Kolejna zima i te same problemy.
Odśnieżanie chodników to kwestia najwyraźniej przerastająca możliwości służb miejskich naszego miasta. Chodniki nie tylko na osiedlowych, ale także głównych ulicach są nieodśnieżone. Efekty tego widzimy dzisiaj – mokra breja przez którą brną mieszkańcy. Wraz z nadejściem prognozowanego ochłodzenia będziemy mieli „lodowisko” o efektach czego nawet nie warto wspominać…
Oczywiście za odśnieżanie chodników odpowiadają właściciele posesji przylegających, ale wszyscy widzimy, że w zdecydowanej większości nie wywiązują się z tego należycie, narażając tym samym pieszych na ryzyko utraty zdrowia.
Pytam się więc gdzie są miejskie służby odpowiedzialne za egzekwowanie obowiązku oraz te odpowiedzialne za utrzymanie porządku w mieście???
Czy naprawdę każdej zimy chodniki i ulice Mińska Mazowieckiego muszą być nieodśnieżone? Czy niczym na zapomnianej wsi chodząc ulicami musimy przemaczać obuwie lub ryzykować zdrowie ślizgając się na nieoczyszczonych chodnikach?? Dlaczego z odśnieżaniem świetnie radzi sobie nie tylko Warszawa, ale także inne miasta z jej wianuszka a MMz nie może??
No tak bo to Mińsk – sypialnia Warszawy, gdzie większość mieszkańców rano jedzie a późnym popołudniem wraca więc nie ma czasu na zawracanie głowy miejskim instytucjom, które same z siebie nie potrafią (nie chcą) zadbać nawet o właściwe utrzymanie ciągów komunikacyjnych a telefony w tej sprawie budzą nieskrywaną irytacje. Czy naprawdę tak musi być a mieszkańcy muszą się na to godzić??
To samo tyczy się zimowego utrzymania peronów i okolic stacji kolejowej. Plac przed dworcem, perony i kładka nad torami to tor przeszkód. Każdy dojeżdżający do Warszawy widzi różnicę w utrzymaniu peronów i towarzyszącej infrastruktury u nas i w Warszawie (a dokładnie od Sulejówka, gdzie za utrzymanie odpowiada warszawski Zakład Linii Kolejowych), tam widać potrafią, ale 40 kilometrów od centrum Stolicy zaczyna się najwyraźniej Polska B.








