mamania, nie wygląda to do końca tak jak to opisujesz. Wolontariusze starają się zapobiegać takim sytuacjom i np. od razu karmią psy, albo przesypują karmę do innych worków, żeby nie można jej było wynieść i sprzedać, albo podpisują worki w tym samym celu. Jeśli faktycznie zdarza się sytuacja, że karma jest wynoszona przez wolontariusza np. to też jej nie kradnie... nie zapominajmy, że wiele psów z Celestynowa ale i innych schronisk są w tak złym stanie, że trzeba je przenosić do hoteli dla psów, zabierać do klinik itp. dla takich psów też potrzebna jest karma, czasem b. droga, odpowiednia dla diety.
Co do zachowania wolontariuszy, każdy ma czasem gorszy dzień. Wolontariusze w deszcz, snieg, mróz, grad i upał zawsze w soboty są. Robią co mogą, a od 8 do 15 jest ciężko, bo czasu mało. a psów do wyprowadzenia jest wiele, do socjalizacji jeszcze więcej, do wyczesania, obcięcia paznokci, opatrzenia rany... to nie takie hop siup, przy takiej ilości osób nie sposób aby każdy się ze sobą zgadzał, więc zdarzają się spięcia, ale bez przesady.
sama organizowałam zeszło roczną zbiórkę dla Celestynowa, w tym roku chcemy wesprzeć inne potrzebujące schronisko za Warszawą a konkretnie w Siestrzeniu, bo stan jest tragiczny, ruszamy od końca października i mam nadzieję, że nie zrazi ludzi to co jest tu wypisywane, jesteśmy tylko ludźmi i nie zawsze mamy wpływ na zachowania innych.
Jeśli ktoś nie ufa wolontariuszom/pracownikom/dyrekcji może np. wpłacić pieniądze na konto hotelu w których przebywają psy z dopiskiem imienia :)
Za tydzień wrzucę plakat i szczegółowe informacje, ale już w osobnym temacie, żeby Dorotce nie robić bałaganu.
A wszystkim pomagającym dziękujemy.
Post edytowany