Polska Press, które od grudnia 2020 r. należą do Orlenu, po przejęciu władzy przez opozycję czeka naprawdę duża zmiana. Czuć to na korytarzach regionalnych dzienników w całej Polsce, ale i u szefostwa. — Dorota Kania w poniedziałek miała mówić na naradach, żeby się nie przejmować, że wyniki exit poll na pewno nie są prawdziwe. Potem twierdzić miała, że PiS pewnie dogada się z PSL-em, bo ludowców można przeciągnąć na swoją stronę. Jednak wraz z kolejnymi zapowiedziami opozycji, że stworzy rząd bez PiS-u, zapał Kani maleje — podkreśla nasze źródło związane z Polska Press.Nasi informatorzy opowiadają, że z każdym dniem po wyborach panika jest coraz większa. Pracownicy z partyjnego nadania coraz bardziej mają zdawać sobie sprawę, że "koniec" jest bliski, że raczej na pewno stracą pracę i trudno będzie zaczepić się w innych redakcjach. Na rynku, również po spodziewanej czystce w TVP, pojawi się zapewne sporo propisowskich "dziennikarzy", dla których nie będzie stanowisk.