórz to wiele razy, a będziesz znowu wierzył… Ułuda bowiem przynosi ulgę i usprawiedliwienie, stwarza iluzję, że wszystko jest w porządku. Że nawet jeśli mnie zdarzyło się coś złego, to tylko wyjątkowa sytuacja. Wokół są życzliwi ludzie, a ci, od których jestem zależny, dbają o mnie i mają moje dobro na względzie.

Pragnienie takiego pocieszenia jest ogromne, a więc też jego siła jest wielka. To mechanizm powodujący, że często w miejscowościach, w których ofiary nadużyć pedofilskich duchownych głośno i dobitnie zaczynają mówić o swojej krzywdzie, wspólnota staje po stronie „pasterza”, broni księdza i potępia ofiary. Utrata iluzji, że jest to dobry pasterz, budzi bowiem ogromny lęk. Łatwiej pozbyć się myśli o jakimś „głupim, chorym pewnie” dziecku.

Utrata iluzji, że jest to dobry pasterz, budzi bowiem ogromny lęk. Łatwiej pozbyć się myśli o jakimś „głupim, chorym pewnie” dziecku

Przywiązanie do hierarchicznego modelu cechowało polski Kościół – podobnie jak lefebvrystów we Francji – również po Soborze Watykańskim II. Jak opowiada były jezuita profesor Stanisław Obirek, ta cecha ukształtowana została przez osobowość kardynała Stefana Wyszyńskiego, a wzmocniona koniecznościami walki z komunizmem, rozgrywającej się przez całe półwiecze. Ten hierarchiczny i autorytarny sposób zarządzania wspólnotą kościelną – i wiernymi – cechował też Jana Pawła II. Na zewnątrz otwarty, podporządkowaną sobie instytucję i ludzi ją tworzących traktował w sposób całkowicie feudalny. Przykładem – stosunek do księdza Degollado. Ponieważ wzmacniał potęgę instytucji, można było zamknąć oczy na jego seksualne przekroczenia.

Istnieje ogromna liczba społecznych praktyk i rytuałów, które obłudę podtrzymują i utrwalają. Jednym z najważniejszych jest rytuał spowiedzi. Pozwala on bowiem wiernym na czynienie zła, opowiedzenie o nim w zaciszu konfesjonału, uzyskanie rozgrzeszenia i powrót do „rozkoszy grzechu”. Chlanie na umór, nieuczciwość i złodziejstwo, pełen nadużyć i byle jaki seks przynoszący setki tysięcy pokątnych aborcji, „żonobijstwo” i wzajemne zdrady, przykrywane pełnymi fałszywego moralizowania szantażami, chciwe wyrywanie sobie majątku w rodzinach i bezwzględność wobec słabszych – dzieci, niepełnosprawnych, ludzi starszych, pracowników – wszystko to daje się zmyć w rytuale spowiedzi, więc ostatecznie się nie liczy.

Że spowiedź ma swoje psychologiczne zalety? Oczywiście, że ma. Jednak na poziomie wzorca kultury, z którym jest związana, stanowi jeden z elementów najsilniej podtrzymujących kulturę obłudy. Jako praktyka społeczna pozwala podtrzymywać status quo, dając usprawiedliwienie zaniechania rzeczywistej zmiany. Ci, którzy chcieliby być „lepsi”, mogą wręcz być napiętnowani jako wywyższający się, chcący uniknąć ludzkiej kondycji, w którą wpisany jest upadek, odrzucający pośrednictwo Kościoła w dziele swojego zbawienia…

To niesłychanie stagnacyjny element kultury polskiej. Podtrzymywany przez społeczny monopol Kościoła.

*

Teologiczna i społeczna funkcja Kościoła ogniskuje się – paradoksalnie – w fantazmatycznej figurze Żyda. Właśnie przez to, że sięga ona rdzenia narodowej i egzystencjalnej – uzasadnionej wręcz teologicznie – tożsamości Polaków, pozwalając jednocześnie opisać świat społeczny, stosunek do Żydów jest fundamentalnym uczuciem politycznym. Wielu z tych, którzy o meandrach partyjnej polityki nie wiedzą nic, instynktownie orientuje się na jej mapie właśnie za pomocą tego czytelnego w odcieniach znaczeń i półsłówkach uczucia. Dzieli ono Polaków na tych, którzy są przeciw Żydom, i tych, którzy są przeciw tym, którzy są przeciw Żydom. Ta druga grupa ma jak widać bardziej skomplikowaną sytuację, jest też mniejsza, choć jednak znacząca.

Teologiczna i społeczna funkcja Kościoła ogniskuje się – paradoksalnie – w fantazmatycznej figurze Żyda

Podstawowym rezerwuarem, z którego to uczucie polityczne płynie, jest nauczanie Kościoła katolickiego. Mimo prób odwołania oskarżeń o bogobójstwo przez Kościół powszechny – również przez Jana Pawła II – polska hierarchia pozostaje w swojej ogromnej większości przekonana, że to jakaś chwilowa pomyłka i nadal naucza wiernych, że podstawowy podział metafizyczny w świecie płynie właśnie z tej „żydowskiej zbrodni”.

