Cuchnące jadło podgrzewane koronawirusen
Koronawirus, to wielka tragedia. Może w Polsce nie odczuwamy aż tak rozległych jej spustoszeń jak w Hiszpanii, Włoszech, USA. Ale też nie możemy jej mierzyć tylko ilościami zachorowań czy nawet zgonów. Koronawirus odkrywa po prostu człowieka i ukazuje go takim, jakim on faktycznie jest. Pokazuje ludzi godnych miana człowieka w 100 procentach, ale pokazuje też tych „tańczących na Titanicu”, którzy nigdy ani nie zmądrzeją, ani nie zrobią rachunku sumienia, aż przykryje ich woda, czy tak, jak to dziś się dzieje, zaraza. Dla ilustracji pewien wpis na Twitterze hiszpańskiej telewizji publicznej:
„Nadchodzi realistyczny i intymny sitcom ukazujący zabawną stronę życia w czasach pandemii. Na czas Wielkiego Tygodnia, nadawca zapowiedział serial komediowy własnej produkcji p. t. "Dzienniki kwarantanny". Internauci są zniesmaczeni. „W telewizji publicznej, opłacanej z naszych podatków, mamy śmiech zapewniony, choć tysiące rodzin jest w żałobie” - wskazują oburzeni na inicjatywę TVE”.
O czym to świadczy? Można szukać różnych odpowiedzi, ale jedna jest absolutnie sprawdzalna: ludzie, decydujący się na takie wybryki nie potrafią już myśleć kategoriami wspólnego losu. Wyobcowali się. Wszakże przejaw taki nie jest wyłącznie domeną pewnej kategorii Hiszpanów.
Oto co czytamy w „Gazecie Wyborczej”:
Tysiące polskich przedsiębiorców znalazło się w kryzysie po wybuchu epidemii koronawirusa. Próbuje się im pomóc, wprowadzając tzw. tarczę antykryzysową. Niektórzy wciąż walczą o przetrwanie, ale "Gazeta Wyborcza" w internetowym krakowskim wydaniu postanowiła skupić się na usługach seksualnych.
- Podobnie jak inni, którzy pracują w szarej strefie i na tzw. umowach śmieciowych, są one w tej sytuacji zdane na siebie. Dodatkowo kryminalizacja, stygmatyzacja pracy seksualnej i brak uznania jej za pracę sprawiają, że osoby świadczące usługi seksualne nie mają możliwości zawarcia umowy o pracę i nie mogą liczyć na wsparcie państwa. Nie mają też chorobowego, ZUS-u ani ubezpieczenia zdrowotnego, nie mogą pójść na płatny urlop. Jak w przypadku każdego kryzysu, osoby najbardziej marginalizowane i wykluczane społecznie są w największym stopniu wystawione na zagrożenie i pozostawione bez wsparcia.
Oto wypowiedź działaczki Sex Work Polska, czyli - jak pisze Wyborcza - jedynej grupy, działającej na rzecz osób "pracujących seksualnie" w Polsce.
Działaczki tej grupy założyły nawet internetową zbiórkę i zebrały już ponad 8 tysięcy złotych na "fundusz kryzysowy". W krakowskim wydaniu "Wyborczej" przeczytamy też o "hejcie”, jaki pojawił się w Internecie" po tym, jak powstała ta zrzutka.
Do czego to doszło, kiedy odruch jakiejś niezbyt nawet wygórowanej przyzwoitości nazywa się „hejtem”. A swoją drogą ten obrzydliwy neologizm w języku polskim znalazł się równolegle z promowaniem przemysłu usług seksualnych, propagowaniem LGBT i gender. GW wiedzie oczywiście prym w propagowaniu tych zdobyczy XXI wieku. (taki argument słyszy się nawet z ust skądinąd poważnych matron, którym przypadkiem wnuczka odbiła się do takiej gałęzi przemysłu).
W końcu ktoś o takich preferencjach moralnych głosi swe zasady i ciężkim grzechem przeciwko tolerancji byłoby mu prawa do tego odmówić. Ale w końcu wiadomo: who i who? (w końcu hejt to słowo zdewastowane, a tu czysta angielszczyzna). Czyli z kim mamy do czynienia, biorąc do ręki pewne periodyki i nastawiając pewne stacje telewizyjne.
