Spotkanie od początku było wyrównane i obfitowało w sytuacje podbramkowe. Mazovia szukała swoich szans m.in. po stałych fragmentach gry i strzałach z dystansu. W pierwszej połowie gospodarze objęli prowadzenie po akcji Adriana Szczutowskiego i Cezarego Sauczka, który pokonał bramkarza Wisły II. Tuż przed przerwą do remisu doprowadził jednak Nikodem Rogowski.
Po zmianie stron Mazovia ponownie ruszyła do ataku. W 55. minucie, po faulu w polu karnym na Patryku Zychu, sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę skutecznie wykorzystał Cezary Sauczek, zdobywając swoją drugą bramkę w tym spotkaniu. Prowadzenie gospodarzy nie trwało jednak długo – dziesięć minut później wynik na 2:2 ustalił Przemysław Misiak.
W kolejnych minutach obie drużyny stwarzały okazje do zdobycia gola, a mecz pozostawał otwarty do samego końca. Decydujący cios zadała Mazovia. W 88. minucie po podaniu Cezarego Sauczka piłkę do siatki skierował wprowadzony z ławki Adrian Gilant, ustalając wynik spotkania na 3:2.
– Przechyliliśmy szalę na swoją korzyść i zgarniamy trzy punkty, chociaż mecz mógł potoczyć się w obie strony. Ważne, że Mazovia gra do końca i kolejny raz zdobywa bramkę w ostatnich minutach – podsumował po meczu trener Mazovii Damian Guzek.
Wygrana miała dla mińskiego zespołu również wymiar symboliczny. Mazovia po raz pierwszy od 14 września 2019 roku pokonała rezerwy Wisły Płock. Wówczas zwyciężyła 3:0 w rozgrywkach IV ligi.
Kolejne spotkanie Mazovia rozegra przed własną publicznością. Jej rywalem będą Wigry Suwałki, z którymi miński zespół zmierzy się po raz pierwszy w historii.










