Wczoraj w Mińsku odbyło się spotkanie z posłem Anną Grodzką zorganizowane przez mińskie koło Ruchu Palikota.
Kilka dni temu wystosowaliśmy do organizatorów i mediów list otwarty wyrażający nasz sprzeciw wobec promocji zboczeń i dewiacji w Mińsku Mazowieckim. Sprzeciwialiśmy się wykorzystaniem „konfliktu” z posłanką Krystyną Pawłowicz jako kolejnej promocji chorych przekonań Ruchu Palikota. W odpowiedzi, dostaliśmy od organizatora zaproszenie do wzięcia udziału w debacie. Znając działania RP, nastawione jedynie na wzbudzenie taniej sensacji zrezygnowaliśmy z oficjalnego udziału, aby, zgodnie z naszą opinią wyrażoną w liście otwartym, nie dać mediom pożywki . Tak, jak nie chcieliśmy wykorzystywania wizerunku Naszego Miasta do promocji treści homo i transeksualnych, tak samo nie chcieliśmy udostępniania naszego wizerunku do wywołania kolejnego skandalu.
Organizatorzy nadal zapraszali na spotkanie plakatem zapowiadającym debatę Grodzka-Pawłowicz, choć od kilku dni było wiadomo, że tej drugiej nie będzie. Widać było, po raz kolejny bardzo wyraźnie, że nie zależy im na merytorycznej wymianie zdań, tylko na taniej sensacji i skandalu.
Niemniej jednak, kilka osób z Narodowego Mińska - i nie tylko – wybrało się na wczorajsze spotkanie. Jedynym godnym zanotowania, oprócz tendencyjnej „debaty”, był fakt wezwania przez organizatorów policji i wykorzystania ich jako swoistej ochrony Anny Grodzkiej i jej sympatyków. W chwilę po pojawieniu się przed MDK zostaliśmy zatrzymani i spisani przez dzielnych stróżów prawa. Czym zwróciliśmy na siebie uwagę? Tym, że byliśmy ubrani normalnie, a nie poprzebierani w damskie ciuszki? Czy też policja spisywała profilaktycznie wszystkich? Czy też policja wykonywała swoje zadania na zamówienie organizatorów? Jesteśmy pewni, że prawidłowa będzie odpowiedź na ostatnie z tych pytań. Było widać to szczególnie po zakończeniu spotkania, gdy stróże prawa, najpierw weszli na piętro gdzie odbywało się spotkanie, a później eskortowali „świtę”, "odprowadzili" nas do samochodów i czekali na nasze rozejście.
Czyżby najbardziej tolerancyjni z tolerancyjnych bali się przekonań innych? Dziwi nas mocno fakt, że na debatę o tolerancji zaprasza się policję i kieruje ich działania w stronę ludzi mających inne przekonania, pomimo tego, że nie było do tego żadnych podstaw.
Ostatecznie organizatorzy, media i policja muszą być zawiedzeni faktem, że nie doszło do żadnego skandalu, a polityczni przeciwnicy po prostu olali ich wizytę.
zapraszamy na
https://www.facebook.com/narodowyminskmazowiecki