Wina Niemca, wina Tuska, tylko PiS niewinny.
Podnosząc sprawę reparacji, PiS przerzuca na Niemcy własną odpowiedzialność za pogarszającą się sytuację. Teraz "wina Niemca" stanie się w propagandzie wszechobecna jak "wina Tuska".
Jeśli chcecie niemieckich reparacji, głosujcie na PiS – tak kształtuje się kampania wyborcza władzy. Ta zawrotna bajkowa suma, 6 bln 200 mld zł, ma omamić społeczeństwo, odciągając uwagę od realnego kryzysu, inflacji, biednienia ludzi. Ma też przysłonić brak pieniędzy z unijnego KPO, wstrzymanych, ponieważ PiS nie chce wycofać się z demolowania państwa prawa. Oczywiście, kierownictwo PiS wie, że domaganie się reparacji od Niemiec za wojnę to tylko wielkie wyborcze oszustwo, bo polskie państwo już kilkakrotnie zrzekło się takich roszczeń, m.in. w zamian za trwałe uznanie naszej granicy zachodniej. Toteż żadnych reparacji nie będzie. W dodatku jest prawdopodobne, że w reakcji na reparacyjną propagandę PiS w skrajnych niemieckich siłach narodzą się pomysły, by kwestionować granicę niemiecko-polską, czyli status ziem zachodnich.
Nie macie na życie? Dopada was bieda? Żądajcie od Niemców waszych pieniędzy, których nie chcą dać. Tak PiS będzie przerzucał na Niemcy własną odpowiedzialność za pogarszającą się sytuację Polek i Polaków. „Wina Niemca" stanie się w tej propagandzie wszechobecna jak „wina Tuska".
Czy taka kampania może być skuteczna? Wątpliwe, bo widać gołym okiem, że podyktowała ją rozpacz. Po raz pierwszy PiS nie ma do zaoferowania wyborcom żadnych realnych bonusów, obiecuje jedynie ich miraż w przyszłości. Co nie znaczy jednak, że obóz demokratyczny może tę kampanię lekceważyć.
Powinien powtarzać stale, do znudzenia i jeszcze tysiąc razy, że projekt uzyskania reparacji od Niemiec to tylko gigantyczne oszustwo wyborcze.
Powinien też równie konsekwentnie podkreślać, że tylko w Unii Polska ma szansę na rozwój zaś jej mieszkanki i mieszkańcy uzyskają należne im prawa.
Powinien także budować własne opowieści o sprawiedliwym społeczeństwie. Pod tym względem ważny krok zrobił Donald Tusk, gdy wsparł prawo kobiet do aborcji. Wszak upodmiotowienie Polek to niezbywalny warunek dobrej Polski.
Chodzi więc o to, by kłamliwym fantomom PiS przeciwstawić realną, lepszą przyszłość bez PiS.
Marek Beylin - Gazeta Wyborcza