W moim przekonaniu o wiele gorsze niż propagowanie burdeli jest opluwanie własnego kraju, w dodatku posługując się kłamstwem. Na Onet,wp.pl, TVN24 i w GW padło pytanie: Czy Polska radzi sobie z pandemią? Oczywiście – nie radzi sobie, bo przecież wiadomo: PiS.
Na portalu wPolityce czytamy zatem:
Świeczka i „ciemna liczba”. Onet, wp.pl, TVN24 czy „GW” twierdzą, że Polska źle sobie radzi z pandemią. Czyżby? Sprawdzam
Mam nadzieję, że profesor Andrzej Nowak wybaczy mi, że przywołam tu obszerny cytat z jego jakże wyczerpującego artykułu na cytowanym wyżej portalu. Oto co on tam pisze:
W mediach takich jak onet, wp.pl, TVN24 czy „Gazeta Wyborcza” - docierających do milionów odbiorców w Polsce - od początku rozwoju choroby pojawiają się dramatyczne porównania i apele: w Polsce jest najgorzej, gdzie indziej są wzory do naśladowania, dlaczego u nas nie jest jak na „Zachodzie”, w „Europie”, w „cywilizowanych” państwach? Każdy dziś wie, że Włochy, Hiszpania, Stany Zjednoczone, także Wielka Brytania – to przykłady krajów, którym można współczuć i trudno niestety stawiać je za wzór zapobiegliwości w walce z rozprzestrzenianiem się wirusa. O nich nie będziemy więc tutaj mówić. Za wzór natomiast stawiano i nawet nadal stawia się Polsce takie kraje jak Szwecja, może też inne centrum nowoczesności i postępu – kraje Beneluksu, wreszcie – Niemcy. Sprawdzam. Jest niedziela 5 kwietnia, 19.30. Na stronie internetowej www.worldometers.infor.coronavirus są stale aktualizowane dane o rozwoju pandemii.
W Belgii: 20 tysięcy chorych, ponad 3750 zmarłych na koronawirus, co w przeliczeniu na milion mieszkańców daje odpowiednio: 1700 chorych i 125 zmarłych. W Holandii – 18 tysięcy chorych (1360 na milion mieszkańców) i 1800 zmarłych (103 na milion). W Luksemburgu – ponad 2800 chorych (aż 4500 na milion!, a więc w najbogatszym kraju świata już blisko pół procenta ludzi nie udało się ustrzec przed pandemią), zmarło 28 osób (to jest 60 na milion, bo Luksemburczyków jest około pół miliona). A jak jest w Szwecji? 7 tysięcy chorych, 400 zmarłych (odpowiednio: 700 i 40 na milion). W Niemczech, kraju o niewątpliwie wielkiej dyscyplinie społecznej i od dziesięcioleci wielokrotnie bogatszej od polskiej służbie zdrowia, zachorowało blisko 100 tysięcy ludzi (1200 na milion mieszkańców), zmarło ponad 1500 (18 na milion). W tym dniu, czyli kiedy piszę te słowa, po kilku już tygodniach rozwoju pandemii w naszym kraju i u naszych bliższych oraz dalszych sąsiadów z Unii Europejskiej, porównajmy: a jak jest w Polsce? Chorych jest 4100 osób (czyli 108 na milion), zmarło 94 (2,2 osoby na milion).
Fakty mają to do siebie, że nie można z nimi dyskutować. I taki charakter ma przytoczony artykuł, dodajmy, w bardzo małym wyimku, bo jest to tekst obszerny i wyczerpujący z wykazem tabelarycznym zasięgu pandemii na całym świecie. Ku czemu zatem zmierzają doniesienia Onetu, TVN24 i „Gazety Wyborczej” i sporej ilości mediów działających w Polsce i polskimi rękami, ale nie polskich. Dla polskiego odbiorcy mogą tego nie rozpowszechniać, bo kłamstwo demaskuje się tu samo. A więc dla zagranicy, dla tych, którym wszystko co polskie, to sól w oku.
Widzimy więc, że tragedia dotykająca naród, nawet całą kulę ziemską, dla niektórych jest niczym innym, jak tylko okazją, by pichcić swoje cuchnące jadło. Co więcej chętnie karmiliby nim naród.
Źródło:
https://niepoprawni.pl/blog/zygmunt-zielinski/cuchnac...
©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :).