Witam brać forumową, kompletuję właśnie sprzęt na dłuższy wyjazd pod namioty i utknąłem przy kwestii zasilania czołówek oraz małego radia. Zawsze brałem ze sobą po prostu zapas jednorazówek, ale po ostatnim wyjeździe i ilości śmieci jakie z tego zostały stwierdziłem, że czas na zmianę. Znalazłem w sieci ofertę sklepu
https://paluszki.shop/ i zastanawiam się konkretnie jak sprawdzają się ogniwa ładowane z takich punktów. Czy taki pojemny akumulator faktycznie trzyma napięcie do samego końca, czy urządzenie zaczyna słabnąć po dwóch godzinach? Zauważyłem, że w niektórych latarkach zwykłe ogniwa dają mocne światło tylko na początku, a potem ledwo żarzą. Czy ładowalne wersje rozwiązują ten problem, czy to kwestia samej elektroniki w latarce? Będę wdzięczny za jakieś konkretne opinie od osób, które dużo korzystają ze sprzętu w terenie i mają porównanie w codziennym użytkowaniu.