Kościół katolicki od dawna więc buduje figurę Żyda jako kontener społecznej nienawiści. Przez wieki będąc bliskim sojusznikiem ziemiaństwa, dostarczającym mu i strzegącym takich opowieści, które pozwalały na neutralizowanie potencjału ludowego buntu. I na budowanie kultury obłudy, w której bezwzględny wyzysk skrywany był paternalizującą dobrotliwością, która każdemu przyznawała należne mu, wyższe przecież lub niższe, miejsce. Żyd stawał się w tym kontekście zakładnikiem gry, którą władza uprzywilejowanej mniejszości prowadziła przez wieki z frustracją i wściekłością większości. Dlatego też tak łatwo plecie się lukrowana opowieść o czasie wojny i zagłady, gdzie role są rozpisane, twarze pogodne, łupy rozdzielone, a dawno wsiąkła w ziemię krew nie budzi niepokoju. Chyba że w związku z Żydami amerykańskimi, ich roszczeniami i domniemanym wpływem.

Dzisiaj nowa, nacjonalistyczna oligarchia może uciskać całą resztę, pozbawiać ją elementarnych dóbr społecznych, jednocześnie karmiąc gniew, strach i pogardę skierowane na fantazmatyczny obiekt. Ta gra umożliwia rodzaj kontraktu, który pozwala pieścić fałszywy lukrowany wizerunek „naszości”, a wszelkie zło umieszczać w przeróżnych „Żydach”. Zaczynając od tysięcy figurek Żyda z pieniążkiem, sprzedawanych na bazarach, przez facebookowe memy, w których każdemu, kto okazał się złodziejem społecznego mienia, przyprawia się pejsy.

*

Forma obłudy, ukształtowana przez antysemityzm, sprawdza się też przy „poświęcaniu” innych grup niehegemonicznych. Mniejszości seksualne, otaczane „opieką” terapii konwersyjnych… Młode kobiety, dla których przygotowuje się „pokoje żałoby”, by po urodzeniu umierającego albo martwego dziecka posiedziały w nich sobie…

Pozwala też udawać paternalizującą życzliwość, mimo niezrozumiałych wierzgań jej obiektu. Kościół jest strażnikiem hierarchicznej struktury społecznej, w której, gdy jest dwoje ludzi, zawsze jeden z nich jest zwierzchnikiem – na przykład mąż – a drugi/druga podwładnym – na przykład żona. Stosunek do mniejszości seksualnych i protestujących kobiet, ujawniany przez kler hierarchiczny, jest więc tylko kolejnym symptomem tej powszechnej deformacji spojrzenia.

Kryje się za tym zakłamanie i deprawacja języka, które czynią tę deformację możliwą. Mamy do czynienia z pewnym szczególnym wydaniem współczesnego cynizmu: skrytym za moralnym szantażem przekonaniem o tym, że nierówność jest przyrodzona i uświęcona, zaś obłudne jej ukrywanie jest lepiszczem wspólnoty. Chodzi tu o model maistriański, oparty na nierówności, rytuale i obłudzie, ba, uznający konieczność nierówności, rytuału i obłudy, bowiem człowiek, przypomnijmy, jest zły. Muszą więc być ci, którzy są wyżej, by dyscyplinować większość, która jest niżej. Ale ukłonem w stronę dzisiejszego – demokratycznego obyczaju jest obłudne zapewnianie, że to przecież po to, by chronić ową większość i jej prawa.

Mamy do czynienia ze szczególnym wydaniem współczesnego cynizmu: przekonaniem o tym, że nierówność jest przyrodzona i uświęcona, zaś obłudne jej ukrywanie jest lepiszczem wspólnoty

Widzę nastoletnie dziewczyny i młode kobiety próbujące wyrwać się z jarzma tego zakłamania. Również językowo, czemu zresztą służą zrywające zasłonę obłudy wulgaryzmy, jak napisane na plakacie, strasznie śmieszne „strach się ruchać”. Świadkuję temu, jak są traktowane przez władze, policję, media i kler, jak są nazywane właśnie „kurwami”, bo mają odwagę „dawać rzeczy słowo”…

*

Paradoksalnie, dziś katolicka forma kulturowa okazuje się potężnym czynnikiem wpływającym na społeczną zmianę. Czynnikiem, który działa polaryzująco. Tam, gdzie Kościół zachowuje swój monopol kulturowy i społeczny, utrwala krainę obłudy. Przy czym mapa owego „tam” nie jest bynajmniej prosta. Nie do końca pokrywa się z podziałami pozornie oczywistymi: Polska wschodnia – Polska zachodnia, ani tym wielkomiejska – prowincjonalna, zahacza tylko o podział pokoleniowy starsi – młodzież, nie tłumaczy się przez płeć…

Do jakiegoś stopnia wiąże się z poziomem wykształcenia. W każdym razie tam, gdzie monopolu nie ma – wśród tych, którzy mają „wielkomiejską” mentalność – sztywna i autorytarna postawa większości przedstawicieli Kościoła hierarchicznego i sprzymierzonej z nim klasy politycznej odrzuca od niego coraz bardziej równościowo i indywidualistycznie nastawionych Polaków. W zadziwiający sposób, będąc w ogromnej większości katolikami, coraz częściej katolickiego Kościoła nie lubią. I proces, podobny do tego, który dział się w Irlandii, zaczyna się toczyć.

