dokładnie!!!
przez to, że nie ma skrętu w lewo na Siennickiej, wszyscy sobie ułatwiają życie i skręcają w Nadrzeczną a później w Miodową.
W sumie się nie dziwię, bo to normalną rzecz ale....
Odcinek ul. Nadrzecznej do skrzyżowania Miodowej stał się trasą szybkiego ruchu.
Prędkości w strefie zabudowanej też osiągają prędkości horrendalne.
Nikt nie pomyślał o progach zwalniających na tej ulicy?
Poza tym wlot do ulicy od strony Mireckiego nagminnie jest blokowany przez samochody rodziców, którzy przywożą dzieci do przedszkola.
Ja wszystko rozumiem, że przedszkole nie ma parkingu (teraz juz mogą parkować na TOPAZOWYM ufff) ale trochę więcej wyobraźni mamusie i tatusiowie!
Stawiacie samochody "na poboczu" (pół samochodu na chodniku, pół na ulicy) na dodatek na tej samej wysokości-jeden samochód z lewej drugi z prawej! paranoja!
Jak przy takim natężeniu ruchu ta ulica chociażby z tego powodu ma sie nie korkować, jak tam zwyczajnie nie ma jak przejechać???
Mało tego - nie dość, że utrudniacie ruch kołowy, to jak ma się tym zajętym chodnikiem przebić matka z wózkiem - kiedy praktycznie cały jest zajęty, a ominąć ulicą nie może, bo tam jest wyścig kto pierwszy się wbije w tą przejezdną szczelinę?????
Myślę, że ten problem też powinien zostać formalnie rozwiązany, bo niestety ale tak być nie może.
Aha, jeszcze jedno-
zjeżdżając z Mireckiego w Nadrzeczną nie dość, wiadoma sprawa, że trzeba ustąpić pierwszeństwa tym z naprzeciwka, to ktoś jeszcze genialnie zrobił pasy na Nadrzecznej na samym wlocie ulicy, a wystarczyłoby je przesunąć o jakieś 10-15 m w głąb ulicy. Spokojnie samochód by zjechał i nie korkowałby całego pasa.
Jestem jak najbardziej za aby była możliwość skrętu na skrzyżowaniu Siennicka / Mireckiego.