3°C

20
Powietrze
Wspaniałe powietrze!

PM1: 7.51
PM25: 11.80 (47,2%)
PM10: 14.76 (29,52%)
Temperatura: 2.95°C
Ciśnienie: 1016.01 hPa
Wilgotność: 97.75%

Dane z 23.04.2021 01:45, airly.eu

Szczegółowe dane meteoroliczne z Mińska Maz. są dostępne na stacjameteommz.pl


facebook

Rozmowy w czasach pandemii: Jakub Chocholski

24.03.2021
(fot.: Leszek Siporski)

Stworzył w naszym mieście Studio Tańca La Flaca, którego członkowie odnoszą sukcesy nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Portalowi minskmaz.com szczerze opowiada o swojej pasji, której podporządkował całe życie. I wcale tego nie żałuje...

Taniec do dla pana...

Jakub Chocholski (J. Ch.) – Taniec to całe moje życie. Nie tylko pasja, ale też i praca. Taniec to  radość, emocje, przyjaciele, podróże... Nie wyobrażam sobie życia bez tańca. To po prostu dla mnie  niemożliwe.

Jak to się zaczęło?

J. Ch. – Kiedy miałem 11 lat rodzice zapisali mnie do Studia Artystycznego Metro przy Teatrze Buffo w Warszawie. Na początku taniec był formą zabawy, aktywnego spędzania czasu i dzielenia się sobą z ludźmi, którzy też kochali tańczyć. Z czasem pojawiły się mistrzostwa, spektakle, podróże. Coraz więcej czasu spędzałem na treningach. Często wymagało to wielu wyrzeczeń i rezygnacji ze spotkań z mińskimi znajomymi.

Nie miał pan nigdy chwil zwątpienia?

J. Ch. – Kryzysem okazał się początek studiów na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. W tym czasie również pracowałem w jednym z biur podróży jako animator na Wyspach Kanaryjskich. Taniec już nie był taki intensywny, zwyczajnie brakowało czasu na treningi zespołowe. Miałem dużo problemów ze studiami z powodu ciągłych wyjazdów do pracy i byłem skupiony na tym, aby pozaliczać wszystkie egzaminy. Jednak bardzo brakowało mi tańca. Wtedy zdecydowałem się dołączyć do grupy JazzOne w Warszawie pod okiem Pawła Michno, z którą później zdobywaliśmy tytuły finalistów mistrzostw Polski i świata. Równolegle brałem udział w tanecznych spektaklach Teatru Tańca Caro Dance w Siedlcach. To było wyzwanie pogodzić wszystko z nauką i pracą w animacji, ale się udało.

Ma Pan swoich mistrzów, którzy wpłynęli na pana, których pan podziwia?

J. Ch. – Jak byłem dzieckiem, to ogromną motywacją było dla mnie oglądanie starszych grup w Studiu Artystycznym Metro przy teatrze Buffo, tam gdzie się wychowałem. Jeżeli chodzi o świat taneczny, to mam wiele osób, które są dla mnie wzorem, z których doświadczenia i wiedzy czerpię. Wielu mistrzów to wciąż aktywni tancerze, których podziwiam i którzy inspirują mnie do dalszego działania. Nie potrafię wskazać konkretnych, bo jest ich naprawdę wielu. Na pewno wzorem dla mnie jest Lady Gaga – jej ekscentryczność, odwaga, determinacja i talent oraz ciężka praca – już od ponad 13 lat jestem w nią z podziwem wpatrzony.

Jak powstało Studio Tańca La Flaca?

J. Ch. – Nie planowałem otwierania szkoły tańca. Moim marzeniem było stworzenie dwóch zespołów tanecznych, aby dzielić się z innymi swoją pasją i miłością do tańca. Prowadzenie takich zajęć dawało mi ogromną satysfakcję. Z biegiem czasu chętnych uczestników było za dużo na dwie grupy i zacząłem otwierać kolejne. Przy wsparciu swoich warszawskich przyjaciół i małymi kroczkami moje marzenie o dwóch grupach tanecznych przerodziło się w szkołę taneczno-akrobatyczną z prawie 50 grupami i trzema salami na wyłączność.

Co oznacza nazwa studia?