Paradoksalnie, dziś katolicka forma kulturowa okazuje się potężnym czynnikiem wpływającym na społeczną zmianę. Czynnikiem, który działa polaryzująco

Ci, którzy nie mają zasobów – materialnych i kulturowych – pozwalających im na Kościoła odrzucenie, uciekają pod jego skrzydła. I nie może być inaczej; z ich perspektywy pozostaje jedynym dysponentem społecznego uznania i materialnego wsparcia. Nadal więc klasy ludowe i ci pozbawieni kapitału kulturowego czerpią siłę i godność z pośrednictwa, które niesie Kościół. A Kościół, często ten najgłębiej tkwiący w krainie obłudy, tworzy jednocześnie przestrzeń, w której mogą być słyszani.

*

Wspomniany na początku Karol Modzelewski przytaczał kilkakrotnie ważne chyba dla siebie doświadczenie. Jadąc więc kiedyś samochodem, wysłuchał radiowego reportażu ze strajku z zamykanej fabryki kabli w Ożarowie. Zdziwił się – ani media publiczne wówczas, ani prywatne nie uważały zwykle strajku – i rozpaczy ludzi pozbawianych pracy – za rzecz wartą nagłośnienia. Gdy dotrwał jednak do końca reportażu, zdziwił się jeszcze bardziej – nadawany był on przez Radio Maryja.

To pozwala nam wrócić do pytania o stosunek lewicy do społecznej funkcji Kościoła i kwestii odejścia od tej funkcji. Lewica zdaje sobie sprawę z tego, że w Polsce najsłabsi uciekają pod patronat Kościoła, a Kościół – w jakimś stopniu – wywiązuje się ze swojej funkcji patrona. Co więcej, lewica wie, że najbardziej zlaicyzowana jest wielkomiejska klasa średnia, liberalna i indywidualistyczna do szpiku kości. Boi się więc lewica ostrego atakowania owego „organicznego” związku ludu i Kościoła, nie chce bowiem bazować na „klasistowskiej” postawie wielkomiejskich „elit”. Woli raczej te „elity” atakować, jakby to mogło zdobyć jej sympatię rodzimej Wandei. Nie zdobędzie.

Prześlepia bowiem to, że związek kleru i ludu, często organiczny i autentyczny, jest jednak oparty o hierarchiczną i związaną z różnymi formami przemocy kulturę obłudy. Że w tej relacji „dobrego pana” i „wdzięcznego poddanego” lewicy pozostaje tylko miejsce „bitego Żyda”. I że utrwalanie tego układu na pewno nie sprzyja żadnej formie sprawiedliwości.

Ci, którzy nie mają zasobów – materialnych i kulturowych – pozwalających im na Kościoła odrzucenie, uciekają pod jego skrzydła, z ich perspektywy pozostaje jedynym dysponentem społecznego uznania i materialnego wsparcia

*

Przebieg laicyzacji w Polsce zależeć będzie od tego, na ile społeczeństwo jako całość okaże się zdolne do zadbania o sprawiedliwość wobec najsłabszych właśnie.

Jeśli proces przebiegać będzie żywiołowo i bez wsparcia, to pogłębi polaryzację i już teraz obecny kulturowy antagonizm. Regiony i środowiska silniejsze będą tworzyć swoje własne formy civility, umiejętności współżycia oraz rytuały organizujące życie, coraz bardziej niezależne od patronatu kleru. Odcinały się będą jednocześnie od regionów i środowisk słabszych, w których laicyzacja oznaczać może akulturację i zanikanie form wspólnoty. I prowokować katolicki ruch rekonkwisty. Wejdziemy wtedy w długotrwały okres wojny kulturowej, której przedsmak już znamy, a której egzemplifikacją są Stany Zjednoczone.

Jeśli państwo, jako reprezentacja woli politycznej większości, zacznie wspierać alternatywne w stosunku do Kościoła formy organizacji społecznej, choćby przez wzmacnianie kulturowej i społecznej funkcji samorządów i systemu edukacji, powstanie szansa na to, żeby w miejsce tradycyjnej hierarchii związanej z religią budowały się inne formy wspólnoty. Religijność, jak w większości społeczeństw europejskich, będzie wtedy stawać się sprawą indywidualną, sfera publiczna zaś nabierać będzie w coraz większym stopniu cech neutralnych.

