Mariola, pewnie tak jest, że na wiele kobiet spadają wszystkie obowiązki, ale ja im nie współczuję, uważam, że to własnie one są sobie winne, jesli zgadzaja sie na taki "podział". Trzeba wszystko przedyskutować we dwoje, a nie dostosowywać się do czyjegoś wygodnictwa. Nawet jeśli taki układ trwa od iluś lat.
Dzis zarówno kobieta jak i facet zarabiają i tak samo można podzielić obowiązki w domu. Nie wyobrażam sobie, żebym miała sama ze wszystkim w 100% zasuwać, a mąż/partner miał tylko wszystko podane na tacy. Znam dziewczyny, które taki model przyjęły i nikt ich do tego przemocą nie zmusił. Dzieci, sprzątanie, pranie, rachunki itd. tylko na ich głowie, no i obiad obowiązkowo codziennie byc musi, bo męzuś tak lubi. I żeby to jeszcze lubiły, ale nie - narzekają po kątach. Jeśli same nie mają dla siebie szacunku, to trudno, zeby ktos inny go miał...
A autor wątku ewidentnie robi sobie jaja, ciekawe, czy faktycznie paru panów spotka się na spacerek po mieście ;))