aż dziwne, że o tym "legendarnym" zleceniobiorcy, który jak można wywnioskować z wpisów arona, sailora czy silencium przytulił taką kasę (zresztą legalnie - na podstawie umowy), że zazdrośnicy nie mogą przestać mu tego zazdrościć przez tyle lat nie ma artykułu na "jedynce" Kuriera WM. przecież ta afera z tymi zleceniami od lat przebija wszystkie inne.