Dziś Polska zmierza raczej w kierunku tej pierwszej formy laicyzacji. Choć oczywiste jest, że lepsza byłaby druga forma, oparta na sprawiedliwości. https://www.dwutygodnik.com/artykul/9393-czy-mozliwa-jest-...
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Poniedziałek, 12 kwietnia 2021 20:02:55
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Jak wyobrazić sobie Polskę bez Kościoła? Spójrzmy na Austrię i Irlandię
Gdy patrzę na Austrię czy Irlandię albo Czechy czy Danię, widzę piękne kraje. Nie widać, żeby laicyzacja przyniosła jakiś straszny przypływ nihilizmu. https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,26964273,j...
Postów: 2984
Zolnierz
postów: 2984
Poniedziałek, 12 kwietnia 2021 20:48:00
+1
+1 0
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Wyobraźcie sobie Polskę bez lewactwa, POwielactwa i kumactwa.
Byłoby naprawdę piękniej i spokojniej.
Próbkę można mieć- wystarczy przestać oglądać TVNAZI i czytać wpisy kumaka.
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Poniedziałek, 12 kwietnia 2021 21:22:05
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Hodowla danieli, działka za 1 proc. i "kult religijny". Czy miasto skontroluje byłą posiadłość abpa Głódzia?
10 lat temu miasto przekazało archidiecezji gdańskiej działkę z 99 proc. bonifikatą. To właśnie na niej abp Głódź miał hodowlę swoich danieli. Lewica chce, by urzędnicy skontrolowali, czy w miejscu tym rzeczywiście była prowadzona działalność kultu religijnego. Teoretycznie magistrat może jeszcze wypowiedzieć tamtą umowę.eren o powierzchni ponad 3 tys m kw. wart był prawie 460 tys. zł. Kościół zapłacił za działkę 4,5 tys. zł. Taka bonifikata nie byłaby możliwa bez zgody prezydenta Pawła Adamowicza
Teoretycznie jeżeli okazałoby się, że działka nie była wykorzystana do celów wpisanych w akcie notarialnym, miasto mogłoby wnioskować o anulowanie umowy
Miasto tylko raz skontrolowało działkę Głódzia. Notatka urzędnika miała kilka zdań
Rzecznik prezydent Gdańska: - W najbliższym czasie przedstawiciel Urzędu Miejskiego dokona kolejnej wizji przedmiotowej nieruchomości https://www.onet.pl/informacje/onettrojmiasto/gdan...
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Wtorek, 13 kwietnia 2021 09:02:29
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Biskup Janiak zniknął? Żadna kuria nie umie wskazać miejsca jego pobytu
Wysłany na przymusową emeryturę bp Edward Janiak zniknął, nie pozostawiając adresu. Kościół nie wie, gdzie jest jeden z bohaterów reportażu "Zabawa w Chowanego". O całej sprawie poinformował Piotr Żytnicki na łamach "Gazety Wyborczej". https://www.onet.pl/informacje/onetpoznan/biskup-j...
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Środa, 14 kwietnia 2021 13:11:54
-2
0 -2
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
mądrości z kościoła
Post edytowany
Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Środa, 14 kwietnia 2021 19:15:41
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Trzy zawiadomienia
Portalowi "Fakt" udało się ustalić, czego dotyczą zawiadomienia. Pierwsze z nich dotyczy ks. Krzysztofa K., który obcował płciowo z 14-latką. Arcybiskup miał przenosić go do innych parafii i nie zakazał mu odprawiania mszy, nawet po zapadnięciu sądowego wyroku.

Kolejne zawiadomienie dotyczy byłego proboszcza parafii w Bojanie na Pomorzu. Ks. Mirosław B. został skazany przez sąd za rozpijanie i molestowanie 15-latki. Po usunięciu z parafii wszedł w skład prestiżowej kapituły i przeniesiono go do ośrodka Tyberiada w Nadolu, gdzie wypoczywają dzieci.

Trzecie i zarazem ostatnie zawiadomienie ma dotyczyć ks. Andrzeja Dymera. W reportażu TVN24 pokazano, że ten przez lata wykorzystywał seksualnie osoby nieletnie. Śledztwo w jego sprawie wszczęto dopiero w 1995 roku po interwencji dziennikarzy "Gazety Wyborczej". Za bezkarność duchownego miał odpowiadać abp Głódź. Dymer zmarł 16 lutego 2021 roku.

Trzy zawiadomienia
Portalowi "Fakt" udało się ustalić, czego dotyczą zawiadomienia. Pierwsze z nich dotyczy ks. Krzysztofa K., który obcował płciowo z 14-latką. Arcybiskup miał przenosić go do innych parafii i nie zakazał mu odprawiania mszy, nawet po zapadnięciu sądowego wyroku.

