Gabriela Wieczorek
---- Zimne Dłonie ----
Kiedy zimą zmarzną dłonie,
Ja rządowi się pokłonie
Naród dłużej nie wytrzyma,
bo zbyt droga już ta zima
Chociaż kocham swój kraj szczerze
W rozdawnictwo ja nie wierzę
Niech zatrzyma ktoś inflację,
Wtedy starczy na kolację
Cuda, ulgi obiecują,
Za plecami rzeki trują
Cena gazu zapier*ala
Węgiel widać tylko z dala
W telewizji kłamstwa szerzą,
Chciaż sami w nie nie wierzą
Piąta fala? Epidemie?
Niech ten rząd już zejdzie ze mnie...
Ściskać szczęki doradzają,
Sami pasa popuszczają
Tu nagrody, tam wakacje
Czy ja dzisiaj zjem kolację?
Co za ceny, Boże drogi...
Będą w święta te pierogi?
Chociaż rybka w Odrze pływa,
Po niej zdrowia mi ubywa...
Cukru nie ma, olej drogi,
Chrustu sypnę dziś pod nogi
Puste garnki naszykuję,
W święta ryżu nagotuję...
Znów w stolicy jest zadyma,
Ciepła będzie w rządzie zima...
Post edytowany