Prowadzę pracownię wypieków wegańskich. Działam regularnie na insta od połowy stycznia, działam też w kuchni. Mega się to fajnie rozwija, konto ma 350 lajków (dla mnie istotna jest jakość tych polubień). Ludzie wchodzą powoli w jakiejś interakcje. Wrzucam też co jakiś czas swoje ciast na lokalne grupy. Ruch jest, ale klientów brak. Chciałam profil sprzedażowo - edukacyjny. Wydaje mi się że publikuje za dużo materiałów typu jak zrobić ciasto, a mało tej reklamy. Chłopak wchodzi na profil i mówi że on nie wie gdzie oferta, że musi przeklinać milion story, żeby znaleźć. Nie wiem za bardzo co mam robić. Uwielbiam to co tworzę, to najpiękniejszy okres w moim życiu. Mam swój mały, wielki cel. Ale nie ukrywam, chciałbym już zobaczyć że to przynosi też materialny efekt. Powoli, jak z całą resztą. Tak naprawdę taki biznes wydaje mi się, najlepiej poleca się pocztą pantoflową. Na zasadzie, zamówiłam u tej dziewczyny ciasto i było wybitne. Ludzie jedzą oczami, to fakt. Ale ciągle piękne foto, opis i życzliwość, nie oddadzą smaku. Mam wrażenie, że ludzie myślą że ja to prowadzę hobbystycznie i tak się bawię i im podsyłam, żeby lajkneli, a nie że to coś co mogę im zaoferować. Chętnie wysłucham Waszych opinii.