Kolejne zawiadomienie dotyczy byłego proboszcza parafii w Bojanie na Pomorzu. Ks. Mirosław B. został skazany przez sąd za rozpijanie i molestowanie 15-latki. Po usunięciu z parafii wszedł w skład prestiżowej kapituły i przeniesiono go do ośrodka Tyberiada w Nadolu, gdzie wypoczywają dzieci.

Trzecie i zarazem ostatnie zawiadomienie ma dotyczyć ks. Andrzeja Dymera. W reportażu TVN24 pokazano, że ten przez lata wykorzystywał seksualnie osoby nieletnie. Śledztwo w jego sprawie wszczęto dopiero w 1995 roku po interwencji dziennikarzy "Gazety Wyborczej". Za bezkarność duchownego miał odpowiadać abp Głódź. Dymer zmarł 16 lutego 2021 roku.
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Środa, 14 kwietnia 2021 23:42:00
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Episkopat o wątpliwościach wobec szczepionek. Stanowisko polskiego Kościoła wzbudziło emocje
"Technologia produkcji szczepionek firm AstraZeneca i Johnson&Johnson budzi poważny sprzeciw moralny, jednak w przypadku braku wyboru wierni mogą z nich korzystać" – przekazali w oświadczeniu polscy biskupi. Oświadczenie KEP spotkało się z mocną reakcją w mediach społecznościowych.olski Kościół ma zastrzeżenia do wykorzystywanych przez firmy linii komórkowych, które powstały z płodów poddanych aborcji
"Stawką procesu szczepień jest życie nasze i naszych najbliższych", w ten sposób na oświadczenie Episkopatu odpowiedział oficjalny profil rządu: "Szczepimy Się"
"Mój sprzeciw moralny budzą takie stanowiska, gdy umiera – jak dziś – 803 osób" – napisał poseł Lewicy Maciej Gdula

Czym jest linia komórkowa? To laboratoryjna hodowla namnażających się komórek powstałych z podziału komórki jakiegoś organizmu. W przypadku preparatu AstraZeneca oraz Johnson & Johnson linie komórkowe powstały z płodów poddanych aborcji w 1985 oraz 1973 r. Służą w laboratoriach od dekad.

Linie posłużyły do generowania adenowirusów, który jest nośnikiem szczepionki. Adenowirus zawiera gen odpowiedzialny za wytwarzanie białka szczytowego koronawirusa wywołującego reakcję odpornościową.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/stan...
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Czwartek, 15 kwietnia 2021 00:10:02
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Watykański Kościół jedno Polski drugie
O. Grzegorz Kramer "nie miał wątpliwości" co do szczepienia AstraZeneką
Oświadczenie wzbudziło sprzeciw zarówno przedstawicieli świata nauki jak i niektórych duchownych. Jezuita o. Grzegorz Kramer zwrócił na Twitterze uwagę, że zarówno papież Franciszek, jak Kongregacja Nauki i Wiary uznały szczepionki produkowane z wykorzystaniem linii komórkowych za moralnie dopuszczalne.

„Moralnie dopuszczalne jest stosowanie szczepionek przeciwko COVID-19, które wykorzystały linie komórkowe pozyskane z abortowanych płodów w badaniach i procesie produkcyjnym” - stwierdziła w wydanej nocie Watykańska Kongregacja Nauki w grudniu 2020 r. https://twitter.com/KramerGrzegorz/status/13822885...
Post edytowany
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Czwartek, 15 kwietnia 2021 17:31:58
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Szczepionki na COVID-19 "wątpliwe moralnie"? Katoliccy naukowcy z USA i Włoch już dawno obalili wątpliwości polskich biskupów
ki na COVID-19 firm Astrazeneca i Johnson&Johnson trafiły na indeks polskich biskupów. Episkopat ma co do nich moralne wątpliwości, bo w procesie testowania prepartów użyto komórek abortowanego 40 lat temu płodu. Sęk w tym, że już nawet konserwatywnym katolikom takie stanowisko nie mieści się w głowach.AstraZeneca i Johnson&Johnson są u bikupów na cenzurowanym
Technologia produkcji szczepionek firm AstraZeneca i Johnson&Johnson budzi poważny sprzeciw moralny – twierdzi biskup Józef Wróbel w stanowisku opublikowanym na stronach Konferencji Episkopatu Polski. Wróbel, przewodniczący Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych, zgadza się jednak by katolicy – w określonych okolicznościach – się nimi szczepili. „Mogą z nich korzystać ci wierni, którzy nie mają możliwości wyboru innej szczepionki i są do tego wprost zobligowani określonymi uwarunkowaniami egzystencjalnymi lub zawodowymi” – pisze, dodając, że w takim wypadku „konieczne jest jednak zamanifestowanie swojego sprzeciwu wobec aborcji”, bo co do zasady „katolicy nie powinni godzić się na szczepienie tymi szczepionkami”. Biskup poleca im za to oparte na technologi mRNA preparaty Pfizera i Moderny.

