Opisałeś jako grzech rowerzystki poruszanie się po przejściu dla pieszych, teraz przybyło nam lawirowanie między dziećmi na przejściu - oczywiście to bardzo naganne, jedna rower, tak jak i motocykl, ma większą manewrowalność od katamaranu.
Nie po to siadam na rower, żeby stać w korku jak wszystkie samochody. Jest ciche przyzwolenie na łamanie przepisów przez rowerzystów bo rowerzysta nigdy nie będzie takim zagrożeniem dla życia innych uczestników ruchu jak wielkim zagrożeniem jest samochód.
Mam prawo jazdy, robię może niewiele, ale ok 20-25tys km rocznie samochodem. Jak do tej pory nie obtarłem żadnego z moich aut, nie zarobiłem żadnego mandatu. W Polsce mamy niejednokrotnie absurdalne przepisy oraz fatalną infrastrukturę drogową. Jeżdżenie w pełni zgodnie z przepisami będzie tylko mnożyło sytuacje frustracji i generowało większe korki. Cieszmy się z każdego rowerzysty na drodze - bo to o jeden mniej samochód.