J. Ch. – Jak już wspomniałem, przez pięć lat pracowałem jako animator na Wyspach Kanaryjskich. Na Teneryfie trafiłem na klimatyczną kawiarnię/bar o nazwie La Flaca. To sentymentalne miejsce, gdzie spędziłem dużo czasu w wolnych chwilach z poznanymi tam ludźmi. La Flaca to po hiszpańsku „chuda”. Stwierdziłem, że idealnie też nadaje się na nazwę szkoły. W 2017 udało mi się odwiedzić po 5 latach to miejsce. Bardzo chciałbym zabrać swoją najstarszą grupę na Teneryfę, ale, niestety, na razie nie jest to takie proste.

Pan i pana podopieczni odnosicie wiele sukcesów, ale wymaga to chyba ogromu pracy, ćwiczeń i wyrzeczeń?

J. Ch. – Wszystko zależy od naszego nastawienia. Jeżeli kochamy coś robić, to oddawanie się temu w całości jest wielką przyjemnością. Grupy turniejowe ćwiczą przynajmniej 4 razy w tygodniu. Zdarzało się, że próby albo treningi były codziennie, bez dnia wolnego. Czasami jest ciężko, bo nasze ciała po prostu są obolałe i przemęczone, mięśnie ponaciągane, spięte albo mamy zakwasy... Jednak ciężka praca przekłada się na wyniki. Udało nam się wrócić z pucharami z Cypru, Włoch, Czech i zdobyć tytuły mistrzów polski czy świata. Wszystkie osiągnięcia i wygrane dają ogromną satysfakcję, ale sam proces tworzenia, wspólnie spędzony czas, emocje są chyba najcenniejsze dla grupy.

Ukończył pan kurs dla nauczycieli tańca w słynnym Broadway Dance Center w Nowym Yorku. Co to dla pana znaczy?

J. Ch. – Jednym z wielu moich marzeń był wyjazd do Nowego Jorku. Moje serce należy do tańca jazzowego, a to właśnie tam jest bardzo dużo wspaniałych choreografów, głównie z uwagi na mnóstwo tworzonych musicali na Broadwayu. Kurs dla nauczycieli tańca w Broadway Dance Center w Nowym Jorku był dla mnie wyjątkowym doświadczeniem. Poznałem wielu wspaniałych pedagogów, dostałem dużo cennej wiedzy i wskazówek przy pracy z tancerzami. Mogłem czerpać z ogromnego doświadczenia choreografów, ale także innych uczestników, którzy zjechali się z przeróżnych zakątków świata. Tuż przed pandemią udało mi się wyjechać z moimi asystentami – Kacprem Sarną i Inez Smugą (członkowie formacji La Flaca) i poprowadzić kilkudniowe warsztaty taneczne w Jakarcie w Indonezji, w Gigi Art of Dance, szkole koleżanki poznanej właśnie na tym kursie w Nowym Jorku. W ramach naszego obozu artystycznego we Władysławowie w 2020 roku udało mi się ufundować wyjazd do Nowego Jorku na warsztaty taneczne dla najbardziej pracowitych tancerzy z La Flaci, ale, niestety, z uwagi na zamknięte granice USA czekamy na zielone światło...

Cały czas się pan uczy.

J. Ch. – Ciągły rozwój w La Flace jest dla mnie bardzo ważny, dlatego sam dużo podróżuję, aby szkolić się na warsztatach od najlepszych. Do najważniejszych zaliczam, poza Broadway Dance Center w Nowym Jorku, warsztaty w Pineapple Dance Studio w Londynie, Millenium Dance Complex w Los Angeles, Pas Movement Center w Korei Południowej, Honolulu Dance Company na Hawajach, Canadian Dance Company w Kanadzie czy Bangkok Dance Academy w Bangkoku, w Tajlandii. Obecnie zdecydowałem się na kolejne studia – Teorię Tańca na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Dzięki nim chcę zwiększyć swoją wiedzę teoretyczną na temat tańca.

Zajmuje się pan też choreoterapią – co to takiego?