Czy szczepionki Astrazeneca i Johnson&Johnson testowano na komórkach abortowanych płodów?Data publikacji: 14.04.2021, 14:48 Ostatnia aktualizacja: 15.04.2021, 09:48
MM
Szczepionki na COVID-19 firm Astrazeneca i Johnson&Johnson trafiły na indeks polskich biskupów. Episkopat ma co do nich moralne wątpliwości, bo w procesie testowania prepartów użyto komórek abortowanego 40 lat temu płodu. Sęk w tym, że już nawet konserwatywnym katolikom takie stanowisko nie mieści się w głowach.

Biskup Wróbel i szczepionki
Fot.: Rafał Pastwa / Rafal Pastwa / Gość Niedzielny / Forum, istockphoto.com
Podziel się Tweetnij Skomentuj
AstraZeneca i Johnson&Johnson są u bikupów na cenzurowanym
Technologia produkcji szczepionek firm AstraZeneca i Johnson&Johnson budzi poważny sprzeciw moralny – twierdzi biskup Józef Wróbel w stanowisku opublikowanym na stronach Konferencji Episkopatu Polski. Wróbel, przewodniczący Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych, zgadza się jednak by katolicy – w określonych okolicznościach – się nimi szczepili. „Mogą z nich korzystać ci wierni, którzy nie mają możliwości wyboru innej szczepionki i są do tego wprost zobligowani określonymi uwarunkowaniami egzystencjalnymi lub zawodowymi” – pisze, dodając, że w takim wypadku „konieczne jest jednak zamanifestowanie swojego sprzeciwu wobec aborcji”, bo co do zasady „katolicy nie powinni godzić się na szczepienie tymi szczepionkami”. Biskup poleca im za to oparte na technologi mRNA preparaty Pfizera i Moderny.

Czy szczepionki Astrazeneca i Johnson&Johnson testowano na komórkach abortowanych płodów?
REKLAMA
Problem w tym, że stanowisko biskupa Wróbla, wygląda na wielkie niezrozumienie procesu wytwarzania szczepionek. Specyfiki Johnson&Johnson oraz Astrazeneca są dla biskupów podejrzane, bo do ich testowania użyto komórek pochodzących z nerki płodu oznaczonego jako HEK293, usuniętego w Holandii w latach 70. W dodatku jest spóźnione o ponad miesiąc.

Dyskusja na ten temat przetoczyła się na początku marca, gdy obawy podobne do analiz biskupa Wróbla podnieśli konserwatywni biskupi z USA, o czym pisaliśmy już w „Newsweeku”. Tam moralne oburzenie purpuratów rozniosła w pył grupa konserwatywnych etyków katolickich z amerykańskich uniwersytetów Notre Dame, Princeton oraz Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. Naukowcy zwrócili uwagę, że niektóre komórki, na bazie których testowano i konstruowano szczepionki, rzeczywiście pochodziły od komórek nerki płodu usuniętego ponad 40 lat temu, ale po pierwsze zostały one wykorzystane już po przeprowadzonym zabiegu, więc na potrzeby naukowe nikt specjalnie ani nie zachodził w ciążę ani potem jej nie usuwał. Dodali, że szczepionki Johnson&Johnson i AstraZeneca nie zawierają w sobie żadnych pozostałości owego płodu. Wreszcie po trzecie, zwrócili uwagę, że większość ludzkiej populacji (w tym biskupi) miała kontakt z materiałami kosmetycznymi i leczniczymi, do których testowania użyto materiałów pochodzących z HEK293.

Szczepienia przeciw Covid-19. Amerykańscy katolicy szczepili się Astrą i Johnsonem. Biskupów nie słuchali
W USA efektem tej polemiki było zbagatelizowanie biskupiej doktryny. Katolicy, tacy jak prezydent Joe Biden i doradca Białego Domu odpowiedzialny za walkę z pandemią dr Anthony Fauci, stanowiska biskupów nawet nie chcieli komentować, zaś amerykańscy katolicy ustawiali się i ustawiają pod punktami szczepień. Zwłaszcza, że obie będące na indeksie szczepionki są najłatwiejsze w transporcie i przechowywaniu, a dodatkowo Johnson&Johnson wymaga tylko jednej dawki.Co więcej, jak pisał na naszych łamach kalwiński pastor Kazimierz Bem, stanowisko biskupów jest medycznie i teologicznie absurdalne i jest pokłosiem antyaborcyjnej obsesji, w którą wmanewrował się Kościół katolicki. „Gdyby rzeczywiście każdy zapłodniony embrion był człowiekiem, to katolicki kler winien urządzać kościelne pogrzeby kobiecych środków higienicznych, bo jak pokazują badania naukowe, ponad 60 proc. zapłodnionych komórek jajowych nigdy się nie osadza w macicy i jest wydalanych w cyklu menstruacyjnym. A zatem w dwóch trzecich wyrzucanych podpasek i tamponów może „spoczywać człowiek poczęty.” Czy nie należy mu się taki sam pogrzeb jak już urodzonemu dziecku czy dorosłemu?!” – pisał Bem.


