Różnica jest realna, ale nie ma co jej przesadnie mitologizować. Żywy ocet to taki, który nie został pasteryzowany ani filtrowany do czysta, więc zostają w nim kultury bakterii octowych i osad, czasem w postaci zawiesiny. Zwykły ocet w sklepie jest zazwyczaj klarowny, ustabilizowany i ma długi termin przydatności, bo wszystko, co mogłoby w nim dalej pracować, zostało usunięte. Przy żywych octach trzeba się liczyć z tym, że wyglądają mniej “ładnie”, mętnieją i mogą mieć delikatnie inny smak, często łagodniejszy i bardziej złożony. Nie wierzyłbym w cudowne właściwości, które czasem wyczytasz w sieci, bo to po prostu produkt spożywczy, a nie lek. Ja kupuję go głównie do dressingów i zakwasów warzywnych, bo smakuje mi po prostu lepiej. Ważne jest na pewno postawić na wysoką jakosć octu i od siebie polecam zajrzeć sobie tutaj:
https://super-racjonalni.pl/kategoria/ocet znajdziesz na miejscu dobrej klasy ekologiczne octy