J. Ch. – Choreoterapia to, najprościej mówiąc, terapia tańcem. Taniec ma ogromną moc właśnie poprzez mnóstwo psychologicznych aspektów, takich jak poprawa samopoczucia, podniesienie poczucia własnej wartości, nauka pracy w grupie, praca nad własnymi emocjami, poznawanie emocji innych. Taka forma terapii jest wykorzystywana przy wielu rodzajach zaburzeń. Jest często też terapią wspomagającą przy „normalnej terapii”. Opiera się w znacznej mierze na improwizacji, ruchu autentycznym czyli takim, jaki czujemy, jakim nasze ciało chce się poruszać, wyzbyte z jakiejkolwiek formy i stylu tańca. Ukończyłem psychologię kliniczną na Uniwersytecie SWPS w Warszawie, badając inteligencję emocjonalną i twórczość wśród tancerzy. Od wielu lat chciałem połączyć taniec z psychologią i tym właśnie jest choreoterapia. Studia podyplomowe z Choreoterapii w edukacji na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi tylko mnie utwierdziły w przekonaniu, że to coś, co mnie interesuje i daje możliwość pracy z tańcem w przyszłości. Szczególnie wtedy, gdy już nie będę mógł tańczyć wyczynowo.

Jak tworzy pan choreografię do układów tanecznych?

J. Ch. – Uwielbiam pracować z grupą tancerzy. Często pomysły na kroki pojawiają się dopiero po obserwacji sposobu poruszania się danej osoby, jej improwizacji. Inspiracji szukam głównie w muzyce. Słysząc utwór, pojawiają się pomysły, wtedy czuję, że to właśnie to! Grupa sama w sobie i jej energia jest też ogromną inspiracją przy tworzeniu układów tanecznych. Podróże także dają ogromną przestrzeń w głowie dla nowych pomysłów i rozwiązań.

Jak czas pandemii wpłynął na pana i działalność Studia Tańca La Flaca?

J. Ch. – Najtrudniejszy był marzec 2020 roku. Sytuacja była nowa, nieznana, nikt nie wiedział, co się dzieje i jakie decyzje podjąć. Zamknięcie było bardzo stresujące, musieliśmy prowadzić zajęcia online, aby podtrzymać formę tancerzy, a także aby utrzymać zamkniętą szkołę. To było wyzwanie dla instruktorów i tancerzy, którzy zwyczajnie mieli za mało miejsca w domu. Na szczęście teraz, z uwagi na udział w zawodach sportowych, nasze studio może działać w formie stacjonarnej. Często jest to jedna z niewielu możliwości spotkania się. Ale zawsze trzeba szukać pozytywów. Czas pandemii zweryfikował naszych tancerzy – zostali najbardziej zaangażowani, kochający taniec. Inni zwyczajnie zniknęli, odeszli, a na ich miejsce przyszli zupełnie nowi. Obecna sytuacja daje mniej możliwości pokazywania się, brakuje nam też publiczności, bo spotkania online nie dają aż takiej satysfakcji.

Tańczyć każdy może, bez względu na wiek?

 J. Ch. – Oczywiście, że tak. Wszelkie ograniczenia są tylko w naszej głowie. Taniec w młodszych latach na pewno jest bardziej wyczynowy, ale korzyści i przyjemność z jego uprawiania w każdym wieku pozostają takie same.

Dlaczego warto tańczyć? Może w pandemii to jeden ze sposobów, by łagodzić jej niekorzystny wpływ na nasze samopoczucie, odizolowanie?

J. Ch. – Taniec to poniekąd język ciała. Możemy nim wiele zakomunikować i jednocześnie opowiedzieć. Taniec łączy ludzi, każdy jest równy, a poglądy, religia, język, itd. nie mają żadnego znaczenia. Pomaga uporać się z emocjami, daje poczucie ulgi, uwolnienia, daje także zapomnieć o sprawach dnia codziennego. Taniec to także ruch, którego bardzo brakuje, gdy większość uczniów i studentów spędza całe dnie przed komputerami. Taniec sprawia także, że jesteśmy zdrowsi, szczuplejsi, a jak każda aktywność fizyczna, również podnosi naszą odporność. Niektórzy twierdzą, że taniec nas odmładza, dosłownie konserwuje... i coś w tym jest, ponieważ dorośli tancerze wyglądają na młodszych niż są rzeczywiście. Taniec na pewno może być wsparciem w obecnych czasach. Dla mnie zawsze był i będzie.

Gdyby powiedziano panu, że spełnione zostaną pana trzy życzenia, to o co by pan poprosił?

J. Ch. – Chciałbym być młodszy o 10 lat i mieć znów 19 (śmiech), choć w sumie ważne, na ile lat się czujemy, a praca z dziećmi i młodzieżą mnie „odmładza”. Chciałbym też otworzyć drugą filię Studia Tańca La Flaca w pięknym i ciepłym miejscu. Trzecie – to niech się skończy już pandemia.


Inne aktualności

OK