Źródło: Newsweek
Post edytowany
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Czwartek, 15 kwietnia 2021 21:12:06
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
bp Sławoj Leszek Głódź nie jest już Honorowym Obywatelem Warszawy
Minęło półtora roku od czasu kiedy w imieniu grupy radnych złożyłem wniosek o zmiany w regulaminie przyznawania tytułu Honorowego Obywatela a w konsekwencji odebrania mu tego zaszczytnego tytułu.
I wreszcie stało się. Rada Warszawy podjęła uchwałę, na mocy której arcybiskup nie jest Honorowym Obywatelem.
Arcybiskupowi Sławoj Leszkowi Głódziowi wielokrotnie, w przestrzeni publicznej, stawiano zarzuty mobbingu, przemocy psychicznej i tuszowania oraz bagatelizowania aktów pedofilii wśród księży. Mimo to, arcybiskup nigdy nie udzielił jasnych i wiarygodnych odpowiedzi. Wobec powyższego, Rada Warszawy, w poczuciu obowiązku i odpowiedzialności, kierując się dobrem mieszkańców stolicy, nie mogła pozostać obojętna na dowody winy arcybiskupa przedstawione przez liczne ofiary jego zaniechań i lekceważenia.
W słuszności naszych działań utwierdzał nas fakt, że wobec arcybiskupa Głódzia zostały podjęte decyzje dyscyplinarne, upublicznione w komunikacie przez Nuncjaturę Apostolską w Polsce z dnia 29 marca 2021 roku. Efekty postępowania dotyczącego sygnalizowanych zaniedbań arcybiskupa Głódzia w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich, oraz innych kwestii związanych z zarządzaniem archidiecezją, jednoznacznie dowodzą, że wysuwane wobec arcybiskupa oskarżenia, zostały dowiedzione w sposób, który nie może budzić niczyich wątpliwości.
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Piątek, 16 kwietnia 2021 05:21:57
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
"Polska jest małą dupą, na której rośnie wrzód większy niż ona sama. Wypełnia ów szankier ropa o medycznej nazwie Kościół katolicki.
Stanowi on mieszaninę ciemnoty, zakłamania, zacofania, arogancji, obłudy, chciwości, głupoty, wsteczności, agresji, autorytaryzmu, egoizmu, dyletanctwa i żądzy władzy. Kościół wojuje ze swobodą i urodą życia ludzi. Dla wyznawców ma zakazy i nakazy. Poprzez prawo państwowe i wpływy narzuca je wszystkim. Pół ludzkości ma odgrywać role społecznie podrzędne i być maszynkami do przekazywania genów. Ogół ma widzieć moralność w kroczu, a kler chce regulować funkcjonowanie genitaliów i odbicie tego w nauczaniu i kulturze. W dobie informatyki egzorcyści gonią diabły. Dewoci blokują współczesną sztukę. Cokolwiek by mówić o PRL, ewoluowała ona, co prawda zygzakiem, od stalinizmu, jego zbrodni i zależności od ZSRR do Okrągłego Stołu. Postępem był Gomułka wobec Bieruta, Gierek wobec Gomułki, Jaruzelski wobec Gierka. Polski Kościół odbywa drogę w odwrotną stronę. Dajcie mu 100 lat, a podpali stosy i stodoły.
Wpływ Kościoła i jego nacjonalistycznych wypustek politycznych wykluczają rzeczywistą europejskość kraju. Wyznawcy smoka gender i zbrodni smoleńskiej nie stworzą innowacyjnej gospodarki, zgnoją naukę i wszelki postęp, także techniczny i społeczny. To gangrena.
(...)
Reasumując:
polski Kościół, czemuś rzymsko-katolicki, to dowód na trafność ateizmu. Gdyby Bóg istniał, już dawno zmieniłby personel."
Jerzy Urban
Post edytowany
Załączone materiały graficzne widoczne są dla zalogowanych użytkowników
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Sobota, 17 kwietnia 2021 12:52:34
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Piętnujemy w przestrzeni publicznej przemocowe działania kościoła katolickiego.



Sprzeciwiamy się i reagujemy na wszelkie przejawy patologicznego związku kościoła z państwem.



Wspieramy, pomagamy i działamy na rzecz osób i grup społecznych piętnowanych i atakowanych przez kościół.







Nasza działalność ma charakter informacyjny, edukacyjny, profilaktyczny i pomocowy.



Zorganizowaliśmy kilkaset wydarzeń. Protesty, demonstracje, happeningi, debaty i dyskusje.



Bierzemy udział w wydarzeniach promujących postrzeganie świata w oparciu o rozum i naukę.







Działamy na rzecz szeroko rozumianych praw człowieka oraz na rzecz osób i grup dyskryminowanych i wykluczanych przez kościół (ateiści, kobiety, osoby LGBT).



Aktywnie angażujemy się w działania na rzecz ofiar pedofilii kościelnej.







Współpracujemy z organizacjami walczącymi z nierównościami społecznymi i przemocą, w tym z przemocą na tle religijnym. Aktywnie wspieramy wszelkie działania prodemokratyczne i antyklerykalne.







Nasza działalność jest możliwa tylko dzięki pomocy innych osób. Nie posiadamy żadnych zewnętrznych źródeł finansowania.



Tylko dzięki Wam możemy działać!







Możecie prześledzić naszą działalność na naszej stronie:



https://www.facebook.com/DOSCmilczenia/https://zrzutka....
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Niedziela, 18 kwietnia 2021 11:40:26
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Der Spiegel" o konflikcie Nergala z Ordo Iuris: szatan i wierni
Ordo Iuris zwalcza aborcję i homoseksualizm. Gwiazda polskiego rocka Adam Darski buntuje się przeciwko temu. O "wojnie kulturowej" i podzielonym społeczeństwie w Polsce pisze Jan Puhl w tygodniku "Der Spiegel".Adam Darski, "Nergal" stał się, zdaniem autora, "postrachem" polskiej prawicy
Na przykładzie "Nergala" autor ocenia, że Ordo Iuris dziś jest "na pierwszej linii frontu kulturowej wojny", która może doprowadzić do "pęknięcia" Polski
Nergal rozpoczął zbiórkę pieniędzy na pomoc polskim artystom zagrożonym pozwami o znieważanie uczuć religijnych. Swoją akcję nazwał "Ordo Blasfemia"Ordo Iuris uważa się za coś w rodzaju ultrakonserwatywnego elitarnego oddziału, który wysyła swoich prawników wszędzie tam, gdzie zagrożona jest tradycja. Wspierają oni pozwy przeciwko artystom, działaczom gejowskim, a czasem i gazetom, gdyż – jak twierdzi Ordo Iuris - obrazili oni uczucia religijne albo rozpowszechniali nieprawdziwe informacje o Polsce" – pisze Puhl w najnowszym wydaniu "Spiegla". https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/der-...
Żabodukt Postów: 47523
kumak
Żabodukt, postów: 47523
Niedziela, 18 kwietnia 2021 11:41:43
-1
0 -1
+ -
Tylko dla zalogowanych użytkowników
Stan po Burzy. Kościół atakuje szczepionki, podczas gdy liczba ofiar koronawirusa rośnie. Co zrobi PiS?Kontrolowany przez PiS Trybunał Konstytucyjny uchylił przepisy, na podstawie których Adam Bodnar pełnił obowiązki Rzecznika Praw Obywatelskich. Decyzje o politycznej egzekucji Bodnara zapadły dużo wcześniej i zupełnie gdzie indziej — w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego, bo to oczywiste, że prezes PiS steruje szefową TK Julią Przyłębską. Czym Kaczyńskiemu podpadł Bodnar? Protestami po decyzji w sprawie zaostrzenia przepisów aborcyjnych oraz próbą zablokowania zakupu wydawnictwa Polska Press przez Orlen. W sprawie RPO koalicja Zjednoczonej Prawicy działa jeszcze wspólnie — ale to jedna z niewielu takich kwestii, bo wojna na prawicy przybiera na sile. Politycy PiS i Solidarnej Polski obrzucają się dziś odpowiedzialnością za to, że podejrzany o korupcję były minister PO Sławomir Nowak wyszedł z aresztu. Z kolei przedstawiciele Porozumienia zarzucają PiS, że używa wobec nich haków. Z koalicyjnego klubu odchodzi prof. Wojciech Maksymowicz, człowiek Gowina. To jego reakcja na to, że Ministerstwo Zdrowia publicznie zasugerowało, że jako lekarz eksperymentował na płodach. Wkrótce eksperymentami na płodach został z kolei zaatakowany rząd. Przewodniczący zespołu ekspertów Episkopatu Polski do spraw bioetycznych bp Józef Wróbel zaprezentował stanowisko, wedle którego katolicy nie powinni godzić się na szczepienie preparatami AstraZeneca i Johnson&Johnson, bo — według wywodu biskupa — w ich produkcji korzystano z linii komórkowych, stworzonych na bazie tkanek z abortowanych płodów. Obóz władzy nabrał wody w usta — i nie ma się co dziwić. Wszak przyjęcie dosłownie stanowiska biskupa Wróbla oznacza, że antyaborcyjny PiS faszeruje ludzi proaborcyjnymi szczepionkami. O tym wszystkim posłuchają Państwo w najnowszym odcinku podcastu „Stan po Burzy”, który prowadzą Agnieszka Burzyńska z „Faktu” oraz Andrzej Stankiewicz z Onetu.
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/stan...

Zaloguj się aby uczestniczyć w dyskusji oraz uzyskać dostęp do większej ilości wątków na tym forum.

Aktualności

OK